Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 180 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Szukaj:
Autor Wiadomość
Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 16 mar 2019, 23:32 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Jeden z robotów mających przypominać strusia dostał w szyję białą Mocą Kolorów, co skończyło się odcięciem głowy od reszty tułowia. Robot natychmiast zesztywniał i upadł bokiem, przewracając pozostałe dwa swoim ciałem.

Niestety, strusi było dziwnie sporo. Najwidoczniej część z nich nie przybyła tu kapsułami, bo niektóre nawet miały nogi pobrudzone błotem, którego w najbliższej okolicy zdecydowanie brakuje.
Kolejne strzały skosiły pięć tych maszyn. Udało się też zestrzelić jednego z strzelców. Po chwili jednak pozostałe trzy trójki znalazły się na tuż przed barykadą.

Pierwsza maszyna na czele wbiła się prosto na ranionego wcześniej Wallace'a, wbijając go w ziemię nogami, co tym bardziej zabolało go w prawym barku. Strzał Harrisa obalił maszynę na bok.
Kolejna próbowała wbić się na rysia i kotkę, jednak ci w porę uskoczyli, kiedy Łeb wystrzelił z Asteroid Wispona w dwie najbliższe maszyny i uderzył się głowa w głowę z trzecią, zwyciężając.

Niestety, tym razem chyba trochę przecenił siłę swojej głowy bo upadł po zderzeniu, trzymając się czoła.
Pozostałe strusie cofnęły się, a okręt zrzucił ostatnią, największą kapsułę.
- Dobra, co tym razem? - ryś podszedł do Wallace'a, który jęczał z bólu i oparł się plecami o wewnętrzną stronę barykady, chowając nieco głowę.

Po Egg Pawnach i żołnierzach nie widać śladu, ale w oddali coś wystawili. Coś dużego...
Maszyna zbliżała się powoli słyszanymi krokami.
- Co to może być? - zapytał Harris, zapominając o byciu odsłoniętym na stojąco i nieco się zbliżył pomiędzy pierwszą linię obrony i prowizoryczny środek.
Drzewa rozstępowały się.

Waszym oczom ukazał się szary robot na gąsienicach. Miał dobre dziesięć metrów, masywną budowę o olbrzymich ramionach i głowę nieco wystawioną na garbie, która patrzyła na świat czerwonym ślepiem z czarną "źrenicą".
- Dobra, mamy chyba przekichane... - odezwał się Łeb, który oprzytomniał. Z brzucha robota wyleciały cztery granaty.
- Poprawka, mamy naprawdę przekichane... - granaty wyleciały prosto w okolice barykad, roztrzaskując je w mak i odrzucając całą waszą piątkę do tyłu.

Harris i lis-rekrut szybko do was doskoczyli, pomagając dojść do środkowej barykady.
- Zbliża się!
- Nadciągają żołnierze i Egg Pawny..! Egg Walkery!

Stromagg

- Dokopać im jak najmocniej. - szczęk kuszy, bełt nastawia się idealnie na linii łożyska.
- W tym budynku może być ich więcej od nas. Musimy dobrze to zrobić. - odpowiedział Hati, poprawiając nieco hak na lince.
- Wystarczy, że ich wysadzę. - Rupert dokładnie ustawił kanister czarnej Mocy Kolorów.
- Zbyt stabilna budowla na tak mały magazynek. Ale zrobienie wybuchów w środku brzmi nieźle. - odpowiedziała Zielona, która dzięki tobie ochłonęła.
- Więc uderzamy w jaki sposób? - zapytał Efti, biorąc pobliską broń spod pancernika, jaką była dwururka. Zdołał zebrać kilka naboi.
- Walniemy ich od dwóch stron. - Hati klęknął przy barykadzie. Tylko one pozwalały wam uniknąć wykrycia. - Ja, Emily [Zielona] i Efti uderzymy od frontu, a Stromagg i Rupert wtedy walną ich od tyłu. Czarny Wispon pozwoli nieco im namieszać, a Stromagg i ja z swoim sprzętem możemy mocno im dokopać. Co sądzicie? - zapytał, spoglądając w waszą stronę, a szczególnie na ciebie.

