Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 19  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 07 mar 2019, 0:28 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Od razu poczułam tą dziwną energię. Gdy Infinite zaatakował nas przy Imperial Tower czułam się podobnie. "Hmm... jutro, albo pojutrze tak? ... W takim razie chyba długo tu nie zagrzeje" powiedziałam po czym zaczęłam wycofywać się z jaskini.


Tuż przed wyjściem wpadłam jednak na jeden z najgłupszych pomysłów w moim życiu. Aby nieco zakłócić im pracę i wykorzystując fakt, że mam dosyć łatwą drogę ucieczki, zdecydowałam się namieszać im nieco w grafiku. Wyciągnęłam zza pazuchy swój wierny i prawie nigdy nie zacinający się pistolet i wymierzyłam w najblizej stojącego mnie robota. Byłam gotowa by zaraz po strzale rzucić się do ucieczki.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Pierwszy marcowy Evil
Post: 07 mar 2019, 3:55 
Awatar użytkownika
Znajomy

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Nie spodziewałeś się wpisu Evila tak wcześnie... No, ja też nie.

Od razu zauważyłem ten brak reakcji na twarzy Hatiego, jednak niezbyt się tym przejąłem. W głębi serca byłem przekonany, że moja obelga tak naprawdę mocno go poruszyła, ale tygrys próbuje zachować twarz tego typowego samca alfa i ukrywa ból w środku. - (Ale przecież myślałem nad tym zdaniem całą drogę... To nie mogło być złe!) - zacząłem poważnie rozmyślać, biegnąc za resztą drużyny z Zieloną pod pachą. W pewnym momencie przestałem wręcz zwracać uwagę na to, co się dzieje wokół mnie. Po prostu biegłem za plecami Hiatiego pogrążony w swoich myślach, kiedy nagle usłyszałem kolejne pretensje Zielonej i ujrzałem, jak udaje jej się zestrzelić latającą armatę. - No i widzisz, jednak jesteś w stanie. Bieg pod pachą wyjdzie ci tylko na dobre. - prychnąłem w jej kierunku, poprawiając uścisk. - (No, muszę przyznać, że jak na walkę z taką zabaweczką to nawet nieźle jej idzie...) - pochwaliłem w myślach Zieloną... tylko w myślach, bo pochwalenie takiej broni dla mięczaków nie przeszłoby mi nawet przez gardło... A na pewno nie przez niezwilżone gardło. - (Mmm, już ta godzina, a ja jestem trzeźwy... To zły znak...) - dodałem w myślach, po czym upadłem na twarz z powodu wstrząsów. - No i miałem rację... - powiedziałem do siebie, powstając z kolan. Gdy tylko podniosłem wzrok ku górze, ujrzałem to coś. Bez namysłu złapałem w łapy swój bejsbol, po czym zacząłem szarżować w kierunku robotycznej bestii. - (Unikaj czerwonego wizjera! Unikaj czerwonego wizjera! Unikaj czerwonego wizjera!) - powtarzałem sobie w głowie.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 07 mar 2019, 19:12 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Biorę wdech i odchylam głowę, chcę odpocząć, lecz z drugiej strony atmosfera jest tak napięta, że trzeba ją rozluźnić- W sumie... To możesz opowiedzieć swoją historie Bruce, na razie i tak nigdzie się nie wybieramy. Potem ja coś rzucę od siebie, a potem wy ok? - Patrzę po wszystkich zebranych.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 07 mar 2019, 22:16 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Roboty zdążyły wrócić do pracy.
Jeden akurat zwrócony był w kierunku skały, ale jednocześnie jego wizjer złożony z dwóch czerwonych oczu na czarnej szybce był w całkiem dobrym zasięgu.
Pocisk przejechał po jego otoczce wokół oczu, po czym chwilę później zakłócił działanie prawego oka. Atak nastąpił w momencie wymachu do uderzenia. Skała rozłupała się, a robot przewalił do przodu, całkowicie już niszcząc swój wizjer, co potwierdziło jego koniec.

