Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21 ... 43  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 14 kwie 2019, 12:09 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Dobra Drużyno 3! - krzyknęłam do nich. - Rozkaz jest taki abyście spełnili rozkaz Sergio i podłożyli ładunki. Genialna jestem co nie? Ja was będę osłaniać tylko poproszę swojego Wispona - rzuciłam do Nortona po czym chowając się za panelem kontrolnym zaczęłam namierzać kolejnych przeciwników.

-- 14 kwie 2019, 11:08 --

(Ups! Zdublowało się :P )

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 14 kwie 2019, 22:13 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Norton podrzucił ci broń w wolnej chwili, zdejmując z paska swój ładunek wybuchowy. Biały Wispon już się naładował prawie do pełna.

Pomarańczowe Spinnery staranowały Spinnery Imperium, a ich zderzenie rozwaliło oba na kawałki, deszczem odłamków zabierając cenny czas żołnierzy.
Żołnierz, który wcześniej krył się najdalej, próbował oddać strzały, ale Filon trafił go prosto w hełm. Pocisk przebił się i imperialny upadł martwy.
Dwaj ostatni żołnierze zostali przygwożdżeni przez Christophera i fioletowego jeża. Masz dobrą pozycję do zestrzelenia jednego z nich, bo pod twoim kątem jest nieco odsłonięty.

Wyszedł po chwili kolejny oddział.
Dwa Spinnery, trzy Egg Pawny i dwójka niedźwiedzi mających półtora metra. Oni już mogli być problemem, bo uzbrojeni byli w jakąś blachę z odsłoniętą górą dla Fire Wispona. Blacha osłaniała ich ciała, pozwalając blokować wszelkie pociski... Zeszli w dół i zaczęli zmierzać w stronę krateru.
Pierwsze dwa ładunki, te należące do drużyny Flicka, zostały założone.

Sergio widząc nadlatującego Spinnera przeciął go Electric Wisponem, jednak po chwili kolejny zdołał przemknąć mu przy samej głowie. Przeżył tylko dlatego, że zablokował cios rubinem, łamiąc jedno z ostrzy i doprowadzając do zmiany stabilności obiektu. Po chwili z pomocą rubinu zdołał stworzyć stertę stalagmitów przed sobą, blokując ostrzał Egg Pawnów. Wtedy jednak oparł rękę o nowe skały.
- Z tym rubinem jest coś nie tak... Ale nie ma na to czasu. - oparł się plecami i na chwilę usiadł, upuszczając rubin i chcąc złapać spokojny oddech. Wewnętrzne czerwone światełko w obiekcie pulsowało raz nikle, raz mocniej. Przypominało to niestabilne bicie serca.

Will

Otto obrócił się przy samych drzwiach.
- Wiemy, że zabójca jest gdzieś w mieście. Nie znaleziono więcej ofiar poza kelnerem, więc pewnie będzie czyhał na jakiś cel. Wzmocniono straże na granicach. - odpowiedział, na drugie pytanie wyjmując zza pasa jakiś notatnik. Zerwał trzy kartki i podszedł do stołu, kładąc je razem z ołówkiem.

- Clem jest w pokoju. Od czasu wczorajszych wydarzeń właściwie opuściła go tylko raz, kiedy przenosiliśmy cię tutaj... Nawet ponoć zdołała zasnąć, zgodnie z stwierdzeniami Kiry. Najpewniej śpi, bo nastąpiło to raptem dwie godziny temu. - Bruce przekręcił kolejną stronę gazety.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 14 kwie 2019, 23:02 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Bez większego namysłu oddałam strzał w przygwożdżonego żołnierza. Zaczęłam szukać kolejnego celu i wtedy zobaczyłam dwa pancerne miśki. "Eh... nawet Imperium ma swoich Stephena i Stevena... Szkoda tylko, że nie mam granatów, bardzo ułatwiłoby mi to sprawę" Wyjrzałam zza osłony i od razu schowałam się przed przelatującym pociskiem. "Yep! Zdecydowanie Ruchowi Oporu przydałoby się więcej granatów!" Zdecydowałam się, że przeczekam aż miśki podejdą nieco bliżej. Być może ktoś inny załatwi ich za mnie...

