Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 19  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 lut 2019, 16:07 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Głos doprowadza do mrowienia we wnętrzu mojej głowy. Nie zataczam się, staję sztywno. Chociaż moje nogi wydają się jak z ołowiu. Przystawiam oko do celownika, przyglądam się celowi przez szkiełko. To maska robi z niego kogoś przerażającego, nie jest bogiem. Jest śmiertelnikiem... Z paranormalnymi umiejętnościami, ale tak samo, jak ja krwawi i może umrzeć. Jednak muszę, się upewnić. Celuję w głowę albo go zabije, albo użyje swoich umiejętności, albo ucieknie. NIE ZNIOSĘ DŁUŻEJ JEGO GŁOSU! Strzelam!

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 lut 2019, 21:56 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Dziękuje - powiedziałam lekko się rumieniąc. - Tak jest. To inspekcja. I tak się składa, że ty za pomoc młodej i uroczej damie ją przeszedłeś. - uśmiechnęłam się po czym zwróciłam się do Jesse'go i Wallece'a. - Teraz czas na tą dwójkę. Chodźcie tu! - machnęłam w ich stronę podchodząc nieco bliżej barykady i przyglądając się umocnieniom.

- Nie wygląda to zbyt dobrze... Jak myślicie, ile czasu zajmie wam naprawa?

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 lut 2019, 23:38 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Przy pomyślnych wiatrach, czyli braku ataków Imperium czy innych szkodliwych zdarzeń? Jakieś pół tygodnia. Może nawet szybciej, jak zaciągnie się jeszcze dwójkę osób. - odpowiedział Harris, obserwując z dwoma przyjaciółmi barykadę. Przy okazji Łeb nieco szturchnął Wallace'a, aby ten spróbował na chwilę powstrzymać ten wystający język, co poskutkowało. Po chwili już nie słyszeliście też najmniejszego sapania. Widać jednak, że kolega wciąga w to sporo wysiłku.

- Chodzi głównie o rozłożenie tej głównej bariery. Myśleliśmy w sumie, aby nieco zmienić formę barykady, aby zamiast jednolitego muru była to strefa kilku barier zakończona jakimś głównym umocnieniem, ale na to już trochę za mało czasu. To miejsce i tak za jakiś tydzień, maksymalnie dwa straci nieco znaczenie. - odezwał się Wallace, który po zakończeniu wystawił język. Po chwili już go schował.

- No i sam twój sposób rozłożenia bariery w twoim projekcie ma wady w przypadku cofania się... - dodał Łeb. - Em... prosiłbym uważać. Tutaj zaznaczyliśmy punkt położenia. - szybko zwrócił uwagę na twoje buty. Racja, tuż obok prawej nogi widoczne były małe kamyki, którymi cała trójka musiała oznaczyć miejsce położenia muru. Gdy dokładniej się przyjrzałaś, zauważyłaś idealnie symetryczny punkt.

- No dobra, jeszcze coś można zrobić dla pani inspektorki? - zapytał Harris, nieznacznie opierając się o bark Łba, który za to rozłożył się na nim ramieniem. Wallace na moment obrócił wzrok w kierunku dwójki trenujących przy kukłach.

Dowódca w tym momencie rozmawiał z jakimś strażnikiem, który wyłonił się z karczmy. Była to brązowa sowa, z charakterystycznymi, kwadratowymi okularami i ubiorem przypominającym bardziej mechanika niż żołnierza. W ręku trzymał małe urządzenie przywodzące na myśl ten tablet Tailsa, ale wyglądał jeszcze bardziej jak wspomniany tablet. Pokazał na nim coś dowódcy, który zainteresował się tym niepomiernie. Spojrzał w twoją stronę i tylko kiwnął porozumiewawczo głową, wracając po chwili do rozmowy z sowim kompanem. Ich twarze wskazywały ogromne zaciekawienie, ale nie wiadomo czy pozytywne, czy negatywne.