Maszyny natychmiast wykonały nieznaczny podskok obracając się w stronę powalonej maszyny, po czym schowały dodatkową dłoń, zastępując ją samym działkiem w pogrubionym przedramieniu.
Dowódca natychmiast podbiegł do maszyny. Kiedy ty znalazłaś się tuż przy wodospadzie, szybko rozległ się krzyk "Mamy intruza od strony wodospadu!", ale wbrew pozorom nie słyszałaś kroków maszyn, za to jednak skunks coś wykrzykiwał.

Kiedy już dotarłaś przez półkę skalną na stały grunt, zza wodospadu wyleciało pięć okrągłych maszyn. Przypominały kulkowate wersje Egg Pawnów, które latały, miały taki sam wizjer, a jako broni używały dwóch ostrzy wirujących wokół osi maszyny. Spinnery...

Stromagg

Szarża nastąpiła nagle, ale czujnik Diggera musiał być naprawdę czuły. Jedna z macek uderzyła od prawej i nawet twoja masa ni bejsbol nie miały tu co poradzić. Poleciałeś płaskim lotem na sześć metrów, zatrzymując się poprzez kilkukrotne, niekontrolowane przeturlanie. Piach na szczęście zamortyzował uderzenie i w sumie gdyby nie stal z macki która chlasnęła cię w bok, byłoby całkiem nieźle. Potrzebowałeś jednak chwili by pojąć co dzieje się w otoczeniu, bo przeturlanie wywołało małego kręćka w głowie.

Zielona wystrzeliła strzałę w wizjer maszyny, jednak pocisk jedynie zrykoszetował, najpewniej przez trafienie w żelazną część opancerzenia otaczający wizjer. Szybko uskoczyła nad jedną z macek, ale podczas uskoku nad drugą zahaczyła nogą, lądując na ziemi i gubiąc kuszę, która najwidoczniej także trafiona pędzącą żelazną masą poleciała dalej. Do tego wysypało jej się kilka zapasowych strzał. Na szczęście mogła wstać, bo ekipa działała.
Ale nie radziła sobie lepiej. Maszyna atakowała mackami błyskawicznie, dlatego pozbawiony broni Efti oddalił się na bezpieczny dystans, Hati próbował trafić w jedyny dostrzeżony słaby punkt, jakim był wizjer, za pomocą swojego haka, kiedy Rupert nakierowywał go na siebie za pomocą swoich Bomb Wisponów.

Niestety, niespodziewanie kanistry czarnej Mocy Kolorów skończyły się, a maszyna wyłoniła z przestrzeni pod wizjerem kilka armat. Jeden z pocisków wylądował tuż obok Ruperta, w majestatycznej eksplozji odrzucając go znacznie mniej majestatycznie na bok, dorzucając do kompletu obrazu odłamki po zniszczonych Wisponach i naderwaniem krawędzi jego ubioru.
Padł bezwładnie twarzą do piachu. Kończyny musiały być na szczęście całe, więc w najlepszym wypadku został tylko ogłuszony.

Will

Bruce spojrzał na ciebie przez przeciwsłoneczne szkła na oczach. Wydawał się siłować z myślami, aż w końcu obejrzał się na resztę.
- No dobra, ale postaram się ograniczyć do najważniejszych informacji. Mieliśmy epidemię choroby zwanej pustynną grypą... - dopiero zaczął opowieść, a już mamy mocny akcent.

Pustynna grypa do dziś jest tajemnicą, przynajmniej w kontekście tego czym właściwie była. Miała bardzo nienaturalne objawy, wywołując u zarażonych chęć atakowania osób niezainfekowanych w akompaniamencie kaszlu i potężnych bólów głowy. Lekarze nie wiedzieli do końca co powinni robić, bo leki nie działały. Istnieje bardzo popularna teoria, że była to broń biologiczna Imperium mająca przede wszystkim osłabić Desert Harbor bo to w tej okolicy najbardziej była odczuwalna.
Nigdy tego jednak nie potwierdzono. Sądzi się nawet, że był to wstęp do planu Anonima.