Może i twoja obelga trochę na niego podziałała i ty byłeś najlepszym kandydatem do postawienia przeciw jego planowi w imię dominacji w grupie.

Will

- Przybyliśmy tam mniej więcej w podobnym czasie. W końcu ta sama okolica zamieszkania i opuszczenie jej z podobnych przyczyn. - odpowiedziała na pytanie o znajomości.

- Miałam... - odezwała się cicho. - Rodzinę... Znaczy... - podrapała się po kolcach i westchnęła, obracając w rękach "matrioszkę".
- Bardziej ja przypominałam ten zegarek. Liczyłam, że mama, tata i brat któregoś dnia przybędą, wyleczeni z pustynnej grypy... Ale w końcu dowiedziałam się o zdarzeniach w wiosce, kiedy oddział z Desert Harbor zmuszony był... pewnie już wiesz. - obejrzała się w stronę bramy, tam gdzie stał Bruce. Po tym spojrzała znowu na matrioszkę i powoli usiadła na pobliskim kamieniu, jaki musiał wyłonić się swego czasu spod wydm.

- Masz szczęście, że nigdy nie widziałeś na oczy pustynnej grypy... - wcześniej puściła ten temat na bok pod wpływem twojego kontynuowania. - Kiedy widzisz znajome twarze, które kierują się na ciebie chcąc zrobić ci krzywdę w niejasnym szale... - podała ci matrioszkę zanim zdążyła ją upuścić pod wpływem drżenia palców. Zakryła twarz rękoma.

- Łudzisz się, że wszystko będzie dobrze, a tak naprawdę nie ma właściwie innego sposobu na unicestwienie tej choroby niż pozbycie się nosicieli... To zdecydowanie dzieło Eggmana. Tylko on mógł wymyślić coś takiego. - odkryła twarz i złożyła ręce na piersi. - Pewnie nie ma obecnie nikogo, kto by nie stracił bliskich w ciągu tych dziewięciu miesięcy... Ty też poniosłeś stratę? - spojrzała ci prosto w oczy już nieco bardziej neutralnym spojrzeniem.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 17 mar 2019, 0:08 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Nie odpowiadam, zarzucam tylko plecak na plecy, a skrzynkę wkopuję do studni. Podrzucam starym detonatorem w dłoni.
- Zgadzam się, każdy coś stracił, ale nie tylko w ciągu tych kilku miesięcy -Podaję jej dłoń, aby pomóc wstać.- Jednak czasy są zbyt okrutne, aby móc, chociaż porządnie opłakać bliskich... Lub inną stratę. Musimy być jak wskazówki zegara i cały czas poruszać się do przodu. Chociażby to znaczyło zataczanie się kołem, ale taka jest historia. Stanie w miejscu sprawia, że zegarek jest popsuty a popsuty zegarek, nikomu nie jest potrzebny. Teraz chodź, musimy jakoś wejść do środka i mam już pomysł w zapasie jak to zrobić, ale najpierw musimy zapoznać się z sytuacją...

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 17 mar 2019, 1:46 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"Cholera... liczyłam, że tu sobie odpocznę, napiję się i na spokojnie wrócę sobie do bazy. Ale oczywiście zamiast tego tutaj umrę i odmówiono mi nawet ostatniego łyka whiskey przed śmiercią!" przeklinałam pod nosem podnosząc się z ziemi i obserwując zbliżającego się do nas robota.


- Przynajmniej zginiemy z rąk czegoś nowego... Jedyne czego nie chciałam to zostać zabita przez Egg Pawna - parsknęłam śmiechem i podeszłam nieco bliżej aby przyjrzeć się maszynie.

