Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Sonic after Forces
Post: 01 gru 2018, 18:08 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"To trzeci miesiąc od czasu pokonania Eggmana! Jednak nasza praca się nie zakończyła. Odzyskaliśmy Zachodnie Ziemie, ale to tylko początek. Musimy ruszać dalej! Musimy raz na zawsze zakończyć to co zrobił Eggman! Musimy pomóc wszystkim obecnym! Musimy naprawić to co zrobił Eggman i jego Widmowy Rubin. A żeby to zrobić... Potrzebujemy ciebie" - mowa rekrutacyjna Knucklesa, dowódcy Ruchu Oporu.

PBF toczy się w alternatywnej wersji świata Forces, będąc sequelem trzy miesiące po zakończeniu. Wraz z rozbiciem sił Eggmana, Ruch Oporu zmuszony został skupić się na umocnieniu swoich sił zanim ruszą dalej.
Jednak dusza Imperium nadal trwa. Po zniknięciu Doktora Eggmana Orbot i Cubot uaktywnili protokół, dzięki któremu zyskali władzę nad pozostałościami jego sił. Wyruszyli do Wschodniej Ziemi, gdzie objęli pieczę nad niemalże ukończoną Cytadelą, będącą częścią pierwszej fazy przemian świata. Szpiedzy Oporu nadal nie wiedzą czym jest zainicjowany przez nich "Projekt Chwała".
Sergio [Avatar] po udziale w pokonaniu Egg Phantoma* wyruszył na północ, do swoich rodzinnych stron. Założył własną grupę, która obecnie jest czymś w rodzaju autonomicznej grupy właściwego Ruchu Oporu.
Na Piaskach Północy tymczasem narodził się nowy ruch. Rebelianci Pustyni toczą brutalne boje zarówno z Imperium jak i pobratymców nie zgadzających się z ideologią tajemniczego tyrana, Anonima.
Rozpowszechnia się też grupa Rebeliantów Wispu czy Ostrze Sprawiedliwości pod wodzą Wewnętrznego Kręgu, wojowników władających kompletnie nieznanym Wisponem Ostrzem.
A ty? Kim ty właściwie jesteś w tym wszystkim?
* - Chodzi o Death Egg Robota, który wcale nie wygląda jak Death Egg Robot. Patrz ostatni poziom Forces.

O świecie:
1. Więcej o frakcjach:
Spoiler:


2. Inne postaci:
Spoiler:


3. Planeta.
Spoiler:


4. O Wispach i Szmaragdach słów parę
Spoiler:

5. Regulamin
1. Pamiętaj, nie jesteś bogiem. Akcja toczy się poprzez nasze posty, w których odzywamy się w pierwszej/trzeciej osobie i pamiętamy, że nie decydujemy o skutku naszej akcji. To zadanie odpowiadającego MG. (w tym przypadku mnie) Jedyny moment bez MG to rozmowa z innym graczem lub ewentualnie NPC. (choć wtedy trzeba uzgodnić ogólne tematy i wynik rozmowy) Można też nieco dodawać od siebie, o ile nie wpłynie to na ogólne wydarzenia.
2. Staraj się trzymać klimatu i logiki. Nasze postaci nie mogą wiedzieć o tym co dzieje się w innej części globu, chyba że jest to wyjaśnione.
3. W razie zagubienia czy ewentualnych trudności nawet nie wahaj się pytać MG czy innych graczy.
4. Jak najbardziej można wpisać się w trakcie.
5. Nasze decyzje jak najbardziej wpłyną na nieliniową historię tego PBFa.
6. Życzę dobrej zabawy. :)
7. Na zakończenie, czas na kartę postaci.

Karta:
Imię:
Wiek:
Rasa: (zwierzę lądowe lub ptak)
Frakcja: (można podać profesję jeśli nie należysz do żadnej, podać funkcję w frakcji, lub należeć do jakiejś innej, dużo słabszej od tych sześciu wymienionych [do ustalenia z MG]
Wygląd:
Zdolności: (pamiętaj, nie możesz być geniuszem pokroju Tailsa czy być sprawnym jak Sonic. Warto też coś powiedzieć o tych umiejętnościach. Pomoże to w dokładnym ustaleniu możliwości postaci)
Sprzęt: (nieobowiązkowy)
Historia: (Nie wymagam jakiegoś opowiadania, ale wypadałoby dać z trzy linijki. Zalecam użycie spoileru w celu zmniejszenia wielkości posta)
Inne: (Wszystko co nie pasuje do innych punktów, a chcesz uwzględnić)

Polecam usunąć nawiasy oraz ewentualnie "Sprzęt" i "Inne" jeżeli nie są potrzebne.
Na koniec, pomyśl gdzie możesz zacząć i uzgodnij to ze mną. Wtedy wydam wstępny post.


Ostatnio zmieniony 02 gru 2018, 19:10 przez Davir, łącznie zmieniany 4 razy

Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 01 gru 2018, 19:07 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
No to ja podam Elne na PW! ^^

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Ostatnio zmieniony 13 lut 2019, 2:34 przez Konradomorelo, łącznie zmieniany 1 raz

Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 13:03 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna zostaje akceptowana.