Z trzydziestu milionów mieszkańców kontynentu przed wojną sama choroba wybiła około jednego na trzech. Obecnie w wyniku obu wojen liczba mieszkańców spadła do jakichś siedmiu milionów, z czego aż jeden na siedmiu mieszkańców miał zamieszkiwać Desert Harbor.*

- ...to był siódmy dzień epidemii. Kwarantannę nałożono na całą północ miasta. Zaczęło się jednak robić nieciekawie, bo w efekcie już jakieś sto siedemnaście tysięcy osób było zarażonych. Zarażeni zaczęli w końcu pod wpływem działania choroby atakować powstałą barykadę wokół obszaru... A ja byłem na jednej z nich. - kret zdjął gogle, ukazując swoje oczy z charakterystyczną, małą źrenicą.
- Początkowo odpieraliśmy ich bardziej odpychającymi rzeczami. Wiecie, gaz łzawiący, jakieś petardy mające odstraszyć ich, do akcji wkroczyły nawet pompki wodne... Aż w końcu dowództwo zadecydowało o użyciu Wisponów. - zaczął wycierać gogle przedramieniem okrytym prowizorycznym, czerwonym bandażem.
- To co tam się zdarzyło było po prostu potworne. Dobrze wiecie, jakie były w tamtym czasie Wispony. Ja... po prostu nie wytrzymałem w pewnym momencie. - nałożył okulary. - Dowódca krzyczał, byśmy ich dalej odtrącali. Aż w końcu go ogłuszyłem uderzeniem poluzowanej cegły w potylicę...

Kret spojrzał na wzgórza wydm w oddali.
- Gdy odparto już atak i epidemia zaczęła zwalniać, zaczęto śledztwo. Wcześniej byłem w areszcie. O dziwo, nie byłem jedynym zbuntowanym, jednak byłem jedynym który podniósł rękę na dowódcę. Uznano, że moje zachowanie to po prostu reakcja psychiczna chcąca chronić mieszkańców przed śmiercią. Zdecydowano się jedynie zwolnić mnie ze służby. Potem postanowiłem ruszyć w świat, bo miasto przypominało mi ten ból. - spojrzał na kojota i lisa.
- Spokojnie, jeśli muszę, to jestem gotów tam wrócić. - wspomniał, kończąc na tym opowieść.


* - Jak wiemy, w Forces trwała wyniszczająca wojna. Wbrew pozorom, liczebność planety nie jest tak wysoka jak nasza.
Dawniej świat Mobian zamieszkiwało jakieś 70 milionów Mobian. Wojna z Imperium była wyniszczająca, najbardziej dla zachodu pełnego słynnych bohaterów, doprowadzając do zmniejszenia populacji aż do zaledwie 16 milionów. Duży udział w tym miały:
- Wkroczenie Sentineli na zachodzie i wschodzie, doprowadzając do wielu zniszczeń.
- Operacja Wielka Fala zakończyła się śmiercią ponad 80% sił Ruchu Oporu spośród tysięcy uderzających sił na miasto.
- Duże straty poniesiono także w bitwie o Imperialną Wieżę.
- Wspomniana pustynna grypa
- Wysadzenie Death Egg, na którym kompletnie zawiodła operacja uwolnienia więźniów.

Obecne siły standardowego Ruchu Oporu to 4 armie po 5 tyś żołnierzy + dwa tyś obecnych w flocie.
Ruch Sergio dysponuje również 4 armiami, jednak o sile 15 tyś (dużo mniejsze straty w wojnie) + trzy tyś obecnych w flocie oraz dodatkowy tysiąc rezerwowych.
Imperium dysponuje około 30 tyś Mobian nieregularnie wmieszanymi w szeregi Imperialnej Armii
Siły Anonima nie mają dokładnie określonych sił. Chodzą słuchy skalujące pomiędzy 16-30 tyś ludu, które jednak nadal rosną zamiast maleć pomimo ciągłych działań.
Rebelianci Wispu i Ostrza Sprawiedliwości mogą liczyć maksymalnie po setce. Są to bardziej partyzanci, którzy jednak z czasem mogą zyskać więcej ludu


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 mar 2019, 15:35 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"Ugh! Ty idiotko! Nie mogłaś się powstrzymać co nie?" Przeklinałam się pod nosem starając się nie spaść ze skarpy. Cały czas biegnąc ostrzelałam nieco w powietrze licząc, że może trafię jednego z nich. Baza była dosyć daleko, za to Rockslide już nie. Stwierdziłam, że najlepiej będzie się tam wrócić. Uważając na Spinnery i co jakiś czas do nich strzelając ruszyłam w stronę wioski.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Marcowy Evil #2 (Wpis #6)
Post: 08 mar 2019, 20:35 
Awatar użytkownika
Znajomy

