Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 538 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 18:10 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
No to teraz idę do Hondo.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 18:45 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Najpierw zapowiem cię, jak to na zwykły występ przystało. Wychodzisz, chwilę robisz tradycyjne sztuczki na linie. Potem wprowadzimy szafę tłumiącą. Pokażesz, że zniknął, a potem odstawimy szafę. Porozmawiamy z nim i pod koniec spektaklu go przywrócisz... - powiedziałam, poprawiając bat przy boku.

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 20:38 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Dobra... no to chyba trzeba zacząć sprawdzanie - powiedziałam dosyć cicho do wszystkich. - Jako że bracia pancernicy są już na przodzie to niech nas ubezpieczają, ja z Timem sprawdzimy salę po naszej stronie, a ty... - wskazałam na Alicję mrużąc oczy i nie mogąc sobie przypomnieć imienia. - Możesz tu poczekać.


Jeżozwierzyca zmrużyła oczy, ale przytaknęła i pozostała na pozycji. Najwidoczniej fakt, że mam słuchawki będące symbolem jednej z osób dowodzenia grupą ją zgodził. Albo nadal ma focha za to pukanie głowy i dlatego tak złowrogo mruży oczy...


Tymczasem ja skinęłam głową do Tima. Weszliśmy ostrożnie do środka mając Wispony w gotowości. Sala Wavesa, a może raczej Julesa, wyglądała zupełnie tak jak dawniej. No, gdyby dawne ławy dla obserwatorów i ławy przysięgłych nie zostały częściowo użyte na barykady.

Charakterystyczny dywan przechodził aż do centrum sali, gdzie znajdowała się mównica dla zeznających. Po bokach od dywanu szło dawniej sześć szeregów ław, ale została z tego jakaś połowa. Na prawo od mównicy zaczynała się ława przysięgłych, która teraz była wyłącznie ścianką z podpisem wygrawerowanym białymi literami, bo wszystkie ławy poszły na barykadę.
Przed mównicą znajdowała się za to pozycja sędziego. Nadal pozostawał na niej młotek i tabliczka z imieniem nowego sędziego Julesa, przed stołem były także dwa taborety dla strażników pilnujących bardzo blisko sędziego. To właśnie oni później zajmowali się oskarżonym o morderstwo lub inną zbrodnię.

Na lewo od mównicy była pusta przestrzeń. Zazwyczaj stał tam jeszcze jeden strażnik, uzupełniający sześcioosobowy skład.

Okna z tamtej strony ściany były teraz powybijane w wyniku wcześniejszej eksplozji. Na ulicy nadal było pusto.


- Ach... wspomnienia wracają... - rozmarzyłam się. - Zawsze lubiłam Wavesa. Za to on chyba nie bardzo lubił mnie... tyle razy przywoływał mnie do porządku... - uśmiechnęłam się głupkowato po czym krzyknęłam lekko do jeżozwierzycy. - Hej Żółta! Możesz wchodzić pewnie jest pusto, ale jakby co to zaraz dołączymy.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 26 cze 2019, 22:43 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

- Dobra. - Victor z wyprzedzeniem udał się po szafę, kiedy sama zapowiedziałaś kolejny etap spektaklu.
Niedługo później Rhys znajdował się już na linie, zaczynając swój iluzjonistyczno-linowy element spektaklu.

Gdy zniknęłaś ponownie za kulisami, znalazłaś Victora przynoszącego szafę pchnięciami. Niedługo później zbliżyliście ją niedaleko kulis.
Przynęta została rzucona.

Elna

- Biorąc pod uwagę gangsterską przeszłość, nie jestem jakoś dziwnie zaskoczony... - Tim podszedł nieco bliżej, zaglądając w jakieś zakamarki, aby mieć pewność czystego obszaru i po krótkim przebadaniu już opuściliście pomieszczenie.
Żółta jednak musiała się rozzłościć na słowa brzmiące jakby się bała. Jeszcze kątem oka miałaś okazję widzieć jak wzięła Wispa [waszego kompana, rzecz jasna] za ramię i z kopniaka otworzyła drzwi do drugiej sali.
- Tutaj też czysto! - rozległ się głos z tamtej strony. - Chociaż za oknem trwa właśnie walka. Wygrywamy! - dodała.

Rzeczywiście, wraz z otwarciem drzwi odgłosy nasiliły się, a po chwili wybuchła dodatkowa eksplozja z dźwiękiem charakterystycznym dla Bomb Wispona. Przez oko przemknął ci lecący po placu za oknami do wewnątrz Spinner, ścięty jakimś ołowiowym pociskiem.

Will

Po pewnym czasie dotarłeś na miejsce, chwilowo jeszcze przechodząc obok magazynu. Psa na szczęście nie było, ale za to warta się nie zmieniła. Chyba trzeba będzie wejść tak jak wtedy.

Dotarłeś do budynku z poddaszem zajętym przez Hondo. Wkroczyłeś po schodach na górę i zapukałeś o ściankę obok wejścia. Głos wystarczył, żeby drabinka zeszła na dół.
- Miałem szczerą nadzieję, że przyjdziesz! - powitał cię jeszcze zanim wkroczyłeś na górę.

