Sonic Colors Ultimate Kolekcjonerka – Recenzja

Sonic Colors Ultimate Kolekcjonerka – Recenzja

Sonic Colors Ultimate miało swoja premierę 7 września tego roku. Pudełkowa wersja dla Europy dodatkowo miała obsuwę, lecz po wzlotach i upadkach została wydana. “Limitowana” edycja, jaką otrzymaliśmy, jest dosyć… jakby to powiedzieć… słaba. Jak dobrze wiecie, dostaliśmy mały wisiorek/ breloczek Baby Sonica z filmu “Sonic. Szybki Jak Błyskawica“, który oryginalnie był ekskluzywnym przedmiotem promocyjnym dla filmu w Japonii. Te jednak najwidoczniej się nie sprzedały, bo dostaliśmy je w naszej “super ekskluzywnej limitowanej edycji”.

W Japonii za to stwierdzili, że chyba raczej nie wypada tego wisiorka drugi raz dodawać i postarali się o pełnoprawną wersję kolekcjonerską gry. Egzemplarz recenzowany został zakupiony przeze mnie, więc możecie się spodziewać najszczerszej opinii. Wersja recenzowana tutaj to Sonic Colors Ultimate 30th Anniversary Package DX Pack w wersji na Nintendo Switch. Dostępne do kupienia są tylko wersje na PS4 i Switcha.

DX PACK

Zacznijmy od przedmiotów stricte dodanych tylko w DX Packu. Od razu dam małą krytykę, że te przedmioty przyszły luzem zapakowane wraz z normalną kolekcjonerką w folię bąbelkową co trochę boli za cenę, jaką proszą. Można było, albo większy karton załatwić, albo osobny pakunek na tą dodatkową zawartość.

Zacznijmy w kolejności, jaka jest w sklepie SEGA. Więc ten oto z braku lepszego słowa “plakacik” jest zdecydowanie najlepszym przedmiotem w całej tej paczce. Jest niesamowicie wykonany na wzór starego zwoju. Wydawał mi się większy jak widziałem go u innych na zdjęciach, ale zdecydowanie też malutki to on nie jest. Obrazek na żywo świetnie wygląda i sam styl bardzo mi się podoba dodatkowo, że jestem wielkim fanem Okami. Mój egzemplarz nie ma nitki na dole, więc nie wiem, czy to normalnie, czy akurat trafiłem na błędny egzemplarz.

Następnie mamy tu matę śniadaniową. Co tu mogę dużo mówić, materiał jaki został tu użyty jest bardzo miły w dotyku. Nie mam pojęcia, jak dobrze sprawi się w starciu z jedzeniem, ale karteczka zapewnia, że można ją prać. Może się też dobrze sprawdzić jako nieduża podkładka na mały stolik.

Teraz wchodzimy w dziwniejsze przedmioty. Oto torebka/torba/portmonetka jak zwał tak zwał. Bardzo ładnie wykonana ze sztucznej skóry, choć wydaje mi się w dotyku, że jest z materiału z bardziej dolnej półki, więc ile przetrwa to raczej, zależy od was. Najlepiej bym radził chyba dawanie jej do jakiejś większej torby, by np. włożyć tam portfel/telefon itp. rzeczy, gdyż torba sama w sobie nie ma opcji na podpięcie paska lub nawet smyczy poza suwakiem.

Dochodzimy do przedmiotu, który mnie najbardziej intryguje, czyli reklamówka. Zdecydowanie rzecz bez żadnego w mojej opinii praktycznego dla fana niebieskiego jeża zastosowania i najzwyczajniej w świecie bez sensu dodana. Być może plan był taki, by rozdawać w niej rzeczy z tego DX Packa na jakiejś imprezie, czy coś w tym stylu, ale przez pandemię musieli zrezygnować z tego. Nie mam zielonego pojęcia czy o to chodzi, ale to ma najwięcej sensu według mnie.

Przejdźmy więc do ostatniego jak i drugiego najlepszego produktu. Wyśmienita grafika Eggmana wraz z paroma kapsułami na Wispy oraz z Orbotem i Cubotem na akryli. Świetnie się prezentuje i może nawet dopełnić waszą Eggmanową wystawkę.

30th Anniversary Package

No i wreszcie sama paczka na 30 lecie serii.

Sama paczka reprezentuję się bardzo dobrze. Nie jest ani za duża, ani za mała. Choć większość tego miejsca wypełnia wyśmienity artbook wypełniony obrazkami z japońskiego Twittera Sonica z również dodanymi historyjkami związanymi z obrazkiem. Niestety w przeciwieństwie do małej limitowanej japońskiej edycji Sonic Adventure 2 gdzie była również dołączona mała książeczka z historią Sonica nie ma tutaj angielskich wersji tych historyjek. Nie jest to do końca minus, bo koniec końców jednak ta paczka była przeznaczona tylko dla Japonii, ale skoro dało się to 20 lat temu ogarnąć to czemu nie teraz?

Płyta CD to kolejny smaczek dla fanów, choć przyznam, że dobór muzyki jest dość dziwny. Nie ma tu żadnej muzyki z klasyków. Najbliżej do tego dochodzi “You’re my Hero” z Saturnowej/PC-towej wersji Sonic 3D: Flickie’s Island, ale jest też parę miłych niespodzianek. Chociażby jak “Catch me if you can” z Sonic Riders: Zero Gravity, główny temat muzyczny z Sonic Boom: Rise of Lyric (co chyba jest jedynym, póki co wydaniem fizycznym jakiejkolwiek muzyki z Boom) i 2 utwory muzyczne z shortów Mania Adventures i Sonic Colors: Rise of the Wisps.

Na koniec zostaje moneta, która jest nawiązaniem do wyżej wspomnianej limitowanej edycji Sonic Adventure 2. Jest bardzo ładnie wykonana, choć jest dużo większa i zdecydowanie widać, że była robiona na wzór monety (weźcie na przykład wygląd monet czekoladowych, by lepiej zrozumieć, o co mi chodzi) niż jak moneta w przypadku tej z Sonic Adventure 2. Jedyny na prawdę minus, jaki mam to, że nie ma tutaj żadnej podstawki by można było ją jakoś prezentować.

No i na kompletny koniec jest sama gra, która z tego co mi wiadomo nie różni się niczym od wydania sklepowego.

Ostateczny werdykt

Ogólnie z kolekcjonerki jestem zadowolony. Artbook jak i plakat zdecydowanie będą główną wystawą na mojej kolekcji jeża. Reszta rzeczy również jest bardzo fajna jak na mój gust. Szkoda, że nie mogli powtórzyć oryginalnej promocji z Sonic Colors i dodać czapki z kolcami na wzór Sonica albo jakąś figurkę, ale to co jest dodane, też jest “cool”. Poza reklamówką oczywiście. Dalej nie ogarniam, po co ona się w tej kolekcji znalazła.

Obrazki pochodzą z oficjalnego sklepu SEGA w Japonii.

Podziel się z innymi!
Domyślny obrazek
Pixelise
Człowiek tzw. zajmujący się wszystkim i niczym. Fan platformówek od urodzenia i nie wiedzący co tu dalej napisać
Artykuły: 12