Will

Wystrzeliłeś. Trafiłeś! Ale... w prawy bark? Chyba jego głos musiał minimalnie cię zdekoncentrować. Niespodziewanie poczułeś mrowienie w wspomnianym miejscu, a nawet miałeś złudzenie jakby coś ciekło z tego samego miejsca w jakie trafiłeś przeciwnika.
O dziwo, nie widziałeś niczego. Nic ci nie było. Tymczasem Herold trzymał się za bark, klęcząc na kolanie. Gdyby przyjrzeć się dobrze, pewnie dojrzałbyś krew.
- RAGH!!! - jęk rozległ się w twojej głowie. Przez krótką chwilę twoje pole widzenia otoczyło coś w rodzaju jasnozielonej aury i wtedy poczułeś, jak coś cieknie ci z nosa. Tym razem jednak to uczucie było prawdziwe. Jego jęk musiał uszkodzić ci śluzę nosową, bo natychmiast na twój but kapnęła kropla krwi. - Uważasz, że jesteś mocny, co? - ślepia jego maski dalej wpatrywały się w ciebie, jakby niewzruszone raną. Wokół ciebie słyszałeś tylko szum. Celownik broni chybotał się, musiał tym krzykiem nieco cię otumanić.
- Uważasz, że możesz zwyciężać? - pytał, po czym uniósł się powoli z kolana. Wystawił w twoją stronę rękę. Obrócił dłoń wewnętrzną stroną ku niebu i po chwili zacisnął. Jego dłoń rozświetliła się zielonym światłem. Może tylko ci się wydawało, ale jakieś drobiny otoczyły jego rękę, a pod jego szatą prześwitywał nikły, zielony blask.

Nagle wszechobecny kurz zaczął jak pod wpływem wiatru zbierać się na terenie ruin. O dziwo, nie czułeś żadnego wiatru.
Twoim oczom ukazał się Herold, szereg przewalonych aut, gruz, rozbite maszyny i powoli wstający niektórzy żołnierze.
Celownik powoli się stabilizował, a reszta wracała do normy. Poza nosem, ale już czułeś mniejszy upływ krwi.

Herold podniósł sztandar. Eksplozja nieco go postrzępiła, ale w sumie był w całkiem dobrym stanie.
- Możesz się mnie pozbyć... Nie mam jak cię powstrzymać. Ale w ten sposób, sprowadzisz na siebie i cały świat gniew Anonima! - tym razem głos poszedł centralnie od niego, z potężnym naciskiem na ten pseudonim. Wbił błyskawicznie sztandar w ziemię, po czym stanął z rozstawionymi rękami jak słup. Jego prawy bark był czerwony. W sumie cała szata pod miejscem trafienia była czerwona.
Pobliscy żołnierze dopiero próbowali się pozbierać, pewnie nawet nie świadomi co się dzieje. Nie czułeś już takiego drgania rąk. Mogłeś bez problemu wymierzyć...


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 lut 2019, 23:52 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Po tym wszystkim, co zrobiłem, sądzisz, że stchórzę? Mam na sumieniu kilkudziesięciu twoich podwładnych. Prawdopodobnie już jestem na czarnej liście Anonima. Zmówiłeś paciorek? Pożegnałeś się ze swoim Bożkiem? Nie boisz się śmierci, co? To dobrze. Ja też się jej nie boję. Jednak obaj mamy różne podejście. Ty się nie boisz, bo sądzisz, że Anonim ci to wynagrodzi.A ja, bo chcę zakończyć twoją marną egzystencję... Która zresztą była jej cieniem zapewne od bardzo dawna. Znaj litość, szybka śmierć. Celuję w serce. Ja sobie z gniewem Anonima poradzę... Świat miał Eggmana na głowie i też dał radę, to i znowu nie podołamy? Byle mi się to opłaciło...
I strzał przerywa ciszę.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 lut 2019, 0:09 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Nah, to wszystko chłopcy. Miłego pilnowania murów - uśmiechnęłam się po czym powlokłam nogami do dowódcy i sowy. - Co tam znowu? Ja chce już iść do domuuu! - przeciągnęłam się ziewając.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 lut 2019, 1:01 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
(Otrzymałem oficjalne poświadczenie od Evila, że mogę spokojnie odpisać dwóm pozostałym uczestnikom)

Elna

Trójka zasalutowała i wróciła już bez słowa na pozycję. Jedynie jeszcze usłyszałaś za sobą krótki dialog Łba i Wallace'a.
- I jak mi poszło? - zapytał pies.
- Coraz lepiej ci wychodzi hamowanie tego języka. - gdybyś się obejrzała, pewnie zobaczyłabyś jak pokazuje mu kciuk w górę.

