Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34 ... 43  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Czerwcowy Evil #2 (Wpis #32)
Post: 22 cze 2019, 22:08 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Młody! - zawołałem za psem, kiedy ten wychylił się z ukrycia. Po chwili ponownie był przy mnie. - Widzisz, nie możesz być taki impulsywny... - przerwałem, kiedy uświadomiłem sobie, co tak właściwie mówię. Poczułem na swoim karku zdziwiony wzrok Hatiego. - To znaczy... Trzeba to... robić w lepszym stylu... - zacząłem się jąkać. - Może piwka? - powiedziałem zestresowany wyciągając browara ze swojej skórzanej kurtki, po czym zacząłem od razu go pić. - (Co się ze mną dzieje? Mam nadzieję, że to nie instynkt tacierzyński, przed którym przestrzegał mnie wujek Jurek...) - pomyślałem, popijając piwo. Gdy opróżniłem puszkę zauważyłem odbiegającego Hatiego.
- Hati! Czekaj... - zawołałem za tygrysem, jednak on był już przy barykadzie. - Młody! Poczekaj chwilę, zanim zrobisz coś głupiego! - zwróciłem się od razu do naszego medyka. Wziąłem głęboki wdech. - Zrobimy to tak: ja wybiegnę pierwszy i skupię na sobie uwagę snajpera. Pobiegnę do tej dalszej barykady. Ty wybiegniesz chwilę po mnie i pobiegniesz do tej bliżej. Zrozumiano? - zadałem mu pytanie, jednak nie czekałem na odpowiedź, od razu wybiegłem, krzycząc przy tym najgłośniej, jak umiem: „Ciota, a nie snajper!”


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 22 cze 2019, 23:12 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

Wkroczyłaś na dach, szukając tej spóźnionej alpaki. Twoje oczy uważnie przyglądały się otoczeniu, pełnym samochodów i nadciągających spóźnialskich. Ale wreszcie go dojrzałaś.

Kierował się wreszcie do namiotu, trzymając w ręku jakiś obiekt.
Skonfrontowałaś się z nim w połowie drogi, gdzie akurat nie było zbytnio innych.
- Och, Ailureen! Znalazłem... to coś...
Podał ci obiekt do ręki.

Czarny dysk mieszczący się w dłoni miał na sobie symbol białej, kulistej istotki z dużym okiem i trzema mackami pod spodem. Macka po prawej robiła znak salutu.
- Podejrzewam, że któryś z tych nocnych koleżków to zgubił... - powiedział. - I obawiam się, że słyszałem o nich. Rebelianci Wispu... Mieszkańcy wschodniego kontynentu, którzy zwalczają władzę Imperium. Bardzo radykalnie zwalczają władzę Imperium. - ostatnie zdanie wypowiedział z niesamowitym naciskiem.

Kolejka zmniejszała się. Liczba spóźnialskich wynosiła już tylko cztery osoby.
- Podejrzewam, że chcieli upewnić się kim jesteśmy... Wiesz, czy nie jesteśmy z Imperium... - wyszeptał. - Boję się, czy nasze przedstawienie nie zostanie... ukarane za działanie na rzecz Imperium... - słowa te były dosłownie niesłyszalne.

Elna

Wszyscy upewnili się jak działa ich sprzęt. Muscle dostał od skunksicy Bomb Wispon, kiedy ona sama wzięła Asteroida, a wokół niej pojawiło się pięć sylwetek. Z twojego Wispona rozległ się jakby jęk zazdrości. Caspian pewnie chciałby być na miejscu pobratymca...

Stephen i Steven ustawili się z przodu zaraz obok goryla i psa, kiedy ich kumpela Alicia stanęła nieco z tyłu, trzymając Wispon-bicz.
Tim stanął razem z Nortonem i Wispem bliżej ciebie, kiedy Ricardo chwycił mocniej dwa White Wispony. Drugi najwidoczniej wziął od zabitego poprzednika, przekładając go na plecy. Najwidoczniej zastosuje metodę potrójnej Z,* popularną głównie wśród siłaczy. Najwidoczniej fenek musi być jednym z nich pomimo swojej sylwetki.
Charmy trzymał się blisko żyrandola, z żądłem czekając do akcji.

Huk wybił kilka szyb i Muscle wyłamał uderzeniem pięści masywne, dębowe drzwi, chwytając je jak tarczę i ruszając naprzód aż do osłony pod murami sądu.
Z tyłu wzbijał się w górę mocny podmuch dymu. Z lewej strony mogliście dojrzeć przez moment sylwetkę Vectora razem z kilkoma żołnierzami.

