Cream i Cheese w poszukiwaniu zaginionych Chao

Akt 10: Mały detektyw i szef mafii

Metropolia Himitsu

O 9:12 namierzono osobę podejrzaną. Rozpoczęto śledztwo!

Pozornie spokojny, tętniący życiem plac dworcowy w zwykły dzień. Króliczka Cream ubrana w uroczy strój detektywa oraz jej przyjaciel Chao o imieniu Cheese są zdeterminowani, by znaleźć podejrzanego – porywacza Chao dręczącego miasto. Oferują pomoc. Cream dużo się uczy w agencji detektywistycznej, gdzie także pracuje na pół etatu i z oddaniem pełni rolę detektywa, dbając o spokój w mieście.

Podejrzany nazywa się „Big the Boss”. Wielki milczący kocur z luksusowo wyglądającym płaszczem i pasującym do niego kapeluszem, mocno naciągniętym na głowę. Jego małe oczy błyszczały podejrzanie zza okularów przeciwsłonecznych. Jego tajemniczy wygląd sprawił, że mieszkańcy miasta szybko zaczęli nazywać go szefem mafii i plotkować, snując różnego rodzaju spekulacje na jego temat. A ponieważ zgadzało się to z jednym z nielicznych rysopisów rzadko widywanego porywacza – „wielki, cichy i potężny” – Cream zaczęła obserwować go pierwszego jako podejrzanego w tej sprawie.


10.10: Niecne transakcje bankowe?

Główne wejście do banku. Ogromna sylwetka szefa mafii cicho wyłoniła się z czarnego luksusowego samochodu. Cream, która leciała za nim, zatrzepotała wielkimi uszami i wylądowała cicho na gałęzi ulicznego drzewa obok banku. Osłonięta cieniem przyglądała się, jak kot dumnie wchodzi frontowymi drzwiami, witany przez pracowników banku.

Gdy tylko wszedł, wyjął coś i wręczył to bankierowi, a ten skłonił się i skierował na zaplecze. To bardzo podejrzane zachowanie. Wtedy Cream zobaczyła to „coś” – to było zdjęcie Chao.

„Zdjęcie Chao, którego spotkałam!”

Kilka minut później “Big the Boss” znów przeszedł majestatycznie przez główne wejście, tym razem z dwiema dużymi metalowymi walizami pełnymi pieniędzy.

„…Okup?!”

Big zostaje odprowadzony przez kłaniającego się urzędnika bankowego i odjeżdża samochodem. Czy bank nie potrafi przeciwstawić się szefowi mafii? Okup wpadł w niepowołane ręce.

„Następnym razem uchwycę odpowiedni moment i za wszystko zapłacą!”

Cream znów zatrzepotała uszami i popędziła za samochodem.


11.05: Kupiec znad stawu rybnego!

Cichy staw rybny z nieliczną klientelą. Szef mafii w niestosownym garniturze samotnie łowi ryby. Czy oczekuje na czyjeś przybycie? Od czasu do czasu spogląda na teczkę obok siebie, ale nie rusza się z miejsca.

„Cheese, to już pora…”

Cream, która obserwowała zajście z pewnej odległości, spojrzała w górę, żeby zawołać Cheese, który wyruszył na zwiady, gdy nagle…

HUK!

Coś eksplodowało! Cream skuliła się w panice. Big obejrzał się za siebie, po czym wręczył jedną z duraluminiowych walizek mężczyźnie, który pojawił się nie wiadomo skąd. W zamian otrzymał inną czarną walizkę. Obaj mężczyźni otwierają to, co otrzymali, i sprawdzają zawartość.

„Cha-o!”

Cheese wraca z zawrotną prędkością. Blady ze strachu wykonuje powtarzające się gesty, mające naśladować pistolet, żeby przekazać, co zobaczył.

„O nie, pistolet?!”

Cream słucha dalszej rozmowy drżącymi uszami.