- Na pewno musimy wyeliminować jego gwardię. Gdyby się to udało mogłabym spróbować się do niego zbliżyć i przeanalizować jego słabości. - wskazałam na urządzenie na ręku. - Możemy też spróbować nawalać do niego wszystkim co mamy, ale wątpię żeby to coś dało bez dział większego kalibru. Tak czy siak musimy rozwalić jego roboty przyboczne. Jakie rozkazy szefie? - krzyknęłam do dowódcy i czekałam na jego decyzję.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 17 mar 2019, 23:33 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Tak, rozbicie gwardii jest najsensowniejsze w tej chwili. - przytaknął już przy wspomnieniu o tym, dając sygnał.
Kolejna trójka strusi została zdjęta celnym strzałem z Void Wispona. Jeden z imperialnych żołnierzy, już po zdobyciu nowej broni na miejsce straconej przez inny strzał Void Wispona, ostrzelał wasze pozycje ogniem zaporowym, do którego włączyli się kolejni dwaj. Szybko jednak przewodzący tej akcji został ściągnięty przez celny strzał Filona, który przeniósł się w okolice zbrojowni numer 1, na nieco lepszą pozycję do ostrzeliwania.

Maszyn wyraźnie było mniej.
Dwaj żołnierze nieco spanikowali i cofnęli się na tyły, Egg Pawny szły marszem, a Egg Walkery przemieszczały się swoją nową, bardziej ofensywną taktyką, stając się jednocześnie żelazem armatnim.
Nowa maszyna jechała dalej nieco wolniej od przemieszczających się Egg Pawnów, ale na razie nic wam z jej strony nie groziło. Gorzej to może wyglądać, gdy już podjedzie.

Will

Jeżyca uśmiechnęła się podczas wstawania przy trzymaniu za twoją rękę.
- Masz zupełną rację co do tego. Pewnie dlatego wielu jeszcze się nie załamało. - i szła obok ciebie w drodze powrotnej, znów tak samo uśmiechnięta jak na początku.

Znaleźliście się z powrotem przy bramie, gdzie dowódca z wioski już sam dyskutował bardziej na spokojnie z strażnikiem. Bruce z swoimi rękami na piersi dostrzegł was od razu gdy tylko przeszliście obok pierwszego pojazdu.
- Punkt imigracyjny nas nie minie. No ale to i tak lepsze niż być poza miastem. - wyjaśnił od razu uprzedzając wszelkie pytania. - Gorzej, jeśli żołnierze Anonima dali już twój opis jako Heroldobójcy... - dodał ciszej i po chwili nastąpił zgrzyt.

Potężna brama zaczęła rozsuwać się od środka na boki, w dwóch częściach. Nie ma wątpliwości, to kawał solidnego zabezpieczenia... Te wrota od środka wyglądały jakby zbudowano je z ścianek dziesięciu grubych sejfów. Pomyśleć tylko jaki mechanizm użyto dla tych drzwi...
- Do pojazdów! - nakazał dowódca, wsiadając jako pasażer do najbliższego.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 17 mar 2019, 23:59 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"Dobra, czas działać!" pomyślałam wypuszczając powietrze a następnie krzyknęłam:


- Postrzelajcie w nich jeszcze trochę, zaraz wchodzę!


Jak błyskawica rzuciłam się do magazynu i chwyciłam elektryczny Wispon. Przydałby się też jakiś granat, ale nie można mieć wszystkiego. Szybko schyliłam się przekładając nóż ze skrytki w bucie do pasa, a także wyciągając zza pazuch tablet i położyłam na ziemi by mi nie przeszkadzał. Następnie aktywowałam swój komputerek na ręku, by przygotować go do analizy.