Dwóch Imperialnych z plecakami o dwóch żarówkach rozstawiło Egg Towery, takie jak wcześniej niszczone na samym początku przez Espio.
Były to jednak modele 2.0. Wykorzystywane przez samych żołnierzy. Kiedy tylko stanęli na pozycji, wieżyczki przed sobą utworzyły pomarańczową barierę, która zasymilowała wybuch Bomb Wispona jakby nigdy nic.
- Trzeba będzie ich oskrzydlić! - Frederic w porę schował się przed ostrzałem z działek. Tim szybko obalił na ziemię hamującego Wispa, ratując go przed odstrzeleniem z kanonady. Norton przeturlał się aż do barykady. Skunksica dostała w nogę i skulona położyła się, będąc dzięki temu poza zasięgiem wrogiego ostrzału.
Dębowe drzwi ustawione zostały jako wydłużenie barykady.

- To nie będzie takie łatwe... - Ricardo o dziwo został w barze, wychylony w oknie. Wspierał Charmy'ego, który zajął się dominowaniem powietrza w walce z Spinnerami.
Słynne Drzwi Sprawiedliwości* rozchyliły się, a naprzód wyszedł szereg Egg Pawnów w formacie 5x5. Trzymali w rękach prostokątne, szare tarcze z czerwonym symbolem Imperium. Sformowali żółwia i oddawali okazjonalne strzały przez malutkie szpary.
- Hehehe, mamy problem... - Stephen odetchnął mocniej, po czym jego wystający pancerzyk na głowie dostał dwoma pociskami z Egg Towerów, dlatego się schylił. W oknie pojawiło się kilku Imperialnych.
- Hehehe, zdecydowanie mamy problem... - Steven skulił się obok niego, nieznacznie wychylając i obserwując sytuację.

-

* - Potrójne Z (Zużyj, Zamień, Załaduj) to taktyka polegająca na wymianie Wisponów w walce. Po zużyciu jednego Wispona natychmiast przechodzi się na drugi, pozwalając wispowi w pierwszej broni odpocząć. Dzięki temu użytkownik ma cały czas dostęp do Mocy Kolorów.
Taktyka ta wymaga jednak wytrzymałości, ponieważ dwa Wispony stanowią niemały ciężar. Dlatego zazwyczaj taktykę tę wykorzystują siłacze. Wyjątki od siłaczy jednak się zdarzają - Sergio zdarzało się posiadać dwa Wispony naraz.

* - Drzwi Sprawiedliwości to słynne przejście prowadzące od wejścia na salę rozpraw. To właśnie przez te drzwi mieli przechodzić najsłynniejsi gangsterzy Silver River, schwytani po potwierdzeniu winy.

Stromagg

Dwa pociski świstnęły blisko ciebie. Jeden niemalże musnął twoje prawe ucho, drugi wiatrem posmyrał cię po dłoni trzymającej bejsbol. Po chwili znalazłeś się przy wspomnianej barykadzie, kiedy Młody dotarł do swojej pozycji.
Jeden z Sztandarowych chciał cię ostrzelać z swojej pozycji, kiedy niespodziewanie bełt przeleciał ci nad ramieniem i ugodził wroga w obojczyk, przewalając go do tyłu.
- Uważajcie trochę, co? Mówiłam, żebyście wzięli broń dystansową! - wykrzyknęła do was.
- Też jestem dystansowcem! - odparł Hati, rzucając swym hakiem po zamachu kija. Broń zaczepiła o wrogi hełm, zrzucając go z nieznacznym kopnięciem prądu, które aż go skuliło do ziemi.

Rupert przemieścił się w tym czasie do Zielonej. Niektórzy Sztandarowcy zmienili pozycje.

Spoiler:


Will

Nie minęło dużo czasu kiedy Clem zjawiła się ponownie, zamykając drzwi za sobą. W ręku miała jakąś szmatkę i gumkę recepturkę... Albo po prostu gumkę do włosów[kolców]?
- Tego potrzebowałeś? - podała ci szmatkę, mrugając niewidocznym dla kreta okiem i z trudem ukrywając uśmiech. Spojrzała w stronę śpiocha... Szybko zasnął.
Szmatka rzeczywiście miała jakiś zapach, ale chloroform to na pewno nie był.
Stanęła na palcach, chwytając twój szalik. Jej usta znalazły się blisko twojego ucha.
- Tak naprawdę to spryskałam to perfumami Kiry, które ta używa w celu zakrywania swojego zapachu... Sztuczka używana na polowaniach. - wyszeptała i cofnęła się po chwili.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 23 cze 2019, 19:47 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Mam nadzieję, że w ciągu tej mile zapowiadającej się nocy nie okaże się, że Clem to Łowca w przebraniu. Ukazuję z najwyższą kulturą krzesło, które może zająć jeżyca.
- Niech panna raczy zająć miejsce, a ja przygotuję napar. - W moim głosie nie ma ani jednej fałszywej nuty, stu-procentowy kelner, nie ma co.
Zapowiada się naprawdę bardzo miła noc.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Ostatnio zmieniony 24 cze 2019, 20:08 przez Kaźmirz, łącznie zmieniany 1 raz

Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 24 cze 2019, 19:28 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Na widok Victora uspokoiłam się, ale jednocześnie miałam ochotę przyłożyć alpace w łeb.
Kiedy dał mi dysk, zaczęłam uważnie go oglądać, słuchając przy tym jego podejrzeń. Powoli zmierzaliśmy do namiotu.
- Nic się nie stanie. Jesteśmy cyrkowcami. Płacą nam za rozrywkę, nic więcej - westchnęłam. - Ale to dobrze, że to znalazłeś. Tylko szkoda, że poplątałeś nam plany widowiska.
Uniosłam głos, a Victor skulił się.
- Zakładaj kostium, wejdziesz po Cam i Finnie.
Victor zawinął się do przebieralni, a ja podbiegłam do Rhysa, który już miał wejść na arenę. Minęłam go, strącając cylinder z jego głowy i zaśmiałam się.
- Nasza baletnica może i ma dobry słuch, ale oklaski mogłyby być głośniejsze! - krzyknęłam publiczności, która znów zaczęła klaskać. - Nasz cyrk ma do zaoferowania wiele… Nie brakuje nam klasycznej rozrywki! Proszę państwa, przed wami latający klaun Finn i skrzypaczka Camilia!
Finn zleciał z góry, rozrzucając dzieciom balony. Okrążył arenę dwukrotnie, a potem skierował się do jej centrum. Gdy wylądował, ukłonił się widzom. Poszłam za kulisy i na scenę wbiegła strusica, trzymając w dłoniach skrzypce.
Victor już się przygotował. Rozmawiał z Rhysem o swoim odkryciu. Pampasowiec jak zwykle miał kamienną twarz. Podeszłam do chłopaków.
- Proszę mi tylko nie mówić reszcie, dobra? - powiedziałam, a oni pokiwali głowami. - Ale spróbujmy jakoś dowiedzieć się, o co chodziło. Może kolejny występ będzie dla naszych nocnych gości, co sądzicie?

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 24 cze 2019, 22:20 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Nie pamiętam dokładnie w jaki sposób, ale w chaosie znalazłam się w centralnej części barykady. Walili do nas niemiłosiernie, i jeszcze dodatkowo zachciało im się bawić w Rzymian. Chyba wykrakałam o swoim upodobaniu historii antycznej... wkrótce też dostrzegłam, że wykrakałam jeszcze coś.


- Ej! X... em... to jest... Samant... Sam jest ranna! - krzyknęłam wskazując na skuksicię. - Przepraszam, że ściągnęłam na ciebie zły omen skarbie.


Krzyknęłam w jej stronę podnosząc się lekko przez co o mało nie oberwałam. Po chwili wychyliłam się znowu by zbadać sytuację. Ponownie było blisko. Ale teraz przynajmniej wiedziałam na czym stoję i jak bardzo kruchy jest to grunt. Na czworakach podeszłam nieco bliżej do Stevena i Stephena akurat słysząc ich żarty.

- Ej, śmieszki, wypadałoby coś zacząć robić. Jako, że jesteście najdalej wysunięci i jesteście wariatami to obstawiam, że zgłaszacie się na ochotników do manewru flankującego. Postaram się zdjąć tych dwóch Imperialnych z okien, a następnie ściągnę na siebie uwagę drugiej flanki, żeby was nie zauważyli. Tymczasem ty... - zaczęłam mówić do Alicji, ale zobaczyłam jej Wispon. - Ty na razie jesteś bezużyteczna, wiec siedź tu grzecznie i potem pójdziesz razem z nimi jak chcesz.



Poklepałam ją po głowę cały czas będąc na czworaka. Musiałam lekko się unieść bo pocisk przeleciał tuż nad moim tyłkiem i chyba zdarł nawet trochę tkaniny z płaszcza.

- Ojć namierzyli mój tyłek -szybko padłam a po chwili wychyliłam głowę i przykładając ręce do ust krzyknęłam w stronę sądu. - Tu jest zakaz wjazdu dupku! - kolejne pociski poleciały w moją stronę, a ja znowu uchyliłam się w ostatniej chwili. - Cóż, przynajmniej jestem dobrą przynętą.

Uśmiechnęłam się do pancerników i lekko zdezorientowanej Alicji po czym przeczołgałam się ponownie bliżej środka.

- Hej Jim! Chodź no tu! Potrzebuje kogoś z Wisponem, który nie jest totalnie bezużyteczny! A, że X odpadła no to zostajesz ty! Musimy ściągnąć tą dwójkę z okien na prawo. To da szansę braciom pancernikom na flankowanie. Gdy będą je robić, musimy ściągnąć na siebie ogień reszty, więc idziemy od razu na drugą flankę. Norton, przekaż to tamtemu osiłkowi i jemu koledze!

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 24 cze 2019, 22:58 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

- Może faktycznie przyjdą ponownie, tylko w innych okolicznościach. - przytaknął ponownie Victor, a Rhys nieco parsknął.
- Wiecie, może chcieli błyskawicznie znaleźć się w kolejce i zdobyć pierwsze bilety? - zasugerował nagle i jednak po krótkim uśmiechu spochmurniał. - Dobra, ten dysk Rebeliantów Wispu niepokoi... - dodał natychmiastowo.
- Więc co mamy zrobić? Znaczy, poza tym, że niedługo wychodzę na scenę... Wiecie, niefajnie znaleźć się na ewentualnym celowniku. - Victor poklepał swój motocykl. - Oczywiście, może przesadzamy z zagrożeniem, ale to jednak dość radykalna grupa. Kto wie jak oni to wszystko odczytują...

