Sonic Triple Trouble 16-Bit – recenzje z Anielskiej Wyspy

SŁOWEM WSTĘPU

Grając w ulubioną grę zapewne nie raz zdarzyło Wam się narzekać na takie czy inne rozwiązanie zastosowane przez twórców. A może brakowało Wam czegoś istotnego w grze? Pewnie tak, wtedy w takich sytuacjach szukamy pomocy wśród fanowskiej społeczności. To właśnie w takich grupach powstają wszelkiego rodzaju lekkie modyfikacje, całe konwersje czy wręcz całe gry wyróżniające się oryginalnością, a jednocześnie związane z danym uniwersum. Społeczność Sonica nie jest w tej kwestii wyjątkiem i po dziś dzień tworzy liczne projekty, które wymagają ogromnego nakładu pracy, wiele z nich zostało porzuconych, ale są również i takie, które nadal są rozwijane czy nawet w stu procentach ukończone.

Dziś chcielibyśmy zaprezentować Wam nasz nowy cykl artykułów o modyfikacjach/pełnoprawnych grach stworzonych przez fanów związanych z Niebieskim Jeżem. Jako że jest to zupełnie nowy pomysł wymagający od nas nowego podejścia, bylibyśmy niezwykle wdzięczni, gdybyście zechcieli się z nami podzielić waszymi opiniami i sugestiami na naszym BlueBlurowym serwerze na Discordzie. A teraz zapraszamy na naszą pierwszą recenzję gry, a będzie nią…

SONIC TRIPLE TROUBLE 16-BIT

Sonic Triple Trouble 16-bit to fanowski tytuł autorstwa Noaha N. Copelanda. Jest to remake gry pt. Sonic the Hedgehog Triple Trouble wydana w na konsolę SEGA Game Gear w roku 1994 oraz na konsolę Nintendo 3DS w roku 2012.

Fanowskie dzieło powstawało w Game Makerze przez pięć lat na PC i Androida. Od oryginału odróżnia go zmieniony projekt poziomów, 16-bitową estetyka i dodane mechaniki pozwalające graczowi przełączać się między Soniciem i Tailsem w dowolnym momencie rozgrywki. Gra została po raz pierwszy wydana 2 sierpnia 2022 roku.

TROCHĘ O FABULE

Fabuła rozgrywa się tuż po zakończeniu Sonic 3 & Knuckles. Po odzyskaniu Szmaragdu Chaosu i zniszczeniu Death Egg, Sonic i Tails zwracają Główny Szmaragd na Angel Island i oddają pod opiekę kolczatki Knucklesa. W drodze powrotnej nasi bohaterowie udają się na miejsce, gdzie spadły szczątki wcześniej wspomnianego potężnego statku kosmicznego Dr Eggmana, by zbadać miejsce katastrofy. Tam odkrywają, że Eggman nie porzucił planów zdobycia Szmaragdów. Pomiędzy doktorem, a Niebieskim Jeżem dochodzi do walki. Nasz bohater przyjmuje formę Super Sonica i niszczy robota złego geniusza, ale przebiegły doktor ostatecznie pokonuje Sonica i kradnie jeden ze Szmaragdów Chaosu, po czym ucieka. Nasi przyjaciele ruszają jego tropem, ale nie wiedzą, że nie tylko oni mają chrapkę na kamienie szlachetne o potężnej mocy.

ROZGRYWKA, CZYLI CO I JAK, I O CZYM

Podczas rozgrywki gracz przejmuje sterowanie nad dobrze znaną parą bohaterów, czyli Soniciem i Tailsem, ale jeśli przejdziemy całą grę, można odblokować także ukryte postacie. W czasie zabawy przemierzamy 6 kolorowych i pomysłowo zaprojektowanych etapów połączonych w 3 akty, od bardzo dobrze znanego Great Turquoise Zone poprzez Meta Junglira Zone, Sunset Park Zone czy nawet Egg Zeppelin Zone. Podczas gry staramy się zebrać jak najwięcej pierścieni, znaleźć jak najwięcej sekretów no i oczywiście nie dać się zabić czyhającym na nas badnikom. Jest to o tyle trudne, że nie raz i nie dwa zdarzyło się wpaść na wroga, który czaił się zaraz za skocznią czy inną przeszkodą. Zdarzało się też, że nasz przeciwnik zwyczajnie miał włączoną niewidzialność i atakował, gdy Sonic znalazł się w odpowiedniej odległości.

Kolejną istotną różnicą w porównaniu z Sonic The Hedgehog 1 czy 2, nie znajdziemy tu portalu do bonusowego poziomu, ze Szmaragdem Chaosu na końcu etapu. W tej grze portal jest ukryty gdzieś na planszy i tylko przemierzając ją dokładnie i zaglądając w każdy kąt, znajdziemy przejście, które wygląda jak gigantyczny złoty pierścień. Na szczęście nie ma tu limitu czasowego, a to, ile zajmie nam zwiedzenie planszy, będzie miało wpływ tylko na wynik punktowy podsumowujący poziom, więc możemy śmiało oddać się nieskrępowanej eksploracji.

Sam etap bonusowy również uległ zmianie i teraz polega na wyścigu z przeciwnikiem. Biegniemy w głąb ekranu po specjalnym wyznaczonym torze i unikamy przeszkód, jednocześnie starając się trzymać przeciwnika jak najdalej od siebie. Pomocne okazują się spotykane po drodze wszelkiego rodzaju power-up’y, a często również niespodziewane uderzenia błyskawicy, które na chwilę zatrzyma naszego przeciwnika.

