Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 7 ] 
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Shadow (jak ja go niecierpię)
Post: 24 sie 2018, 22:54 
Awatar użytkownika
Znajomy

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Pewnie wszyscy patrząc na ten temat dostają zawału, ale może wytłumaczę się, czemu nie znoszę Shadowa, a raczej tego, co Sega po jego dodaniu zrobiła z marką.

Jak pewnie każdy tutaj wie, Shadow The Hedgehog zadebiutował w Sonic Adventure 2... I z miejsca fani go pokochali. Było to coś zupełnie świeżego: mroczny, zamknięty w sobie, wygłaszający dziwaczne monologi, pragnący zemsty, który w końcu staje się bohaterem, takim, jakim chciał być w oczach swojej przyjaciółki. Jego historia była zaplanowana na tą grę, bez wybiegania na dopowiadania do jego historii.

Jednak Shadow stał się czymś co przywróciło fanom wiarę, nakierowało serię na nowe tory. Gracze nie chcieli kolejnego radosnego platwormera, chcieli mroku, chcieli powagi... Chcieli SHADOWA... NAJLEPIEJ KILKU. No i Sega zaczęła to robić.

Wpierw dostaliśmy w miarę grywalnego, jednak na dłuższą metę wiejącego nudą solową grę z Czarnym Jeżem, która nie była najgorsza, ale dobra też nie za specjalnie. Postacie też nie zachwycały. Jedyne nowe postacie to ten dowódca GUN... I ten koszmarny Black DOOM. Ja osobiście w tamtym momencie zacząłem się trochę irytować. Postać którą byłem w stanie nawet lubić, nagle stała się... nudna. A potem przyszedł Sonic 06

Wiem, to słaba gra, no ale... Shadow tutaj jest nie potrzebny... w dodatku dostaliśmy Silvera, który z czasem stawał się w miarę znośny, ale w 06 to jakiś nieśmieszny żart. Koleś zaczyna irytować w pojedynkę bardziej niż cały "Shadow The Hedgehog". Jak pojawia się Mephilis i pokazuje jakąś dziwaczną wizję że Sonic doprowadzi do końca świata, to ten od razu idzie mu dokopać. Sama gra bierze siebie z taką powagą i pompatycznością, że przy nim sam wątek Shadowa z SA2 wygląda jak zabawny sitcom dla całej rodzinki. I to wszystko, bo 5 lat wcześniej ktoś w Sedze chciał zrobić coś dorosłego w GRZE DLA DZIECI.

Ja rozumiem komentarze że się czepiam, ale zauważyłem dziwaczną zależność. Jeżeli coś wyszło dobrze w Sonicu, to potem będą to powielać, nie ważne czy dobrze, czy źle. Z każdą kolejną grą modlę się, żeby nie była mroczna czy poważna.

Nie zrozumcie mnie źle, lubię poważniejsze tytuły, uwielbiam takiego "Alana Wake'a" czy też "Wiedźmina 3", ale ja przy tym widzę, że te gry były myślane o powadze, gdzie humor świetnie łączy się z momentami powagi, czy uczucia podniosłości, czy też strachu. Taki "Alan Wake" daje nam na zmianę napięcie, powagę i jej rozładowanie (przykładem może być początek, gdzie zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi, potem gadamy z żoną, a potem ją porywają a wszystko chce nas zabić), A "Wiedźmin 3" to klasa sama w sobie, idealne wyważenie między Przyjemnymi scenkami a szarą rzeczywistością w Velen, które dawno już upadło, a pośrodku Geralt, zabójca potworów, poszukujący Ciri.

Wyobraźcie sobie, jakby w Mario ktoś postrzelił Peach, a hydraulik najlepiej rozwalił całe Grzybkowe Królestwo, ALBO CAŁY ŚWIAT. To mniej więcej przyniósł Shadow, niepotrzebny mrok i beznadzieje, do gry o biegającym po pętlach jeżu zbierającym pierścienie i kopiącego w tyłek zgryźliwego doktorka.

A co wy o tym sądzicie? Piszcie pod postem.

Dziękuję za uwagę.

W sumie to teraz zorientowałem się że pisałem to ponad godzinę. Łał.