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 15 kwie 2019, 14:05 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Genialnie, pysznie i świetnie! - Siadam do stolika i zbieram przedmioty, przerysuję odpowiednio "sprofanowany" plan potem odpowiednio go podsunę, komu trzeba... - Cóz... Służę straży pomocą... - Patrzę poufnie na Otto. - Straży, nie "A'chłystowi".

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Kwietniowy Evil #4 (Wpis #15)
Post: 15 kwie 2019, 22:21 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Dobiegłem w końcu, mniej więcej, do miejsca, w którym znajdowali się Rupert i Zielona, po czym ogarnąłem wzrokiem, co tu się w sumie dzieje... No nie było za ciekawe. Czym prędzej schowałem się przed ostrzałem za kilkoma najbliższymi skrzyniami. Oparłem się o nie, byłem już lekko zmęczony, pozwoliłem sobie na chwilę przerwy, by zebrać myśli i uspokoić oddech. - (Kurła, zimny browarek by się przydał... Jak nic miałbym wtedy najlepsze pomysły i tych imperialnych szmat już dawno by tu nie było... Muszę zaproponować wielkiemu Anonimowi, by w naszym podstawowym ekwipunku było jakieś piwko czy dwa...) - zacząłem rozmyślać, po czym spojrzałem w kierunku swoich towarzyszy.
- Ej! Ej! - próbowałem przekrzyczeć dźwięk wystrzałów. - Co tu się odwala... A zresztą! - krzyknąłem, wstając na równe nogi. - Co powiecie na małą dywersję? - nie czekałem na odpowiedź moich kompanów, złapałem w łapy jedną ze stojących obok mnie skrzynek. Wykukałem na chwilę, by sprawdzić, gdzie dokładnie jest wróg. Skupiłem swój wzrok na wkurzonym szakalu. - Tego na pewno nie będą się spodziewać! - krzyknąłem, wychylając się szybko z ukrycia i z całej siły rzucając skrzynką w kierunku wrogiego szakala.


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 15 kwie 2019, 22:36 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Przygwożdżony żołnierz został trafiony w okolicę obojczyka i barku. Po chwili jeszcze dostał w brzuch.
Czy upadł zabity, jeszcze nie było pewne, ale w każdym razie przeciwnik był już z głowy i w sumie to przez rany można uznać zgon... Wasz dowódca chyba jednak miał ważniejsze sprawy na głowie.

Amel i Norton podłożyli swoją część ładunku. Wtedy jednak jeden z przelatujących pocisków Egg Pawnów trafił psicę w plecy. Upadła na kolana, w porę chowając się za stalagmitem razem z Nortonem. Życia ocalić mogło im to, że roboty wyraźnie unikały strzałów w te okolice, nie chcąc odpalić ładunków wybuchowych.
Sergio nieco podniósł się na nogi.
- Dobrze, kolejni! - zmotywował do szybszego podkładania ładunków. Byk z drużyny Amy ułamał jeden z stalagmitów i zaczął pędzić w stronę dwóch niedźwiedzi. W międzyczasie Filon i Christopher razem z jeżem zdołali zestrzelić kilka Egg Pawnów.
Byk wbił się taranem w dwójkę niedźwiedzi, przewalając się wraz z nimi. Stalagmit wcześniej przyjął na siebie ogień z ich Wisponów. Daje to świetną okazję do ostrzelania wrogów, bo uderzenie odsłoniło tarcze.

Stromagg

- Co jest? - odezwał się imperialny, widząc lecący w niego obiekt.
Skrzynia huknęła prosto w tors szakala, przewalając go na ziemię. Jego broń upadła, a po chwili Rupert jednym strzałem sprzątnął oba Egg Pawny. Dowódca po chwili dostał bełtem Zielonej w piszczel. Jęcząc trzymał się nogi.
- Już, już, nie krzycz. - nakazała mu i wycelowała broń w białą lisicę. Ta obróciła się i uniosła ręce w geście poddania. Po kilku sekundach już klęczała z dłońmi na potylicy.

Hati i Efti weszli na górę.
- No, budynek czysty. - tygrys miał rękę w bandażu. - I weź się zamknij! - wydarł się po chwili na szakala, który dopiero wtedy pohamował jęki bólu.
- Przyjaciele, mamy problem. - Rupert wyjrzał za krawędź dachu.

