Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 434 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22 ... 29  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 kwie 2019, 22:40 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Jesteśmy przy poprzednim wejściu, tylko z drugiej strony. - odpowiedział Norton nieco się przeciągając. - I wybacz, nie palę od dawna. Stwierdziłem, że przyda mi się pełna sprawność płuc. - dodał od razu, wypuszczając wreszcie swojego wispa. Zaczął powoli zmierzać w stronę bazy.

Baza i dwa pozostałe okręty były widoczne nieco niżej, a z tej pozycji widać było czubek jakiejś wieży. Najpewniej była to Latarnia Edmunda, która służyła za pomoc w obserwacji terenu.
W oddali widoczne było morze przypominające połać niebieskiej podłogi.

Will

Piłka zrobiła dwa hamujące koziołki i została pewnie chwycona przez największe z dzieci, wiewiórkę o futrze skaczącym między jasnym-brązem, a ciemnym-brązem.

Dalej nie było nic ciekawego. Kolejne budynki, jakiś warsztat z którego akurat słychać było stukanie narzędzi i na samym końcu ulicy prowadzącym do trzech rozwidleń był widoczny komisariat.
- Ciekawe drogi sobie wybierasz, heroldobójco... - w nieco ciasnym przejściu z prawej dojrzałeś zielone oczy. Świecące.

Oparty o ścianę, z rękami na piersi, patrzył na ciebie swoimi oczami. Jego twarz kryła maska, której kilka miejsc było pokrytych jakimś futrem. Znad niej wystawały szerokie uszy, wyraźnie nietoperza.
Jego ciało pokrywał płaszcz przepięty przez pierś pasem z żelazną klamrą, a niżej do pasa podpięty był jakby kołczan. Na jego lewym ramieniu dostrzegłeś coś w rodzaju bandaża.
Obok nogi stała oparta także o ścianę kusza.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 kwie 2019, 0:01 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Ah już widzę bazę. - powiedziałam i nie czekając na niego ruszyłam w tamtą stronę. Mój wzrok zatrzymał się na latarni. W sumie jeszcze tam nie byłam.

"Może przejdę się tam dzisiaj jak już nie będzie nic do roboty? Ale najpierw wrócić do bazy."

Chciałam wejść prosto do kwatery, wziąć papierosy i ponownie udać się na świeże powietrze.