„To najlepsza z możliwych, mówię ci! Gdy wystrzelisz, wszyscy padną.” – mówił mężczyzna, wskazując na czarną walizkę.

Szef mafii kiwa głową z zadowoleniem. W transakcji zawartej w biały dzień wykorzystał nawet okup za porwanie, aby zdobyć broń. „Big the Boss” był w końcu złym szefem mafii. Choć Cream zaczęła się bać, nie mogła tego okazywać dla dobra porwanego Chao i innych.

„Nie boję się, nie boję się! Wyciągnę was z tego!”

Dwójka przyjaciół wstała z przygarbionych pozycji i wznowiła pościg z nową determinacją.


17:15: Czas na czarny rynek!

Szef mafii wślizguje się do wąskiej alejki przy kasynie w dzielnicy Station Square. W towarzystwie swojego poplecznika, żaby, posuwa się naprzód z walizką pieniędzy i bronią w obu rękach. Duża część tych pieniędzy to… okup za porwanego Chao.

“Pistolety… zostaną użyte do zastraszenia Chao podczas porwania…?”

Cream, drżąca z powodu własnej przerażającej wyobraźni, wciąż podążała za szefem mafii, aż w końcu zatrzymała się przed małym, ciemnym, brudnym straganem. Za ladą stał wątpliwie wyglądający Chao, którego twarz skrywały okulary przeciwsłoneczne i maska.

Czarny rynek… ten właśnie obskurny sklep był celem podróży “Big the Bossa”. Kiedy po cichu położył walizkę na ladzie, on i właściciel sklepu uśmiechnęli się zawadiacko.

„Bonjour monsieur. Oto dzisiejsza oferta” – mruknął właściciel i wyjął złote jajo Chao!

Big sięgnął po nie z jeszcze bardziej paskudnym uśmiechem. Pieniądze, pistolet… szef mafii zlecił porwanie profesjonaliście z czarnej giełdy! Nie brudzi sobie rąk, ale manipuluje złem przy pomocy pieniędzy i broni. Nie mogąc się opanować, Cream wzniosła się i wyleciała z kryjówki.

„Dość już tego! Złapałam cię na gorącym uczynku!”

Głos Cream zaskoczył ich i obaj się odwrócili.

„O co chodzi? To tylko…”

Właściciel sklepu sięga po walizkę, ale Cream zainterweniowała.

„Mam dowód! Cheese!” – posyła Chao w jego stronę.
„Chao chao!”
„To nasz pistolet-zabawka, ale… to o niego ci chodzi?”

Wewnątrz otwartej walizki znajdował się pistolet… jednak nie była to broń, a imprezowa zabawka do strzelania petardami. Kiedy Froggy wydał z siebie dźwięk, w powietrzu zapanowała cisza.

„Prowadzimy darmowe przedszkole, kochanie… mój mąż zawsze…”
„Ale… są jeszcze tamte jaja Chao, którego użyliście do okupu! To szef mafii…”

Słysząc to, właściciel sklepu i Big spojrzeli na siebie. Po kilku sekundach wybuchli histerycznym śmiechem, a potem wyjaśnili wszystko Cream.

Stali przed tylnym wejściem do przedszkola Chao. Fioletowy kot był prezesem dużej firmy i w tajemnicy przed opinią publiczną, wspierał dotacjami przedszkole jako wolontariusz. Czasami też zdarzało mu się odprowadzać tam Chao, które się zgubiły. W tym miasteczku jest uwielbiany przez mieszkańców, którzy wiedzą, że nie chce w zamian prócz widoku zdrowych szczęśliwych Chao. Dziś przyniósł do przedszkola prezenty na przyjęcie halloweenowe.

„A więc to wszystko nieprawda?”

Cream poklepała się po piersi z ulgą, ale jednocześnie ogarnął ją wstyd z powodu nieporozumienia. Big dał jej tyle słodyczy, że nie mieściły jej się w ramionach, a potem poklepał dziewczynkę po głowie swoją wielką, ciepłą dłonią.