Wielka maszyna z oddali, nieco dymiąc w kilku punktach, znów się schowała. Jednak waszego towarzysza zainteresowały nadciągające siły Imperium. Zmierzały bokiem w stronę wcześniejszego obszaru walki.
- Próbują oskrzydlić naszych. - zwróciła uwagę Zielona, szybko spychając kompana za barierkę, aby uniknąć wykrycia.
Rzeczywiście, obok waszej pozycji zaczęło przelatywać sześć Spinnerów, a kroczył oddział dwunastu żołnierzy Imperium. Za nimi widoczny był szereg czternastu Egg Pawnów i... czołg?

Maszyna przypominała wielkiego, czerwonego chrząszcza. Jego "trąbka" to była armata, a obiekt poruszał się na czterech kołach przypominających nieco szyny.
- Big Tank... - od razu rozpoznał Efti. - A jeszcze trzy miesiące temu były mniejsze... - odniósł się do czasów Eggmana. Warto pamiętać, że wasz towarzysz to weteran wojny na Zachodzie, a teraz stawał się weteranem walk Anonima.

Will

- Zrozumiane. Powinienem teoretycznie cię aresztować za obrazę porucznika, ale w sumie to chyba nikt go nie lubi. Tak, nawet jego sieć kontaktów. - Otto w końcu opuścił pomieszczenie ostatnie słowa dodając tuż przed wyjściem.

Bruce z kolei czytał dalej gazetę. Zgodnie z nagłówkiem, zabity to James Garston, 20-letni kelner z hotelu, który pracował tu raptem rok. Nigdy nie notowany, nigdy nie podejrzewany o przestępstwa. Nigdy też nie opuścił miasta. Wszystko to potwierdzało przypadkowość zabójstwa. Chodziło o kogoś innego.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 15 kwie 2019, 23:57 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Na taki moment właśnie czekałam. Wychyliłam się bardziej, wycelowałam i oddałam kilka strzałów. Miałam już dosyć tej bitwy i chciałam ją jak najszybciej zakończyć.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 16 kwie 2019, 11:10 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Dzieciak... W sumie, starszy ode mnie to dlaczego nazywam dzieckiem? Nieważne, kolejny spisany na straty. Zaczynam rysować replikę pozostałego skrawka planu.
- Mogę, jednak wychodzić mimo tego potłuczenia? - Pytam Bruce'a nie odrywając wzroku od kartki.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 16 kwie 2019, 22:42 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Dwaj niedźwiedzie dostali kilka strzałów, nawet nie tylko od ciebie. Członkowie Ruchu w tym momencie nieco już przerwali próby ogłuszeń, ale i tak teraz zostały już tylko maszyny. Ostatni żołnierz został postrzelony w okolice łokcia przez Filona i jego wierną snajperkę. Jednak przydała mu się jako ewentualne zastępstwo Wispona.
Kolejne Egg Pawny padły od kolejnych strzałów, a kolejni członkowie pewniej podłożyli pozostałe ładunki.
- Dobra, Flick, jak wygląda sytuacja? Jesteśmy gotowi do wyjścia. - zapytał przez komunikator na uchu.
- Mamy w tej okolicy spokój. - usłyszałaś między innymi w swojej słuchawce.
- Wychodzimy! Moja drużyna, pilnujecie pleców! Pozostali, po kolei w stronę wyjścia. Jeśli straciliście noktowizory z jakichś powodów, to po prostu proście resztę naszych o pomoc. - wydał rozkazy Sergio.

Amel wstała podparta o bark Nortona, ale wyraźnie trzymała się pleców, dokładniej punktu niebezpiecznie blisko kręgosłupa. Mimo to widać, że potrafi ruszać każdą kończyną, więc chyba jest dobrze...
- Dwójka kolejnych ofiar... - wilk rozejrzał się po tymczasowo spokojnej okolicy. Czerwony lis w wyniku ran nie mógł już wstać i wyraźnie był bliski śmierci. Jeden z kogutów został zabity niemalże na samym początku przez nową maszynę Imperium. Spojrzał na dowódcę placówki.
- Nie mówiąc o Mobianach z Imperium... - dodał jeszcze, podchodząc do stanowiska. Miejsce musiało niestety w tej fali działania Widmowego Rubinu się zresetować, bo dane przepadły. Na szczęście co nieco wpadło do twojego komputerka i można to przejrzeć później.
Rubin na razie przygasł. Wyglądał na nieco stabilniejszy, ale kto wie co przyniesie nawet i najbliższy czas?