"Po tych jaskiniach taka odmiana mi się przyda. Ewentualnie jak spotkam Tima to go zaczepię" pomyślałam zbliżając się do bazy.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 kwie 2019, 22:10 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Jakbym coś pił to bym zapewne teraz to wypluł. Herold, jak w mordę strzelił. Biorę głęboki wdech i patrzę ponownie w paskudne zielone oczy.
- Skaleczyłeś się? - Pytam z dużą dozą kpiny.
- To? W sumie... tak. - Patrzy na ranę, a potem znowu na mnie.
- Ta profesja nie jest łatwa, ale jaka satysfakcjonująca... - Koło głowy coś mi śmignęło, odwracam się a w ścianę wbita miedziana rurka, nie jesteś zbyt kreatywny w pracy ad uzbrojeniem heroldzie. - Mógłbym to zrobić teraz, ale łowy to także hobby... - Przystawia sobie to „coś", czemu nie nazwę tego po prostu kuszą? Bo jest za duże, od ziemi aż do klatki piersiowej, za to na łożysku są założone kliny, jakby ostrza topora, na amunicję skompi, ale na ozdóbki do broni już nie. - Najlepsze łowy są wtedy, kiedy „zwierzyna" ma równe szanse. A heroldobójca to zdecydowanie interesujący kąsek.
- Ooooo...Więc ty służysz pod heroldem, bo możesz sobie polować na innych....No proszę, co pobudka to lepsza! - Stoi i gapi się na mnie w milczeniu, schylam się i teatralnym szeptem dodaję. - To teraz jest ta linijka, kiedy mnie ostrzegasz przed obrażaniem twojego pana, co nie?
- Czytasz mi w myślach co do obrażania... - Kiwa głową i wyciąga kolejny bełt. Skubaniec musi być diabelnie silny, bo nawet nie zapiera tego monstra o ziemię. - Ale pobudki są inne... Poluję tylko na istotne cele. Obiecałem, że będę eliminować tylko tych, którzy mogą być niebezpieczni dla lepszego jutra. - Kończy przeładunek i stawia swoją "zabawkę" na ziemi i podpiera się o nią.
- Ahhh...Zając kelner groził wielkiemu planowi Anonima! - Krzyczę, może bagiety mnie usłyszą. - Co będzie następne? Napadanie na małe nic nieznaczące wioski? Nie odpowiadaj, to była ironia.
- Zając był przypadkowy... Nadal czuję niepotrzebność jego śmierci. Wybija sobie jakiś rytm na kancie kuszy. - Planowałem cię odwiedzić w twoim własnym mieszkaniu, ale akurat nie dopatrzyłem detalu w planie... - Jego oczy coraz bardziej świecą, jakby się żarzą. - W ciągu swojej trzymiesięcznej kariery wyeliminowałem szesnaście celów, będąc zmuszonym do eliminacji czterech postronnych... Przed tym studiowałem swoje cele. Odmówiłem eliminacji pięciu z nich. - Jego głos zmienił się w zimny jakby nie jego własny-Jestem tylko narzędziem. Podczas przyjęcia swojej mocy ustaliłem, że każda wyznaczona osoba będzie na jego sumieniu, a oprócz tego będę mógł zakwestionować wybór po obserwacjach. Postronni są na moim sumieniu. - ostatnie słowo mówi normalnie.
Nareszcie ktoś pojawił się na tej ulicy, dwóch patrolujących. Zawsze coś.
Cynicznie klaszczę w dłonię, no powód do dumy ogromny-Masz ich na swoim sumieniu? Gratulację, na pewno to wiele zmieni w interpretacji twojej morderstw przez innych. Lekcja egzystencji w tym świecie, jakiekolwiek nie byłoby uzasadnienie, czyn pozostaje czynem a fakt faktem. Czyli inaczej, możesz nawet szczerze żałować morderstwa postronnych, ba, a nawet innych zamachów, ale to nie zmienia faktu, że jesteś tylko ogarem na smyczy Anonima.
- Możliwe. - odpowiada ze zmrużeniem oczu. - Ale z tą mocą mogę przynajmniej zmienić świat. - Zaciska dłonie na kuszy, strażnicy są coraz bliżej.
- Zmiana świata w gorsze piekło niż to co sobie ubzdurał ten wąsaty szajbus... Świetny, pomysł gdzie mogę uiścić ołowianą dotację na ten świetny plan? - No jeszcze bliżej...Jeszcze trochę milicjanci...
- Pokój wymaga ofiar. Tu nie chodzi o władzę. Anonim chce tylko pokierować ludzi do zjednoczenia. Część przyłączy się sama, część będzie zmuszona. - Znowu podnosi broń, jesteśmy około dziewięciu budynków od straży.
- Nie rób ze swojego pana kogoś, kto złymi czynami pragnie większego dobra, doświadczyłem jego poglądów i tyle w jego planach pokoju ile trzeźwego myślenia u tego pomyleńca Ahmisa. ŁOWCO! - ostatnie słowo było tak głośne, że pół dzielnicy mogło mnie usłyszeć, nie mogę dać mu uciec. Jeszcze oskarżą mnie o zaburzanie porządku, a w mojej sytuacji to tylko utrudnia. Na wszelki wypadek turlam się błyskawicznie w bok, aby uniknąć możliwego strzału z kuszy.
Bagiety były siedem budynków od nas tuż przed okrzykiem.
- Dobrze, każdy ma swoje idee... - Żaden bełt jednak mnie nie trafił, a ja tylko pobrudziłem sobie spodnie-Tydzień spokoju. Mam do załatwienia jeszcze inne zadanie w tej okolicy. - I znika w cieniu uliczki. Dzięki łaskawco, aż tydzień, aby ciebie dopaść.
- Kto to był? Nic ci nie jest?! - Do ich uszu pewnie doszła tylko końcówka groźby netoperka. Moimi wybawcami są pancernik z opaską na oku oraz lis z nieco zmaltretowanym ogonem. Czyżby to byli jedni ze starych kumpli Bruce'a?
- Ahhh... To był Herold. - Stwierdzam, strzepując piach z mojej koszuli i kolan.
- Herold?! Co ty...
- To chyba prawda. - lisowi przerywa pancernik, wpatrzony w ścianę po przeciwnej stronie ulicy. Tkwiła tam bełt. Pancernik wyciąga ją. - Ta sama co tamta, którą pokazał na fotografii specjalista od tej sprawy. - pokazuje mi. Kolejny bełt od tych budowlańców.
- Niezbyt fajna sprawa, wiem... Ehhh... Uparł się on, na każdego kto uciekł, bo podobno wśród nich jest ten cały "heroldobójca".