„Dziękuję za martwienie się o Chao, Króliku.”
„Niezły z pana Biga mafiozo, prawda?”

Cream przeprosiła za ocenianie go po samym wyglądzie, a alejkę wypełnił radosny śmiech. Jednak po chwili…!
Z ciemności pojawiła się para łapsk na grubych przewodach i chwyciły walizę Biga. To właśnie w niej znajdowały się cenne jaja Chao.

„Ej, co ty robisz?!”

Ogromny robot próbuje odebrać jaja z przerażającą siłą. Big stawiał desperacki opór.

„To może być… ten, który porywa Chao?!”

Porywaczem nie był Big. Teraz zjawił się prawdziwy winowajca!

Robot ciągnie mocniej, aby odebrać Bigowi walizkę, ale Wielki Kot nie daje za wygraną i ciągnie za przewód robota. I wtedy… poszło! Kocur ciągnie z całej siły, a przyciągany robot leci w powietrzu po paraboli. Pociągnął kolejny raz z jeszcze większą siłą, a robot trzasnął o ziemię z wielkim hukiem.

ŁUBUDU!

Duży zielony robot z głową przypominającą kosz na śmieci. Uderzenie tak go uszkodziło, że ledwo stał na nogach. Jest zamknięty w solidnie wyglądającym pancerzu, ale spod pokrywy głowy, którą rozdarło uderzenie, wystawały poszarpane elementy elektroniki.

„Nadszedł czas z tym skończyć!”
„Koniec z tym! Cheese!”
„Chao!”

Na wezwanie Cream Cheese rzucił się do ataku i uderza robota w najbardziej wrażliwy obszar!

BACH! BZZZZT…!

Z robota posypały się iskry, po czym przestał działać. Cream podfrunęła do niego, po czym chwyciła mocno za rozciągnięty przewód, uniemożliwiając robotowi poruszanie się.

„Zły robocie, próbujący dopaść Chao! Złapaliśmy cię na gorącym uczynku!”

Tak oto w końcu słynny detektywistyczny duet Cream & Cheese schwytał prawdziwego winnego w sprawie uprowadzeń Chao!


Wkrótce…

Podążając tropem robota, znaleziono wiele Chao w magazynie na obrzeżach miasta – wszystkie zostały zabrane i otoczone troskliwą opieką. Każde spośród schwytanych Chao zaliczało się do niezwykłych. Jak ktoś mógł im zrobić coś takiego? Resztą zajęła się policja.

Cream bardziej interesował szef mafii. Nie trzeba było dodawać, że wspieranie Chao i ich przyjaciół całkowicie ją pochłonęło. Tak zaczęła od czasu do czasu pomagać „dobrej mafii”.

„Słyszałam, że szef mafii ma nowego poplecznika.”

Nie trzeba było długo czekać, by na Station Square pojawiły się nowe plotki…!

Następnego dnia o 10.35 w Mystic Ruins…

Na wzgórzu w pobliżu stacji Mystic Ruins, gdzie znajduje się warsztat Tailsa

„A niech mnie, Big użył swoich umiejętności wędkarskich, żeby pokonać tego robota! Cream jak zawsze nie próżnowała, a jej mały detektyw był super!”

Sonic zobaczył, jak Big i inni dostarczający jaja Chao przekraczają bramę Chao Garden i powiedział z zaskoczoną miną.

„Ten robot to ZERO, który wcześniej porwał Amy, co nie? Powiedziałbym, że nic a nic się nie zmienił” – dokończył, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Drzwi do warsztatu otworzyły się za jego plecami i wybiegł z nich Tails.

„Mam, Sonic! Już wiem!” – Tails, który prowadził badania z użyciem swojego sprzętu w warsztacie, ogłosił zaskakujące odkrycie.