Na razie wszystko szło zgodnie z planem. Na arenie znowu wzniosły się jakieś mocne oklaski.

Elna

Wisp szybko dobiegł do barykady z pochylonym do przodu ciałem, hamując dopiero na niej. Uderzeniem bokiem, przez które aż na chwilę go wyraźnie zamgliło. W jego oczach znowu widać było nieznaczną panikę, którą jednak szybko przytemperował jakiś Spinner, który upadł obok niego z dziurą w górnej części "głowy".
- Sorki! - krzyknął Charmy, mijając obracającego się ostrza kolejnej maszyny.

Steven i Stephen chwilę obserwowali cię podczas wykładania pomysłu.
- Szczerze? Może naprawdę jesteśmy wariatami... - odezwał się Steven... Albo Stephen?
- Więc zrobimy to braciszku! Jak myślisz, co się stanie jak walniemy oba młoty o siebie? - odparł drugi.
- Cóż, trzeba to sprawdzić! - ten pierwszy wyszczerzył zęby i stuknął bokiem młota o otwartą dłoń.

Dużo mniej przychylnie przyjęła wszystko Alicia, która zmrużyła oczy i najwidoczniej podczas poklepania po głowie chciała cię udusić tym Wisponem-biczem, bo nawet nacisnęła spust i tylko następne zdarzenia ją od tego powstrzymały.
Tim okazał się jednak także pracowity. Trzymając koleżankę rasową na barku, przeszli aż pod barykadę. Za nimi został tylko długi, cienki strumyk czerwieni, którym "X" sama już się tymczasowo zajmowała z pomocą szmatki.
Skunks pochwycił tymczasowo jej broń. Norton posłuchał cię chwilę i po wzruszeniu ramionami wykrzyczał komendę w stronę goryla i psa.

Zaczęła się faza druga. Twoje pięć strzałów poszło w okna, na pewno trafiając jednego przeciwnika i zmuszając do odchylenia drugiego. Po chwili jednak silna eksplozja z Bomb Wispona rozbiła pobliskie okna i pourywała kawałki ściany. Wystarczyło to, aby miejsce zaczęło się walić na ulicę, wzniecając tumany kurzu. Cokolwiek chciał zrobić, to co uczynił było świetne! Nawet ten typek za Egg Towerem spanikował i wycofał się do bramy, dostając w plecak od Tima, co doprowadziło do małej eksplozji prądu, przez którą nadchodzący "Żółw" musiał się zatrzymać w maksymalnie szczelnej formacji.
Dojrzeliście w powstałej luce na ścianie kilka Egg Pawnów i imperialnych, zaczęliście więc ich ostrzeliwać.

Stephen, Steven i Alicia pobiegli drugą stroną i po chwili żołnierz za prawym działkiem został trzaśnięty w żarówkę biczem i błysk porażenia prądem obalił go na ziemię, wyłączając też Egg Towera.
Dwaj bracia podbiegli do powoli odsłaniającej się grupki szykującej do dalszego marszu i bark w bark stuknęli tuż przed nimi młot w młot.

Potężna, niebieska fala natychmiast odrzuciła tarcze i stworzyła wielką, kanciastą bryłę, która zaczęła się rozpadać. Razem z nią rozpadła się część maszyn i wrogi oddział zacząć się cofać pod waszym ostrzałem. Przetrwały to tylko trzy maszyny, kiedy Drzwi Sprawiedliwości zaczęły się zamykać.
- Stephen, Steven, brama! - wykrzyknął Norton, opuszczając barykadę. Niestety, obaj bracia też dostali w tym zderzeniu. Odrzuceni na kilka metrów wpatrywali się tępo w dal.
Na pomoc przyszła Alicia, która wypuściła wispa z broni i zablokowała pustym Wisponem przestrzeń między drzwiami.
- Szybko, zanim go zmiażdżą! - pokiwała ręką. Wszyscy ruszyli, nawet Wisp... jedynie albinoska została z bolącą nogą. Zauważył to Ricardo, który pobiegł w jej stronę.

Will

- Jak miło... - jeżyca nieco spuszcza wzrok z uśmiechem i nieśmiało siada na miejscu. - Kira miała rację, prawdziwy z ciebie dżentelmen. - dodała.
Bruce chyba zdążył zasnąć, bo jego małe oczy były zamknięte. Najwidoczniej groźba ewentualnego odebrania części ciała nie była dla niego straszną wizją.