Poprawiłem przy okazji mały błąd z komendą w opisie frakcji i za chwilę dodam jeszcze dwie informacje: jedną z uniwersum, drugą w regulaminie.

-- 02 gru 2018, 13:03 --

Postać Kaźmirza została zaakceptowana.
PBF od tego momentu się rozpocznie, ale spokojnie, zawsze można się wpisać.
Żeby zmniejszyć liczbę moich postów, będę wypowiadał się zazwyczaj do większej liczby osób. Będę podawał w pogrubieniu imię/imiona postaci lub "wszyscy" abyście wiedzieli do kogo jest dany odpis. Nie będę raczej czekał na wszystkich (chyba, że post by tego wymagał) ale w razie zgubienia nie wahajcie się pytać o pomoc.
Będę odzywał się jakby bezpośrednio do postaci.

Akt I
Kolejne dni, kolejne historie


Elna
To była kolejna noc w kajucie mieszkalnej.
Każda z nich pozwalała mieścić po sześć osób. Okrągłe pomieszczenie przemeblowane na miejscu silosa rakietowego składało się z trzech piętrowych łóżek, obok po jednej szafie dzielone po dwie osoby na każdą i stolik z krzesłami, gdzie można było spokojnie pogadać czy nawet pograć. Teraz przykładowo leżała tu zrobiona ręcznie stalowa blacha z namalowaną czarno-białą szachownicą, na której grano w warcaby za pomocą pomalowanych główek po zepsutych śrubach. Dzięki dużej lampie nad stołem pokój dało się łatwo rozświetlić.
Leżałaś na piętrze łóżka na lewo od drzwi, przykryta cienkim szarym kocem. Pod tobą zazwyczaj spał Wisp, żółty ptak który strasznie upodobał sobie Wispon-Wiertło. Ma chwilę dziwności, w końcu zawsze kładzie się spać z tym Wisponem pod ręką, ale jest dość sympatyczny. Akurat dziś miał wartę, dlatego jego łóżko było puste.
Naprzeciw drzwi drzemali dwaj bracia-pancerniki o zielonych pancerzach na plecach, Stephen i Steven. Dwa zgrywusy, które naprawdę pomagają dodać dobrego nastroju. Przy okazji pomysłowi, to oni stworzyli plansze do różnych gier dla kajut. Mają jeden z najdłuższych staży w grupie, byli jednymi z pierwszych członków grupy.
Po prawej za to było już bardziej poważnie. Na dolnym łóżku siedział nieznany z imienia skunks w brązowej bluzie z kapturem. Nożykiem skrobał sobie kawałek drewna, zawsze mając tą swoją poważną twarz. Zawsze mówi jedną tonacją i często separuje się od reszty.
Jego kompan, ciemnoniebieski kot Norton z małą, w sumie już coraz mniej widoczną szramą akurat był na warcie tak jak Wisp.
Od razu po przebudzeniu w oczy rzuciła ci się charakterystyczna kartka o jasnoczerwonym kolorze, która zsunęła się po kocu w wyniku małego ruchu. Kartka meldunkowa, zawsze rozsyłana przez jakiegoś młodego. Pewnie dostarczono ją w nocy. Notka była zawsze krótka i zwięzła.

"Jak znajdziesz moment, przyjdź do pokoju taktycznego.
- S."


Sergio wykorzystuje te kartki kiedy nie ma okazji odwiedzić kogoś osobiście. Amy pewnie znów dała mu nocne lekcje... Od czasu jej przybycia jednak wiedzie się jeszcze lepiej niż przedtem.

Will
Podróż przez pustynię w nocy nie była już taka trudna jak za dnia. A ranek zawsze jest na swój sposób wyjątkowy dzięki widocznemu pomarańczowemu światłu.

Stojąc na wydmie dojrzałeś od razu przejście do zieleni, gdzie stało coś w rodzaju małego zamku z wioską pod nią bronioną przez palisadę i małe strażnice. Nie widziałeś żadnego zielonego sztandaru, więc pewnie to jedna z tych wiosek bez władzy Anonima. Wypadałoby zdobyć jakieś zapasy, dlatego bez namysłu tam dotarłeś.

Przy bramie zatrzymało cię dwóch strażników w chustach, z karabinami jednostrzałowymi w ręku. Jeden miał jeszcze młotek przy pasie. Pod chust na twarzy wystawały im uszy, wyraźnie kojarzące się z lisami. Jeden miał nawet spory, czerwony ogon z białą końcówką.
Od razu domyślili się, że nie należysz do ludzi Anonima. A przynajmniej nie wyglądałeś z wierzchu.
- Dobra, możesz wejść. Ale pamiętaj, jakiś odpal i mogą cię spotkać przykre konsekwencje. - uprzedził cię strażnik bez ogona, biorąc z skrzynki jakiś papier. - Standardowa procedura. - powiedział od razu, dając ci go.