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 kwie 2019, 22:42 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Przed bazą tradycyjnie byli członkowie Ruchu. Tym razem jednak obóz przed wejściem był wyraźnie większy. Zaczynały się przygotowania do ofensywy. Wśród wielu twarzy zajmujących się pilnowaniem terenu i organizacją zauważyłaś Wispa. Stał wśród kilku młodszych członków, a obok niego lewitował żółty wisp. Uczył ich sposobu komunikacji z nimi i nieco o samym Wisponie.

Wewnątrz akurat było jednak jak zwykle. Stephen i Steven tym razem zajmowali się paroma skrzyniami. Wyjmowali puszki z napojami i podawali je kucharzowi, który pakował je do koszyka.
- Tyle napojów! I kto to spije? - Steven w końcu usiadł na ławce po zapełnieniu koszyka i zawiezieniu go do kuchennego magazynu.
- Trzydzieści tysięcy żołnierzy... W tym momencie zaczynamy w końcu atakować. Szykują całą Pierwszą, Drugą i Czwartą Armię. W obu Ruchach! - wyjaśnił mu Stephen. - To będzie chyba największe uderzenie na jakie teraz możemy sobie pozwolić. - dodał, wzdychając. Udali się wgłąb statku.

Dotarłaś do kajuty i zabrałaś papierosy. W tej chwili usłyszałaś jakieś głosy.

- Powiedziałem..! Podnieś! - krzyczał ktoś.
Dwie sekundy ciszy.
- To ty się ze mną zderzyłeś. - odpowiedział krótko drugi głos, nieco głośniej niż zazwyczaj, ale nadal bardzo charakterystyczny. Tima rozpoznasz wszędzie.

Uderzenie i jęk.
- Ach, do licha! - ryknął pierwszy głos, kiedy opuszczałaś kwaterę. - Ty... - głos przyhamowało kolano w brzuch wykonane przez skunksa. Stało przed nim trzech kojotów. Ten z przodu, z szramą, cofnął się od uderzenia.
- Uuu... Ten skunks jest twardszy niż wygląda... - kojot z lewej potarł pięść o dłoń. Ustawił gardę i wykonał wymach, który jednak Tim błyskawicznie uniknął.
Kolejny rzucił się z nogą w przód, ale trafił w ścianę, po chwili tracąc równowagę pod wpływem kopnięcia skunksa w drugą i padając z hukiem na ziemię.
Ten z szramą w końcu jednak zdołał zaskoczyć skunksa i uderzył go w szczękę. Skunks padł na klęczki i podparł dłońmi, ale kolejne ataki zostały powstrzymane.
- Franklin... Co ty próbujesz tym razem osiągnąć? - jego noga została zahamowana przez nogę... Stephena. Obok był Steven.
- Ten młody musi nauczyć się szacunku do oficera. - obrócił się gwałtownie i stanął twarzą w twarz z pancernikiem. Dwaj pozostali nie byli tacy pewni i cofnęli się. Tim chwilę masował szczękę, obserwując z dołu sytuację.
- Oficer powinien nauczyć się szacunku do podwładnych. - Stephen oparł czoło o jego czoło.