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- O ja pier... - wydobyłem z siebie, łapiąc się przy tym za głowę, w tym momencie czułem się podobnie jak podczas tych wypadów do baru, kiedy troszkę przesadzałem z ilością zamawianych piw. Co by nie mówić o uderzeniu to na pewno porządnie mnie ono wybudziło. Przyglądałem się teraz całości akcji troszkę z boku, obserwując nieudane próby moich znajomych z drużyny. - Wizjer musi być najsłabszym punktem... - zacząłem głośno myśleć, po czym w mojej głowie zrodziła się dość szalona myśl. - (Stary, co może pójść nie tak.) - pomyślałem, by dodać sobie otuchy, i od razu zacząłem biec w kierunku Zielonej. Gdy tylko byłem już przy niej, podniosłem ją z ziemi. - Musimy to zrobić trochę inaczej. Sama rozumiesz... - zacząłem i nie czekając na jej odpowiedź od razu dodałem - Wiesz, co robić, musisz trafić! - po czym rzuciłem nią z całej siły w kierunku wizjera.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 mar 2019, 0:01 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Nawet ciekawe...- Rzucam-Teraz moja kolej, słuchajcie więc. Pustkowia noszą różne historie. Prawdziwe, fałszywe, lub też takie, których prawdziwość pozostaje naszej ocenie. Słyszeliście kiedyś o Oazie? To jest taka mała wysepka... Otoczona ciekłym złotem, porastająca srebrną trawą, z drzewami z czystej miedzi, na których rosną kamienie filozoficzne... Macie to? W centrum tego wszystkiego to, serce oazy... Leczy wszystko, usuwa smutki, spełnia życzenia. I to wszystko zwieńczone haczykiem. Jak zawsze... Słyszeliście kiedyś o Piasku? Poszukiwacz przygód jak ich pełno, tu zażartuje, tu opowie historię, tu praktycznie poradzi. Od razu można go polubić i pogadać. Ma on jednak jedną przywarę... Obsesję na punkcie oazy. Ciągnie cię przez kilka godzin po pustkowia.
Rzadko kto się nie zgadza, z jednej strony jest się mu to w pewnej strony winnym, z drugiej jest szansa na spełnienie swojego najgłębszego pragnienia, z trzeciej możesz mu odmówić i też nic się nie stanie. 0 klątw, 0 zemsty, 0 targowania się duszę. Jak sobie raz siedziałem w szemranym towarzystwie to typ, który poszedł z kolesiem, który się tak przedstawił. Kiedy wrócił, opowiedział nam, jak tuż przed samym owocem czy tam kryształem, Piasek wydarł się na całe gardło ZNOWU?! i zmienił się, w których posąg tam było od zarzygania. I zgadnijcie co? Na następny dzień zaczepia mnie koleś o podobnym pseudonimie, grzecznie odmówiłem. Popytałem tu i tam. Kilkanaście osób z mojej okolicy miało taką samą przygodę. Nawet się dowiedziałem czego, jełop sobie zażyczył. „Nieśmiertelności”, biedak nie sprecyzował tylko w jakim wydaniu. I teraz przeżywa ostatni dzień poszukiwań Oazy, aby na końcu znaleźć posąg i się odrodzić. Historia i schemat może oklepany, ale przeszło do lokalnego folkloru zostawianie złotej myśli naszemu pechowcowi. „Daruj sobie, każda studnia ma dno.... Itd.” jakoś nikt mu nie powiedział wprost o tym. - Przeciągam się-Dobra to, kto teraz? -Zmieniam temat- zanim zapomnę Bruce, co cię sprowadziło do wioski?

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 mar 2019, 14:24 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Fragment między okiem a ostrzami jednego z Spinnerów zgiął się pod wpływem strzału i robot nieznacznie odchylił się w górę, przez co kolejne pociski przebił się przez dolny pancerz. Po tym spadł na ziemię.