A teraz idę na kebaba, należy mi się odrobina relaksu :student:

_________________
Jak na to patrzę to głodnieję :D
Obrazek


Ostatnio zmieniony 25 sie 2018, 22:46 przez PanPatryk, łącznie zmieniany 1 raz

Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go ku**a nienawidzę)
Post: 25 sie 2018, 2:17 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
No, ciekawie sie to przedstawia!
Stety, opinie w fandomie zawsze beda podzielone. Albo Shadow sie lubi, albo nie. Rzadko napotykam sie na fanow, ktorym jest zupelnie obojetny haha.

W kwestii samej postaci... byc moze jego design sie poraza kreatywnoscia, ale jest to pierwsza postac z czarnym charakterem stworzona przez SEGE. Tak naprawde to te mroczne postacie typu Shadow czy Infinite wciaz podtrzymuja ten fandom jako-tako. Wystarczy spojrzec na statystyki chocby na twitterze czy portalach spolecznosciowych powieconym rysowaniu. Wrzucisz art z Knucklesem, super. Jakas cesc fanow sie zainteresuje. Wrzucisz art z Shadow, to niewazne jakkolwiek tragiczny by nie byl - ludzie beda go kochac. Bo mrok, bo edgy. SEGA ma swoich ludzi z marketingu i na roznych platformach, ktorzy nagminnie pytaja fanow, czego od nich chca. Podam prosty przyklad.

Sonic Boom.

Opinie na temat tego tv show sa rozne. Panuje jednak takie przekonanie, ze jezeli jest stala obsada postaci - jest okej. Za wiele sie nie dzieje, episody sobie wychodza, i czesc fanow to oglada, a reszta sobie odpuszcza. W wiekszej mierze dojrzalii fani, ktorzy czekaja, az cos sie zacznie dziac. Przemoc jest dobrym przykladem. Cos lub ktos co zacznie lamac porzadek i ustalone reguly w tym ich Boom'iastym swiatku. I oto SEGA wyciaga swojego sprawdzonego Asa i Shadow debiutuje w ostatnich episodach Sonic Boom. Ogladalnosc wzrosla do tego stopnia, ze wszedzie zaczely wyskakiwac memes i nawet starzy wyjadacze podchwycili temat.
Z czarnego charakteru mozna bardzo duzo 'wyciagnac'. Bardzo czesto staje sie on nie tyle tematem dyskusji ale i takze obiektem zartu. Niewazne czy opinie na jego temat sa pozytywne czy wrecz odwrotnie... Wazne jest to, ze sie o nim dyskutuje. I oto w tym wszystkim chodzi.

Z reguly ludzie lubuja sie w postaciach, ktore byly kiedys dobre, ale pewien czynnik wplynal na nie do tego stopnia, ze obraly zupelnie inna droge. Mowimy tutaj o 'backstory' nieco bardziej skomplikowanej niz typowa historia Sonica, ktory lubi biegac i potyczuje sie z Eggmanem co chwile. Wiekszosc postaci z universum Sonica nie posiada zadnej historii, ktora sklonilaby czlowieka do jakichkolwiek refleksji.
Shadow jest jedna z najbardziej rozbudowanych postaci pod wzgledem historii i charakteru do tego stopnia, ze tworcy jeza zdecydowali sie wydac mu gre. SHTH nie jest jedna z najlepszych gier, z tym sie tutaj zgodze, niemniej jednak pomimo swojej prostoty przyczynila sie do wzrostu liczby fanow w tym fandomie. Sonic The Hedgehog 2006 bylo kompletna klapa pod wzgledem grywalnosci. Pelno bugow i niedociagniec. Graficznie gra nie nadaje sie nawet na PS3 czy na X360. Nie mozna jej jednak zarzucic zlego soundtracku, bo jest to jeden z najlepszych, z jakimi mialam do tej pory do czynienia. Levele byly rozpracowane i wielorakie. Niestety, niedopracowane. Silver stal sie jedna z najbardziej lubianych postaci - pojawia sie w grach czesciej niz taka Blaze czy Rouge. Moge reczyc, ze jezeli SEGA wyda kolejnego jeza, bedzie to samo. Fabula STH'06 nie jest wielce skomplikowana... ale nie jest tez beznadziejna. Gra miala ogromny potencjal, niestety zostala wydana za wczesnie, stad te niedopracowania wszedzie. I szczerze mowiac.. gre ratuje nie kto inny, jak wlasnie Shadow. Nie moge narzekac na poziomy z Silverem, na pewno wniosl cos swiezego do swiata sonica dzieki swoim mocom i podrozy w czasie (hello, Dragon Ball). Episod Sonica to byla porazka. Shadow co prawda mogl sie wydac niepotrzebny w tej grze ze wzgldu na calkowity brak u niego jakiegokolwiek charakteru... ale ze wszystkich trzech episodow to wlasnie jego episod mial najlepsze intro i najlepszy ending.