W pomieszczeniu widać coraz bardziej było nadchodzącą noc. Czerwony poblask znikającego za wzgórzem słońca zmniejszył się do małej wyrwy. Całe pomieszczenie miało teraz nieco ciemniejszą barwę, trochę jak żółte oczy Clem z tą jej domieszką brązu.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 cze 2019, 19:46 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Tylko się nie zaczerwinić, tylko się nie zaczerwienić... Chyba jednak się zaczerwieniłem, bo Clem się chichocze... Szlag. Dopadam prędko do aneksu i roztrzęsionymi rękoma zaczynam szykować kawę.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 cze 2019, 22:01 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Wychodząc na arenę znów się uśmiechnęłam. Zaczęłam przyglądać się publice, nadal żyjącej komicznym występem Finna i Cam.
Wszyscy wyglądali, jakby po raz pierwszy od dawna byli tak rozbawieni. Wiele płakało ze śmiechu, trzymało się za brzuchy, zginając się w pół.
Odczekałam krótką chwilkę, aby odsapnęli.
- Podobało się?
- Tak! - odpowiedziała mi chórem publiczność. Wciąż mogłam słyszeć śmiech w niektórych częściach namiotu.
- Przygotujcie się teraz, ponieważ przyszła kolej na...
Zgodnie z planem przerwał mi pisk opon. Victor wjechał na arenę i okrążając mnie, stanął na rękach na kierownicy.
- Najbardziej ryzykowną jazdę na świecie! - dokończyłam, Victor, skierował się na ustawioną przed chwilą rampę.
Uciekłam za kulisy, żeby przez przypadek nie zostać przypadkową ofiarą alpaki.

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 cze 2019, 22:18 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Hmm... niby nie lubię tłoku więc zostałabym żeby ci pomóc X - rzuciłam do skunksicy. - Ale zawsze marzyłam o tym żeby przeprowadzić szarżę na sąd! Dodatkowo ten koleś idzie po ciebie więc zostawię cię skarbie!


To mówiąc pobiegłam za resztę starając się ich dogonić. Sąd wkrótce miał stanąć przed nami otworem...

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 cze 2019, 23:30 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

Alpaka zaczął swoje dzikie tańce z pomocą motocykla. Publiczność w tej chwili nie śmiała się, wyłącznie ucichła... Niektórzy zakrywali oczy przy części sztuczek, inni oklaskiwali jakiś ryzykowny manewr, by potem ucichnąć i jeszcze mocniej zawiwatować przy dwa razy trudniejszej sztuczce.

Rhys stał dalej za kulisą, obserwując otoczenie. Obserwowałaś rzędy, kiedy dojrzałaś pewne dwie znajome twarze.
Żółty lis i czarny szakal siedzieli w jednym z rzędów na obrzeżach, najbliżej ścianki namiotu. Od razu rozpoznałaś charakterystyczny zarys tatuażu na oku u lisa. To właśnie ten tatuaż zwrócił twoją uwagę, bo mimo odległości, gość bardzo przypominał kolegę z wcześniej.

Na razie oklaskiwali jak reszta występ waszego motorowca, ale dostrzegłaś jakiś szept do ucha ze strony szakala...

Elna

To była błyskawiczna akcja. Muscle uderzył z swojego kastetu w ściskające Wispon wrota, po czym naparł na nie swoim masywnym ciałem.
Wrota rozchyliły się, a kanonada ataków z Wisponów błyskawicznie zdziesiątkowała maszyny zanim zdążyły zrozumieć co się dzieje.

Znaleźliście się w słynnej hali ciągnącej do odnóg, które następnie prowadziły do czterech sal sądowych. Pomieszczenie dawniej tryskające złotym przepychem i własnym żółtawym pięknem było jednak tylko cieniem samego siebie.
Drewniana podłoga wzmocniona kafelkami była w wielu miejscach popękana, dekoracji takich jak miecze, sztuczne karabiny, herb miasta czy flagi zostały pousuwane lub pozdzierane, zostawiając tylko herb przedstawiający budynki przedzielone rzeką i kilka sztucznych mieczy.
Z czterech kandelabrów został tylko jeden na suficie, a jeden nadal leżał rozbity na podłodze.
Oprócz tego dawne ławy tworzyły teraz szeregi opuszczonych barykad. Wrogowie przeszli najwidoczniej dalej, bo pozycje były puste, a jednocześnie nie było pułapek.

W oddali słychać było odgłosy walki.

- To miejsce zostało zrujnowane podczas wojny z Eggmanem? - obejrzał się Norton.
- Słyszałam coś o ataku Infinite w tej okolicy... Trzydzieści ofiar, głównie wśród cywili. Chciano dorwać sędziego Johna Wavesa... I dorwano go. - Samantha z ramieniem ułożonym na Ricardo odezwała się z tyłu. - Mieszkałam w tym mieście... Swego czasu miałam tu wycieczkę jako część nauczania do zawodu prawniczego. Na szczęście widok Infinite mnie ominął, bo byłam po drugiej stronie wybrzeża. - dodała, siadając na jednym z pozostałych krzesełek o żółtych poręczach.
Nie usunięto ich, bo najpewniej używali ich obrońcy pozycji.