Pierwsi wielkie pomieszczenie opuszczali członkowie drużyny Amy. Jeżyca szybko wzięła Wispon lisa, kiedy w międzyczasie byk zabrał broń poległego koguta. Wispy niestety nie mogły same opuszczać broni, przez zabezpieczenia tejże, a nie chciano zostawiać ich na pastwę Imperium.

Will

- Z tego co wiem, na spokojnie. Ale lepiej unikaj bójek. A jak już będziesz zmuszony, to staraj się kryć brzuch. - odpowiedział Bruce, przekręcając kartkę gazety. Odetchnął. "Wreszcie coś innego..." szepnął niemalże niesłyszalnie. I wzniósł brwi w geście zaskoczenia. Sposób w jaki to zrobił nie zwiastował niczego dobrego.
- Siły Anonima zdobyły w ciągu jednego dnia łącznie pięć miejscowości, a ich siły są teraz widoczne w Blue Shrine City... Walki o to miasto rozpętały się raptem wczoraj. - wyjaśnił wychwycone szybkim przejrzeniem informacje. W tej chwili skończyłeś swoją replikę.

Blue Shrine City znane było z niebiesko-listnych palm, które swoją barwę zawdzięczały niesamowicie rozwiniętej umiejętności chłonięcia wody, podobno z pomocą głębokich korzeni, pomagając w przetrwaniu wśród wszechobecnego upału. Dzięki wysączaniu wody z drzew można spokojnie zebrać dosyć wody, aby przetrwać nawet w czasach mocnej suszy.
Miasto to znajdowało się raptem sześćdziesiąt kilometrów na południowy-wschód stąd. Ponoć z co wyższych szczytów wzgórz okalających Desert Harbor dało się zauważyć obecną tam zabytkową wieżę.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 16 kwie 2019, 23:33 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Wyskoczyłam z centrum dowodzenia i dogoniłam swoją drużynę.