Po tym wszystkim wyskoczyłam z magazynu licząc że robotów wokół giganta będzie jeszcze mniej i ruszyłam prosto na niego pragnąc wspiąć się po stalowych rurach wystających z jego przodu a następnie chwycić się przy jego torsie.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 mar 2019, 15:18 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Bruce... - Chwytam kreta za ramię -W tej sprawie... Domyślam się, kogo Anonim pośle, musimy też coś zrobić ze skarbem, jaki udało się zabrać mu sprzed nosa. Spotkajmy się potem w jakimś ustronnym miejscu. Ja się trochę przejdę, zasięgnę języka, może czegoś się dowiem. Weź kogoś, kto wydaje ci się godny zaufania i na pewno nie jest nikim od Anonima. Chaos wie, czy jakiś jego agent postanowił się jeszcze nie ujawnić i jechał cały czas z nami. - Kieruję się w stronę, paki gdzie sobie drzemałem i dyskutowałem z tym zamaskowanym szajbusem. To nie jest tak, że mu ufam. Potrzebuję, kogoś, kto zna tę okolicę lepiej niż ja i ma znajomości.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 18 mar 2019, 23:59 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Robi się! - odpowiedział dowódca, a jego strzał z Void Wispona przechwycił pierwsze rakiety jakie wyleciały z barków kolosalnej maszyny. Oprócz tego pozbył się jednego Egg Walkera.

Gdy przygotowania się skończyły, maszyna wkroczyła idealnie na barykadę, a wokół niego było tylko kilka Egg Pawnów, dwa Egg Walkery oraz żołnierze z tyłu. Filon zestrzelił kolejnego Egg Walkera, ryś-rekrut drugiego, a po chwili do akcji wkroczył tur, który swoim młotem bez problemu rozbijał pozostałe Egg Pawny, które z bliska miały problem trafić całkiem żwawego przeciwnika nawet pomimo jego postury.
Niestety, w tej chwili doszło do kolejnej ofiary. Dwaj żołnierze w końcu znaleźli okazję do oddania strzałów właśnie na tura, przy okazji przyjacielskim ogniem niszcząc dwa ostatnie Egg Pawny, padł on pod ciężkim ostrzałem na plecy. Jego młot z hukiem uderzył o ziemię.

Nawet chyba nikt nie zauważył jak wskoczyłaś na punkt od frontu między gąsienicami, przytrzymując się wystających elementów jego torsu.
Usłyszałaś też strzały na bokach od strony barykady, skierowane na żołnierzy z tyłu. Widać że chciano jak najszybciej pomścić ofiary walk.

Okręt był w oddali, jakby nieruchomy w powietrzu. Kapsuły nie spadały, co oznaczało tylko jedno. Ta wielka maszyna była najwidoczniej ostatnia.

Will

Kret nieco zaskoczony spojrzał na ciebie przez swoje gogle, spojrzał na innych i przytaknął ci bez słowa głową. Weszliście na pakę. Tym razem w trójkę z lisem i kretem siedzieliście z tyłu, a kojot i jakiś szakal byli w środku pojazdu.
Przejechaliście po kolei przez wrota, które wraz z wjeżdżaniem ostatniego pojazdu powoli już się zaczęły zamykać. Strażnik sprzed bramy znalazł się już wewnątrz, aż zakrył go cień.

Jechaliście tunelem nieznacznie oświetlonym pomarańczowymi lampami. W wielu miejscach był półmrok, ale wystarczająco jasny aby jednak zawsze widzieć chociaż kontury. Raz minęliście się też z dwoma sylwetkami patrolu, który zszedł na bok widząc wasze światła. W oddali zamigotał już koniec tunelu...

Desert Harbor zdecydowanie zasługiwał na swoje miano.
Kiedy kret nie był jakoś wzruszony, tak lis wyraźnie wytrzeszczył oczy na widok tego miejsca.
Nie do końca może chodziło o te uliczki punktu imigracyjnego, gdzie jasnożółte budynki z piaskowca czasami bywały nieznacznie uszkodzone, a grunt wprawiał pojazd w drgania, jednak miejsce prezentowało się nawet nieźle. Im bardziej zbliżaliście się do centrum dzielnicy, tym gęstszy ruch i większy gwar. Chyba pierwszy raz od dawna miałeś okazję ujrzeć tylu Mobian na jednym obszarze.