Mały przewodnik po okolicy, ręcznie wykonany i najpewniej skserowany. Od razu miałeś wgląd na sklepy, tawernę i tereny zastrzeżone jak chociażby kawałek zamku czy dwa budynki, najpewniej magazyny.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 13:22 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Leniwie otworzyłam oczy i wlepiłam wzrok w karteczkę. Ciężko westchnęłam i położyłam chwilę głowę na poduszce. Wiedziałam, że nie mogę sobie pozwolić na "krótki odpoczynek oczu" bo on zawsze kończył się źle. Z resztą Skunks zaczął znowu irytować mnie tym swoim struganiem. Leniwie podniosłam się i zorientowałam się, że wczoraj nawet nie przebrałam się w piżamę. Narzuciłam więc jedynie swój brązowy płaszcz, poszłam do łazienki i wyruszyłam na spotkanie z Sergio. Pokój taktyczny... zawsze ten sam problem... Prawo czy lewo? Tym razem udało mi się wybrać dobrze i już wkrótce doszłam do stalowych drzwi. Zastukałam w rytmie, który często pojawia się w komediach i zaczekałam aż ktoś otworzy.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 14:11 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Pierwsze miejsce, jakie decyduję się odwiedzić to bar. Zabawne, każdy najemnik, poszukiwacz skarbów, przygód, bądź jakkolwiek szeroko pojęty zabijaka zawsze wędruje w pierwszej kolejności to baru. Lecz ja mam ku temu wyraźny powód... Przechodzę przez kotarę zasłaniająca świat zewnętrzny od zaciemnionego pomieszczenia. Rozglądam się chwilę. Spoglądam na sufit, widzę wiatrak, który leniwie się obraca, potem dostrzegam ekspres do kawy wielkości automatu do napoji. Podchodzę do barku i krzyżuję ręce na drewnianej oheblowanej desce. Bębnię leniwie w rytm starej zapomnianej już przez wielu piosenki, która najprawdopodobniej żyje tylko w mojej głowie. Barman, który dotąd był zajęty wycieraniem jednej ze szklanek, podchodzi do mnie z szerokim uśmiechem. Bladożółty kojot, typowa rasa i kolor futra dla tej okolicy. Szare i potargane odrosty na pyszczku wskazują, że dawno nie spotkał swojej twarzy z żyletką.
- Co podać? - miły ton, bardzo przyjazny głos.... Zbyt przyjazny... Zbyt uprzejmy
- Kawę... - Zaczynam również miłym, chociaż nieco wymuszonym tonem.
- Z cukrem? - Podnoszę zaskoczony brew, kawę z cukrem na tym zagwizdowie? W tych czasach? Szaleństwo krzyczy pewna część mojego umysłu. Prawdopodobnie cena napoju sięgnie zenitu w wypadku kiedy się zgodzę.
- Bez... - Nieodparta chęć wiedzy zmusza mnie do zadania obcesowego pytania — Widzę, że się powodzi panu... Można znać przyczynę?
- Chyba, nie jesteś na bieżąco chłopcze. Ludzie Anonima rozdają to każdej wiosce, która nie dołączyła się do Rebelii....
- Chce, abyście się do niej dołączyli?
- Najprawdopodobniej... Do tego podłączyli do nas prąd... Jak sam zauważyłeś...
- Zauważyłem...- Przede mną ląduje blaszany kubek pełen czarnej cieczy. - Widzę, że szykuję się jakaś większa akcja... I chyba wiem, gdzie rebelianci planują uderzyć... Na moje... Oddajcie kawę i cukier... To, co chce zrobić Anonim, nie jest warte swojej ceny. - Jednym haustem opróżniam kubek, Wycieram pyszczek wierzchem dłoni.
- Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony, zwykle dzieciaki w twoim wieku biegną bez namysłu, aby dołączyć się do walki. Palicie się wręcz walczyć o wolność, o idee... Jak Sonic... Albo Tails...
- Dlatego nasze pokolenie może być stracone. Widział pan kiedyś ich na oczy? Oni zapewne nie widzieli, zapewne walczą,sami nie wiedząc o co... Nie znają ceny... Nie wiedzą jak na tym zyskać.. Ja wiem... Poza tym nie nadaję się do kamaszy...- Odsuwam naczynie, wskazuję na nie głową, prosząc o dolewkę-Tak swoją drogą jest tu ich jakaś wtyka? Szukam zarobku.
- Po poznaniu twojej wstępnej opinii boję się pytać o szczegóły, ale cóż... Rozkaz z góry był, żeby brać każdego najemnika... W takim razie słucham... Co możesz nam zaoferować? - Uśmiecham się i wyciągam z plecaka, który dotąd spokojnie spoczywał na moich plecach, brązową teczkę z logiem imperium Eggmana:
- Źle pan sformułował swoją wypowiedź.... Powinna ona brzmieć.... „Co my możemy ci zaoferować?"