Wnętrze mocno się nie zmieniło poza jakąś nową butelką soku i kilkoma nowymi karabinami.
- Kilku kolegów już dostało broń... A dla ciebie mam coś specjalnego! - szakal dopadł do jakiejś walizeczki i podał ci, ale wtedy równie szybko przypomniał sobie o drabince, którą schował. - Otwórz, otwórz, masz prawdziwe szczęście!

Rozpiąłeś walizkę na stole i otworzyłeś.
Dwunabojowy muszkiet o matowosrebrnej barwie i składaną kolbą wydawała się chwilowo dość... zwyczajna.
- To "Silver Musketeer", jeden z najlepszych karabinów w tej części świata. Niech nie zmyli cię dwustrzałowość, ta broń jak trafi, to spokojnie odrywa nogę. Zasięg przy wyszkolonym strzelcu dosięga kilometra, a przeładowanie też jest proste. Wystarczy wziąć ją za lufę, zgiąć w połowie, włożyć ten dwupak nabojów... - tu wziął dwa pociski ułożone w metalowym graniastosłupie, otworzył lufę i włożył do środka, szybkim ruchem do góry pozwalając otwartej połowie nałożyć się z powrotem. - ...i strzelasz! Jestem zaskoczony, że jeden taki mi się jeszcze ostał... Sprawdziłem i wyszło, że działa bardzo dobrze. Znam strzelnicę, jak chcesz potestować. Tylko nie szpanuj! - tu szturchnął cię w bark i zachichotał, biorąc butelkę pomarańczowego napoju.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 27 cze 2019, 15:43 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Hondo... Chyba się zakochałem po raz drugi. - Nazwać to dzieło rusznikarstwa pięknym, byłoby dużym niedopowiedzeniem.
- Tylko bez pocałunków, dobra? - śmieje się i bierze z jednej skrzynki dwie szklanki. - Wierzę, że dałem tę broń we właściwe ręce. Ach, jedynie warto dodać jakiś tłumik na lufę, bo niestety pod wpływem czasu trochę zmieniła się szerokość i teraz podczas wystrzału może być donośniejsza. - uprzedza jeszcze, kładąc szklanki i butelkę pomarańczowego soku na stole.
- Silver musketerze... Pozwolisz mi się dzierżyć? - Oczywiście zachowałem manierę i oficjalny ton. Broń oparta nieruchomo na krześle nie budzi jakiegoś wielkiego wrażenia. Matowy kolor niweluje kompletnie odbijanie się światła wpadającego przez szpary dachu czy otwartą okiennicę, ale nadrabia to małymi zdobieniami w formie ozdobnych zawijasów ciągnących się przez lufę. Widać, że ktoś bardzo dokładnie zadbał o wygląd broni.
Tymczasem Hondo nalewa już bulgoczący napój. Zdecydowanie któryś z gazowanych.
- Udawajmy, że się zgodziła, ok? - Wstaję, podnoszę muszkiet i siadam na krześle. - Ile to cię kosztowało i dlaczego akurat ta broń?
- Och, gdybym tylko pamiętał koszt... Broń kupiłem dawno temu dla jednego klienta, który jednak zniknął gdzieś w odmętach historii. - tu sugestywnie pokazuje bok dłoni przechodzący po szyi. - Schowałem ją w jednej ze skrytek. Mówiłeś swego czasu, że muszkiet byłby dobry... I pomyślałem, że czas, aby ktoś z niej skorzystał. Anonim jest dla mnie jedną z najgorszych opcji, a skoro zwalczasz jego siły, to na pewno przyda ci się solidny gnat. - unosi szklankę. - Za Musketeera?
- Za tego klienta. Mam nadzieję, że koleś zapłacił z góry. - Podnoszę szklankę i czekam aż Hondo, wychyli ją pierwszy.
- Połowę kosztu, żeby mieć pewność, że ją zdobędzie. - stuknięcie szklanki. - Drugiej połowy nigdy niestety nie mogłem zdobyć. Ale i tak wyszedłem na plus... - mocny łyk. Od razu po wypiciu aż robi westchnięcie z orzeźwienia. Najwidoczniej coś schłodzonego w izolowanej skrzynce. Pewnie tej niebieskawej, wyglądającej jak mała, przenośna lodówka.
- W każdym razie, nie przyszedłem tu po broń, nie potrzebujesz pomocy przy czymś?
- W sumie to głównie może być problem z ponownym dostaniem się. Musieliśmy pozbyć się liny. Całe szczęście udało się to zrobić tak, żeby strażnik uznał jej obecność za przywidzenie... Następnym razem lepiej przeskocz. Chyba że przyjdziesz dopiero podczas samej akcji i już nie będzie trzeba się bawić w kotka i myszkę... - przekazuje, napełniając kolejną szklankę.
- Za pierwszym razem nie miałem pewności co mnie tam może zastać, dodatkowo, wolałem mieć stu-procentową pewność, że się dostanę... - Zastanawiam się nad problemem. - Nie da się zrobić tam żadnej kładki czy czegoś takiego? - Odchylam się w krześle-Musimy tam jeszcze wprowadzić sapera, o pomniejszych operacjach nie wspominając.
- Problem polega na tym, że straże mogą dojrzeć wszystko, co zrobimy... I dlatego trzeba ryzykować wszelkimi przeskokami, gdy nie patrzą, jakimiś przejściami, gdy nikt nie patrzy... Magazyn jest świetną pozycją dla negocjacji, ale jednak bardzo trudną do wykorzystania. - kolejny łyk napoju kończy na razie jego słowa.
- Przeskoczę... Cóż, to już moja własna głupota, mam tylko nadzieję, że nikt nie zameldował tego Ahmisowi.
- Kilka moich kontaktów śledziło ruchy, ale nie potwierdzili żadnego przekazania informacji o tym "przywidzeniu" poza własną grupę strażniczą... Więc chyba mamy szczęście.
Patrzę na muszkiet-Szczerze, to teraz już wątpię w moją godność co do niego... - Wzdycham. - Dobra, to masz jakąś robotę do załatwienia?
- To, co mówiłem, w razie możliwości pomóc znanej ci już osobie wydostać się z miasta, gdy już nadarzy się okazja.
- Nie miałem na myśli tego, ale dobra... - Wstaję-Zostawiam na razie broń pod twoją opieką, a ja lecę do Phila...
- Jasne. Tylko uważaj, strażnicy mogą być teraz wyczuleni, a trochę się tu kręciłeś... - wstaje i otwiera klapę, zdejmując schody na dół.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 28 cze 2019, 22:23 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Will