Gdyby wzrok elektryzował, iskrzyłoby jak dwa zetknięte przewody elektryczne.

Will

- O, jesteś z tej wioski w której zabito Herolda? - zainteresował się lis. - W waszym hotelu zabito bogu ducha winnego kelnera... Ale nie teraz o tym. - spojrzał uważnie na bełt i wziął go w rękę.

Sam grot był nieco wystrzępiony pod wpływem uderzenia o ścianę. Tym razem nie było żadnych plam.
- Dobra... Przejdźmy do rzeczy. - pancernik wyjął notes i polizał palec, szybko przetasowując kartki. - Czy mógłbyś opisać jego wygląd? - poprosił.
Lis tymczasem skupił się na uliczce, a po tym rozejrzał wokół. Ta część ulicy była pustawa, akurat teraz wyszedł jakiś facet z domu sześć budynków dalej.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 kwie 2019, 22:58 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Wzdycham i zaczynam litanię.
- Rasa nietoperz, charakterystyczne skrzące oczy, zabandażowane lewe ramie, ubrany w płaszcz przepięty klamrą do tego zielony odcień krwi. - Wymawiam wszystko na jednym dechu i siadam na ziemi, nasuwając daszek czapki na oczy. Muszę pomyśleć... Tydzień na co?

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 kwie 2019, 15:06 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Myślę, że oboje musicie nauczyć się, że przemoc nigdy do niczego nie prowadzi. - powiedziałam podchodząc bliżej i starając się stanąć pomiędzy nimi. - Powinniśmy wszyscy być dla siebie mili i nie uciekać do przemocy, a cała naszą siłę skupić na walce z imperium! ... Tak bym powiedziała gdybym była jakąś moralizatorką - wzruszyłam ramionami odchodząc i wyciągając Timowi rękę uśmiechając się przy tym. - Proponuję walkę na noże. Postawię piątaka na Jima!


Moje wejście między dwójkę widocznie nieco zmniejszyło napięcie. Obaj wprawdzie patrzyli na siebie z wyraźną chęcią rzucenia się do gardeł, ale przynajmniej zmniejszyło się ryzyko rękoczynu.

- W sumie racja... Nie ma co się bić. - odpowiedział pancernik.
- Ta... jeżyca ma rację. - przytaknął kojot z szramą, nieco też odsuwając oparte ramię.


Tim nieco już się otrząsnął po uderzeniu. Masował wprawdzie szczękę, ale na szczęście uderzenie wyłącznie bolało, bez uszczerbku dla kości.


- Zależy jaką walkę masz na myśli... - odparł na moją propozycję skunks cichym tonem. - W sumie to nigdy nie używałem noża do walki. - dodał jeszcze, a wtedy przestał masować uderzone miejsce. Miał nieznaczny, ściemniony ślad - siniak.

- Już pewnie nieważne. Opamiętał się - dodałam ciszej. - A co do noża to moim zdaniem warto się nauczyć. Mogę cię kiedyś podszkolić - uśmiechnęłam się po czym odwróciłam się w stronę wyjścia. - A teraz wybacz mi, idę zapalić.



Tim już się nie odezwał, a ja wkrótce ponownie znalazłam się przed bazą. Zeszłam nieco w bok do małego zagajnika, w którym lubiłam przebywać w ciszy i spokoju. Wyciągnęłam papierosa i spojrzałam na paczkę. Było tam jeszcze jedenaście sztuk. Wlepiając wzrok w drzewa skończyłam palić i po paru minutach wróciłam do bazy. Może udałoby mi się natrafić na Sergio?

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 kwie 2019, 22:21 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Gdy odchodziłaś, mogłaś usłyszeć rozchodzące się kroki. Stephen i Steven szli aż do hangaru nieco za tobą, dopóki nie opuścili cię podczas mijania miejsca treningowego, gdzie dołączyli do Nortona ćwiczącego przy worku treningowym.
Kojot i jego spółka poszli w kierunku wcześniejszego przyjścia pancerników, a Tim udał się do kwatery. Butelkę podniósł któryś z kojotów.