Nie ukrywam, ze Shadow ma u mnie specjalne miejsce, bo to wlasnie jego pojawienie sie w fandomie naklonilo mnie do jego przystapienia. Z reka na sercu przysiegam, ze zakupuje juz gry z soniciem tylko pod warunkiem, ze pojawia sie w nich Shadow. To kwestia i wylacznie preferencji.

Kazdy fan ma swojego faworyta i ciezko to zmienic. Pewne osoby beda gustowac w postaciach, ktore sa 'cute' i do serca przylozyc. Inni wybiora lekkoduchy i bohaterow z charakterem, ktorzy lubia czasem pocwaniakowac, jak Sonic.
Jeszcze inni wybiora charaktery mroczne i nieobliczalne. To dziala na tej samej zasadzie jak partnerstwo w zyciu. Gdyby kazdy lubowal sie w ostro wymalowanych platynach, co staloby sie z cala reszta?

Gusta sa naprawde rozne. SEGA podaje fanom na tacy rozne charaktery, do wyboru, do koloru... zachowanie balansu w tak ogromnym universum, jakim jest Sonic, to naprwde niezly wyczyn. I jak spojrzysz na to pod katem ilosci postaci, to kazda jest z charakteru inna wlasnie po to, zeby kazdy mogl znalezc w grach z niebieskim to, co go najbardziej interesuje (:


Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go ku**a nienawidzę)
Post: 25 sie 2018, 3:20 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Dobrze postaram się napisać subiektywną opinię, gdyż każdy wie, że mam pie****a na jego punkcie. Ale postaram się by wyszło nie zbyt ,,w jego stronę''.


Shadow z Soniciem od zawsze byli i będą u mnie na podium. Ale tym razem gadamy o tym czarnym emo czymś więc do rzeczy.


Shadow jest postacią specyficzną no i jest lub był antybohaterem. Przeszłość odbiła na nim trwałe piętno - śmierć najlepszej przyjaciółki, którą możemy nazwać rodziną. Go się albo kocha albo nienawidzi - jak z Amy.


I ze wszystkich przyznaję, że Shadz jest najoryginalniejszą postacią. Nie tylko pod względem designu[bo design...jest akurat dobry w moim odczuciu nawet jeśli kolory są proste], ale też pod względem jego natury i przeszłości. Żadna z postaci nie ma takiego backstory. A ludzie lubią takie postacie, postacie, które się zmieniają na gorsze, lub na lepsze, postacie, które się wyróżniają na tle całego ,,klimatu''. Bo skoro praktycznie wszystkie postacie są takie ,,śmieszniutkie i wesolutkie''[nawet Eggman jest zabawny i na swój sposób pozytywny nawet jeśli chce zniszczyć Sonica i zawładnąć Ziemią] to Shadow jest rodzynkiem - poważny i brutalny. Taka odmiana jest miłą bo to by było tak jakby oglądać jeżową wersję My Little Pony. Jeśli twórcy wrzucają podobne postacie to jest to coś świeżego - a czarne charaktery naprawdę wpadają w gusta ludzi.


Cytuj:
Wyobraźcie sobie, jakby w Mario ktoś postrzelił Peach, a hydraulik najlepiej rozwalił całe Grzybkowe Królestwo, ALBO CAŁY ŚWIAT. To mniej więcej przyniósł Shadow, niepotrzebny mrok i beznadzieje, do gry o biegającym po pętlach jeżu zbierającym pierścienie i kopiącego w tyłek zgryźliwego doktorka.



Cóż jeśli coś jest kolorowe to nie oznacza, że przeciwieństwo tej rzeczy jest niepotrzebne :) Wręcz przeciwnie - Sonic może i wygląda na grę dla dzieci ale przecież wśród fanów jest masa dorosłych i starszych :) A mrok zawsze stanowi fajne ,,przeciw'' dla pozytywnej i kolorowej gry. Świeżość i różnorodność.


