Omega i jego akademia Senka-do

Akt 9: Być sobą

Dawno, dawno temu, do świata Walczących Królestw przyleciał z nieba żelazna arka, emitująca upiorne czerwono-fioletowe światło. Jeszcze bardziej przerażający był kontur, który wyłonił się z blasku – to metalowy Robokwiat. Jego ostre liście przebijały się przez czarną zbroję, a gorące pąki kwiatowe tryskały ogniem. Ludzie na całym świecie żyli w strachu przed straszliwym Robokwiatem.

Tym, który w pojedynkę przerwał terror Robokwiatu, był wojownik wielkiej siły i szlachetności. Jego imię to Omega. Omega dostrzegł piękno w życiowej drodze kwiatu, który nieustannie dążył do śmiertelnej bitwy i nazwał go Senka – Wojenny Kwiat. Tak powstała Akademia Senka-do Omegi, szkoląca wojowników w technice Wojennego Kwiatu. Jej adept, który zdołałby wygrać wszystkie pojedynki, zostałby uznany za symbol prawdziwego piękna.


Obecnie Senka-do Omegi szczyci się kilkusetletnią tradycją. Rygor jego treningu sprawił, że jak dotąd nikt nie był w stanie osiągnąć mistrzostwa w tej sztuce. Wśród licznych jej uczniów była wschodząca piękność, nietoperzyca Rouge.

GRATATA-TATATA!

„O nie! Trzy poziomy ciężkozbrojnej kompozycji kwiatowej to nieuczciwa zagrywka!”
„Gdy nadchodzi czas układania Senka-do, nie ma czegoś takiego jak oszustwa czy nieuczciwe zagrywki na polu bitwy.”

Aranżacja Kwiatów Wojennych Rouge jest bezradna wobec deszczu kul armatnich wystrzelonych przez Kwiaty Wojenne Omegi. Atak Omegi jest przytłaczający – po jego stronie walczy ogromna liczba dział Robokwiatów, która nie przerywa natarcia. Wreszcie dochodzi do ostatecznego cięcia liściem, a Senka Rouge rozpada się na pół. Zwycięstwo zostało rozstrzygnięte w jednej chwili.

Wojenna kompozycja kwiatowa Rouge zaczyna się i kończy na pięknie. Sama ubrana we wspaniałe kimono, osobiście instruuje Wojenne Kwiaty jeden po drugim. Nietoperzyca i kwiaty w walce są jednym ciałem, a po przegranym pojedynku na jej ubiorze nie widać nawet najmniejszego śladu walki. To jest jej styl.

Obecnie żaden z uczniów Omegi nie był w stanie dorównać Rouge, jednak w walce z samym robotem jej kwiaty i liście zostają obrócone w perzynę. Dzisiejsze ćwiczenia zaowocowały kolejnym rozczarowującym wynikiem. Nie zważając na przygnębienie nietoperzycy, Omega wyciąga z kieszeni lśniące nożyce.

„Ujawnienie nagrody za misję.”
„To przecież…!”

W dłoniach Omegi ujrzała nożyce do kwiatów z litego diamentu, przyznawane jedynie tym, którzy osiągnęli najwyższy poziom umiejętności. Zdobycie tych nożyc było prawdziwym celem Rouge. Była to największa siła napędowa wszystkich jej wysiłków. Wielkie, błyszczące diamenty zdobiące uchwyty… „Jakie piękne” – pomyślała, nie mogąc powstrzymać westchnienia zachwytu.

„Pracuj dalej.”

Dwa słowa Omegi przywróciło dziewczynę do rzeczywistości. Energia, którą wypełnił ją widok tego niezwykłego skarbu, w mig uleciała, a jej ramiona znów opadły w rezygnacji.

O zmierzchu wracała do domu powolnym spacerem. Dla tych nożyc dzień w dzień walczyła z samą sobą na drakońskich treningach. Jednak cel pomimo wszystkich tych starań wciąż był zbyt daleko. Rouge westchnęła głośno z rozpaczy, ale… Pewne uczucie dyskomfortu sprawiało, że zatrzymała się. Tak, naprawdę „walczę z samą sobą”. Co ja właściwie robię? Przez kilka długich chwil wpatrywała się w Księżyc. Wypuściła małe, krótkie westchnienie i uśmiechnęła się szelmowsko.