Znalazłaś się tuż obok tej dwójki.
- Wygląda na to, że mamy coś interesującego dla Sergio... - dowódca bardzo niespokojnym tonem kiwnął sowie.
- Jeżeli te dane wskazują to co myślę... Nie, niech on to zobaczy. - dał ci tablet. Widoczne były na nim skale energii, przekraczające standardową normę. - Jeżeli moja teoria się sprawdza, to jest szansa na odkrycie pozostałości... Widmowego Rubinu... - sowa pod wpływem emocji wyrwał ostatnie słowa dużo głośniej.
Kozioł obok zmrużył oczy podejrzliwie, ale dowódca pokazał mu gestem ręki, że wszystko jest pod kontrolą.
- Przepraszam... - wyszeptał sowi towarzysz, gdy dowódca zmrużył na niego oczy z dostrzegalnym gniewem.
- Sergio i Tails muszą to zobaczyć. - na tym zakończył temat dowódca. - Po zakończeniu inspekcji, natychmiast im to wręcz. Albo przekaż przez ten gadżet, chociaż tablet może pomóc potwierdzić. - dodał już dowódca na koniec, wskazując twój komunikator na ręce. Porozumiewawczo odszedł.

Sowa tymczasem poprawił okulary.
- Energię odkryłem w okolicy wodospadów. - dodał jeszcze na koniec, wykonał delikatny ukłon i skierował się z powrotem do karczmy.

Kozioł, który wcześniej cię zaczepił, zwrócił jednak uwagę. Widząc spokojniejszego dowódcę chyba nieco się uspokoił, jednak lepiej postarać się uniknąć rozejścia pogłoski wśród żołnierzy... przynajmniej dopóki nie będzie oficjalnego potwierdzenia.

Will

Strzał trafił go idealnie w tors. Zielony błysk na krótką chwilę zasłonił ci pole widzenia, ale wtedy ujrzałeś leżącego przeciwnika. Jego maska zgasła, a żołnierze patrzyli zdumieni na całą sytuację.
- Spisałeś na siebie kontrakt śmierci... - ostatni raz, coraz ciszej, usłyszałeś w swojej głowie głos Świadomości.
- Herold nie żyje. - usłyszałeś wrzask najbliższego żołnierza, który przykucnął przy martwym, odsłaniając jego tors. Widziałeś na nim coś zielonego, powoli znikającego jak proch.

Żołnierz natychmiast dojrzał cię na wzgórzu, po ocenie położenia strzałów. Szybko dorwał się do Wispona i zaczął wytykać cię palcem. Lepiej uciekać!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 lut 2019, 1:08 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Uchylam się od strzału. W głowie jeszcze słyszę gadkę o kontrakcie, ale nogi znajdują drugą siłę d biegu. Trzymam ten pusty karabin w dłoniach i biegnę przed siebie. Może Bruce i Clem nie dali jeszcze w długą. Nie wiem, biegnę... Byle dalej, byle przed siebie, byle dalej od tych głosów.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 24 lut 2019, 23:40 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Stwierdziłam, że skoro mamy tak ważne informacje to do karczmy nie ma co już zaglądać. Zakończyłam swoją inspekcję, odmeldowując się od dowódcy.


W drodze powrotnej zdecydowałam ponownie skręcić do wodospadów i tym razem podejść do nich nieco bliżej i się rozejrzeć.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 lut 2019, 23:31 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Wodospady prezentowały się nawet nieźle. Przy bliższym przyjrzeniu się, jeden z nich miał swój początek dobre dwadzieścia metrów w górę, opadając bardziej ku kotlinie na samym dole, gdzie widać było rzekę. Wprawdzie nie był szeroki, ale zdecydowanie potrafił zrobić wrażenie w porównaniu do okolicy.
Pozostałe strumyki odbijały się od skał, schodząc coraz niżej, może w okolice końca największego z nich.