- Oczywiście musiałaś oberwać. Teraz wydostaniemy się z tych przeklętych jaskiń kilka minut później - uśmiechnęłam się do Amel po czym również pomogłam jej iśc aby było sprawniej. Już w krótce mieliśmy opuścić tunel.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 17 kwie 2019, 21:49 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Zamierzasz uciekać, zostać tu i bronić miasta, czy kontratakować? - Patrzę na artykuł, jaki czyta kret.
- Gdyby to było możliwe, pewnie bym kontratakował. Uciekać nie zamierzam. - odpowiada, poprawiając chwyt na gazecie, abym mógł lepiej zobaczyć artykuł.
- To dobrze, masz znajomości, tak? - Zajmuję krzesło, na jakim siedział Otto.
- Znam się nadal z paroma żołnierzami. Paru zostało zwolnionych z armii z powodu wydarzeń podczas Pustynnej Grypy.
- Ilu byłbyś w stanie zorganizować?
Bruce bada mnie wzrokiem i to typowym dla uprzejmych panów ze szpitali dla osób lubujących się w kaftanach noszonych tył na przód, nie Bruce, jeszcze nie zwariowałem.
- Z sześciu czynnych, jeśli nic się nie zmieniło, oraz czterech byłych. W razie czego oni też mają jakichś znajomych, więc dokładnej liczby bym nie potrafił wskazać. - odpowiedział wreszcie, kładąc gazetę artykułem do góry na stole. - Skąd takie pytanie? Chyba podejrzewam, co planujesz, ale jeszcze nie znam cię aż tak dobrze...
- Jak to co? Bruce, ile czasu może bronić się to miasto w czasie oblężenia? Czy jest zdolne zwołać jakieś posiłki? Czy ma jakiś plan w razie ataku? Nie, te od Ahmisa się nie liczą. Dam sobie rękę uciąć, że łowca już doskonale zna obronę miasta. - Odchylam się w siedzisku do tyłu.
- Może bronić się i kilka lat. Mamy milion mieszkańców, a statystycznie wojskowy wypada, na co dwunastego mieszkańca... - odpowiedział bardzo spokojnie. - Dawniej tutejsza armia zajmowała się pilnowaniem terenów w odległości dwustu kilometrów stąd. Tak, nawet mogła ruszyć na pomoc tej wiosce, z której uciekliśmy. - To mnie zaskoczył, smutno, ale zaskoczył. Kwituję jednak jego wywód.
- Nie ruszyła... Trudno, lecz... Skąd miasto bierze wodę?
- Nie ruszyła z powodu ogólnej sytuacji. Obecnie Desert Harbor to miejsce zbierania się imigrantów, a wojsko potrzebne jest do utrzymania, tego wszystkiego jak należy. - wyjaśnił. - A wodę mamy z rolniczego południa. Wypływa z jezior w okolicach samych wzgórz. Spływają one też w drugą stronę, tworząc dalej połączenia z Grand Lake... Więc nie ma co się martwić otrucia wody, to zbyt duże ryzyko dla wielkiego obszaru. - odpowiada na pytanie. Ba, nawet usprawiedliwia to, dlaczego nie było wsparcia dla wioski. Nie, że mnie to nie obchodzi...
Mówisz tak, jakby Anonim nie miał haka na to wszystko. - Ile może być tam, po drugiej stronie? Skoro każde miasto zdobywają z marszu. Bruce, cholera w mieście działa jego prywatny morderca! On otwarcie sobie drwi z takich symboli oporu!
- Gdyby Anonim mógł zdobyć to miasto, zrobiłby to już dawno. A nie zrobił tego, bo nasza obrona jest większa od jego sił. A do tego to on byłby atakującym. Obrona tego miasta to najmniejsze zmartwienie w obecnej chwili. - odpowiada, poprawiając okulary. - Co do Herolda, to już co innego. W wielu miejscach da się znaleźć szpicli Anonima. Pewnie nie jest on jedynym w tym mieście. Ale każdego szpicla da się pokonać! - huknął pięścią w stół. Ten nadkruszył się, dobra, prawie złamał. - To tak jak ten stół. Wystarczy znaleźć odpowiedni punkt, a nawet jeśli coś jest solidne, jest do uszkodzenia.
Bierze wdech i ziewa.
- Sorki, nie spałem właśnie z powodu wczorajszych wydarzeń... - bierze łyk z kubka obok. W powietrzu roznosi się zapach kawy. - Próbowałem z Ottem przez jakąś godzinę ocenić poszlaki na podstawie oceny Paula co do zwłok. W tym momencie pozostałe wątpliwości zniknęły, to najpewniej Herold. Pewnie próbował zaatakować nas, ale wtedy kelner znalazł się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Nie mówiłem tego kapralowi, nie wspomniałem też o twoim zabójstwie poprzedniego Herolda. Fakt, że jeszcze nie wiadomo o tobie, jako wykonawcy heroldobójstwa daje nam przewagę. - Wyjaśnia pobudzonym głosem i opiera się łokciem o stół. Zdecydowanie działa tylko dzięki kofeinie.
- Bruce, potrzebujemy przekazać ludziom i Anonimowi wiadomość... Widzę, że wypad na to wodne miasto będzie jednak dostatecznie głupi. Zaufam ci i obronie... Nadal jednak musimy zapolowac na tego netoperka. - Biorę jego kubek i wypijam całą zawartość haustem, nie reaguje, chyba widzi, że ja też tego potrzebuję. Szkoda, że nie osłodził...
- Rzeczywiście, trzeba go dorwać. Nie możemy pozwolić na więcej śmierci z jego strony. - Bruce sięga coś przy gazecie, schowane wcześniej nieco przy talerzu. Miedziana rurka! Ta sama użyta wcześniej przy zabiciu kelnera.
- Otto zdobył to od krokodyla. Paul już przebadał całość i... cóż, powiedzmy, że Otto trochę pogwałcił procedury... Tak, to jeden z moich przyjaciół, dlaczego bym z nim rozmawiał? - uśmiecha się i podaje mi ją do ręki.
Grot ma charakterystyczne czerwono-zielone ślady, idące nawet i do końca obiektu. Jednakże kawałek resztki krwi zostały starte, na samym środku rurki.
- Tak, przypatrz się... - Kiwa mi Bruce, jakby dostrzegając moje spojrzenie w jakimś miejscu.- Na samym środku rurki jest wybite bardzo cienką kursywą. „Tyrone Buildings".
- Herold musi improwizować ze sprzętem. - Kret wykłada mi swoją teorię. - Ta miedziana rurka to kawałek jakiegoś prętu używanego pomocniczo. Tak się składa, że jakiś kilometr na północ miasta jest magazyn tej ekipy budowlanej. - dokańcza.
- Sądzisz, że tam kontakty? Wiesz, on się tam mógł włamać i sobie to zabrać. - Nie wspominając o tym, że mógł wziąć to z jakiegokolwiek innego magazynu.
- Mógł zabrać, oczywiście... To teren pilnie strzeżony, a tak się składa, że Otto zna się z tamtejszym stróżem, innym Ottem... Zbieżność nazwisk, ten drugi to tygrys mojego wzrostu... - Tłumaczy mi jakbym się nie domyślił i drapie po bandażu... - Jeśli tylko się dogadamy, to będziemy może mogli zbadać ten teren. Ale to tylko sugestia, może masz jakiś inny pomysł? - Wyjaśnia.
- Od czegoś trzeba zacząć... Fajnie jednak jakbyś powiedział swoim kumplom, że organizujesz polowanie, może i oni by coś wiedzą. Ja i tak muszę iść na miasto. Coś zjeść, pogadać z Clem i zobaczyć czy posiadaczowi jednej z części planu nic nie jest... O ile netoperek nic o nim nie wie.
- Jasne, zorientuję się. - Bruce unosi kciuk w górę i ponownie wraca do czytania gazety.
Ja za to ruszam na targ. Tym razem nie kupuję sobie... A Clem, w końcu trzeba podziękować za profesjonalną opiekę medyczną. Kupuję części do zegarka, wrócę do hotelu i zmienie mój detonator w zegarek kieszonkowy, chyba jej się podobał... Dobra to teraz idę w stronę domu rysia...