Przechodzisz nieco bokiem, docierając do drzwi budynku obok. Niedługo później już jesteś na górze.
Liny rzeczywiście już nie było. Usunięto ją zgodnie z słowami Hondo. Po krótkim spojrzeniu przeskoczyłeś, gdy tylko straże były w pozycjach uniemożliwiających dojrzenie cię w locie.

Po rozbiegu wylądowałeś nogami idealnie na ramie byłego okna, po czym siła rozpędu popchnęła cię aż na barierki.
- Uważaj. - odezwał się żeński głos i jakaś dłoń pochwyciła cię za bark, pomagając dodatkowo w wyhamowaniu. Osłabiona barierka nieco się wygięła po uderzeniu, ale utrzymała w miejscu bez głośniejszego dźwięku. - Kimkolwiek jesteś... - puściła bark
- To ten o którym ci mówiłem, Ajsza... - odezwał się Phil, stojący teraz bliżej tego okna. Lunetę karabinu miał skierowaną na dół, kiedy jakiś kojot w pancerzu straży coś robił przy bombie.

Osoba, która przytrzymała cię za bark była czarną panterą w szarej koszuli i białych perskich spodniach o szarym pasie z tkaniny przewiązanym na biodrach. Tak, zdecydowanie to była ta "bardzo szybka", jak dał na liście Bruce. Chyba tylko ktoś zdolny szybko reagować byłby w stanie pochwycić osobę jaka pojawia się znienacka...
- Pierre zajmuje się już tą bombą... Wygląda jednak na to, że większość roboty załatwiłeś za niego. - Phil dopiero teraz odsunął wzrok od lunety.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 29 cze 2019, 20:21 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Dzięki... Na takim etapie śmierć od upadku byłaby czymś porównywalnym do zgonu z ręką w kiblu.
- Wiesz... Było kiedyś w gazecie, że jakiś bogaty biznesmen zginął podczas udowadniania, że szyby w jego wieżowcu są niezniszczalne i na pokaz zaczął w nie kilkakrotnie szarżować. Szyba wytrzymała, ale rama niestety nie... - Phil chwilę wstrzymuje śmiech... - Dobra, nie będę się śmiał z tragedii, jaką jest śmierć... - ...po czym poważnieje.
- eee... Dobre... - Robię chwilę przerwy, aby przetrawić tę historię-Przyszedłem wam pomóc, jeżeli faktycznie potrzebujecie przy czymś wsparcia. - Wyciągam do pantery rękę z uśmiechem. - Max Acorn. - O przyglądaniu się oczom delikwentki nie muszę wspominać.
- Ajsza, jak już zresztą wiesz. - odwzajemnia uścisk. Jej oczy mają błękitną barwę, będącą mocnym.
- Ekhm. Dobra, wspominaliście, że was saper już pracuje, gdzie go znajdę?
- Jest przy bombie. Sprawdza, czy bomba na pewno jest obecnie nieszkodliwa. - Phil pokazuje palcem w dół, gdzie wspomniany kojot klęczy przy bombie.
- Jeszcze się upewnię, zanim do niego zejdę, nie potrzebujecie mojej pomocy przy czymś?
- Daj mu znać, żeby po tym sprawdzaniu zostawił pancerz gdzieś na dole. Strasznie hałasuje przy mocniejszych ruchach i niemalże nas zdradził chrzęstami podczas schodzenia po drabinie... - Ajsza wpatruje się w kojota ze skrywaną złością.
Wychylam się przez barierkę (bez jej dotykania, nauczony poprzednim razem), aby zobaczyć, czy saper ma na sobie ten śmieszny pancerz zrobiony z poduszek.
Gdy dokładniej przyglądam się jego uzbrojeniu, rozpoznaję w nim bardziej dopakowaną wersję pancerza tutejszych żołnierzy, może najwyżej z jakąś grubą maską na twarz i pozbawioną miejsc z tkaniną, za nie mając po prostu jakiś lżejszy pancerz mający nie krępować ruchów.
Jednak nie jest to śmieszny pancerz z poduszek... Szkoda, miałbym się jak z niego pośmiać na wejściu, zresztą nieważne. Pokazuję Philowi ręką "ok" i ruszam w stronę Sapera. O tym, że będę miał wsparcie w przemieszczaniu się po magazynie, nie muszę wspominać sokołowi.
Po minucie podróży poza wzrokiem krążącej wokół magazynu straży dochodzę do kojota, który dostrzegł mnie już z wyprzedzeniem, odkładając małe nożyce i podnosząc maskę... spawalniczą. Teraz w sumie dostrzegam, że to zbroja jakiejś własnej konstrukcji. Najwidoczniej nie mógł wziąć zwykłego pancerza saperskiego i musiał kombinować z tym, co ma...
Taka okazja się nie zdarza się dwa razy...