„Muszę być sobą, a wtedy mi się uda!”


Kilka godzin później akcja przeniosła się do Ogrodu Czerwonego Jadeitu, zbudowany po to, by odgrodzić lokację, gdzie niegdyś spadł żelazny statek. Tam Omega kosił Robokwiaty, strzelając dziko z ciężkiej broni, a Rouge zapewniała mu wsparcie.

GRATATA-TATATA!

Ogród Czerwonego Jadeitu to nie tylko strefa produkcji Robokwiatów. Stanowi on również izolację dla dzikich Robokwiatów, które należy regularnie „przerzedzać”. Rouge otrzymała pozwolenie, by ponownie rzucić okiem na nożyce, pod warunkiem, że będzie pomagać w tym procesie. Nie było to nic innego jak przegląd zabezpieczeń jednostki.

„Spalanie! Wycinanie! Robokwiaty zostaną wyeliminowane w największym możliwym stopniu.”

Podczas gdy Omega zmiatał jeden po drugim nacierające Robokwiaty, Rouge podśmiewała się mimowolnie z tego, jak tworzy kwiatową kompozycję wojenną.

Wreszcie dotarli do środkowej części Ogrodu Czerwonego Jadeitu. Tam, w zadaszonej, ale odsłoniętej altanie, umieszczone były jej utęsknione nożyce, błyszczące olśniewająco. Zachwycający blask nożyc nie słabł nawet w ciemności. Lodowe, przezroczyste ostrza odbijały nawet najmniejsze promyki światła i mieniły się tęczowymi kolorami.

Rouge odruchowo sięgnęła po nożyce, pozostawione bez żadnej ochrony… I wtedy aktywowały się Kwiaty Wojenne ukryte po obu ich stronach! W jednej chwili pnącza rozciągają się i zakrywają zdobycz.

„Wysoki poziom zabezpieczeń… Och…”

Rouge patrzyła ze zdumieniem i uznaniem. Z jej punktu widzenia takie zabezpieczenia były dziecinie proste. Wydawały się wręcz banalne do przełamania. W drodze powrotnej od Omegi Rouge wciąż się uśmiechała. Wystarczy już wglądu w zabezpieczenia. Zakradnie się tu dziś wieczorem. I w tej chwili, gdy o tym pomyślała… Właśnie wtedy cała frustracja spowodowana miesiącami trudnych ćwiczeń i niekończącymi się porażkami w potyczkach z Omegą powróciła do jej serca.

„Hmph.”
“Godzenie się na niekończące przegrane to również ”walka z samą sobą”. Chcę tych nożyc i chcę pokonać Omegę. Jestem chciwa i nie odpuszczę żadnej z tych rzeczy! Co powinnam zrobić?”

Spojrzała nagle w niebo i zauważyła, że Robokwiaty, które miał przyciąć ostrzał Omegi, tańczą teraz lekko na wietrze. Był to gatunek latający, uważany za nieodpowiedni do walki twarzą w twarz, jednak…

„Zaskakujące, że potrafią latać”, mruknęła Rouge, czując jak spływa na nią wielka inspiracja.
„Mam cię!”

Rouge złapała jeden z nich i podekscytowana ruszyła do domu.


Nadszedł dzień egzaminu na najwyższy stopień sztuki walki w Senka-do. W samym środku Ogrodu Czerwonego Jadeitu, u podnóża starożytnych ruin żelaznego statku, wewnątrz treningowego dojo znajdowała się wspaniała sala o powierzchni dwunastu tatami oraz trzech metrów kwadratowych, co dawało prawie dwadzieścia metrów kwadratowych. To tam Rouge i Omega uroczyście i zawzięcie wykonywali swoje kompozycje Wojennych Kwiatów.

BUU-UU!

Dźwięk pocisku hola ogłosił rozpoczęcie walki.

Senka Rouge otwiera pojedynek rozsiewając zasłonę dymną z pyłku! Jednocześnie przyjmuje postawę defensywną i przygotowuje się na atak Omegi.

„Zasłona dymna zmniejsza widoczność. Żaden problem.”

Senka Omegi nie zważając na to zasypują powierzchnię bombardowaniem z góry.

GRATATA-TATATA!