W zagajniku miałaś szansę odpocząć. Podczas powrotu natknęłaś się na Christophera i Flicka. Ten pierwszy naprawiał but ptaka, który siedział obok, trzymając nogę bez obuwia na pobliskim taborecie.
Wyminęłaś się też z Wispem, który podczas biegu między przeszkodami w porę schował bark przed zderzeniem. Biegł do podlatującego pojazdu w stylu helikoptera. Pewnie odebrać zaopatrzenie czy coś.

Dostrzegłaś w bazie kilka zupełnie nowych twarzy. Pewnie członkowie właściwego Ruchu Oporu. Teraz worek uderzał jeden z pancerników, kiedy Norton siedział cicho na boku. Na pobliskich materacach siedziało w kółku kilka osób wokół białego kameleona, pewnie prowadząc instruktaż techniki walki wręcz.
Ring stał tym razem pusty.

Will

Pancernik dokładnie zaczął notować twój prosty opis. Lis w tym czasie obracał w rękach bełt, jakby próbował coś znaleźć. Niestety nie miał nic do dodania.
- Ręczny bełt z porządnych materiałów. - dopowiedział oczywistość.
- Brawo, a możesz powiedzieć coś czego nie wiemy? - zapytał pancernik chowając notes.
- Obawiam się, że nie... - chwycił go w jedną dłoń. - Uważaj na siebie. - skinął ci, po nim pancernik, a następnie udali się na dalszy patrol, jeszcze chwilę uważnie obserwując uliczkę ucieczki Łowcy.

Cztery ulice dopiero co ożywały. Zaczęto otwierać niektóre okna, w oddali widać było jakieś osoby, a po Heroldzie śladów brak.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 21 kwie 2019, 7:00 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Dzięki za pomoc panowie strażnicy! Właśnie uratowaliście przeklętego Heroldobójcę i o mało sami nie przypłaciliście tego życiem. Na moje życzenie, ale to inna sprawa. Teraz, prosto do hotelu złożyć zegarek, umieścić w nim odpowiedni świstek i pogadać z Clem.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 kwie 2019, 11:43 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Minęłam wszystkich nie zwracając na nikogo większej uwagi. Udałam się na stołówkę by zjeść siadając w miarę blisko wejścia do kwatery Sergio. Liczyłam na to, że zauważę go wchodzącego, albo wychodzącego ze sztabu. Byłam ciekawa co zamierza zrobić z Widmowym Rubinem. No, ale póki co pozostawało mi jedynie jedzenie mielonki i liczenie na to, że nikt nieproszony się nie przysiądzie.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 kwie 2019, 22:28 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Przez połowę posiłku nikt nie przechodził, ale w końcu zobaczyłaś jakiś przykryty wózek prowadzony przez Sergio i jakąś błękitną owcę w czarnym kasku i z szarą koszulą z rękawem. Wjechali do windy i pojechali potem górą w stronę sali operacyjnej.
Wokół nic się specjalnie nie zmieniło. Zauważyłaś jedynie Amel, która siedziała teraz na wózku inwalidzkim przystawionym obok pancerników i Nortona.

Will

Podróż z powrotem do hotelu trwała spokojnie. Łowca zniknął, pewnie skupiony na tym swoim drugim zadaniu, a jedynym co rzuciło ci się w oczy to złodziej, który wyrwał sakwę z paska jakiemuś skunksowi, który jednak go dogonił i odebrał swoją własność.

Przy wejściu pokiwał ci recepcjonista, podając klucz.
- Pana współlokator zostawił je. I przypomniał, abyś w razie czego czynił to samo, panie Max. - poinformował z częściowym naciskiem na przypomnienie. Był to ten sam Mobian, który wcześniej was wpisywał.