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 15:23 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna
Skunks nawet się nie obejrzał. Skończył właśnie swoją figurkę i wziął czerwonawą farbę.
Red Wisp. To właśnie robił. Kolorową figurkę Wispa. Już czwartą do kolekcji trzymanej w szafie...
Po wyjściu na korytarz silosowy od razu doszło do pierwszych przywitań z wartownikami, wydającymi się bardziej zbudzonymi niż zazwyczaj. Zwykle byli senni i drzemali chwilę zanim ruszali dalej. Wispa nie było, pewnie pilnował wcześniej innej części bazy.
Na zakręcie przy którym chwile się zaciełaś niemalże zderzyłaś się z łóżkiem na kółkach.
- Wytrzymaj Wallace, już prawie jesteśmy! - Hersh trzymała wspomnianego pomarańczowego lisa za dłoń, pchając wózek od prawej. Norton ciągnął z lewej, poznałaś go po szramie tuż pod uchem. Była jeszcze mniejsza niż wcześniej. Ciągnął go biały ptak w równie białej koszuli z czerwonym plusem na przodzie. Medyk z bazy.
Nie było chwilowo czasu pytać dlaczego lis miał trzy rany w okolicach lewego barku, a najbliższy wartownik-zając tylko rozstawił ręce, wracając do sprawdzania co się zacięło w jego Rhythm Wisponie.
Ostatnia prosta do celu prowadziła przez oszklony korytarz tuż nad wielkim hangarem.
Dawniej był to hangar dla badników, dziś jest to swoista wielka mesa bazy. Trzy stołówki pozwalały na posiłki, wszędzie rozłożono skrzynie, a oprócz tego były stoły gdzie siedziano sobie i rozmawiano. Nawet dało się stoczyć mały pojedynek zapaśniczy na matach, poćwiczyć na worku treningowym czy poboksować sie w ringu. Często korzystano z tego kiedy chciało się poćwiczyć, pomyśleć czy rozwiązać konflikt zwykłym napoceniem się w akcji. Wszystko rozstawione w taki sposób, by z miłej mesy zamienić to miejsce w bastion do obrony przed atakiem.
W końcu jednak zapukałaś do drzwi.

Te rozsunęły się, a w drzwiach stanęła różowa jeżyczka w czerwonej sukience. Amy Rose, pomagająca Sergio opanować nową rolę dowódcy.
- Ach, Elna! - od razu domyśliła się kim jesteś i wpuściła cię do środka. Szybko jednak zatrzymała cię po zamknięciu drzwi. Pomieszczenie przed sobą miało widok na wspaniałe wzgórza powoli rozświetlane łuną pomarańczowego światła. To był sam ranek. Amy ziewnęła.
Sergio siedział na krześle, opierając nogi o stół i rękę na głowie. Ekran przed nim pokazywał Knucklesa.
- Młody, naprawdę nie ma czym się przejmować. - kolczatkowaty wyraźnie pocieszał wilka.
- Straciliśmy kolejną osobę w walkach, a los drugiej też jest znakiem zapytania. - wyjaśnił Sergio.
- Więc postaraj się po prostu sprawić, by nie znikali na marne. - Knuckles wyraźnie nie był w dobrym nastroju. - Gdybym przejmował się każdą ofiarą, to po samej Wielkiej Fali już bym nie chciał nigdy walczyć. Niech ich ofiara da innym spokojne czasy. - kolczatka obejrzała się za siebie, gdzie jakiś niebieski pies zaczął go prosić do siebie. - Dobra, muszę zmykać. Pamiętaj, zrobiłeś bardzo dużo. Inni widzą w tobie wzór do naśladowania. Sonic w ciebie wierzy. Dasz radę! - Knuckles od razu rozweselił sie i rozłączył.
Sergio westchnął i chyba się nieco uspokoił. Obrócił się na krześle.
- Och, Elna. - natychmiast wstał. - Miałem trochę inne plany, ale dobra. Mam nadzieję, że zbudził cię ten młody, Wisp? Posłałem go raptem kwadrans temu. - poprawił okulary i rękawy, następnie włączając mapę która rozpoczęła ładowanie.

Will
Kojot mrugnął okiem w zaskoczeniu i obejrzał się po otoczeniu. W tawernie siedziały tylko trzy szakale w ciemnych koszulach z białą czaszką, skupione bardziej na swych sokach niż przybyszu.
Oprócz tego na uboczu stał oparty o ścianę dwumetrowy kret w ciemnych okularach. Z założonymi rękami na torsie obserwował otoczenie. Najpewniej jakiś ochroniarz pilnujący tu porządku, od razu w oczy rzuciła ci się czerwona bandana, taka sama jaką wcześniej mieli ci dwaj strażnicy.
Kojot zetknął się z nim na chwilę wzrokiem, w porę kryjąc logo teczki za twoim ciałem.
Oprócz tego był jeszcze jakiś inny podróżnik, ryś, z czapką kowbojską na czole i pasem do którego przytroczony miał biały Wispon, po prostu pistolet strzelający mocą kolorów. Kapelusz krył jego oczy, z pozy wywnioskowałeś, że uciął sobie drzemkę.
- To miejsce jest niezbyt dobrym miejscem na transakcje. - szepnął ryś, aby nadać pozoru nalewając ci drugą kawę. - Zapraszam do pomieszczenia tam. - wskazał na drzwi na lewo od lady, po czym udał się do strażnika, najpewniej chcąc odwrócić jego uwagę aby nie nabrał podejrzeń.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 15:35 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Zmrużyłam oczy w poirytowaniu.