- Sir, nasze zasoby są ograniczone i dobrze to rozumiem, acz mości Hondo z łatwością skombinował bardziej adekwatną zbroję dla ciebie miłościwy panie. - Naśladuję rycerską manierę jak najlepiej, chociaż słabo ją pamiętam. - I śmiem dodać, iż lady Ajsza wraz z szanownym Panem Philem, informują cię o tym, żebyś swe odzienie porzucił na dole po zakończeniu pracy.... Oraz nalegają, abyś był półtonu ciszej.
- To samo pytanie pragnąłem zadać tobie. - Wyciągam rękę na powitanie -Przyszedłem ci pomóc.
- To samo pytanie chciałem zadać ci przyjacielu. - Wyciągam rękę-Max Acorn, rozbroiłem bombę w tym magazynie i uznałem, że co dwie głowy to nie jedna... Więc przyszedłem pomóc.
- Ach, to nie ma zbytnio co. No dobra, pomogłeś mi w pogratulowaniu ci. - słowa kwituje uścisk dłoni. - Naprawdę, ja się tego bydlaka boję nawet w opancerzeniu, a ty bez żadnych zabezpieczeń rozbroiłeś nadal aktywnego, najpewniej wstrzymywanego przed eksplozją tylko dzięki małej awarii łącznika z aktywatorem... Wnioskuję, że znasz się na ładunkach wybuchowych?
- Ja je głównie buduję... A nie jestem tytanem w inżynierii wstecznej... Więc dzięki... Chyba...
- To jeszcze większy szacuneczek... Chyba że uznamy to za akt szaleństwa... Ale jest cienka linia między szaleństwem a odwagą...
- Gdzieś już słyszałem ten tekst - Drapię się w tył głowy-Czyli nic dla mnie tu nie zostało, szkoda. - Przyglądam się oczom kojota. Trzeba mieć pewność.
Jego oczy mają brązową barwą, podobną do jego ciemnobrązowego futra.
- Zawsze możesz pomóc w zdjęciu tego pancerza... - kojot zdejmuje całkowicie hełm i obraca się. - Rozwiążesz mi te linki na plecach? - rzeczywiście, widać cztery linki pomagające w utrzymaniu najbardziej wierzchniej warstwy pancerza. Tak samo, jak widać trzy blizny na jego potylicy.
- Się robi. - Delikatnie rozluźniam więzy pancerza. - I ja nie miałem pojęcia, że ta bomba jest aż tak niebezpieczna... Właściwie, ja zawsze, myślę że każda bomba rozerwie mnie na strzępy, w wypadku błędu.
Pierwsza część szybko spada mu na ręce.
- To podstawa życia sapera. Rozbrajałem różne ładunki wybuchowe w ciągu swojej kariery... Część z nich miała okazję wybuchnąć i w efekcie mam parę blizn...
Po jakichś dwóch minutach stoi przede mną już w zwykłej bordowej koszuli bez rękawów, uwydatniającej blizny na ramionach i skórzanym pasie ze specjalnymi "kaburami" na narzędzia. Był jednym z Mobian nienoszących spodni... albo po prostu akurat przez ten pancerz ubrał się bardzo lekko. W tym klimacie na pewno by się wypocił jeszcze bardziej niż teraz.
- Zbiorę rzeczy, schowam gdzieś pancerz i niedługo idę na górę. Bomba nam raczej nie straszna, ale ewentualne naruszenie jej może nadal ją wysadzić... Ale na to na razie nie mam sposobu. Z tą strażą wokół na pewno jej nie wyniesiemy. - bierze nożyce i chowa do jednej z "kabur". - Sokoli jak rozumiem przedstawił ci całą naszą trójkę? - dodaje przy okazji.
- Dokładnie.
- To dobrze, wiesz... Tego Luftiego czy jak mu tam znam dopiero od wczorajszej nocy, ale jego wzrok zaprawdę buduje... niepokój. - kiwa głową na górę, ku przeciwnej stronie od Ajszy i Sokolego. Rzeczywiście, jest tam też tygrys z listy Bruce'a, oparty o stabilną barierkę. Najwidoczniej kojot nie wziął pod uwagę Phila, mówiąc o "trójce".
- A o nim to mi nie wspomniano, cóż... W takim razie i jego należy poznać.
- Wydaje się mało rozmowny... Ale Bruce ma nietypowych znajomych. Nawet nie wiedziałem, że zna się z tym oprychem Hondo... - kojot zaczyna przenosić segmenty zbroi po kolei gdzieś za skrzynię, aby nie było jej widać z dołu.- Oj, stary obrażasz mojego nowego najlepszego przyjaciela, waż słowa. - Mnie to nie dziwi, Bruce wygląda na takiego, który mógłby znać nawet samego doktora Eggmana i mówić o tym tak spokojnie.
- Szczerze? Nie zdziwiłbym się, gdyby go znał... - tłumi w porę śmiech, biorąc po drodze też resztki narzędzi. Musi jeszcze schować tylko resztki opancerzenia ramion.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 29 cze 2019, 20:56 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- No i dobra. Jak dalej będzie szło tak gładko to ta bitwa skończy się zanim się zastrzelę albo umrę z nudów.