- Ktoś się zna na okolicy? - zapytał Muscle, biorąc żyrandol i odrzucając go na bok.
- Mogę rozejrzeć się z góry! - Charmy przeleciał obok niego.
- Nie, młody... Możemy potrzebować cię tutaj. - kiwnął mu ręką by się zbliżył. Ten oczywiście to uczynił. - Umiesz latać szybko, prawda? Spróbuj nieco postraszyć ich z góry, przez co ewentualni wrogowie skoncentrują się bardziej na tobie, dając nam większe pole manewru. Podołasz? - zapytał z bliska, na co ten tylko uśmiechnął się, zrobił kciuk w górę i znów się wzniósł.

- Dobra, nasi zajmują się lewą i tyłami... Weźmiemy prawą. - odezwał się wychylony pies. Dotarliście do rozwidlenia. Na końcach dwóch korytarzy widoczne były schody oraz dalsza droga prowadząca do prawego skrzydła. - Jedna drużyna weźmie schody, druga parter, a trzecia zostanie tutaj.
- Po co się rozdzielać? - Tim pierwszy zadał pytanie, wpatrzony w nienaruszony herb miasta.
- Musimy mieć pewność, że oczyścimy cały obszar...
- To po co trzy drużyny? - tu zadał pytanie Ricardo, pomagający nieco poprawić prowizoryczny bandaż na nodze "X".
- Jedna ekipa powinna pilnować wejścia, dzięki czemu ewentualni uciekający znajdą się w kleszczach. Najlepiej niech przewodzi im ktoś z słuchawkami.
- Zgłaszam się. - odezwał się teraz Norton z uniesieniem ręki.
- Ja raczej też zostanę. Strzelać nadal mogę! - "X" wzięła odzyskany już Asteroid Wispon w dłoń.
- Dobra... to jak się dzielimy... Dobra, jeden palec na parter, dwa na piętro, pięść to ewentualny dodatkowy partner dla ekipy pod drzwiami. - pies na razie przejął władzę nad grupą. Możliwe, że to on był swoistym liderem tej kwatery.
Wystawił dwa palce.

Will
(time skip na jego własne życzenie)


Kawa była już na dalszym etapie szykowania. Clem ostrożnie przesunęła strzałki na bok stołu, upewniając się, że znajdują się w bezpiecznej odległości od krawędzi.
Dalsza faza była już prosta. Nalanie kawy, ustawianie jej w kelnerowskim stylu, a potem rozmowa...
Tylko pytanie, czy wszystko pamiętasz...

Promienie słońca wybudziły cię z snu. Nawet nie pamiętałeś, kiedy zasnąłeś na krześle. Najwidoczniej kofeina przegrała walkę.

Obudzony na krześle przeciągnąłeś się z momentalnym bólem pleców, który jednak przeminął błyskawicznie.
- Witam, jak się zasypiało o czwartej? - Bruce stał tuż za tobą, krojąc jakieś plasterki wędliny w aneksiku kuchennym. - Spanie tylko trzy godziny nie jest męczące? - dopytał, kładąc jakiś kubek na stoliku.

Clem spała skulona pod kocem, leżąc na twoim łóżku. Kolce miała teraz porozdzielane tak mocno, że były cieńsze, ale trzykrotnie liczniejsze. Koszula i rękawiczki znalazły się na komodzie, schludnie ułożone.
Najwidoczniej jak przystało na dżentelmena oddałeś jej łóżko do dyspozycji, kiedy sam zasnąłeś jednak na krześle. Albo czegoś zapomniałeś...
- Wybudziliście mnie tymi śmiechami przy stole niedługo przed tym jak poszliście spać... Nie wiedziałem nawet, że potrafisz się śmiać tak szczerze... - dodał nagle Bruce, kładąc teraz talerz z kanapkami.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 25 cze 2019, 23:57 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Opcja zostania tutaj i czekania na ewentualny atak, który mógł nie nastąpić była dla mnie kusząca. Dodatkowo pogadałabym sobie z X licząc na to, że nie zna mojego kryminalnego zapisu sądowego, ale wtedy uświadomiłam sobie że jest jeszcze jeden problem... Norton! Na serio nie miałam ochoty z nim teraz przebywać. Dobry humor mi wrócił, ja byłam lekko podpita i pewnie jeszcze byśmy się pozabijali.



Gdy tak się wahałam zobaczyłam, że Tim wskazał jeden palec. Stwierdziłam, że to w sumie najlepsza opcja bo przy okazji oddalałam się od tego psa dowódcy, który by zaraz nawymyślał jakieś rozkazy czy inne. Dodatkowo parter kojarzyłam więc...\