- Czyli nie musiałam tu przychodzić aż tak wcześnie? Ehh... Dobra, tak czy siak przez to skrobanie pewnie bym nie usnęła. - ziewnęłam i oparłam się o ścianę. - Co tym razem? Trzeba zrobić kolejny atak na jakiś posterunek? Czy może zaplanowałeś nam wycieczkę integracyjną za liniami wroga?


Rzucałam bez zainteresowania wpatrując się raz na sufit a raz na piękny widok za oknem.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 17:14 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Wychylam duszkiem drugi kubek. Wstaję i kieruję się do wskazanego przejścia. Przede mną ukazały się schody, na ich końcu znajdują się drzwi wykonane z drewna. Pomieszczenie, do jakiego mnie skierowano, okazało się najprawdopodobniej archiwum... Może biblioteką. Pełno książek w skórzanych oprawach, żadna nie jest opisana... Na środku stoi biurko a za nim wielkie krzesło, które ma na sobie potężnego, białego niedźwiedzia. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielka blizna na twarzy. Mierzy mnie wzrokiem... Prawdopodobnie miarkuje moją siłę, zwinność, budowę, refleks etc. W końcu staje na oczach. Chrząka i przerywa niezręczną ciszę:
- Podobno masz coś, co może mnie zainteresować. Powiedz mi... Co może być tak ważne?
- Ohhh... Tylko życie jakiś kilkudziesięciu młodocianych kretynów... No i praktycznie cała komórka działająca w tej okolicy... Ale co tam... Rebelianci szybko łatają straty... A nie... Przepraszam, pomyliłem was z imperium. Proszę, zrzućmy pozory tej tajemniczości. Niech pan pokaże gotówkę, a ja panu wyłożę to, co mam... - Niedźwiedź wzdycha cicho i wyrzuca na biurko wielki mieszek. Za to ja wysuwam ponownie brązową teczkę. Wyciągam z niej jeden z dokumentów i podaję go misiowi.
Trawi przez krótką chwilę treść zawartą na papierze. Drapie się po brodzie, czytając, co chwila spogląda na mnie. Jakby nie dowierzał informacją, jakie mu przekazałem.
- Skąd mam wiedzieć, że to, co mi podałeś, jest prawdą? Nie bierz mnie za głupca dzieciaku. Od kiedy imperium drukuje informacje na papierze?! Słabe oszustwo... Naprawdę żałosne... - Przerywam gigantowi, nie mogąc zdzierżyć jego drwiny... Sprawdza mnie. Biorę wdech i ponownie się uśmiecham:
- Odkąd nauczyliście się deszyfrować ich informacje, Orbot i Cubot postanowili wrócić do archaicznego sposobu przesyłania informacji poprzez drukowanie ich, za pomocą wyspecjalizowanych kuriero-botów. Przynajmniej w tej okolicy, nie wiem jak, jest z pozostałymi regionami. Może im się nie udało złamać tego klucza, wracając. Obaj wiemy, że te informacje są prawdziwe... Nie wiem, czy jesteś z samej góry albo jesteś zwykłym pośrednikiem. Ale musieli ci przekazać, wszystko, co wiedzą, abyś mógł dobrze zweryfikować te informacje. Także... Ile jesteście mi w stanie zaoferować? - Niedźwiedź patrzy na mnie ze spokojem, chociaż widzę w jego oczach smutek. Ehhh.... Kiep myślał, że mnie oszuka... Że nawrzuca mi o bezużytności i o moim braku kunsztu... A potem i tak weźmie wszystko za darmo... Żałosne... Tak ty wielki zasiedziały pierniku, jesteś żałosny.
- Cóż... Skoro nie darzy mnie pan zaufaniem, to muszę podnieść cenę... Handel, nawet informacjami powinien działać na podstawie wspólnego zaufania... Sądzę, że tysiąc... Będzie dobrą rekompensatą... - Rzucam kilka kolejnych kartek. Niedźwiedź przegląda je z nielichym zaskoczeniem.
- Pięćset... - Część tych informacji mamy... - Zrywam kartki ze stołu i kieruję się w stronę wyjścia:
- W takim razie nie mamy o czym rozmawiać. I proszę puścić spust tej strzelby, która znajduje się we wnęce pod biurkiem. Powtarzam, handel powinien polegać na wzajemnym szacunku... Skoro pan nie umie nawet się przyzwoicie zachować, o targowaniu nie wspomnę, to ja nie mam czasu i chęci na kontynuowanie z panem dialogu. Cena to tysiąc, nie macie tych informacji i ma pan taką sumę... Ile pan broni z przydziału sprzedał? Ile oszustw logistycznych pan dokonał? Zapewne wiele. A jednak popełnia pan podstawowe błędy. Nie wiem, czemu Anonim pana nie zdjął z tego stanowiska... Ale kiedy dojdę do waszej siedziby osobiście, przekażę mu jak, bardzo pan jest niekompetentny...
- 950...
- Powiedziałem. Dowidzenia.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 18:35 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna
Mapa wreszcie się załadowała. Ujrzałaś góry, które w wnętrzu miały szeregi korytarzy. Niebieskie linie oznaczały odkryte drogi, plusy to niezbadane, prawdopodobne ścieżki, które dominowały.
- Mieliśmy nieco inne plany. W momencie prośby o przyjście mieliśmy wysłać cię do Rockslide, ale wtedy nastąpił ten atak. - Mapa kazała wrak okrętu na południu. Na jego obrzeżach sześciu członków Ruchu Oporu oznaczonych na zielono zostało zaatakowanych przez trzydziestkę Egg Pawnów. Zdołano odeprzeć atak niszcząc dziesięć maszyn, jednak jeden z członków Ruchu został zestrzelony w głowę i padł, zamalowując się na czerwono. Oprócz tego hologram Wallace dostał trzykrotnie, zmieniając barwę na pulsującą żółć.
- Taktyka Imperium zmieniła się. Teraz roboty nie walczą do zniszczenia, ale wycofują się, przegrupowują... Tak jakby były partyzantką. Ostatnio nawet potwierdzają się wieści o zwierzętach w ich szeregach. - odezwała się Amy.
- Dlatego zmieniamy plany. - wrócił do rozmowy Sergio. - Stworzymy dwunastoosobową drużynę, do tego dojdę ja. Mam dosyć tego siedzenia. Czas, abym też pokazał co nieco. - poprawił okulary i mankiet rękawiczki.
Amy wzięła pendrive i przekopiowała na niego mapę. Po chwili podała ją tobie.
- Przyda ci się. - dodała.
- Mamy teraz 5:30. - Sergio spojrzał na zegarek pod ekranem. - Przyjdź do wyjścia na zewnątrz o 11:20. Na spokojnie się przygotuj. - przekazał i po chwili zaczął sporządzać sprzęt na misję razem z Amy.