Ciekawym detalem jest brak ekranu ładowania pomiędzy planszami, które to rozwiązanie znamy już z Sonic Mania. Przechodząc poszczególne etapy mamy wrażenie, jakby tworzył się jeden duży poziom lub nawet cały świat. Przejście między nimi jest płynne, niezauważalne. Gdyby nie informacja, że minąwszy tę skałę lub pokonawszy danego bossa ukończyliśmy dany etap, nie zauważylibyśmy tego.

Oprócz wspomnianego głównego wątku, możemy zagrać w tryb dowolny, gdzie naszym celem jest pobicie najlepszego ostatniego rekordu w danym poziomie. Możemy też pobawić się w trybie multiplayer. Opcja gry wieloosobowej udostępnia nam kilka kolejnych możliwości zabawy, ja jednak testowałem jedynie te dostępne w grze z komputerem.

Pierwszy z nich to kampania wieloosobowa, przedstawiona w postaci zawodów zorganizowanych przez Doktora Eggmana. Mamy tu połączenie minigierek z elementami fabularnymi – staramy się prześcignąć drugiego gracza w rozwiązywaniu zagadek logicznych, a urozmaicające je krótkie przerywniki fabularne odsłaniają przed nami dalszy ciąg historii.

Możemy też rywalizować z przyjaciółmi w zbijaniu balonów, klasycznym pojedynku (bitka) oraz wyścigu. Ten ostatni wydaje się najciekawszy. Gracze dobierają sobie postać, następnie ścigają się na podzielonym poziomo ekranie po jednej ze standardowych plansz, na której zamiast pierścieni porozrzucane są power-up’y lub przeszkody, służące do zatrzymywania postaci przeciwnika lub przyspieszania naszej. Nie brak tu również urozmaiceń w formie badników i różnych pułapek.

A jak radzi sobie komputer? Całkiem nieźle. Czasem trzeba się śpieszyć, na przykład w wyścigu, gdyż sprawnie porusza się po planszy i musimy cały czas się pilnować, bo wpadając na przeszkodę od razu utracimy prowadzenie. Inaczej sprawa ma się w trybie bitki. Tutaj komputer nie radzi sobie już tak dobrze i w zależności od tego, jak się ustawimy na planszy, może się zbugować i zablokować w jednym miejscu, co wydaje się dowodzić, że tryb ten został bardziej pomyślany dla dwóch żywych graczy.

KWESTIE TECHNICZNE, GRAFIKA I NIE TYLKO

Sonic Triple Trouble 16-Bit, zgodnie z nazwą, przywodzi na myśl erę 16-bitowych gier platformowych, czyli lata 90. Grafika jest śliczna, dopracowana i pixelowa, a czegóż można chcieć więcej po 16-bitowej platformówce? Nie raz, nie dwa zdarzyło mi się zatrzymać i spojrzeć na jakiś element planszy, przypominający mi o złotych latach komputerowej rozrywki. Warto również zwrócić uwagę na muzykę. Melodie, które nam towarzyszą, są dobrze dobrane i oddają klimat aktualnie ogrywanej planszy, a do tego nie przeszkadzają i nie rozpraszają gracza.

Sterowanie jest uproszczone do minimum. Kontrolujemy postać za pomocą przycisków A, S, D plus strzałki, ale w razie potrzeby możemy zmienić tę kombinację w menu.

Ukłonem w stronę zagranicznych fanów Sonica jest możliwość wyboru innego języka, między innymi polskiego. Tłumaczenie wypada naturalnie i nie narzuciły mi się żadne rażące błędy czy pomyłki.

Instalacja również nie powinna sprawiać problemów. Po pobraniu paczki, musimy tylko wybrać lokalizację, gdzie zostanie rozpakowana gra. Pliki zapisu tworzą się nam automatycznie w folderze C:/users/locals/ i tam też możemy wykasować nasz save, o czym warto pamiętać, jeśli będziemy mieli ochotę zagrać zupełnie od nowa.

No i w końcu poziom trudności. Gra nie narzuca nam jakiś kosmicznie trudnych wyzwań, wymagania wobec gracza są według mnie bardzo dobrze zbalansowane. Raz jest trudniej, a raz łatwiej, ale atak frustracji na pewno nam nie grozi. Oczywiście gracze bardziej obeznani z platformówkami nie napotkają żadnych problemów, ale i tak będą bawić się wyśmienicie.

PODSUMOWANIE… WARTO CZY NIE?

Zdecydowanie tak. Polecam ten tytuł wszystkim, którzy zjedli zęby na grach platformowych 2D, a także każdemu, kto kocha gry Sonica lub po prostu chce zobaczyć, jak grało się za “starych dobrych czasów”. Z uwagi na wspomniany już, przemyślany poziom trudności i brak ograniczeń czasowych, tytuł ten jest również przyjazny dla wszystkich nowych graczy, chcących spróbować swoich szans w staro-szkolnej grze. A teraz wybaczcie, ale wracam do gry, gdyż mam jeszcze kilka poziomów przed sobą, a Robotnik sam się nie pokona!


Sonic Triple Trouble 16-bit jest dostępny do pobrania na stronie Game Jolt i jest dostępna na systemy Windows, MacOS oraz Androida. Życzymy Wam miłej zabawy!


Podziel się z innymi!
Domyślny obrazek
Sally
Artykuły: 44