- Heh, jak w przedszkolu... ach, chwila, nigdy nie uczęszczałam - powiedziałam ziewając i unosząc jeden palec.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 0:18 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Hej kompania, co mnie ominęło? - Patrzę na zebranych swoim zapewne sennym, chociaż bardziej spizganym wzrokiem.
- Na razie omija cię śniadanie-Odpowiada kret.
- A tak to, nic ważnego-Jeżyca siada po turecku na łóżku i się przeciąga, chwilę przeciera rąką twarz po czym patrzy na mnie z promiennym uśmiechem.
- Dobra... To może zadam inne pytanie, o czym gadaliśmy? - Clem jedynie się uśmiecha.
- O różnych sprawach... Obiecałam, że w razie czego nie powiem o tym nikomu... Tobie również... - Przeszywa mnie wzrokiem. - Opowiadałeś mi o swoich przygodach, trochę o przeszłości... Ogólnie oboje coś o sobie opowiedzieliśmy... Łez było tyle samo co śmiechu. Tylko jedyne co pamiętam, to zasnęłam na krześle... Możesz mi wytłumaczyć zmianę mojego położenia. - Wydaje mi się czy tu jest aż tak gorąco?!
- Widzę, że sobie pofolgowaliście na tej "kawusi" - Rzuca Bruce, szamając kolejną kanapkę.
- Cóż, ja już się będę zbierać. - Brązowa wstaje i kieruje się w stronę drzwi. - Dzięki, za wszystko... Max-Mruga do mnie porozmumiewawczo. Drzwi się zatrzasnęły, a ja opadam w krześle.
- Rozumiem, że mam nawet nie próbować pytać się ciebie o to, co się działo tej nocy? - Bruce sięga po kolejną kromkę, a ja chowam twarz w dłoniach... Ile ja jej o sobie powiedziałem i czemu ja nic z tego nie pamiętam?!

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Czerwcowy Evil #3 (Wpis #33)
Post: 26 cze 2019, 15:11 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Odetchnąłem z ulgą, opierając się plecami o barykadę, po czym poczułem przelatujący bełt i zobaczyłem, jak powala jednego z naszych przeciwników. Skierowałem łapę z uniesionym kciukiem do góry, w kierunku, z którego nadleciał strzał. - Dobra robota! - krzyknąłem z ulgą w głosie. W odpowiedzi usłyszałem krótką rozmowę o broniach dystansowych.
- Kurła, a co ja mam powie... - momentalnie przerwałem. W mojej głowie pojawił się kolejny pomysł. - (Za barykadą jest martwy żołnierz. Kto jak kto, ale on powinien mieć jakąś dystansówkę.) - pomyślałem. - (Trzeba to zrobić szybko!) - dodałem w głowie, po czym jak najszybciej wychyliłem się z ukrycia, by przejąć broń, a potem równie szybko schować się ponownie za barykadę.
- Do czego to doszło, ja sięgający po broń dystansową... - powiedziałem do siebie pod nosem.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 16:54 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie to nie ruszyło.
Tych dwóch powinno nam wyjaśnić, o co chodzi. A my może oddamy im zgubę.
W mojej głowie zaświtała myśl. Spojrzałam na Rhysa wpatrującego się znudzonymi oczami w triki Victora. Widział je wiele razy, a alpace poza siniakami nie udawało się odnosić ewentualnych większych obrażeń, gdy coś nie wychodziło.
Kaskader już zaraz miał kończyć. Zjechał do środka, zeskakując z maszyny, która pojechała prosto za kulisy i zatrzymała prosto przede mną i pampasowcem.
Vic kłaniał się, a gdy skończył i wrócił do nas, chciał znowu porozmawiać o dysku. Wskazałam dyskretnie głową na szakala i lisa.
- To ci wczoraj do nas przyszli - wyszeptałam z uśmiechem, kiwając głową.
Victor podniósł motocykl i zaprowadził go do garażu w ciężarówce.
Rhys już czekał, żebym go zapowiedziała.
- A co ty na to, żebyśmy zrobili numer ze znikającym widzem? - zaśmiałam się, mając nadzieję, że podchwyci mój pomysł.

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 17:50 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

- Można załatwić... Jak to rozegrać? - Rhys zainteresował się propozycją. Może był egoistą, ale jednak cyrk to wyjątek. A ci dwaj na razie nie zwiastowali niczego dobrego.
Victor tymczasem pędem wrócił do was, gdy już zdążył odstawić motocykl.
- Występ raczej udany. To teraz pozostaje temat dysku. - już wznowił go, patrząc w stronę dwójki podejrzanych.

Teraz to lis coś szeptał, spojrzeniem w stronę kulis zmuszając do schowania przez was wzroku. Obecni wiwatami pożegnali wcześniej Victora, a teraz czekali na dalszą fazę.

Elna

Niedługo później drużyny były podzielone. Na barykadach został jeszcze Ricardo.
Oprócz Tima, w waszej drużynie znalazł się też Wisp, bracia pancernicy i Alicia.
Pozostali byli w ekipie psa.

Po przejściu na prawo od razu w oczy rzuciła się dwójka drzwi. Po lewej była sala sądowa niejakiego Willhelma, zajmującego się swego czasu sprawami podatkowymi i własnościowymi, a po prawej sala należała do Julesa. Najwidoczniej następca Johna Wavesa, bo to właśnie tu wcześniej była jego sala do spraw morderstw i najgorszych wykroczeń.
Drużyna psa ruszyła przodem do schodów idących od prawej gdy już mijało się salę Julesa, a po lewej naprzeciwko były drzwi prowadzące do dalszego skrzydła.
Gdyby nie światła pomniejszych źródeł światła jak żarówki na ścianach czy ostatni żyrandol, miejsce byłoby ciemne. Nie było tu żadnych okien, bo pierwsze znajdowały się dopiero w salach sądowych.