Dopiero teraz jednak dojrzałaś jedną rzecz, jaka umknęła ci poprzednim razem. Pobliskie kamienie tworzyły coś w rodzaju ścieżki po krawędzi, pozwalając dojść do szczeliny pod największym strumykiem. Jeśli dobrze się przyjrzeć, dostrzec można jaskinię.

Will

Biały pocisk Wispona przeleciał tuż nad twoją głową. Po chwili byłeś już w pędzie ku przeciwnemu kierunkowi, ku wejściu którym wszedłeś do miasta. Kto by pomyślał, że dojdzie do takich zdarzeń.
W oddali zacząłeś zauważać kilka zielonych samochodów, jednak w ich okolicy sylwetki nie miały zbytnio zielonych ubiorów, a jedna z nich wyraźnie przemalowywała fragmenty samochodów czerwienią.

Zbliżałeś się, a w twoim kierunku ciągnęła grupa wrogów. Słyszałeś nawet odgłos silnika, który wprawdzie terkotał, ale powoli stawał się głośniejszy.
- Musimy opuścić to miejsce. Na pewno tu już nie przyjdzie. - usłyszałeś już za dwoma budynkami nieznany głos.
- Daj mu chociaż jeszcze minutę! - rozpoznałeś głos Bruca. Byłeś już tylko jeden budynek stąd. Jeden z członków Straży, jasnobrązowy borsuk, już wystawił w twoją stronę karabin, kiedy zwrócił uwagę na pędzący za tobą samochód.
- Biegnie! Dajcie Bomb Wispona! - wykrzyknął, a po chwili tuż nad twoją głową przeleciał czarny, okrągły pocisk.

Wybuch czarnej Mocy Kolorów wymieszany z pojazdem był w stanie przewalić cię na brzuch. Poczułeś ból głowy i pomniejszy szum w uszach. Wcześniejsza eksplozja fortu musiała doprowadzić do tymczasowego nadwrażliwienia twojego słuchu. Szybko podbiegła do ciebie znajoma sylwetka kelnera.
- To już ostatnia osoba, którą możemy zabrać! Ruchy, ruchy! - wykrzykiwał jakiś nieco ponad metrowy kogut z żółtym grzebieniem i czerwonym płaszczykiem schodzącym od prawego barku aż do zgięcia kolana. To musiał być ich dowódca.

Pięć pojazdów, każdy zdolny pomieścić jakieś sześć osób. Każdy z nich miał przytroczone jakieś zapasy do tylnej przyczepki lub wnętrza.
Pierwszy pojazd ruszył, a na pace wśród czwórki osób rozpoznałeś Ahida i królika-dziecko.
Za kierownicą drugiego pojazdu wsiadła Clem, a po zabraniu czterech osób ruszyła dalej. (pojazd miał więcej zapasów)
Bruce wskoczył na pakę trzeciego pojazdu, podając ci dłoń gdy zbliżyłeś się z kojotem. Nawet się nie spostrzegłeś, kiedy już siedziałeś na pace, a kojot w towarzystwie jakiegoś młodego, białego lisa z dwiema puszkami czerwonych farb w spreyu. To pewnie on przemalował nieco pojazdy.

Wasz pojazd ruszył, a tuż obok trzeci. Słyszałeś w oddali strzały, kiedy wystartował czwarty pojazd. Po chwili eksplozja wywołana przez Bomb Wispona rozsadziła pobliski budynek tuż za piątym pojazdem, który ruszył sterowany przez dowódcę.

Udało się. Uciekliście.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 lut 2019, 9:47 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Chce mi się rzygać a jednocześnie śmiać. Jedno i drugie jednak nie wyrazi tego w jakiej kropce jesteśmy.
- Dokąd jedziemy? - Pytam, zdobywając się jedynie na swój firmowy uśmiech. Taki szelmowski i pocieszający - Anonim poderwie wobec mnie samo piekło... Podobno...

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 01 mar 2019, 23:49 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Zdecydowałam się, że nie zaszkodzi mi rzucić okiem na tą grotę. Podeszłam do ścieżki cały czas podziwiając wodospad, ale jednocześnie uważając by się nie potknąć. Wejście do jaskini było już tuż przede mną.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 mar 2019, 23:59 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Krawędź w pewnych chwilach budowała wrażenie, jakby miała się zarwać dokładnie w punkcie twoich stóp, ale na całe szczęście, zanim coś się stało już byłaś tuż przy szczelinie.