Swoją drogą ciekawa jestem jakby wyglądała gra o Sonicu albo i o Mario dla nieco starszych odbiorców


Masz swoją opinię i jej podważać nie będę. Ale skoro ludzie kupili Shadowa i wciąż go nie mają dość to w jakiś sposób to działa.


Cytuj:
Gusta sa naprawde rozne. SEGA podaje fanom na tacy rozne charaktery, do wyboru, do koloru... zachowanie balansu w tak ogromnym universum, jakim jest Sonic, to naprwde niezly wyczyn. I jak spojrzysz na to pod katem ilosci postaci, to kazda jest z charakteru inna wlasnie po to, zeby kazdy mogl znalezc w grach z niebieskim to, co go najbardziej interesuje (:



Sonic jest pod tym względem wyjątkowy. Masz istny bufet. Możesz sobie wybrać słodziaka, lekkoducha albo mroczniaka. To też przyciąga potencjalnych graczy - zakupujesz grę bo widzisz swoją ulubioną postać. A utrzymanie urozmaiconego balansu jest trudne. Nie każdy lubi słodkie, różowe lukry.


Z ręką na sercu dodam, że lubię poważniejsze postacie i lubię psychopatów. Takich z prawdziwego zdarzenia. Lubię czarne charaktery i postacie negatywne. Są czasami lepiej napisani i tworzone są z nimi ciekawsze historie[co w sumie troszkę tyczy się Sonica...bez obrazy niebieski].

Bo Eggman psychopatą nie jest, na Socjopatę również zadatków nie ma...po prostu jest doktorkiem, który ma nie równo pod sufitem. Ale bez niego to już nie to samo :)


Zakładam, że jeśli by zabili Shadowa[kij, że jest nieśmiertelny ale to tylko przykład] i powiedzieli, że już nigdy się nie pojawi to by go za jakiś czas przywrócili i musieli wymyślać jakąś historię ,,Ale jak to ty żyjesz?''. Dlaczego? Fani by ich chyba zjedli. W najlepszym przypadku. Czasami mam wrażenie, że Shadow ma więcej fanów od Sonica[co jest trochę zabawne bo gry są o Sonicu, a nie o Shadowiaku] i tworząc go naprawdę SEGA spisała się na medal.


To tylko moja opinia. Można go lubić albo nie. Ale nie można zaprzeczyć, że jest wyjątkowy i na szczęście Uniwersum Sonica jest tak różnorodne, że każdy znajdzie postać, którą uwielbia i z którą się utożsamia.

_________________
And I Cross My Heart And I Hope To Die, That I Will Not Draw No More Hentai ㋡



Obrazek


Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go ku**a nienawidzę)
Post: 25 sie 2018, 17:23 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ooo... Takiś odważny? To przygotuj się na wstrząs!

Oto moja szczera opinia: "Ciemne Czasy" rozpoczęły się NIE podczas premiery "ShTH", ale podczas produkcji "SA2". A dlaczego? Bo wszystko!

Nie żartuję. Gdy pierwszy raz ukończyłem SA1, byłem wniebowzięty, doceniając jak bardzo dobrze ta seria przeniosła swój gameplay w trzy wymiary, zamieniając klasyczne "jak najszybciej do końca", w wielki festiwal fajerwerków, wliczając do tego oskryptowane sekwencje (Tornado w Windy Valley było niespodziewane) sekretne skróty (zastępujące alternatywne ścieżki) i bardzo dużą swobodę w poruszaniu się postaciami. Wszystko było duże i pełne detali. Do tego doliczę świetną fabułę, która starała się być poważna i jej to niezbyt dobrze wychodziło, skutkując takimi klasykami jak "WATCH OUT, YOU'RE GONNA CRASH! AARGH!" lub "SOMETHING BUGGIN' YOU?".

Aktorzy nagrywali swoje linijki bez żadnej wiedzy o ich kontekście. Tak było w wersji Japońskiej i Amerykańskiej, dzięki czemu każde zdanie dostarczało graczowi informacji o przerysowanym charakterze każdej z postaci. No właśnie... Postacie były płaskie jak deska. Ich intencje już nie.