W pokoju różnicą jaką zauważyłeś były czyste talerze oraz najwidoczniej mniej kurzu. Najwidoczniej obecny był tu sprzątający. Transformacja zegarka poszła gładko. Świstek też został schowany, choć sprawił trochę problemów z odpowiednią pozycją.
Potem to już tylko odgłos stuknięć, kiedy pukałeś do pokoju Clem i Kiry. Otworzyła je ponownie tygrysica.
- O! Kogo tu mamy! - miała w ręku swój scyzoryk, który jednak natychmiast opuściła widząc twoją twarz. - Jak brzuch? - zapytała, a następnie knykciami drugiej ręki musnęła twoją koszulę na poziomie brzucha.
Clem leżała na boku pod kołdrą, cicho drzemiąc. Jeszcze spała.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 kwie 2019, 22:56 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Ohhh...Widzę, że dla niektórych noc się nie skończyła, cóż... Chciałem pogadać i podziękować za profesjonalną opiekę medyczną. Raczej nie będę wchodził i wam bruździł. Po prostu zostawię, jej to. - Wyciągam zegarek. - Po prostu jej daj, ona zrozumie. - Wręczam Kirze zegarek. - I jeżeli chcesz radę ode mnie, może nie zasypiaj tej nocy i unikaj cienkich ścian oraz okien.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 kwie 2019, 22:02 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Szybko dokończyłam posiłek i poszłam odłożyć talerz. Po drodze minęłam Amel. Zmierzyłam ją wzrokiem i rzuciłam niby bez emocjonalnie, ale jednak z dozą ciekawości:

- Uh, już sobie nie poskaczesz, co? - nie czekając na odpowiedź podeszłam do blatu oddając naczynie. Następnie pośpiesznym krokiem podeszłam do windy i po chwili jechałam do góry, do sali operacyjnej

-- 23 kwie 2019, 11:55 --

(znowu mi dubluje xd )

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Kwietniowy Evil #6 (Wpis #20)
Post: 23 kwie 2019, 22:31 
Awatar użytkownika
Znajomy

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- No i tak się zdobywa informacje! - zakrzyknąłem dumny, wyciągając w kierunku Zielonej zaciśniętą pięść, by przybić z nią żołwika, po czym splunąłem w kierunku szakala, dodając przy tym. - Parszywi Imperialni.
Pomimo zakończonych „negocjacji” z wrogiem nie odstępowałem go ani na krok na wypadek, tak na wszelki wypadek gdyby postanowił coś kombinować. Miałem przynajmniej chwilę, by na spokojnie odsapnąć i posłuchać analizy przeprowadzanej przez moją drużynę. W pewnym momencie usłyszałem pytanie Hatiego skierowane do mnie. Już chciałem mu odpowiedzieć jedną ze swoich standardowych odzywek, jednak w ostatniej chwili coś mnie powstrzymało. Postanowiłem „ugryźć” tę rozmowę w inny sposób i zagrać w jego własną grę, ale przy tym nie tracąc swojego stylu.
- Tygrysku... - powiedziałem zimno, zawieszając na nim wzrok. - No pytasz dzika czy sra w lesie! Oczywiście, że tak! - zakrzyknąłem uradowany, poklepując go po ramieniu. - To jak, ścigamy się na dół? Czy może już wymiękasz słabiaku? - zapytałem zaczepnie, po czym, nie czekając na odpowiedź, zacząłem zbiegać już na dół w kierunku żołnierzy Imperium. - (Czołg? To będzie ciekawe wyzwanie...) - pomyślałem, oddalając się coraz bardziej od reszty drużyny.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 kwie 2019, 22:47 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Przez dwa tygodnie na pewno. - odpowiedziała nadal z entuzjazmem jeszcze do twoich pleców.
Winda zaprowadziła cię na górę, a po drodze minęłaś się z baranem*, który ruszył do tejże windy.
Zanim zdążyłaś dotrzeć do drzwi, poczułaś wzniesienie włosów i ujrzałaś małą, fioletową falę, która przeszła przez szpary wejścia z iskrami otwierając je na oścież.

Sergio uniósł się na nogi, kiedy ekran z tyłu migotał kaszą braku sygnału.
- Czy to zawsze tak wyglądało? - zapytała Hersh, podnosząc się spod ściany i masując głowę.
- Nie. To nie powinno tak wyglądać! - Sergio zdołał wstukać na klawiaturze jakąś kombinację i po chwili powierzchnię stołu otoczyło pole siłowe. - Oby to chociaż trochę dało... Och, Elna. - zauważył cię tuż przed drzwiami.