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Ostatnio zmieniony 18 kwie 2019, 0:40 przez Kaźmirz, łącznie zmieniany 1 raz

Offline
 Tytuł: Kwietniowy Evil #5 (Wpis #16)
Post: 18 kwie 2019, 0:18 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- No i to się nazywa niedźwiedzia siła! - krzyknąłem, wybiegając ze swojego dotychczasowego ukrycia, naprężając przy tym muskuły. Jeden z moich spontanicznych pomysłów wypalił. - (I jak tu się nie cieszyć!) - pomyślałem.
- Widzieliście ten rzut?! Niezły co nie?! - zawołałem do Ruperta i Zielonej, kiedy ci zajmowali się Imperialnymi. Zadowolony z siebie zacząłem całować swoje muskuły z największą czułością. Po chwili dołączyli do nas Hati i Efti.
- W końcu jesteście! - krzyknąłem do nich. - Gdybyście tylko wiedzieli, co tu się stało... Jak nic, chcielibyście postawić mi niejedno piwko! - zawołałem do nich, uśmiechając się od ucha do ucha. Niestety moje zadowolenia znikło tak szybko, jak się pojawiło po tym, jak usłyszałem wiadomość Ruperta. Na mojej twarzy ponownie zawitało najwyższe skupienie. Czym prędzej podbiegłem do żółtego fenka, jednak po chwili uświadomiony czynem Zielonej, zrobiłem krok do tyłu, by uniknąć wykrycia przez wroga.
- Więcej Imperialnych... Niedobrze... - szepnąłem pod nosem słuchając przy tym wykładu Eftiego. Bez słowa odwróciłem się w kierunku szakala. Podszedłem do niego i kopnąłem go z całej siły w brzuch.
- Ej ty! Imperialny śmieciu! Tak ty! - krzyczałem, zadając mu kolejne kopnięcia. - Dużo tego macie?! Jak z tym walczyć?! Ma słaby punkt?! - odwróciłem się w kierunku lisicy. - Gadaj, bo inaczej nie przestanę!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 kwie 2019, 0:38 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Ale przynajmniej wygraliśmy! I nie jest tak źle... - psica uśmiechnęła się pomimo tego, że miała problem z ruszaniem nóg. Mogłaś zauważyć punkt oberwania.
Odchylenie tylko o parę centymetrów od odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Kumpela pancerników miała ogrom szczęścia, bo gdyby dostała bezpośrednio w kręgosłup, to by już sobie w Ruchu Oporu nie podziała... W sumie to nawet teraz można mieć wątpliwości.