Tymczasem "SA2" było rozczarowaniem. Wszyscy fani mówili, "że to najlepsza gra z Soniciem ever!!!" itd. ale stanowczo się z tym nie zgodzę. Poziomy Sonica nagle zwolniły i stały się strasznie liniowe. Skrytpów i charakterystycznych wydarzeń było stosunkowo mało, a do tego zepsuli poziomy z poszukiwaniem skarbów i strzelaniem, niepotrzebnie je spowalniając i komplikując. Och, jeszcze wpychano mi je na siłę, przez co zdawało mi się, że w grze o Sonicu... jest za mało Sonica!

Fabuła? Kiedy "SA1" było takim niskobudżetowym klasykiem, "SA2" było tym wysokobudżetowym gniotem, które wyglądało ładnie, ale było po prostu nudne. I tutaj dojdę do postaci Shadowa, który rozczarował mnie, mimo iż wiedziałem o nim wszystko.

"SA1" miało postać Chaosa. Początkowo nie wiedzieliśmy kim on jest. Wtedy dostaliśmy halucynacje, w których można było poznać historię Tikal, głównie za pomocą pytania losowych wojowników. Wiemy o niej prawie wszystko... Jest pacyfistką, w porównaniu do jej opętanego władzą ojca, który podbił wszystkie sąsiednie plemienia. Potem Tikal poznała tajemniczego strażnika mitycznych Szmaragdów, o których opowiadała jej babcia, który chroni też małe słodziuchne kuleczki, z których się wywodzi (jeśli japoński kanon jest zgodny). Nagle! Ojciec Tikal odkrywa ołtarz gdzie znajdują się Szmaragdy, które znane są z swej mocy. Chcąc zyskać władzę absolutną, był w stanie poturbować swoją córkę i wszystkie kuleczki w okolicy. To rozwścieczyło Chaosa... I... Wiecie.

Technicznie rzecz biorąc backstory te jest proste, ale bogate w detale, pozwalając graczom odkryć dokąd prowadzi chciwość i nienawiść. Chciwość zabiła ojca Tikal, kiedy nienawiść zabijała Chaosa od czasu zamknięcia w Głównym Szmaragdzie. Super Sonic potem uratował go, neutralizując jego kaiju-formę i pokazuje, że ludzkość teraz żyje w zgodzie z kuleczkami, pokazując jak niewiele trzeba, by zmienić kogoś światopogląd.

Teraz "SA2".
Tk. zw. "Anty-Sonic" wyglądał na zapowiedziach świetnie, będąc niemal "szatanem wcielonym" któremu towarzyszyła muzyka jak z slashera.

I... to było tyle. Ostatecznie Shadow ma głębię deski klozetowej, pozwalając się porównać do "Kolesia z Postala w wersji family-friendly". A potem nie jest lepiej.

W grze cała historia jest liniowa jak pociąg do Warszawy, przez co Iizuka z innymi musieli się dwoić i troić, żeby dostarczyć graczom tej "epickiej, kinowej historii". Shadow jest... Eee... Najbardziej tajną bronią GUN. Jest to druga wersja jakiegoś Jaszczura, który... Eee... niewiadomo co miał robić. Shadow był projektem wojskowym, więc nadzorował go rząd, łącznie z jego rodziną. Nagle coś tam się stało, wojskowi zabili córeczkę Doktora, Shadowa uśpili...

Nie. Poddaję się. Historia powstania Shadowa jest tak idiotyczna i nadmuchana, kiedy to wszyscy mówią jaka to jest "mhroczna" i "poważna". A sama postać jest bez sensu. Chce on zabić całą ludzką rasę, bo "Doktor mu kazał", kiedy nagle ni z gruchy lub pietruchy pojawiła się Amy i przypomniała mu, że Maria chciała coś innego. Gostek jej wierzy, mimo iż śmierć Marii widział zza szyby kapsuły ratunkowej. JEŻU, JA NIC Z TEGO NIE ROZUMIEM!!!

Backstory Shadowa jest technicznie skomplikowane, ale brak w nim najważniejszych detali, przez co reszta historii (ładnie) opisana była w japońskim "strategy guide". A potem dodano do kanonu te klony, Black Armsy, potem był reboot, a jeszcze później świat znany z Forces... Tragedia. Ja nic z tego dalej nie rozumiem.