Senka Rouge kryły się w zasłonie dymnej, ale były coraz bardziej wyczerpane. Jednak w chwili, gdy pyłek opadł, Omega zdumiał się widokiem, który się z niego wyłonił. Ujrzał dwa Kwiaty Wojenne, z których jeden trzymał diamentowe nożyce wysoko w powietrzu.

„Co takiego?!”
„Zabezpieczenia Ogrodu Czerwonego Jadeitu urządzono wyłącznie z myślą o mobianach – o innych obiektach już nie. Wygląda na to, że miałam rację! Pora odebrać skarb!”

Podczas ceremonii otwarcia Rouge poinstruowała jeden z Kwiatów Wojny, by ukrywając się za zasłoną dymną opuścił salę i z pomocą latającego Robokwiatu ukradł nożyce.

„Rouge! Nieprawdopodobne!”

Oczy Omegi rozbłysły w reakcji na niespodziewane wydarzenie. Nastąpiła chwilowa ciszy.

TRZASK!

Niespodziewany cios Senka Rouge z całej siły trafia w czuły punkt Senka Omegi i zadaje śmiertelną ranę.

„To niedozwolone! Naruszenie reguł walki! Nieuczciwa zagrywka!”
„Nie? Przecież gdy rozpoczyna się walka, nie ma oszustw, ani nieuczciwych zagrywek, prawda?”

Natychmiast po tym jej dwa Kwiaty Wojenne wzbijają się do lotu za pomocą liści i łączą się ze sobą w powietrzu. Trzymając nożyce wysoko w górze, są w stanie objąć Senkę Omegi ich zasięgiem.

„Robię, co chcę i zdobywam wszystko, co chcę… To jest mój styl, Omega!”

Następną rzeczą jaką widzi Omega, jest dostojna postać nietoperzycy wpatrującej się ze spokojem w pole bitwy… Właśnie tam jej Wojenny Kwiat rozcinał nożycami Wojenny Kwiat Omegi na pół.

BRZDĘK!

„…Wspaniałe.”

W dojo zapadła cisza. Tak narodził się nowy symbol prawdziwego piękna.


„Rouge, jesteś mistrzynią w swojej sztuce.”
„Udało się! O to mi chodziło! Lubię mistrzów, którzy łapią, o co chodzi!”

Rouge była podekscytowana jak mała dziewczynka z nożyczkami i certyfikatem pełnego zaliczenia w dłoni. Nożyczki zostały skradzione podczas walki, ale teraz należały już wyłącznie do niej. Jednak… osiągnąwszy swoje od lat pielęgnowane marzenie, Rouge zdała sobie również sprawę, że nie ma już żadnego powodu, dla którego miałaby tu zostać.

„Cóż, nie interesują mnie tytuły ani nic w tym rodzaju. Skoro dostałam to, czego chciałam, mogę pożegnać się z tym nędznym dojo…”

Mruknęła do siebie i zaczęła odchodzić. Wtem Omega wyciągnął coś z kieszeni, zupełnie jakby czytał w jej myślach.

„Nagroda za drugą misję. Nożyce do kwiatów z czerwonego jadeitu.”

Ognisty blask rubinu od razu podbił serce Rouge… Odwróciła się natychmiast, szybko podeszła do Omegi i poprosiła:

„Opowiedz mi więcej.”
„Legendarne siedem nożyczek”, przekazał Omega w swoim stylu.

Rouge, jako nowa mistrzyni szkoły, była teraz częściowo odpowiedzialna za strzeżenie niedostępności Ogrodu Czerwonego Jadeitu. Niestrudzenie poprawiała swe piękno i stawała w szranki z Omegą, by dostać wszystkie nożyce w swoje ręce… Innymi słowy, był to początek złotego wieku Akademii Senka-do Omegi.

Śladami za czerwonym jadeitem…

„Bitwa Kwiatów Wojennych była super, Tails! Rouge i Omega byli tacy fajni! Wiedziałem, że wszystko dobrze się skończy!”

Sonic był w dobrym nastroju, obserwując nadzwyczaj wielką bitwę zza krzaków w Ogrodzie Czerwonego Jadeitu. Tails, który uwielbia roboty, poszedł w jego ślady.