Kolejne cztery Spinnery jednak nie ucierpiały. Pocisk został strącony przez obracające się ostrze, a następne ominęły go, aż doszło do zabraknięcia amunicji.

Jeden z nich przemknął tuż obok ciebie, a kolejny niespodziewanie został przebity na wylot. Strzelec z wieży zauważył już sytuację.

Rockslide znów pojawiło się przed oczami, a przy bramie już stanął kozioł spod zbrojowni i Wallace. Gdy zbliżyłaś się na bezpieczną odległość, strzelec z wieży obserwacyjnej ściągnął trzeciego Spinnera, a ostatnie dwa padły pod strzałami Asteroid Wisponów.
- Co się stało? - zapytał kozioł gdy już dotarłaś na miejsce. Roboty były unieszkodliwione.

Stromagg

- Co ty..! - głos zaskoczenia Zielonej zastąpił jęk. W wyniku rzutu zdołała wyminąć mackę i trafiła pięścią uzbrojoną w jedną z strzał prosto w wizjer. Kolejna macka po tym ją strąciła na piach. Maszyna wydała donośne piknięcie i niespodziewanie schowała armaty i macki.

Powierzchnia na jakiej stała maszyna niespodziewanie nieco się zapadła tworząc lej. Zielona szybko cofnęła się o dwa kroki przed "wsysanym" piaskiem. Robot po tym wszedł pod ziemię.
- Już koniec? - zwrócił uwagę Hati. Zielona wstała i szybko ruszyła do leżącego Ruperta.
- Nie... - odparł Efti. - To dopiero początek...

Poczułeś pod nogami kolejny wstrząs. Po tym mała wyspa ruszanego piasku wyruszyła w stronę rafinerii.
- Nasi mają w tym momencie kłopoty. Robot został najwidoczniej wezwany bezpośrednio do miasta. - gdy tylko nastąpiły te słowa, Hati ruszył do bramy, mijając Zieloną która obróciła kaszlącego piachem Ruperta na plecy, chociaż teraz usiadł. Na szczęście skończyło się tylko na ogłuszeniu i teraz musiał pozbyć się piachu. Jedyna wada jest taka, że teraz był bez swoich broni.

Will

- Znalazłem tam pracę i tyle. Służba w Straży wynosi co najmniej trzy lata. Po niej pewnie ruszyłbym dalej. - odpowiedział Bruce. Twarze obróciły się na kojota, który spojrzał na lisa.
- Moja historia w sumie nie wyróżnia się niczym. Ot, byłem zwykłym chłopcem, który wychował się niedaleko baru i potem znalazł tam pracę. Czasami miałem okazję widzieć te konszachty niedźwiedzia. Ale to może już zaciekawić: Anonim działał już niedługo po tym jak dowiedzieliśmy się o upadku Imperial Tower. Czyli trzy miesiące temu... Jeszcze zanim zaczął swoją kampanię. - kojot nagle wzdrygnął się.
- Walki początkowo wybuchały tylko na samym najgłębszym południu. Jeśli już wtedy miał kontakty z miastem bardziej na północy, to wolę nie myśleć o jego wpływach gdzie indziej. - dokończył swoje przemyślenie.

Lis poprawił nieco chwyt na puszce farby w sprayu.
- A ja byłem chłopcem na posyłki. Pracowałem w dostawach jako oznaczający nasze produkty do transportu... - puknął w puszkę, pokazując czerwony znaczek S z kilkoma dodatkowymi kreskami na pokrywce. Był to pewnie symbol Straży. Farba w sprayu raczej nie jest powszechna w takiej okolicy. - Całe szczęście, że nie było mnie w tym magazynie gdzie wybuchła ta walka. - widać, jak oddycha z ulgą. Poczułeś na sobie porozumiewawczy wzrok Bruca, który już w tawernie domyślił się twojej tożsamości.
- Słyszałem o tym incydencie. Kolega obok pewnie wiedziałby więcej, ale pewnie jest zmęczony. - najwidoczniej lis tego nie wie. Kojot jest niewiadomą.