Czy to tak dawniej według Iizuki wyglądała amerykańska filozofia projektowania epickiej historii?

Nie rozumiem też co fani widzą w Shadolcu coś ciekawego. Niby bo mroczny? Bo strzela z Glocka? Bo chce kogoś pomścić? Bo jest emo? Aha! Już wiem! To wszystko przez pryzmat nostalgii, który w Ameryce jest większy niż gdzie indziej. Gra wydana została bardzo dawno, będąc też pierwszą dużą grą z Soniciem, która nie była (TYLKO) na konsoli Segi. Większość zagranicznych fanów tłumaczy, że to dzięki niej zainteresowała się Niebieskim Jeżem.

Ironia...

I to było na tyle. Adios!

_________________
    
Ejże! Planeta została w dole!


Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go niecierpię)
Post: 26 sie 2018, 8:59 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ohoho! Widzę, że trafił się ciekawy temat! I wygląda na to, że jest remis pomiędzy Koalicją Mroku i Konfederacją Bez-edgowego Sonica. Zatem pozwólcie że przeważę siły na jedną ze stron.


Kocham Shadowa. To tak na start. Nie jest to moja ulubiona postać ale znajduje się w pierwszej piątce. I nawet nie ze względu na to jaki on jest mroczny. Ale po kolei.


Nie jestem dobry w cytowaniu z telefonu dlatego będę się odnosił do poszczególnych wypowiedzi. Na początek fanatyk kebabów :D


Nie uważam, żeby dodanie poważniejszej historii w grze ''dla dzieci'' było czymś złym. Wystarczy spojrzeć na Disneya. Mimo, że jest kinem familijnym też zawiera poważniejsze tematy i tymi historiami może cieszyć się każdy. Sonic powinien być właśnie takim kinem familijnym i SA oraz SA2 były dobrym kierunkiem. I tak, SA zaczęło poważniejsze bistorie a SA2 jedynie rozwinęło pomysł.

Prawdą jest też to że Shadow był stworzony do tej jednej gry i moim zdaniem dodanie go na siłę do kolejnych jedynie psuło tą postać. Dali mu jeszcze do tego oklepaną amnezję, kosmitów i popsuli jego backstory dodając do niej jakiegoś niedorzecznego Komandora i starając się wybielić Geralda. Mimo to, że Shadow został mocno przesadzony, przerysowany i zepsuty to w Sonic 06 i w Archie udało się odzyskać jego poprawny charakter i Shadow był cały czas dobrze napisaną postacią. W 06 jego historia była najlepsza i położono na niego znacznie większy nacisk niż na Sonica.

Kolejną sprawą jest też fakt, że SEGA poszła w kierunku mroczności na życzenie samych fanów. Ludzie tego wtedy oczekiwali po serii i choć skończyło się tragicznie to te czasy były niejako unikatowe. Niestety oni nawet jakby chcieli to nie pltrafią ich przywrócić.


Teraz LaChao. Pozwól że pominę wątek porównujący SA do SA2. Ja sam kiedyś nie znosiłem tego drugiego, ale bauczyłem się kochać SA2. I szczerze wolę przynajmniej docenić ją za ambicje, pomysł i wykonanie, które obecnie jedt już niestety niespotykane.


A teraz co do samego Shadowa, a raczej najpierw historia. Fabuła w tej grze była dobra. Wcale nie była super mroczna tylko raczej dobrze zbalansowana. Było miejsce na śmiech, było miejce na powagę i co najważniejsze było miejsce na postacie. Przestały być one płaskie (choć moim zdaniem nawet w SA wcale takie nie były) i zaczęły być bardziej ludzkie. A Shadow mimo całej swej pokręconej historii był najbardziej ludzki z nich. I wcale nie był przesadnie edgy i mroczny, był dobrze napisany. Dlatego tak dużo osób go lubi. Ma on najwięcej głębi ze wszystkich postaci. Stracił coś i pragną zemsty ale zdołał się nawrócić, przebaczyć i odkupić swoje grzechy. Do czasu oczywiście gdy nie pojawił się ShtH ale to już inna historia. Shadow był postacią której już nigdy nie dostaniemy choć SEGA próbowała tyle razy. Bo jak na to spojrzeć to zarówno Blaze, Silver czy Infinite próbowali naśladować różne zachowania Shadowa ale to po prostu nie działało tak dobrze. Shadow jest niepowtarzalny i mimo że jego renoma nieco podupadła to cały czas jest silną bronią marketingową, tak jak napisała wyżej koleżanka. Szkoda tylko że został zredukowany jedynie do tego... (i szkoda że działa! Tracisz Manię bo nie ma w niej Shadowa! :D)