„Odkryłem, że anomalie były powodowane przez Upiorny Rubin, więc przeprowadziłem badania skupiające się na ich energii.”

Gwiazda ich planety była całkowicie pokryta bardzo cienką warstwą promieniowania fantomowej energii rubinu. A anomalie występowały tylko na tej planecie. Eggman użył mocy Upiornego Rubinu – która może być użyta tylko raz – aby zniekształcić postrzeganie świata w wirtualnej rzeczywistości, przeciwko planecie, na której mieszka Sonic i jego przyjaciele.

„Więc Eggman… zniekształcił nasze postrzeganie tej planety i spowodował tę globalną anomalię!”

Skutki anomalii były stosunkowo niewielkie – niepokojący wiatr zawiał przez warsztat Tailsa.

„Co masz na myśli?”, zdziwił się Sonic, w reakcji na co Tails kontynuował:
„Jeśli sama planeta została oszukana, to my mieszkający i urodzeni na tej planecie, również zostaliśmy przez to dotknięci. Na całym świecie. Eggman wykorzystał moc Upiornego Rubinu w najbardziej opłacalny energetycznie sposób. To niesamowite…”

Sonic gwiżdże z podziwem, a Tails wzdycha zachwycony.

„Więc wszystkie te różne anomalie, które mają wszędzie miejsce, są wytworem naszej planety? Nawet scenarzyści są zaskoczeni!”
„Nie, jest inaczej, Sonic”, mówił dalej Tails. „Koniec końców Eggman nie mógł kontrolować tego, jak cała planeta zostanie oszukana. W rezultacie kosmiczna kurtyna świetlna działała jak antena zbierająca obrazy, odbierając „myśli” wszystkich i przekazując je z powrotem do gwiazdy. I to właśnie ujawnia się jako wszechobecne „anomalie”. I tym razem nie jest to hipoteza, ale wniosek oparty na solidnej obserwacji wielu pasm fantomowej rubinowej energii, docierającej do powierzchni, rozciągającej się od kosmicznej kurtyny świetlnej.”
„Hm… Więc mówisz, że ta sytuacja jest również naszym dziełem. To interesujące, ale i trochę problemowe, gdy obrazy, które masz w głowie, wylatują same na zewnątrz…”
„Dla osoby, która je otrzymała, również”, Tails odpowiedział z zawadiackim uśmiechem, skubiąc rąbek swojej spódnicy.
„Ale…”, zawahał się Sonic. „Choć ma to dla mnie sens, pytanie wciąż pozostaje: co Eggman będzie z tego miał? Mógł wykorzystać ten bałagan i przejąć władzę nad światem. O co mu do licha chodzi?”

Dowiedziawszy się tak wiele, Sonic był wręcz przeciwnie zdezorientowany. Przez chwilę panowała cisza.
Po paru sekundach to Tails otworzył usta, które jaśniały w uśmiechu:
„Nie wiem. Jeśli jednak zniszczymy obiekt lub urządzenie, które utrzymuje tę kurtynę świetlną, gwiazda powinna się obudzić! Zlokalizowałem go już, badając przepływ energii! A więc, Sonic…!”

Sonic, który odzyskał swój radosny wyraz twarzy na dźwięk sugestii Tailsa, z miejsca przejmuje pałeczkę.

„Okej! Ruszajmy! Pora posprzątać ten bałagan! Będziesz mnie nawigował, Tails!”

Sonic zaśmiał się, a Tails odwzajemnił uśmiech:
„Jasne! Zajmę się tym!”

Tak oto para przyjaciół nareszcie wyruszyła do miejsca incydentu.

Kalendarz

Link do kalendarza: Październik 2023
Zobacz także: Wrzesień 2023

Źródło: sega.sonic.jp

Podziel się z innymi!
Domyślny obrazek
Arici Albastru
Rozpędź się, ściana sama się znajdzie.
Artykuły: 56