Rzuciłam od niechcenia i wskazałam gestem by Alicja i Wisp wyszli z pomieszczenia. Po chwili widok Wispa mnie zdziwił. Jakoś zapomniałam, że w ogóle jest w naszej grupie. Lekko zacięłam się na chwile, ale nikt raczej nie zauważył. Podeszłam do pancerników


- No dobra chłopaki. Zostało nam tylko jedno do sprawdzenia. I to zdecydowanie wygląda jak coś gdzie coś na nas czeka - wychyliłam się zza barykady pokazując palcem na metalowe drzwi. - Więc co? idziemy?

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 30 cze 2019, 21:53 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Nie ma czasu do stracenia. - odpowiedział Stephen... Albo Steven... i po chwili jeden z nich podszedł do metalowych drzwi. Najpierw postanowił sprawdzić konwencjonalną metodę otwarcia za pomocą klamki.
Ta opuściła się, ale drzwi nie drgnęły.
- Steven, przypomnij mi zasady wyłamywania drzwi? - poprosił Stephen, jak się teraz okazało.
- Kop pod klamką. Pięta z przodu. Najlepiej miej do tego twarde buty.
- Znaczy, tak? - wykonał kopniak zgodnie z dwoma wspomnianymi zasadami i po chwili metalowe drzwi rozchyliły się, a Stephen szybko schował się za ścianą.

Cisza...
Steven wchodzi pierwszy.
- Kilka barykad i... sześć drzwi po bokach... I chyba awaryjne na samym końaaaa! - szybko padł na ziemię, kiedy tuż obok chcącego wejść Tima przeleciała jakaś czarna, najeżona kolcami kulka. Całe szczęście, że skunks ma niesamowity talent do unikania ciosów, bo inaczej marnie by skończył...
- Orbinauty! - wykrzyknął Steven.
Tim wykorzystał moment bez ataków i prześlizgnął się do pomieszczenia, kryjąc obok Stevena. Niedługo później wpadła Alicia.

Spoiler:


Will

Wkrótce ostatnie elementy schowano do reszty i z pomocą koordynacyjną Phila udało wam się dostać do drabiny.
Niedługo później znaleźliście się obaj już na górze.
- Następnym razem weź nie przechodź tu z tym przeklętym pancerzem, Pierre... - Ajsza stuknęła go w bok głowy.
- Hej, ja nie jestem takim kozakiem, żeby rozbrajać potężną bombę bez żadnego pancerza. Mam dosyć blizn na ciele i chciałbym przetrwać tą wojnę! - dostał znowu nieznacznym uderzeniem knykci w skroń. - Sorki... Zapomniałem żeby być ciszej... - przeprosił od razu za podniesienie głosu.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 lip 2019, 14:10 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Długo nie czekając pobiegłam za jeżozwierzycą usadawiając się koło niej co chyba na sam start jej się nie spodobało co stwierdziłam po jej minie. Spojrzałam się na korytarz. Całkiem długi i całkiem sporo Orbinautów. Ponownie spojrzałam na Wispon Alicji i westchnęłam sięgając za pazuche po pistolet.

- Dowództwo serio powinno dać wam jakąś broń przyboczną. Jak nie jesteście szaleni to zazwyczaj jesteście bezużyteczni. - wcisnęłam jej pistolet do ręki wskazując mimiką twarzy że byłabym niepocieszona gdyby go zgubiła. Następnie krzyknęłam do reszty - Chyba wiecie co mamy robić? Zmuszamy je do wystrzelenia pocisków i wtedy sami strzelamy! Teoretycznie młody mógłby naładować wiertło i wystrzelić się aż na drugą stronę, ale chyba nie jest w stanie i nie wiemy co jest dalej. - wskazałam na Wispa, który ostrożnie się wychylał. - Dobra! Do dzieła!