Jeszcze wyjaśniając fabułę SA2 - Shadow widział jak Maria umiera i słyszał jej ostatnie słowa. Jednak po wystrzeleniu kapsuły przechwycił go Gerald i zmanipulował jego wspomnienia. Dawne wspomnienia wróciły po tym jak Amy użyła dokładnie tych samych słów. Co do Biolizarda to był on prototypem i skoro ostateczna forma życia miała pomóc w leczeniu chorób to naukowcu uznali że lepiej zrobić coś mniejszego i bardziej inteligentnego a nie wielką jaszczurkę, która jest zapewne bardzo ciężka do transportu :P

Ach no i Kat, Shadow jest nieśmiertelny ale tylko naturalnie. Tak poza tym można go normalnie zabić :P

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go niecierpię)
Post: 26 sie 2018, 11:47 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Konradomorelo pisze:
Jeszcze wyjaśniając fabułę SA2 - Shadow widział jak Maria umiera i słyszał jej ostatnie słowa. Jednak po wystrzeleniu kapsuły przechwycił go Gerald i zmanipulował jego wspomnienia. Dawne wspomnienia wróciły po tym jak Amy użyła dokładnie tych samych słów. Co do Biolizarda to był on prototypem i skoro ostateczna forma życia miała pomóc w leczeniu chorób to naukowcu uznali że lepiej zrobić coś mniejszego i bardziej inteligentnego a nie wielką jaszczurkę, która jest zapewne bardzo ciężka do transportu :P


No w końcu coś zrozumiałem z tego misz-maszu. Dziękuję Ci!

Ale...! Jeśli GUN (chcąc przerwać projekt) zaatakowało Stację ARK na której przebywała cała trójka, czy przypadkiem Gerald nie został przez nich złapany i przechwycony? Był autorem całego przedsięwzięcia, a wszyscy bohaterowie w "Final Story" widzieli nagranie, na którym był przywiązany do jakiegoś stołka. Założyłbym się, że to było przesłuchanie.

Biolizard to prototyp, bo był duży i nieporęczny. Wiem o tym, ale w grze pojawił się dosłownie znikąd, po czym przeteleportował się na Eclipse Cannon i nadział się na nią swoją gadzią pupą.

Po co, po co, po co?

Według mojego headkanonu, Biolizard był inspirowany Perfect Chaosem z muralu w Mystic Ruins (SA1), gdyż Gerald (być może) był na ekspedycji. Wiesz, o jaki mi chodzi.

_________________
    
Ejże! Planeta została w dole!


Offline
 Tytuł: Re: Shadow (jak ja go niecierpię)
Post: 26 sie 2018, 15:44 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
GUN zamknęło placówkę i przez przypadek postrzelił Marię zaś Gerald albo został uwolniony albo miał kontynuować swoje badania w celi. Gerald wspomina że pozwolili mu prowadzić badania i że to właśnie wtedy ukończył Projekt Shadow. Jednak GUN się o tym dowiedział, uwięził Shadowa i podjął decyzje o egzekucji Geralda prawdopodobnie z powodu jego zamiarów.

A co do Biolizarda to był on planem awaryjnym w razie gdyby Shadow nie zadziałał. Nie pojawił się też całkiem znikąd bo wcześniej wspomniała o nim Rougea jako, że Kolonia ARK przeszła w tryb awaryjny po umieszczeniu ostatniego Szmaragdu Chaosu uaktywnił się też Biolizard, który miał zniszczyć planetę za wszelką cenę ( co przewiduje też nadzianie się na Kolonię ARK...)

A co do teorii z Chaosem jest to prawdopodobne. Gerald prawdopodobnie wcześniej był na Angel Island bo urządził centrum dla szmaragdów w podobny sposób co ołtarz na wyspie. Poza tym odkrył też Gizoida (czy jak to się tam pisze) czyli Emerla, który także był powiązany z kolczatkami ( przynajmniej według Chronicles)

Ale starczy tego off topu :)

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 7 ] 

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>