Will
Niedźwiedź warknął, ale po chwili chrząknął. Jego nagły uśmiech zabrzmiał podejrzanie.
- Dobrze, a jeżeli dałbym ci tysiąc i jeszcze dał zlecenie, pozwalające na zarobienie dodatkowego tysiąca? - zapytał, wyjmując jakąś szklaną butelkę z szuflady. Miała pojemność dwóch litrów i ciemnawą barwę szkła. Zgodnie z tym co pisało na etykiecie, był to "Zew Południa".
- Słyszałeś o tym napoju, prawda? Robi niesamowitą furorę na całym Południu. - zaczął tłumaczyć. - Niestety, receptura nie jest rozpowszechniona. Moje testy nie pozwoliły mi zbytnio na odtworzenie tego napoju... Ale dostałem jeden cynk... - położył tablet na specjalnej nóżce, dzięki czemu już z drzwi byłeś w stanie dojrzeć wiadomość jaką wyświetlał.

"Przyjacielu, słyszałem że jesteś łasy na ten Zew Południa. Udało mi się podrzucić do jednej z butelek zwitek, w którym zawarto na to przepis. Powinna trafić do magazynu w twoim mieście. Oznaczyłem tą butelkę iksem. Przy tylu butelkach nawet nie skapną się, że jedna zamiast tego ich wspaniałego napoju ma w sobie kartkę. Twój najlepszy kumpel."

- Biedny Fred... Przyłapali go na akcji, ale zdołał przesłać mi ten tablet przez jednego z tych kurierów-botów, którego zhakował. - niedźwiedź złożył dłonie w piramidę i zaczął patrzeć ci w oczy. - Podejrzewam, że ten zwitek jest zamknięty w jakiejś tubce, przez co nie mógł tam odczytać... Przynajmniej taką mieliśmy teorię po jego obserwacjach.. - kontynuował swoje spojrzenie.
- Jesteś sprytny, przyjacielu. Zdobędziesz ten przepis, przekażesz mi go, zdobędziesz dodatkowy tysiąc... Przy okazji przestaniesz mnie nazywać jakimś sługusem Anonima, do którego nasza miejscowość jeszcze nie należy... Jeszcze... - dodał na koniec, uświadamiając sobie jak bardzo Anonim w ostatnim czasie ich wspomógł.
Jeżeli przyjąłeś propozycję.
- Tylko pamiętaj... - z oparcia przeszedł w pozycję zgarbioną. - Nie mogą cię zobaczyć. Lepiej ich nawet nie ogłuszaj. Niech nikt się nawet nie dowie że tam byłeś. - dodał.
- Poza tym, naprawdę, nasi strażnicy to nadgorliwcy... - na tym zakończył.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 02 gru 2018, 18:56 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- O ludzie, przecież to pięć godzin - westchnęłam ciężko. - No cóż, spać już raczej nie będę więc jakby ktoś mnie potrzebował to będę na stołówce. - Rzuciłam zmęczona i niedbale zasalutowałam. Następnie powlokłam nogami do wyjścia.