* - dziękuję Konkanowi za przypomnienie, że męska owca to baran...

Will

- Em... Dobra. - wzięła w rękę zegarek i spojrzała na wierzchnią część z wskazówkami. Kiwnęła głową na ostrzeżenie. - Chodzi o tego kusznika? - zapytała przy okazji i porozumiewawczo puściła ci oczko.
- Na pewno będziemy uważać. Będę musiała iść spać, ale wtedy już Clem w końcu skończy sen. Usnęła jakieś cztery godziny temu, co i tak jest dla niej obecnie niezłym wynikiem. - na tym zakończyła swoją odpowiedź. Błyskawicznie otworzyła scyzoryk i zaczęła zamykać drzwi, jakby upewniając się czy nic nie chcesz dodać.

Stromagg

Hati był tuż za tobą, kiedy reszta została na z góry upatrzonej pozycji.
Gdy zeszliście na parter, zwolennicy Imperium mogli zrozumieć, że może lepiej nie było oskrzydlać tamtej grupy, albo powinni byli zrobić to umiejętniej...
Hak tygrysa błyskawicznie zahaczył o oczy jednego z Egg Pawnów, po czym pociągnięcie równie błyskawicznie oderwało cały wizjer.

Następnie dwa Spinnery spadły po salwach waszych towarzyszy, spadając prosto na głowę jednego żołnierza i centralnie na Egg Pawna.
Czołg przez wasze działania nie chciał was ostrzelać, pewnie przez oprogramowanie zmuszony do unikania przyjacielskiego ognia. Po chwili bełt zniszczył jedno z jego oczu. To było kilka sekund, kiedy zatrzymana maszyna dostała w drugie i stała się ślepa przez pozbawienie tychże skanerów.
Hati wystawił nogę przed siebie i kopniakiem odepchnął najbliższego imperialnego kozła na czarnego jeża.

W twoją stronę skierowały się dwa Egg Pawny i jeden żołnierzy. Maszyny wycelowały w ciebie swoje działka na ramionach, w drugiej ręce trzymając po żelaznym kiju. Żołnierz-pancernik za to trzymał coś przypominającego dwie naramienne, prostokątne tarcze z ostrzami na knykciach długości przekraczającej ponad dwa palce.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 24 kwie 2019, 15:05 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Przynajmniej tyle - odpowiedziałam na słowa Amel nie odwracając się.


Następnie po minięciu się z owcą, oberwaniu falą energii od Rubinu i byciu zauważoną przez Sergio weszłam do środka.


-Em... hej! Czy jestem nie w porę? - powiedziałam ostrożnie zamykając za sobą drzwi, które stawiały opór, ale jakoś udało się je domknąć.

- Nie, dobrze... - Sergio wrócił wzrok na Rubin. - Po prostu ta fala pewnie rozniesie już do końca wieść o Rubinie... A tego wolałem uniknąć. - wyjaśnił swoje spięcie i usiadł przy monitorze, zaczynając od nowa nastawiać częstotliwość.

- Obstawiam, że tak czy siak było to nieuniknione - podeszłam nieco bliżej gapiąc się na świecący się kamień - Wiesz jak plotki szybko się rozchodzą. Najgorsze co nas teraz może spotkać to szpiedzy imperium.

- Ta. O ile ta niestabilna błyskotka nas wcześniej nie pozabija... - kotka wcięła się do dyskusji, opierając się o stół i dalej masując głowę. - Skoro to coś nowego, to dlaczego tak się dzieje? - zapytała i miauknęła z bólu, siadając na krześle.

- Prawdziwy Widmowy Rubin został unieszkodliwiony i doszło do destabilizacji prototypów. - odpowiedział Sergio. - Tak sądzi Tails... - wzruszył ramionami, wracając do nastawiania.