Była ona dosyć szeroka, aby przechodząc bokiem na spokojnie się w niej zmieścić bez stykania z szarą masą skalną. Pierwsze co rzuciło się w oczy, to naturalny korytarz, na którego końcu widoczna była zapalona, żółta lampa. Do uszu dochodził dźwięk jakichś nierytmicznych stukań.
Gdy już znalazłaś się przy wiszącej na ścianie lampie, twoje stopy stały na stalowej rampie.

Twoim oczom ukazał się kolejny, już dużo szerszy korytarz, który ciągnął się dużo dalej. Tym razem nie był on jednak taki pusty.
Kilofy uderzały w skalne ściany, a ich posiadaczami były srebrne maszyny o czerwonych oczach. Egg Pawny...
- Szybciej, roboty! Potrzebujemy minerałów do transportu! - pośrodku szedł żołnierskim krokiem i z rękami za plecami skunks z białą, grubą linią idącą wzdłuż czoła aż za plecy, kończąc się na jego czarno-białym ogonie, który był nieco w górze, jakby nie chciał się ubrudzić na ziemi pełnej pyłu po skałach.
Ubrany był w szary mundur z czerwonymi elementami, szczególnie na mankietach, strefą czerwieni w okolicy żeber idąc aż do pasa i uzupełniając to czerwonymi butami z białymi zapięciami na przodzie. Na prawej piersi dostrzegalny był bardzo znany biały symbol.
Zarys twarzy doktora Eggmana.

W samym korytarzu obecne było dwanaście Egg Pawnów uzbrojonych w kilofy. Ich pomocnicza ręka podtrzymująca dodatkową siłą kilof miała pogrubione przedramię, w którym pewnie schowane było działko, które aktywowano po prostu schowaniem dłoni.

Will

- Paliwa na spokojnie powinno wystarczyć na dobre dwieście kilometrów. Nawet i trzysta w niektórych pojazdach. - odpowiedział kojot, siedząc jakby za miejscem kierowcy, oparty o "ściankę" pojazdu. - Bardziej jest problem z ustaleniem kierunku. Początkowo myśleliśmy nad Three Oaths Zone, ale to miejsce jest chyba najbardziej przewidywalne... Dlatego zmierzamy do oddalonego o sto pięćdziesiąt kilometrów Desert Harbor.

Desert Harbor. Chyba największe miasto na północnej części kontynentu, położone w samym centrum Północnej Pustyni.
Jak właściwie takie miasto mogło przetrwać? Sukcesu trzeba chyba doszukiwać się w tym, że jest to tak naprawdę przystań dla podróżników przemierzających pustynie. Wielu handlarzy i wędrowców odwiedzało to miejsce, ponieważ skracało to bardzo podróż na południe kontynentu, a było to najlepsze miejsce do uzupełniania zapasów.
Otoczone wzgórzami z wyjątkowo żyzną ziemią pozwalającą na rolnictwo, chronione dodatkowo pięciometrowym murem i działami przeciwlotniczymi, było chyba jednym z nielicznych miejsc których Imperium nigdy nie ważyło się ruszyć. Tak naprawdę jest to jedyne miasto, które ominęła Wojna z Imperium i teraz pozostaje neutralne w Wojnie z Anonimem.

- Lepiej, aby to miasto było takie jak mówią plotki. - Bruce z skrzyżowanymi rękami jakby niewzruszony patrzył w dal, siedząc na prowizorycznym siedzeniu w postaci wystającej, płaskiej i do tego gładkiej blachy. - Bo jeżeli nie, to Anonim pewnie już szykuje sposób by się zemścić. Szczególnie na tobie, skoro już tak mówisz. - skierował głowę na ciebie. Nawet pomimo jego przeciwsłonecznej osłony oczu mogłeś rozpoznać niezbyt sympatyczne spojrzenie.
- Zabiłeś go, prawda? - zapytał.