Stephen i Steven szybko dopadli do dalszych barykad, kiedy razem z pozostałymi zajęłaś pozycje bliższe drodze do wyjścia.

Spoiler:


Stromagg

W twoich rękach znalazł się karabin na trzy naboje. Może wymagał więcej celności od typowego karabinu szturmowego, ale przynajmniej jak trafiałeś, to często bolało.
W magazynku były trzy pociski.

Hati przeniósł się do barykady bliżej, kiedy nagle wasze pozycje ostrzelała dwójka przeciwników.
Kątem oka dojrzałeś jak Miguel przechodzi do sąsiedniego budynku, a po chwili Zielona zajmuje jego pozycję, strzałem z kuszy dobijając jednego przeciwnika.

To była krótka chwila. Miguelowi udało się oskrzydlenie z zaskoczenia i przez okno poszedł grad pocisków z dubeltówki. Dwaj przeciwnicy zostali mocno poharatani i upadli, a po chwili przeciwnicy zdecydowali się na odwrót. I na razie nie musiałeś nawet używać tej broni palnej.

- A z tym co zrobimy? - zapytał nagle Hati, wskazując rannego, który nie mógł się wycofać. Ten sam, który został wcześniej raniony w obojczyk.
Tygrys miał go idealnie w zasięgu haka.
- Ma przebity obojczyk... Po drodze zabierzmy mu broń i zostawmy go dla naszych, którzy nadejdą podczas przejmowania pozycji. - zaproponowała Zielona, obserwując rannego z swojej pozycji.

Nadchodzący podczas przejmowania pozycji byli w sumie zawsze. Próba podwyższenia frontu przy atakach na dalsze pozycje to podstawa tej ofensywy. Zazwyczaj w "strefie niczyjej" dochodziło do walk i po konfrontacjach próbowano zmniejszyć ten obszar na swoją korzyść. Przy odrobinie szczęścia gość dostanie się tylko do niewoli i dostarczą go do obozu jenieckiego. Co będzie chciał zrobić dalej, zależeć będzie od niego.

Spoiler:


Will
(dialog prowadzony wspólnie)


- To co, dziś wielki dzień? - patrzysz jak kret z pietyzmem szykuje posiłek.
- Tak... Wysyłamy informacje dla burmistrza. I mamy nadzieję, że argumenty będą wystarczające.

Sięgasz po nożyk i sam bierzesz się za szybkie przygotowywanie jedzenia
- Ja pójdę do Hondo, spytam się czy mu nie pomóc... Potem do Phila... - smarujesz szybko chleb czymś, co stara się imitować masło i kładziesz na kromkę losowe dodatki. - Pamiętaj o Ahmisie. - mówisz nie przerywając pośpiesznej pracy.
- Chłopie, to ja tu chyba powinienem przypominać o Ahmisie! Znam go dużo dłużej od ciebie. - Bruce śmieje się i odstawia nóż do zmywania, po czym ustawia już na koniec talerz z gotowym jedzeniem na stole.
- W takim razie, pamiętaj przypomnieć burmistrzowi odsunąć Ahmisa jak najdalej od nas. Bo inaczej naprawdę go się pozbędę w najprostszy możliwy sposób.
- Poradzę coś na to. - Bruce poprawia swoje okulary i zaczyna konsumpcję.
- Coś jeszcze ominąłem? Bo mi ta nocka z Clem nie daje spokoju i niezbyt jasno myślę z rana. - bierzesz łyka kawy.
- Rozmawialiście najpewniej gdzieś do trzeciej. Zbudziły mnie wspomniane śmiechy. Próbowałem jeszcze zasnąć, ale nie mogłem. Jakoś przed czwartą Clem usnęła, więc zaniosłeś ją do łóżka, a sam po krótkiej chwili usiadłeś na krześle... Reszty ci samemu nie zdradzę, bo potem już spałeś aż do teraz... - bierze łyk napoju, który raczej nie jest kawą.
- Yhymm... - jednym haustem opróżniasz kawę i ruszasz do toalety na parterze. Nie myjesz się, po prostu spuszczasz sobie na głowę strumień zimnej wody.

- Coś jeszcze z dziedziny tego planu? - pytasz od razu po powrocie. Bruce kończył posiłek.
- Podejrzewam, że Hondo już załatwił dla większości sprzęt, ekipa powinna być rozstawiona... Zostało już tylko zacząć fazę drugą...
- I modlić się że Łowca połknie haczyk.
- Dokładnie. - przytaknął kret.


Ostatnio zmieniony 26 cze 2019, 18:15 przez Davir, łącznie zmieniany 1 raz

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34 ... 43  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>