Weszliście w ciemny obszar, więc założenie noktowizorów było tylko formalnością. Niestety, ten u Nortona musiał zostać trafiony jakimś rykoszetem, jednak druga członkini drużyny dała mu swój.
- Tobie przyda się teraz bardziej. - uśmiechnęła się przy tym. W sumie to gdyby nie ogólny wygląd sytuacji, to nawet byś nie pomyślała że ledwo chodzi, pewnie w wyniku zerwania jakiegoś mięśnia przez zadaną ranę.

Flick i jego drużyna pilnowali pierwszego rozwidlenia, a wokół nich były cztery zniszczone Egg Pawny. Gdy drużyna Amy dotarła razem z wami, sami zaczęli pilnować pierwszego rozwidlenia i drużyna Flicka ruszyła do przodu. Natknęliście się na nich przy drugim rozwidleniu.
- Ajć, jak boli... - Amel nagle opadła, ale razem z Nortonem zdołaliście utrzymać ją na nogach.
- Bart, przyniesiesz tu ten uszkodzony wózek? - zapytał od razu Flick koguta. Ten kiwnął głową i ruszył w alternatywną drogę rozwidlenia. - Spokojnie, da radę. Szkoda tylko jego brata. - odpowiedział na poważną minę Nortona.

Rzeczywiście, pół minuty później kogut pchał jedną ręką lewitujący wózek pozbawiony jednej ścianki z prawej.
- Nie będzie idealne, ale musi wystarczyć... - powiedział ptak i razem z Nortonem pomogli Amel usiąść na wózku.
- Ach, dzięki. Od razu lepiej. - usiadła najgłębiej jak pozwalały jej kolana, jej nogi znalazły się w powietrzu.

Po kilku minutach zdjęliście noktowizory przez oślepiające światło z wyjścia. Gdy wyszliście i oczy przyzwyczaiły się po kilku sekundach do słońca, zaskoczył was ciekawy widok.
Fioletowa kocica, Hersh, razem z grupą żołnierzy stała wokół kilku rozbitych maszyn i pojedynczych żołnierzy Imperium, którzy klęczeli i trzymali ręce za głowami. Było ich z siedmiu. Podobna grupa była z drugiej strony.
- Nieźle im tam dokopaliście. Część aż uciekła tutaj! - zrobiła symboliczny salut z Flickiem.

- Dobra... Bart, pomóż no z wózkiem. - Flick wziął wózek z Amel w ręce i wspólnie z kogutem zaczęli pchać go w stronę bazy. W tej chwili przybyła Amy.
- Elna, Norton, jesteście wolni. Za tą misję członkowie operacji zasługują na odpoczynek. - kiwnęła, przyzwyczajając się do światła. Reszta drużyny powoli docierała. - Doskonale, że spełniłaś swój obowiązek, Hersh... Dostarczycie ich do tego transportera? My przypilnujemy tego korytarza. - kiwnęła jej.

Wstrząs i odgłos zapadania się. Kopalnia zawalała się, więc pewnie reszta była już w drodze.

Stromagg

- Ajć! Auć! Aaa! - wykrzykiwał szakal. Odetchnął mocniej wraz z groźbą. Hati obserwował całą sytuację z neutralną twarzą. Efti stał obok niego przymykając oczy przy niektórych twoich kopniakach jakby sam je czuł. Zielona nawet napięła cięciwę, jakby już szykowała ewentualną strzałę na drugie kolano. Rupert tylko obserwował nieznacznie wychylając głowę przybyłych żołnierzy.
- Daj mi chwilę... Złamałeś mi... z cztery żebra. - syknął, łapiąc się za boki, nieco pod pachami.
- Gadaj, albo dostaniesz w drugie kolano! - Zielona w końcu wymierzyła w jego nogę.
- Jego słaby punkt... - pauza spowodowana oddechem. - Jest na jego oczach. Jeśli nie macie nic z cięższego kalibru. - przeszedł na drugi bok i jęknął.