- Tak w ogóle to przyszłam tu po to by powiedzieć, że jednak miałeś rację co do lokalizacji Rubinu. I przy okazji co z tą Widmową energią koło Rockslide? Kolejny rubin?

- Nie wiadomo. - odpowiedział Sergio. - Możliwe jednak, że jakaś część energii mogła tam dotrzeć. Skan mapy pasuje do tego obszaru... O! - ekran nagle stał się po prostu czarny i ujrzałam żółtawą twarz pewnego lisa, który teraz jest najinteligentniejszą osobą na Mobiusie - Milesa "Tailsa" Prowera.

- O, w końcu ktoś kto się zna. Hejo! Elna jestem! - machnęłam mu ręką opierając się o ścianę.

- Ach, witaj. - pokiwał lis chyba nieco zaskoczony tym zachowaniem.

- Mamy prototyp. Ale za nic nie wiem jak go dostarczyć do zbadania... - przerwał szybko Sergio, chcąc od razu zająć się tą sprawą. - Jego niestabilność utrudni mocno transport.

- Możesz dokładniej opisać jego reakcje na ciebie? - zapytał Tails. Wilk zmrużył oczy.

- Opowiadałem ci te zmiany w moim działaniu. A ten Rubin po prostu wydaje się mniej chętny do współpracy. Czasem się go czuje, czasem nie. - odpowiedział w końcu na pytanie.

- Jakie zmiany?! - zapytała Hersh z zainteresowaniem. Czerwony ją po prostu zbył.

- Jeśli te wyłączanie technologii zacznie narastać, to faktycznie Rubin może utrudnić sprawę. - lis zaczął wertować jakieś papiery po lewej od siebie. Siedział w dawnej siedzibie obok Red City, teraz przerobionej na laboratorium.

- Trzeba było go po prostu wysadzić i zakopać w kopalni. Nie byłoby problemów - machnęłam rękoma parskając - Jeżeli wyłącza technologię to pozostaje albo przenieść go ręcznie, uzbroić się w dzidy i liczyć na to, że wróg zachowa się honorowo. Albo po prostu zakopmy go gdzieś w lesie poza bazą. Ważne tylko żeby Imperium go nie dostało, prawda?

- Gdyby go nie wykopali, to po prostu byśmy wysadzili tamto miejsce. - odpowiedział Sergio. - Ale podczas ucieczki mogliby przechwycić Rubin. Dlatego musieliśmy go zabrać.

- Hm... Mam chyba jakieś projekty pola zdolnego przetrzymywać Rubin. - lis tymczasem wyciągnął jakiś papier. - Tak... W ciągu trzech dni powinno się udać to zbudować. - dodał po chwili.

- Trzy dni powinniśmy wytrzymać. - odpowiedział Sergio.


Rubin uaktywnił się, ale dzięki wcześniejszej osłonie kolejna fala jedynie wyłączyła barierę, wywołując najwyżej poczucie dmuchnięcia wiatru. Zgasł kolejny raz.


- Trzy dni na tykającej bombie, która może zabić nas wszystkich? Brzmi jak typowy wtorek - wzruszyłam ramionami kręcąc głową - I co potem?

- Przestudiujemy go. - Sergio obserwował teraz wygasły obiekt. Hersh dołączyła się do obserwacji. - Lepiej u nas niż w Imperium.

- Hoho, a potem zbudujemy własnego Infinta, który będzie strzelał tęczą i ratował szczeniaki - zaśmiałam się kierując się w stronę wyjścia. - No to ja już nie przeszkadzam. Jeżeli nie jestem potrzebna to pójdę zobaczyć jak tam reakcje w bazie.

- Ta... trzeba nad tym pomyśleć... - Sergio uśmiechnął się na mój żart, po czym ponownie zwrócił się do Tailsa ale ni usłyszałam już co mówi.


Wróciłam do głównej sali ponownie starając się wypatrzeć moich współlokatorów i Amel.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Ostatnio zmieniony 09 maja 2019, 13:07 przez Konradomorelo, łącznie zmieniany 1 raz

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 434 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22 ... 29  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>