Reach for the Wallets! Recenzja Sonic Colors: Ultimate

Reach for the Wallets! Recenzja Sonic Colors: Ultimate

W ten weekend miałem okazję zagrać w Sonic Colors: Ultimate na PC w ramach wczesnego dostępu dla posiadaczy Deluxe Edition. Dziś porozmawiamy, czy niebieski jeż w nowych barwach remasteru jest wart swojej ceny.

…chce tylko dodać dwie rzeczy: Nigdy nie grałem w Sonic Colors, więc będzie to recenzja także gry samej w sobie, ale nie zabraknie porównań. Muszę również zaznaczyć, że jest to także recenzja ściśle dotycząca wersji na Epicu, która ujrzała światło dzienne parę dni przed oficjalną premierą gry. W Internecie krążą aktualnie spore ilości materiałów ukazujących wszelakie błędy między innymi dla wersji PlayStation i Nintendo Switch — mówimy tu o uszkodzeniach, utratach zapisu, wypadaniu poza mapę oraz absurdalnych błędach graficznych. Tych wydań niestety na obecną chwilę nie mogę polecić, natomiast jeśli chodzi o stan wersji na PC, to osobiście nie spotkałem się z żadnymi błędami. Może ewentualnie raz doświadczyłem opóźnionego renderowania oraz błędu efektów dźwiękowych, ale nawet nie pamiętam na jakim poziomie, więc nie było to nic znaczącego na doświadczenia.

Gra pod względem graficznym cieszy oko, rozgrywka jest płynna, dynamiczna i przyjemna. Jednak o czymś muszę wspomnieć: Remaster używa wielu efektów, aby odświeżyć puste oświetlenie wersji na Wii — co wychodzi czasem na dobre, a czasem na złe.

Motion Blur mimo tworzenia ładnych scenerii, często jest zbyt mocny i nie mamy pojęcia, co stoi nam na drodze (pomimo iż w okolicznościach, w jakich jest używany to zwykle nic, ale mimo wszystko warto to mieć na uwadze).

Mocniejsze i bardziej realistyczne oświetlenie dodaje często życia wielu poziomom: w końcu wiemy, skąd właściwie pochodzi źródło światła, jednak czasami oświetlenie czyni tekstury bladymi i cały poziom traci kolory. Dobrym przykładem tego jest Starlight Carnival i pastelowo-różowa ścieżka.

Motion Blur w sekcji automatycznej.

Poniżej możecie zobaczyć porównanie: po lewej mamy Ultimate, a po prawej wersję na Wii.

Colors posiada 7 unikalnych poziomów, które wprowadzają nas w historię gry. Wychodzi im to zdumiewająco dobrze, ponieważ abstrakcyjne i pomysłowe koncepty powodują, że trudno uwierzyć, iż to tylko poboczny projekt, a nie główny tytuł. Niezwykle przyjemny świat gry pozwala wczuć się w tą abstrakcyjność bez najmniejszego problemu.

Grafika koncepcyjna Planet Wisp
Szkice koncepcyjne Wispów

Gameplay jest w większości całkiem przyjemny i zróżnicowany, ponieważ Wispy mocno urozmaicają rozgrywkę, sekcje boost są szybkie i miłe, ale warto zaznaczyć, że nie przelatujesz przez cały poziom. Sekcji dwuwymiarowych jest za jednak trochę za dużo względem tych trójwymiarowych, w dodatku bardzo mocno bazują na Wispach, jednak są one przyjemne do grania, więc nie jest źle jak to podsumujemy. Sterowane jest trudne do opanowania i trochę toporne, szczególnie na początku.

Historia, a bardziej pretekst fabularny, aby przechodzić zróżnicowane, a wręcz abstrakcyjne poziomy. Mamy dużo humoru na poziomie wydmuchania powietrza nosem. Niestety jest bardzo prosta, dziecinna i sztampowa, w porównaniu z innymi, zbyt epickimi historiami wychodzi to całościowo źle w drugą stronę. Generalnie można ją uznać za prosty żart w nagrodę za ukończony poziom. Nie wszystko było jednak takie złe: klimat jest całkiem dobry, wszystko jest bardzo wyjątkowe i można mocno wczuć się w grę. Postacie są także ciekawie napisane: Eggman bawi jak zwykle, Sonic powiewa pewnością siebie, a dynamika charakterów jego i Tailsa brzmi jak para prawdziwych przyjaciół. Czy wspomniałem również, że jest chyba najlepiej napisany Tails w historii serii? Lis potrafi być wobec Sonica sarkastyczny, odpowiedzieć mu pyskliwie, i tak po prostu nie wydaje się być słabeuszem? Żałuje, że już dawno go takim nie widzieliśmy…

Muzyka ogólnie w grze jest niesamowicie oryginalna i bardzo pasuje do gameplayu, jeden z najlepszych OST w serii. Jeżeli chodzi o nowe utwory, to dostajemy ich ponad połowę (co drugi poziom w etapach, wszystkie walki z bossami oraz utwór przewodni i końcowy).