„Masz rację, Sonic! Tak czy inaczej Robokwiat wydaje się być przemienioną wersją badnika Eggmana, jednak zastanawia mnie, jak działa i jak rozumie polecenia swojego twórcy? A co ważniejsze…!”

Tails, zdając sobie sprawę z ważnego faktu, powrócił do poważnego wyrazu twarzy i pokazał Sonicowi wartości wyświetlane przez jego detektor energii.

„Spójrz! Ta reakcja energetyczna. Ta długość fali energii… To… To ślad energetyczny Upiornego Rubinu!
„…Upiorny Rubin.”

Tajemniczy kamień, który ma moc wpływania na mózgi żywych stworzeń, tworzenia w nich potężnej wirtualnej rzeczywistości i zmieniania świata. Przepadł po poprzedniej bitwie z armią Eggmana i prawdopodobnie zniknął z tego świata.

„Energia emanuje z tego ogrodu botanicznego we wszystkie strony. Jestem pewien, że taka gwałtowna reakcja nastąpi później na całym świecie… Chodzi mi, że…”

Sonic, który tymczasem zerwał się i wskoczył na żelazny statek znajdujący się w centrum Ogrodu Czerwonego Jadeitu, Tails uśmiechnął się i kontynuował.

„Ten statek jest hipocentrum przemian… Czym on właściwie jest?”

Gdy w powietrzu zawiał niepokojący wiatr, szeleszcząc liśćmi Robokwiatów pod stopami Tailsa, lisek był już wewnątrz arki i mówił dalej.

„Tak! Ta Arka również jest wariacją statku bojowego Eggmana! Znalazłem element, które wyglądał jak kondensator i też wykazywał silną reakcję energetyczną. Myślę, że statek został porzucony po poprzedniej bitwie, naładowany energią Upiornego Rubinu po jego poprzedniej aktywacji. Eggman musiał to w jakiś sposób wykorzystać!”

Tails w ekscytacji mówi o wszystkim naraz. Ale… Ale… Znów zwiesił ramiona zasmucony.

„Ale to, co dzieje się teraz na świecie, różni się nieco od rzeczywistości wirtualnej i nie ma możliwości, żeby jedna aktywacja doprowadziła do tak chaotycznej sytuacji… Wciąż tak wiele nie rozumiem… Ech, przepraszam…”

Tails przykucnął ukrywając twarz w dłoniach.

„O czym ty mówisz, Tails? Wygląda na to, że już wszystko rozgryzłeś!”

Sonic mimowolnie uśmiechnął się na obserwację, jak dobrze jego przyjaciel przywykł do odruchu siadania w taki sposób, by nie pobrudzić sobie spódnicy. Zeskoczył ze szczytu żelaznego statku i usiadł obok liska, klepiąc go po ramieniu i pocieszając z uśmiechem.

„…?!”
„Jeśli to jest hipocentrum, to znaczy, że druga strona planety jest najsłabiej dotknięta przez energię, prawda? Jeśli Eggmana nie ma tutaj, to pewnie jest tam, czyż nie?”
„…Acha!”
„Tego, czego nie wiemy, dowiemy się później. Znajdziemy Eggmana i zapytamy niego samego!”
„Tak, masz rację…! Przepraszam, znowu czuję się przygnębiony.”
„Nie ma sprawy, Tails! Bez ciebie nic bym nie zrozumiał. Liczę na Ciebie!”

Powiedziawszy to, Sonic wstał szybko. Tails również pozbierał się w pośpiechu. Jak to jest, że kiedy jesteś z Sonicem, zawsze masz dobry humor?

Tę sprawę z pewnością uda się zakończyć… szczęśliwie. Do Tailsa znów zaczęła wracać pewność siebie, wzrastająca nawet pomimo braku solidnych dowodów. Z jego twarzy zniknęło przygnębienie i pędził w dobrym nastroju tuż za Soniciem.

„Tylko czekaj, Eggman! Znajdę cię, bez względu na to, gdzie się ukryjesz!”

Kalendarz

Link do kalendarza: Wrzesień 2023
Zobacz także: Sierpień 2023

Źródło: sonic.sega.jp

Podziel się z innymi!
Domyślny obrazek
Arici Albastru
Rozpędź się, ściana sama się znajdzie.
Artykuły: 56