Kojot i lis siedzący najbardziej z tyłu, trzymając w ciasnym ścisku ramion swoje dwie puszki z spreyem spojrzeli na ciebie wyczekując na odpowiedź mającą być potwierdzeniem ich przypuszczeń.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 mar 2019, 2:22 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"Huh... jacyś fani górnictwa" - pomyślałam jednocześnie starając się ukryć. Zastanawiałam się co dalej. Jeżeli akurat trafiliby na Widmowy Rubin to mogłabym go przechwycić. Dwanaście blaszaków to wprawdzie nie byle co, ale możliwe, że poradziłabym sobie. Tak czy siak jeżeli poszłabym po wsparcie to robotów mogło już nie być a wraz z nimi Widmowego Rubinu. Zdecydowałam się, że poczekam kilka minut zanim się wycofam.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 06 mar 2019, 15:44 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Wiesz... Jeżeliby nie dogorywał w agonii, to by mi raczej nie groził. Tak, sprzątnąłem go. - Patrzę po całej ekipie. - ... Znaczy, jeżeli się okaże, że ten herold jednak przeżył postrzał w serce, to możliwa jest opcja, posiadania przez Anonima jakiegoś nekromanty, albo sam wyżej wspomniany jest jakimś bogiem. - Drapię się po głowie-Słuchajcie... Ja nie chciałem na was sprowadzić tego wszystkiego. Dajcie mi trochę czasu na pozbieranie się do kupy i pójdę w swoją stronę przy pierwszej lepszej okazji. Przecież jemu zależy głównie na mnie. Poza tym... Podobno Takie wielkie miasto i Anonim nie ma tam swoich wtyk, marionetek? A może ono już jest od dawna podbite... O ile istnieje... - Po czym dodaję-Są jakieś alternatywy?

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 06 mar 2019, 23:52 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Roboty uderzały kilofami w nierytmicznych uderzeniach. Raz biły trzy roboty, potem cztery, następnie tylko jeden, potem nagle sześć, następnie znów cztery, a wszystkiemu towarzyszyły okrzyki "Szybciej! Mocniej!" skunksa w szaro-czerwonym mundurze.

Nagle na pole widzenia nadjechał nieznacznie lewitujący wózek z światełkiem na przodzie i tyle, do którego maszyny zaczęły ładować świecący od małych kryształków skup skał. Do tego celu użyły specjalnie zmodyfikowanej dłoni, która scaliła się w zamiennik łopaty.
- Doskonale. Dostarczyć to! - puknął wózek, który ruszył tam skąd przyszedł. - Musimy zebrać jak najwięcej tylko możemy zanim jutro czy pojutrze opuścimy to przeklęte miejsce. - dodał, wracając wzrokiem na jedną z najdalszych maszyn, zwróconą w kierunku wózka.

Nagle roboty przechyliły się nieco do tyłu, a skunks aż obalił się na plecy w wyniku uderzenia półprzezroczystej, fioletowej fali. Do ciebie dotarła już chyba minimalna energia, bo ta nieco tylko szarpnęła twoimi włosami.
- To już trzecia taka fala w ciągu połowy dnia. Przyspieszenie prac na coś się zdało. Oby... - skunks wypowiedział to wbrew pozorom z dość pochmurnym tonem.


Will

- Marionetki mogą się zdarzyć, ale to tereny nadal odległe od jego granic. - stwierdził kojot.
- A w dodatku silnie strzeżone. Nie ma szans aby je podbił teraz. Mam wątpliwości, czy w ogóle może je podbić nawet później... Imperium swego czasu je zostawiło, bo jego zajęcie było nieproporcjonalne do korzyści. Oczywiście, u nas nie było Sentineli, tak jak na zachodzie czy wschodzie... - dodał Bruce. - Tak, jestem tego pewny bo tam mieszkałem. Odszedłem, bo wybuchła epidemia i złamałem rozkazy... Zresztą, nieciekawa historia. - po tym wrócił wzrok na teren tuż przed nim, jakby nic nie powiedział.
Wtedy nastąpiło pytanie o alternatywy.

- Na chwilę obecną jedyną sensowną alternatywą wydawałoby się Three Oaths, ale równie dobrze możemy wtedy powiedzieć "znajdźcie nas tu!" - odpowiedział kojot. - Desert Harbor jest chyba jedynym miejscem w naszym zasięgu, które jest bezpieczne.


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 19  Następna





więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>