Nowy soundtrack jest… inny. Aranżacja jest o wiele bardziej stonowana i bardziej chillowa, niektórym utworom wychodzi to całkiem dobrze i o wiele bardziej pasują do poziomu, przy innych… oryginalne są o wiele lepsze. Szczerze powiedziawszy to przez większość rozgrywki tak naprawdę, nie ma za dużej różnicy, utwory są po prostu bardziej aktualne jeśli chodzi o trendy muzyczne. Podsumowując mówimy tutaj o solidnych 50% nowego soundtracku.

Nowa wersja Aktu 1 Aquarium Park.
Oryginalna wersja.

Sklep to generalnie fajna opcja, ale większości elementów nie wykorzystasz. Aury, boosty i niektóre buty wyglądają dobrze, ale większość tekstur na butach po prostu nie pasuje, o rękawicach nawet nie mówiąc.

Do gry został dodany Jade Ghost — nowy Wisp, który umożliwiał Sonicowi przechodzenie przez ściany, i umożliwia odkrywanie niedostępnych wcześniej miejsc na mapie. W praktyce jest to Hover z homing attackiem, ale jego istnienie powiększa poziomy o nowe małe sekcje.

Do gameplayu także dochodzi:

  • Tails Save, zamiast systemu żyć. Zostajesz przeniesiony do ostatniego miejsca, w którym spadłeś, całkiem ciekawa mechanika, jednak gra już jest wystarczająco łatwa.
  • Nowe lokalizacje Red Star Rings
  • Premia za użycie Homing attack w odpowiednim momencie. Koniec ze spamowaniem skoku.
  • Możliwość dostosowania sterowania — nie zmienia to pewnych kombinacji klawiszy czy quick stepa pod gałką, jednak jest to już coś.
  • Rival Rush, czyli wyścigi z Metal Soniciem w wybranych, krótszych poziomach.
Ekran startowy Rival Rush.

Nie, ale jest Łysy włosonos. Cenega tym razem pozwoliła sobie tym razem na więcej i w przypadku żartów wyszło to całkiem nieźle (Eggcentryk), jednak jeżeli chodzi o nazwy własne… nic się nie zmieniło (Parkowe żetony i Hiper Jazda), a dodatkowo warto wspomnieć o pewnej niekonsekwencji w tłumaczeniu. Część nazw własnych jest przetłumaczona, a część nie i to często w dosyć losowy sposób. Polska czcionka używana do napisów często wychodzi poza przyciski i całość wygląda nieprofesjonalnie, jakby był to photoshop, lub prosta robótka w znanym programie do prezentacji.

Udało nam się znaleźć taki wesoły błąd w tłumaczeniu.

Sonic Colors: Ultimate (Wersja PC)

8 out of 10
zł169

Colors Ultimate to było przyjemne doświadczenie. Przymykając oko na szczegóły, jest to po prostu dobra gra platformowa. Jestem ją w stanie polecić zarówno osobom, które mają dłuższą karierę z niebieskim jeżem, jak i nowym graczom — przedstawia historię Wispów, które pojawiły się wiele razy w innych tytułach. Na pewno będę jeszcze do tego tytułu wracał.

Grafika:
7/10
Art Direction:
9/10
Historia i Klimat:
6/10
Muzyka:
8/10
Gameplay:
7.5/10

Pros

Udany remaster

Ciekawe poziomy

Do gry chce się wracać

Poprawa oprawy graficznej

Cons

Nieintuicyjne sterowanie, customowe controlsy nie pomagają

Losowo działający Tails Save

Niekonsekwentne tłumaczenie

Przesadzone efekty graficzne

Wygórowana cena

Źródła:

Podziel się z innymi!
Domyślny obrazek
Neron
pozdrawiam mame
Artykuły: 3