Rzeczywiście, maszyna miała obok trąbki parę małych, zielonych oczu.
- No dobra, nie możemy dopuścić do okrążenia naszych. - Hati nieco rozejrzał się po sytuacji.
Maszyny i żołnierze zbliżyli się blisko zakrętu. Za chwilę będą obok budynku. Spinnery były w miarę nisko, więc nie groziło wam zauważenie z ich strony. - Dwunastu żołnierzy, czternaście Pawnów i ten czołg. Nie licząc Spinnerów... - wyliczył sobie po cichu.

Zielona trzasnęła w głowę szakala kolbą kuszy, ogłuszając go.
- Nie potrzeba jego jęków... - wyjaśniła, wzruszając ramionami.
- Spinnery możemy zdjąć dobrymi strzałami. Zielona, dasz radę trafić czołg w dobry punkt? - zapytał Hati.
- Jeśli będzie stał w miejscu, to powinnam dać radę... - poprawiła cięciwę.
- Świetnie! Macie bronie dystansowe, a ja i Stromagg do walki bezpośredniej... Ale jeśli dobrze to rozegramy, mamy szanse... - odsunął się do krawędzi i podszedł do ciebie. - Niedźwiadku, gotowy zejść na parter i spuścić manto paru wrogom? - wystawił sprawną dłoń i uśmiechnął się prawym kątem ust.

Will

Przemieszczając się przez pomieszczenie główne minąłeś dowódcę i krokodyla. Trafiłeś na ulice miasta.
Słońce było nieco nad wzgórzami, więc najpewniej było coś koło siódmej lub ósmej. Na ulicach nie było jeszcze dużo ruchu. Natrafiłeś nawet na jednego z mężczyzn, którzy wezwali pomoc i nawet ci kiwnął przyjacielsko podczas mijania się. Spieszył w przeciwną stronę.

Na targu było jak zwykle nad skalę dużo ludzi, ale tym razem tylko nad skalę obecnego dnia. Mogłeś z łatwością przemieszczać się po obszarze, a znalezienie odpowiednich części to była prościzna. A z tymi pieniędzmi, kupienie tych elementów to nie problem. Następny cel: ryś.

Dotarłeś do tej uliczki w dość nietypowej porze. Od razu w oczy rzuciła ci się grupa czterech żołnierzy, która wyprowadzała kilku szakali z jakiegoś budynku.
- Kto nas sprzedał, co?! - wydzierał się jakiś szakal.
- Cortes. Sam Cortes... - odpowiedział wręcz bezczelnie jasno żołnierz za nim, trzymając go za kark. Dostrzegalna w tym tonie głosu była satysfakcja.

Stanąłeś wreszcie niedaleko domu młodego rysia. Drzwi były zamknięte, ale na ulicy wśród czwórki dzieci kopiących piłkę dojrzałeś go. Całą sytuację obserwowało dwóch żołnierzy i jedna rysica, która może nawet była matką tego dziecka. Widać było uśmiech wskazujący, że ten region stał się nieco bezpieczniejszy.
Piłka nagle po zablokowaniu próby podania dotarła prosto pod twoją nogę.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 kwie 2019, 11:55 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Podbijam piłkę i ją odkopuję, po czym powoli kieruję się w dalszą część ulicy.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 kwie 2019, 20:11 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Gapiąc się na walącą się kopalnię strzepałam z ramienia nieco kurzu (a przynajmniej zrobiłam taki gest ręką, robiąc przy tym dumną minę) po czym zwróciłam się do Nortona.


- No i patrz, nawet nie zginęliśmy. Papierosów przy sobie pewnie nie masz co nie? Tak czy siak ja już sobie pójdę. Rozwiązuje Drużynę 3 - powiedziałam po czym zatrzymałam się i cofnęłam. - Ale możesz mi w sumie powiedzieć, gdzie jesteśmy - zaczęłam rozglądać się po okolicy szukając charakterystycznych punktów.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21 ... 43  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>