- Heeeej! Kule do kręgli! - wstałam zza osłony i ledwo uchyliłam się przed nadlatującą kolczastą kulą. Zadrapała mnie w bark zdzierając przy tym kawałek ubrania. - Cholera! Mój ulubiony płaszcz - powiedziałam ze smutkiem, a następnie z głupim, zawstydzonym uśmieszkiem zwróciłam się do reszty - Nie musicie być oczywiście tak lekkomyślni jak ja, ale dalej, śmiało!

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Lipcowy Evil #1 (Wpis #34)
Post: 03 lip 2019, 17:18 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Już chciałem zacząć strzelać, kiedy Miguelowi udał się atak z zaskoczenia.
- Tchórze! - zacząłem krzyczeć za uciekającymi Błękitnymi Sztandarami. - Chodź tu! I walcz jak mężczyzna! - dodałem, po czym spojrzałem na trzymany przez siebie karabin. - No i po luj mi to teraz... - powiedziałem do siebie. - No nic, może przyda się później... - zawiesiłem karabin na ramieniu. Wiedziałem, że jako jedyny nie miałem broni dystansowej. Mimo niechęci do nich musiałem mieć chociaż jedną na wypadek, gdyby taka walka miała się powtórzyć. - Nie martw się, ty nadal jesteś moim numerem jeden. - powiedziałem do swojego bejsbola.
- Nie wiem, może miałby jakieś przydatne informacje. - zaproponowałem, gdy temat zszedł na rannego. - Hehe, wiecie, zawsze mogę się znowu zabawić w złego glinę! - odniosłem się do swojego ostatniego udanego przesłuchania, po czym zacząłem rozgrzewać łapy.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 lip 2019, 22:24 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Wydaje mi się, że ktosie lubią być ostre... - Steven/Stephen pierwszy wychylił głowę i schował przed kolejną kulą.
- Wiesz, ogólnie ostre kulki to groźna broń. Wiesz jak mogą zadrapać? O ile nie ma się pancerza... - ten drugi Steven/Stephen wyszedł z ukrycia i po prostu obrócił tyłem, przyjmując kilka kul na swój pancernikowy pancerz. Obiekty odbiły się i upadły.

- Powiedziałabym, że nas nie lubią. - mając pistolet pozostawiony na ziemi, Alicia wykonała szybki wymach Wispona-bicza, który przeciął dwie pierwsze maszyny pozbawione już kul. - Nadal bezużyteczne? - zapytała natychmiastowo.
Kolejne maszyny zbliżały się, kiedy ten-kamikadze-Steven/Stephen wrócił się znowu za osłony. Tim wykorzystując biały Wispon zdołał zestrzelić jeszcze jednego Orbinauta.

Zaczęła się krótka zabawa w kotka i myszkę z powolną eliminacją kolejnych i kolejnych Orbinautów za pomocą Wisponów dystansowych oraz bicza, kiedy pancernicy dominowali w temacie ściągania uwagi. Wisp oczywiście po prostu został na boku, poświęcając najwyżej czas pilnowaniu tyłów...
W końcu jednak wszystkie Orbinauty znalazły się na ziemi. Alicia wcisnęła ci podczas opuszczania pozycji twój pistolet z powrotem w twoją dłoń.

Stromagg

Hati ustawił się po przeciwnej stronie osłony rannego. Odezwał się:
- Nie wydajesz się istotny... Rozumiem, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia? - cisza tylko przytaknęła. Przeszedł do dalszej osłony, po drodze odbierając mu karabin. Snajper oddał strzał dopiero po jego oddaleniu się od wroga, a nawet wtedy chybił dostrzegalnie.
- Nie mamy zbytnio czasu do stracenia. Jeśli coś wie, koledzy po fachu się tym zajmą. Drużyna Gwendolyn może w każdej chwili dojść pod ratusz i lepiej, żebyśmy dotarli tam równie szybko. Do budynków i powtarzamy schemat! Uważać na ewentualnych Sztandarowych! - wydał kolejne rozkazy, przenosząc się już do budynku.

Nie pozostało nic innego, jak podążać dalej. Budynki były o tyle dobrą opcją, że snajper nie miał zbytnio jak strzelać.
Opuściliście już tą ulicę i skręciliście na opuszczonym skrzyżowaniu w lewo.
- Gdzie się podziali tutejsi mieszkańcy? - zainteresował się tym wyraźnie Młody.
- Na obrzeżach albo w podróży z daleka od frontu. - odpowiedział mu na to Miguel, akurat w jednym z budynków odgrywający rolę tylnej warty. - Podobno są nawet sytuacje, że pytają o stan swoich domów żołnierzy cofanych nieco na tyły pozycji. Czasami nawet dzięki temu dowiadują się tego czego chcą... - niespodziewana eksplozja w budynku zajętym przez Zieloną i Ruperta przerwała waszą rozmowę.