Wasze pojazdy jechały dalej. Po ludziach Anonima ani śladu. Jedyną różnicą było pojawienie się kilku palm w oddali.
- Tam jest Three Oaths. Te kilka palm tworzących zawijas wyglądający jak połączone "X" i "R" z daszkiem to punkt orientacyjny. Gdyby pojechać dalej, dotarlibyśmy do lasu złożonego z palm. A stamtąd można nawet dotrzeć do morza. - odezwał się Bruce, najwidoczniej rozeznany w tej okolicy.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 mar 2019, 14:37 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Uff... hah... daj mi... chwilkę - sapałam z głową wlepioną w dół. - Eh... zauważyłam przy wodospadach jaskinie i głupia zdecydowałam się ją sprawdzić. Oczywiście musiałam natknąć się na kilka robotów imperium. Potem... mnie zauważyły i musiałam uciekać - nie powiedziałam całej prawdy, nie chcąc się kompromitować. - Złapię tu oddech i wracam do bazy, już mam nadzieje bez żadnych przygód. W sumie nie zrobiłam inspekcji karczmy a to mi się akurat teraz przyda...


Mówiąc to wzruszyłam ramionami i poszłam w stronę budynku.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 mar 2019, 14:52 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
-Gdybym nie wiedział, to bym nie próbował wam pomóc powstrzymać tego wszystkiego. Spokojnie, nie dostali tego...- Patrzę na Bruce'a-Jeżeli, więc ktoś z tu zgromadzonych ma obiekcje co do moich technik działań, to niech się nimi podzieli, albo niech się nie odzywa i da mi się zdrzemnąć.- Nasuwam czapkę na oczy-Możecie mnie dobić, jak będę spał. - Poza tym... Jak już mówiłem kilka razy, musimy ostrzec resztę Mobius.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 mar 2019, 17:28 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Kozioł po odpowiedzi tylko kiwnął głową i podszedł do maszyny, kopiąc ją dla pewności. Nie dała znaku działania.

W karczmie znajdowało się kilka stołów, a za ladą stał cywil, brązowy lis, powoli i dokładnie czyszczący kubek. Akurat w pomieszczeniu był tylko jeden zajęty stół, przy którym siedział tur i kotka. Wcześniej zajmowali się już pilnowaniem bramy i wieżami. Najwidoczniej rotacje na tych pozycjach są częste.
Za lisem widoczne były różne napoje. Wyłącznie bezalkoholowe soki, syropy i ewentualnie jakoś napoje gazowane. Logiczne, to był teren którego trzeba bronić w razie ataku...

Will

Czapka zasłoniła słońce i jedynie następowały pomniejsze wstrząsy. Piach w tych terenach tworzył płaską powierzchnię, dlatego podróż była łatwa. Nawet silniki pojazdów wydawały się ciche.
Nastąpiła chwilowa cisza, ponieważ reszta drużyny jakoś nie miała o czym rozmawiać. A jeżeli już mieli, to do tego czasu usnąłeś.

Poczułeś jak coś cię budzi. Natychmiast podniosłeś ciało, a powierzchnię auta zastąpił stolik i krzesło.
Lampa nad tobą nadawała okolicy światło. W tle widziałeś jakieś szafki, w których szperał mężczyzna w habicie i kapturze. Jak się przyjrzałeś, zauważyłeś całkowicie czarny ogon nieznacznie wystający spod poszarpanych połów na samym dole.
- Och, witaj w krainie snów. - odezwał się do ciebie głos wyraźnie przygłuszony robotycznym szumem. Problem w tym, że to nie było nagranie... On stał przed tobą.
- Co wolisz? Sok ananasowy? - wystawił rękę, na której widoczna była żółta butelka. - Multiwitaminę? A może jednak coś ostrzejszego? Wino? - nagle butelka zmieniła kolor na bardziej pomarańczowy, później bordowy.
- Myślałem nad Zewem Południa, ale może zdarzenia w wiosce spowodowały u ciebie wstręt... - butelka zaczęła przypominać tą samą, jaką wziąłeś w magazynie.
- Ale dobra... Jesteś tym, który pozbył się jednego z moich towarzyszy... Podświadomość... Biedny Podświadomość... - obrócił się w twoją stronę.