Podeszłam do jednej ze stołówek i nałożyłam sobie trochę wojskowej mielonki, przysmaku całego oddziału.

- Elna to ty potrafisz wstać tak szybko? - rzucił do mnie kot stojący po drugiej stronie lady.

- Widocznie tak. Widocznie też jestem na tyle głodna by zjeść tą papkę.

Podeszłam do wolnego stolika na uboczu przy którym stało tylko jedno krzesło. Uznałam to za chociaż jedną dobrą wiadomość od czasu przebudzenia. Usiadła i pałaszując posiłek zaczęłam zastanawiać się nad tym jak w ogóle skończyłam w tym miejscu. Z resztą nie pierwszy raz zadawałam sobie to pytanie.


Gdy papka z talerza zniknęła oparłam łokcie na stole i na chwile schowałam w nich głowę. Po paru minutach podniosłam się poirytowana coraz większym hałasem z napełniającego się hangaru. Od niechcenia wyciągnęłam z kieszeni pendrive i podłączyłam go do swojego urządzenia na nadgarstku, które kiedyś udało mi się przechwycić z imperialnych zapasów. Niby to jedynie mały wyświetlacz i kilka przycisków, ale przydatne jak diabli. Do tego tak samo irytujące. Po podłączeniu pendriva maszyna zacięła się wiec musiałam zdzielić ją ręką by poprawnie zaczęła działać. Przed moimi oczyma ponownie ukazał się hologram z pola bitwy.

- A więc zaczęli się reorganizować... - powiedziałam cicho sama do siebie - I tak dziwne, ze dopiero teraz. Zobaczymy co z tego wyniknie...

Mówiąc to zaczęłam dokładniej analizować to co działo się na polu walki. Niektóre Egg Pawny miały małe ulepszenie - ich ręka nieuzbrojona w laser posiadała teraz dłoń. Tak poza tym wciąż były to jedynie łamliwe blaszaki, które nie powinny być dla nikogo problemem, ale mimo to zadały nam spore straty. Siedziałam tak analizując każdy szczegół aż do czasu gdy nie usnęłam budząc się dopiero przed godziną jedenastą.

- No i super - skwitowałam po czym wstałam od stolika i ruszyłam w stronę wyjścia.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 gru 2018, 16:15 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Drapię się po brodzie... W mojej głowie kwitnie kolejny plan, aby z dwóch tysięcy zrobić trochę więcej:
- Zgoda. Zajmę się tym. Podaj, mi tylko szczegóły... Mam na myśli przejścia, liczbę strażników, nieco bardziej sprecyzowane położenie receptury.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 gru 2018, 17:59 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Postać Evila dołącza do gry.

Elna
Na zewnątrz już zajaśniało niebieskim, bezchmurnym niebem. Wejście otaczały luźno rozstawione barykady z szczątków tych dwóch zniszczonych okrętów przy których zawsze stało kilku strażników. Lampy, teraz wyłączone, spokojnie mogły oświetlić obszar aż do dalszych pozycji. W ciągu tych trzech miesięcy zdołano naprawdę dobrze umocnić tą pozycję.

Sergio nie było, jedynie Norton od razu cię widząc wskazał miejsce tuż pod wrakiem innego okrętu, gdzie Flick i Amy zaczęli organizować sprzęt niosąc skrzynie. W oczy rzuciły ci się ogniste Wispony i noktowizory. Na miejscu był też ten skunks podrzucający nożyk, jakiś półtora metrowy byk z płytkami stali wszytymi w koszulę i Christopher, wiewiórkowaty gość gdzieś w twoim wieku, wyróżniający się dwoma zębami nieco wystającymi z górnej wargi. No, u niego się to bardzo wyróżniało...

Stromagg
Pięć zielonych pojazdów pędziło po piaskach pustyni, tworząc pięć kłębów wyrzucanego w górę piachu. Ich opony były dostosowane do jazdy po piaszczystych nawierzchniach, a do pomocy mieli potężny silnik i awaryjne dmuchawy pozwalające odgarnąć piach by dało się odklinować. Co w tym rejonie zdarzało się rzadko.
Jeden, z masywnie opancerzonym prowizorycznym taranem pędził na samym czele. Nieco bardziej z tyłu na prawo był kolejny, na którego przyczepce bezpośrednio połączonej z pojazdem siedziały trzy osoby.
- Plan jest oczywisty, panowie i panie. - z szyby z tyłu wyłonił się szakal w brązowej chuście na ustach i z goglami na czole. - Wchodzimy do rafinerii Imperium, zwalczamy wszelki opór, dajemy znać o sukcesie. Możecie niszczyć maszyny. Ale pamiętacie procedurę, w razie możliwości tylko zdezaktywować by je włączyć do naszych szeregów.
To była kolejna operacja podbojowa. Anonim potrzebował jak najwięcej zasobów, dlatego jego grupa atakuje i zdobywa mniejsze fabryki i rafinerie.