- Niech to, mówiłam, tnij ostrożniej! - wykrzyknęła Zielona.
- Sorki, nie sądziłem, że to aż tak czułe! - odkrzyknął Rupert.
- Nie drzyjcie się, ten huk zdecydowanie wystarczył! - wydarł się na nich Hati. Cisza...
- Obawiam się, że krzyki są spowodowane ogłuszeniem po huku... - odezwał się cicho Młody.

Jednak po chwili odezwał się też dźwięk jadącego pojazdu. Gdzieś od strony ratusza.
- Oho, mamy chyba towarzystwo... - Hati ruchami ręki nakazał trzymać głowę nisko.

Spoiler:


Ostatnio zmieniony 05 lip 2019, 16:09 przez Davir, łącznie zmieniany 2 razy

Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 lip 2019, 22:58 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Ah, no tak... zapominam jak daleki zasięg mają te dziadostwa... - zmrużyłam oczy przy okazji uśmiechając się. - Tak czy siak z pistoletem ci do twarzy. Broń przyboczna jest stylowa i przydatna w wielu sytuacjach. Poza tym dowództwo powinno nam dać też jakieś granaty. Przydałyby się. Ale gdybym miała wybierać granaty lub pistolety no to wybrałabym pistolety. Najlepiej takie ładne, zdobione. Nie daje to wprawdzie żadnej przewagi taktyczej ale wygląda taaak fajnie.

Gdy tak sobie gadałam to reszta zdołała już opanować sytuację. Alicja podniosła pistolet i wcisnęła mi go do rąk mówiąc

- A wsadź sobie ten pistolet!

- Już to robiłam, dziś rano. To kolejna zaleta pistoletów - Alicja błyskawicznie puściła pistolet i zabrała rękę w obrzydzeniu, na co ja zaśmiałam się. - Nie no żartuje! Robiłam to wczoraj wieczorem.

Wystawiłam język do kiwającej w niedowierzaniu głową jeżozwieczycy.

- Nie no, a tak serio nie używałabym pistoletu. Od tego mam Wispon-wiertło naszego Wis...

- Weź już przestań - przerwała mi idąc dalej. Dogoniłam ją i uszczypnęłam na co ta odepchnęła mnie lekko. - Dobra, dość! Skup się.

Tymczasem Steve i Steph wraz z Timem zbadali już teren. Wskazali na zamknięte drzwi.

- Uuu... Stephen! - powiedziałam patrząc się na Stevena. - Czy możesz je wyważyć? Ja tam wtedy wparuje i oczyszcze jeżeli coś trzeba.

- Spoko - odezwal się stojący za mną pancernik co lekko wybiło mnie z tropu. Podszedł do drzwi z jednej strony i skinął do mnie głową.


Ponownie upuściłam Wispona na ziemię i dobyłam pistoletu. Oparłam się o sciane obok i czekałam chcac na wejściu krzyknąć "Policja! Nie ruszać się!"