Był to Anonim. W własnej osobie.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 mar 2019, 17:41 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Powolnymi krokami podeszłam do lady. Westchnęłam ciężko opierając się o nią.

- Moglibyście załatwić jakąś Whisky kierowniku. Zawsze byłoby weselej - mówiąc to oparłam się o ławę plecami i wlepiłam wzrok w zajęty stolik. Nie odwracając się do barmana kontynuowałam. - Moglibyście na przykład wydawać alkohol porcjami. O, kartki na alkohol, to zawsze rozsądny pomysł. Albo po prostu specjalna sekcja dla ludzi spoza sił miasta.

Odwróciłam się do niego starając się zerknąć co jest za blatem.

- Pewnie masz tu coś jeszcze skitranego. Moją rolą jako inspektorki powinno być pieczołowite zbadanie całego twojego obiektu - uśmiechnęłam się szyderczo stukając palcami o blat.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 mar 2019, 17:54 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- O ironio, dobrze, że nie jestem wojownikiem-prostuję się w krześle-Wiesz, każdy z nich marzy umrzeć w spokoju. A ja jak na ironię mogę umrzeć właśnie w stanie spoczynku. Chyba że:
a) Chcesz ze mną zawrzeć jakiś układ, w co średnio wierzę.
b) Nie możesz mnie zabić i chcesz się pobawić moją psychiką, abym się sam wykończył.
Tudzież
c) Chcesz mnie opętać i posłużyć się mną do wykończenia siebie, jak i reszty.
Albo
d) chcesz mnie zabić.
Z góry mówię, że nie żałuję sprzątnięcia twojego podwładnego. Albo ja, albo on. No i by pewnie wsczął pogoń za nami. A tak... Twoich żołnierzy zastał chaos. W sumie daj mi tego zewu... Chcę zobaczyć czy chociaż ten kant z napojem miał w sobie ziarenko prawdy.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Marcowy Evil #3 (Wpis #7)
Post: 11 mar 2019, 2:30 
Awatar użytkownika
Znajomy

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
(I to się nazywa siła!) - pomyślałem z dumą, patrząc na lot Zielonej, po czym pocałowałem swojego bicepsa. - Dobry bicepsik, bez ciebie byśmy nie pokonali tego ro... - zacząłem z czułością, po czym urwałem zdanie, zauważając tworzący się lej, czując wstrząs, a następnie dostrzegając uciekającego robota. - Można powiedzieć, że nam się udało... - zacząłem, podbiegając do Zielonej stojącej właśnie przy leżącym Rupercie. - Owszem, niedokładnie tak jak chcieliśmy... - kontynuowałem, nie czekając na jej odpowiedź. - Ale jakby nie patrzeć robota już tutaj nie ma... - ostatecznie urwałem, uświadamiając sobie jakie głupoty plotę. - To co, idziemy na piwo? - rzuciłem, by chociaż w jakimś stopniu skończyć zdanie „z klasą”. Po krótkim podsumowaniu gdzie może znajdować się robot, bez słowa wziąłem Ruperta na barana a Zieloną pod pachę. - Nie martw się o broń, coś ci znajdziemy po drodze, w ostateczności weźmiesz mój bejsbol. Najwyżej będę tłukł te blaszaki gołymi łapami... To gorzej dla nich. - powiedziałem do Ruperta uśmiechając się od ucha do ucha, po czym pobiegłem jak najszybciej za Hatim.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 mar 2019, 19:54 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Lis z olbrzymim spokojem obserwował cię podczas twojej mowy, czyszcząc kolejny kufel bez spoglądania na niego.
- Owszem, mam tu Burbon. - wyjął tuż przed twoim nosem jasnobrązową butelkę, kiedy akurat chciałaś spojrzeć co jest za ladą. Trzymał dalej szyjkę butelki. - A tak to mamy tylko to. - wskazał szeregi butelek za sobą. - Raczej nie wolno pić na służbie. Używamy tego tylko jako opcji znieczulenia dla rannych. - zmrużył oczy i schował butelkę.
- Coś podać? - zapytał jakby tematu nie było, już mając wolne ręce.