Siedziałeś na prawej, stalowej ławce, podpięty dodatkowym pasem aby nie wypaść. Na lewej ławce przypięty podobnym pasem siedział fretkowaty w kamizelce i spodniach, Miguel, który powoli czyścił swoją ulubioną dubeltówkę z charakterystyczną wypustką z tyłu, dzięki której pociski wzmacniała energetyka. Była to idealna broń do unieszkodliwiania robotów na tyle, by można było je potem przejąć.
Z tyłu, na podłożu siedziała za to lisowata, zielono futrzasta. Zawsze chodziła w zielonym płaszczyku z tyłem do kolan, spodniami do tychże, a buty wzbogacały skarpety do połowy piszczela. W walce stosowała kuszę z specjalną kaburą ułatwiającą ładowanie i zwiększająca szybkostrzelność. Akurat ładowała strzały do kabur, dlatego też często usadawiała się w tej pozycji.

Pozostałe trzy pojazdy jechały w nieco dalszej odległości. Najdalszy zamiast przyczepki miał coś w rodzaju wieżyczki, na której ustawiono dwa białe Wispony. Od nich odchodził cały szereg kapsuł z wydobytą białą mocą kolorów. Na jej pozycji siedział jakiś mechanik, kojot z posiwiałem wąsem, lekko kręcący nim w oczekiwaniu na wykorzystanie swojego cudeńka.
Rafineria była już widoczna w oddali. Dwa kominy z białym symbolem Eggmana były już widoczne. Wkrótce się zacznie.

Will
- No dobra... - wziął kartkę i rozrysował tyle ile wiedział. Z prostokątnego kształtu domyśliłeś się, że to magazyn bliżej wjazdu do miejscowości. Niedźwiedź od razu zwrócił uwagę na trzy punkty którymi można wejść.
A. Drzwi dla personelu z przeciwnej strony od magazynu. Większe ryzyko wpadnięcia na strażników, ale może dać to pewne możliwości.
B. Dziura w prawej ścianie od drzwi, ale nie jest pewny do końca co do jej rozmiaru.
C. Można wspiąć się do lewego okna dachowego, ale trzeba uważać aby nie wpaść na strażników patrolujących budynek.

- Strażnicy zmieniają się co sześć godzin, w czterech turach na dzień, za każdym razem nieco zmieniony skład. Wraz z zmianą warty o szóstej, czyli w sumie od dwudziestu minut... - spojrzał przy tym na wyjęty z kieszeni okrągły zegareczek - ...strażników będzie co najmniej dwunastka. Dwóch przy drzwiach głównych, jeden patrolujący cały odcinek, trzech podróżujących wokół budowli i reszta wewnątrz. Co najmniej dwunastka była przynajmniej trzy dni tem, kiedy widziałem tą wymianę na oczy. Pytanie, czy działania Anonima czegoś nie zmieniły... - niedźwiedź wyjął długopis.
- Te butelki są przewożone w szafach wyłożonych styropianem. Na pewno rzucą ci się w oczy, mają charakterystyczną zakrętkę... - zakrętka cechowała się czerwonym korkiem, a szyjka napoju była szczupła, z miejscami na palce dla lepszego chwytu. - ...i przyniesiesz ją w wskazane miejsce. Na pewno masz tą broszurkę...
Jeżeli podajesz mu broszurkę otrzymaną od strażnika, to kreśli ci punkt po zachodniej stronie muru.
- Mój wysłannik to żółty ryś. Powiedz coś o tawernie, to problem sam się rozwiąże. - na tym zakończył.
- Interesy z tobą to jednak przyjemność. - jeszcze rzucił, sięgając po fajkę. Miała złocone elementy.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 gru 2018, 18:09 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Widząc to wszystko westchnęłam i ruszyłam we wskazane miejsce. Pomachałam do Skunksa na co on nie zareagował po czym uniosłam ręce do góry i pokazując znak zwycięstwa, powiedziałam podniesionym głosem:


- Hejooo wszystkim!


Po kilku dziwnych i przeszywających spojrzeniach, powlokłam się do Amy i Flicka.

- Dzień dobry szefostwo - powiedziałam pomagając przestawić Amy jedną ze skrzyń po czym chwyciłam do ręki jeden z noktowizorów. - A te cholerstwa to po co? Nie mówcie mi, że teraz mamy jeszcze czekać aż się ściemni.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


PostTen post został usunięty przez Kaźmirz 03 gru 2018, 19:53.
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 03 gru 2018, 19:55 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Na podstawie informacji od niedźwiedzia uważam, że przejście przez dziurę w ścianie będzie najlepszym sposobem na zdobycie butelki. Docieram w okolicę nieopodal magazynu i postanawiam poczekać chwilę aż pozycja warty będzie dla mnie korzystniejsza

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 281 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna





więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>