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 04 lip 2019, 17:32 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Nie trzeba być kozakiem, po prostu nieświadomość na pewne niebezpieczeństwa faktycznie czyni cię odważniejszym. - Wtrącam się uprzejmie.
- No dobra, to też... - przyznaje Pierre, kiwając głową w nieznacznej zadumie. - Ale dobra, zbroja została na dole, założę ją na akcję. - dodaje od razu.
- Dobrze dla ciebie. Jakbyś jeszcze w niej wracał, to bym cię chyba celowo w niej zakonserwowała tym twoim palnikiem... - Ajsza chyba mu już tego nie odpuści.
- Z drugiej strony, Ajsza. Czy ty byś się zblizyła się do tego ładunku bez pancerza i z pełną świadomością tego, że jedyne co po tobie by zostało w chwili wybuchu to kupka popiołu?
- Przede wszystkim, to bym założyła tę zbroję dopiero na dole, zamiast bawić się w przechodzenie w niej przez okno, po czym jeszcze dokładając kilka dodatkowych elementów na górze... - oj, to chyba ten typ upartej kobiety...
- Hej, jakoś przeskoczyłem i...
- To w sumie taki sam cud jak to, że straże się nie domyśliły co, tu się wyrabia... - natychmiast mu przerywa.
- Czekaj... Skakałeś w tym?! - Wskazałem na resztę pancerza. - Zwracam Honor Ajsza. Ja rozumiem przezorność...ale o mało nie spaliłeś nas na panewce. - W sumie ja tego nie zrobiłem o mało kilka razy więcej... No ale się im do tego nie przyznam... Jeszcze.
- Hej, wierzchnia część pancerza nie jest taka ciężka! Przerzuciłem dodatkowe warstwy, a w tej pierwszej przeskoczyłem... W końcu nawet sam tego potem nie założę, więc musiałem na górze...
- Mogłam po prostu zejść z tobą... - zwraca uwagę pantera.
- Ty nie miałaś pancerza... - dorzuca od razu kojot.
- Nie bałam się tej bomby. Uwierzyłam od początku, że już raczej nic nie...
- Dobra, dosyć... - przerywa im w końcu Phil... - Bo jeszcze zaczniecie podnosić głos i dopiero będzie... - ...po czym wraca z bronią do swojego stanowiska.
- Zgadzam się z Philem, a teraz.... Ktoś mi wytłumaczy, o co biega z tym Luterem?- Wskazuję głową na tygrysa.
- On? - Ajsza spogląda na Lufti.... Lutfi... Tego tygrysa. - Chyba po prostu jest samotnikiem...
- Jak czasem zacznie ci rzucać, to naprawdę sam chcę zostać samotnikiem... - Pierre zdejmuje koszulę, wyżymając ją nieco z potu. Dostrzegalnie celowo trzyma się na dystans od nas, abyśmy go nie czuli.
Ajsza odbiera te słowa obojętnie. Widać, że dwójka chyba za sobą nie przepada.
- Sokole... Zauważyłeś coś dziwnego? Albo wy? - Spoglądam na Pierra i Ajszę.
- Poza tym, że siedzi na uboczu, to nie... - pierwsza odzywa się Ajsza.
- Głównie wpatruje się w okoliczne skrzynki. Chyba też obserwował, jak badam bombę. - dorzuca Pierre.
- Ja byłem skupiony na obserwacji terenu... Więc jak dla mnie po prostu jest samotnikiem. - kończy to Phil.
- Wypytam Bruce'a o niego...- Kieruję się w kierunku przejścia-Niech nic nie dotyka i jeśli któreś z was może... Niech ma go na oku... Ktoś idzie ze mną?
- Ja planowałam udać się, załatwić trochę pancerza dla mnie... Bo niestety ominęły mnie spotkania, gdzie wspominano o zabezpieczeniach przeciw bełtom... - Ajsza dołącza.
- W takim razie-Z dworską manierą wskazuję drogę pumie-Panie przodem.
- Oczywiście... Phil, gdzie położyłeś zastępczą linę? - pyta i po chwili dostaje ją. Jej końcówki są zawinięte w pętelki, z czego jedną luzuje. Zakłada ją na stabilnej barierce. - Czy możesz się odsunąć? Muszę zabawić się w kowboja z dawnych czasów kontynentu... - gdy się odsuwam, wykonuje kilka obkręceń lassa i rzuca w stronę słupka. Trafia za pierwszym razem.
- Doskonale. - uśmiecha się i jeszcze napręża linkę, przeciągając ją ze strony barierki. Niedługo później już przechodzi na drugą stronę, robiąc to nawet zwinniej od Kiry. Cóż, szybkość pomaga...
Kira ma konkurencję w takim razie. Ja trochę toporniej, ale również przechodzę.
Udaje mi się wejść, przy okazji wykorzystując jak w przypadku Kiry metodę z przytrzymaniem dłoni. Niefajnie byłoby spaść prosto na głowę strażnika pod spodem, a akurat metoda ze wspinaniem nogami i rękami na linie w górę nie jest już tak fajna...
- To co, idziemy?
- Oczywiście.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 04 lip 2019, 22:09 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Z Wispona dobył się jakiś jęk zawodu i przechodzący obok Wisp przykucnął, biorąc urządzenie w swoją dłoń.

Stephen kopnął drzwi zgodnie z wcześniejszą zasadą wyłamu, ale te tylko nadłamały się pod klamką. Kopnął drugi raz i po chwili zrobiła się wyrwa.
- Puk puk nie wystarcza? Dobra, przejdźmy do PUK PUK! - trzasnął młotem, wywołując wyłamanie zamka, po czym drugim ciosem otworzył je całkowicie.

Po wkroczeniu znalazłaś się w pokoju z wybitym kwadratowym oknem, którego odłamki walały się teraz po blacie pełnym jakichś kopii akt. Po prawej była nawet trzyszufladkowa szafka na nie.
- Proszę nie zabijać, błagam! - odezwał się krzyk z lewej. Za krzesłem, wcześniej przy biurku lecz teraz tam, krył się jakiś kozioł o żółtawych oczach. Miał na sobie czarną szatę charakterystyczną dla sędziów.

Will
(decyzje kierunkowe dopowiedziane na PW)


Ajsza miała sobie załatwić jeszcze resztę sprzętu na akcję, więc zdecydowaliście najpierw udać się do Hondo. Może bez potrzeby łażenia aż na targ znalazłoby się coś na akcję, a poza tym uznałeś, że może coś wiedzieć o tygrysie-samotniku.

Jak zwykle docieracie na górę. I znowu spada do was drabinka. Kulturalnie przepuszczasz towarzyszkę pierwszą.
- Miło cię znów widzieć... - Hondo wykonuje ukłon i próbuje ucałować w dłoń, ale pantera szybko ją zabrała.
- Naprawdę, nie musisz tak robić za każdym powitaniem kobiety... - dodała do tego. Hondo skinął głową, prostując się.
- Ciebie też miło widzieć. - odezwał się też w twoją stronę, jednak z nieco speszonym przez wcześniejszą wypowiedź głosem.


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 538 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>