Dyskusja tura i kotki toczyła się wokół planów odbudowy murku.
- Harris i jego ekipa coś kombinują... Interesujące co tym razem znowu się wydarzy? Ostatnim razem ten pies niemalże odstrzelił głowę królikowi, co lubi czmychać na leśne spacerki... W dobrej chwili rozpoznał jego uszy spośród gęstwiny. Oczywiście, on myślał że to Egg Pawn. - tur napił się dużym haustem z kubka.

Stromagg

- Umiem chodzić! - krzyknęła ponownie Zielona, wyraźnie niezadowolona nagłym znalezieniem się ponownie pod twoją pachą. - Albo daj chociaż zabrać mi kus... - nie dokończyła, Efti szybko wziął kusze i zebrał jak najwięcej strzał, następnie doganiając was bardzo żwawym krokiem jak na staruszka jeszcze przed przekroczeniem bram.
- Dobra... tylko chwilę dam odpocząć nogom. Ledwo je czuję, ale jest coraz lepiej. - Rupert trzymał się twojej szyi, a nogi zwisały ci stopami do pasa.

Wewnątrz ujrzeliście barykady. Dwa ciała waszych leżały na ziemi, martwe. Hati klęczał przy jednym z nich.
- Dino... - mruknął cicho, a ty rozpoznałeś szakala który kierował waszym pojazdem. Drugie ciało to jakiś pancernik z rozłupanym czołem i ranami w brzuchu.

W oddali słyszeliście strzały Wisponów i innych broni. Przejechał tam pojazd z staruszkiem za działkiem. Komin dymił, a w dwupiętrowym budynku obok zauważyliście szaro-czerwone mundury innych żołnierzy. Imperialni Mobianie. Więc pogłoski były prawdziwe, Imperium werbowało Mobian w swoje szeregi.
- Puść mnie Stromagg, a wystrzelam ich co do jednego! - Zielona znała się z Dino bardzo dobrze. Podobni wiekiem, ten sam oddział w wojskach Anonima. Standardowa więź między żołnierzami, która teraz ją nabuzowała. Wyrwała stojącemu obok Eftiemu kuszę i poprawiła od razu najbliższe bełty.
- Hati, ile ten kanister ma czarnej Mocy Kolorów? - zapytał Rupert.
- Wystarczająco, byś postrzelał. - odpowiedział, podnosząc czarny Wispon-granatnik i podając go wystawionej dłoni towarzysza. Rupert puścił cię i nieznacznie musiał podeprzeć ręką, ale dał radę wstać. Nogi nieznacznie jeszcze dygotały, ale patrząc na szybkość ich regeneracji, do ataku już będzie jak przed trafieniem.

Will

- Co by było, gdybym przyznał że wszystkie cztery opcje mają w sobie ziarno prawdy? - zapytał Anonim tym metalicznym głosem, biorąc dwie szklanki w jednej dłoni i butelkę w drugiej.
Niespodziewanie szklanki zniknęły i pojawiły się na swoich miejscach.
- Energia wyzwolona po śmierci mojego Herolda pozwoliły mi na stworzenie nieznacznej więzi z twoim ciałem... Ale tylko w śnie. Pewnie tak zostanie... - usiadł, kiedy wystawiona ręka trzymała i kierowała butelką nalewającą napój. Po wzięciu łyka faktycznie poczułeś niesamowicie wyśmienity smak napoju.
- Chciałbym cię zabić. - przeszedł do sedna, kładąc butelkę na stole. - Tu jest to niemożliwe, więc postawię na nieco inne środki. Perswazji... - dodał, samemu biorąc łyk w bardzo eleganckim ruchu ręki. Przez chwilę zastanawiałeś się jak to zrobi, ale szklanka jakby przeniknęła przez maskę, a po chwili słyszałeś ciche przełykanie napoju.

- W sumie chciałbym zawrzeć układ... Masz dwie opcje: Dołączysz do mojego nurtu albo znajdziesz się wkrótce wśród zmarłych. - jego głos wydał się nagle dużo bardziej złowieszczy. - Udowodnić to możesz poprzez zemstę na Straży... Jakkolwiek to uczynisz. - wziął kolejny łyk, a zielone ślepia jego maski wpatrywały się na ciebie, wyczekując odpowiedzi.


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13 ... 19  Następna





więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>