- To właśnie ta dzielnica, która była w kwarantannie tego dnia... Z czasem pustynna grypa musiała nieco wymrzeć i ilość zarażeń zmalała w zastraszającym tempie. Powiem więcej, teraz jeśli już wystąpi, to tylko pod formą jednodniowej gorączki. Nieszkodliwej gorączki. - opowiedział nieco historię tej okolicy Bruce. - Wygląda teraz dużo lepiej niż te pięć miesięcy temu. - pokiwał głową.

Jednak ta okolica i tak wyglądała biednie w porównaniu do tego co widać było w oddali.
Wieże z piaskowca wzmocnione okazjonalnie cegłą i rusztowaniem formowały się w istne "city" w stylu promowanego przez Imperium Metropolis na zachodnim kontynencie. Tworzyły one szereg kolumn, w których nawet stąd dostrzegalne było życie. Tak jakby wojny nigdy nie było.
Jeszcze dalej wznosił się nieznaczny dym kominów, najpewniej fabryk wyrobniczych zaopatrujących miasto w potrzebne przedmioty.

Wasze pojazdy w końcu się zatrzymały na dużym placu. Na miejscu powitał was pancernik z żółtym pancerzykiem na plecach i w charakterystycznym habicie z szarfą przechodzącą od prawego barku na lewe biodro. Otaczała go gwardia straży o lekkich szarych zbrojach wymieszanych z zwiewną tkaniną, każdy trzymający jakiś Wispon. Każdy tej samej postury, można powiedzieć że jakieś klony gdyby nie inne kolory futra i dostrzegalne różnice w cechach ras. Ustawieni w szeregu trzy po pięć, część z nich pomagała w wyładowaniu potrzebnych przedmiotów z ciężarówek.
- Udało nam się znaleźć dla was tymczasowe zakwaterowanie. - uśmiechnął się w waszą stronę, wzywając ręką jednego z żołnierzy. - Ahmis, poprowadź ich w stronę baraku z grupą żołnierzy! Wasz dowódca objaśni pewnie wszystkie założenia zamieszkania. - zaczął zacierać ręce z uśmiechem.

Ahmis zasalutował i zaczął czekać na zgromadzenie się waszej grupy stojąc na baczność jak posąg. Był to szary królik w podobnej do wielu strażników zbroi różniącej się jednak nieco lepszym ozdobieniem tkanin. Najpewniej oznaczało to którąś z wyższych rang. W ręku trzymał Wispon-bicz. W jego zielonych oczach dostrzegalna była charakterystyczna hardość. Tutejsi żołnierze zdecydowanie nie wyglądali na amatorów, na pewno musieli przechodzić jakieś szkolenia. Ich ustawianie się, stawanie na baczność czy sposób trzymania broni to forma jakiej nie powstydziliby się weterani słynnego Ruchu Oporu.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 mar 2019, 3:10 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Chwyciłam się przy boku maszyny i spojrzałam na komputerek. Obraz maszyny ukazał się na ekranie, teraz trzeba było poczekać chwilę aż zakończy się analiza. Trzymając się mocno jednego z elementów starałam się nie spaść, a w drugiej ręce trzymałam pistolet z którego strzeliłabym gdyby któryś z żołnierzy by mnie zauważył.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 mar 2019, 16:53 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ciekawe jak często używa tego bicza... Cóż nie mam nic przeciwko zakwaterowaniu, o ile nie ma w tym żadnego utrudnienia. Jakim jest grupa żołnierzy na przykład. Grypa przetrzebiła porządnie to miasto, a Anonim na pewno by sobie nie darował takiego kąska. Mają prawo nikomu nie ufać, ale nie podoba mi się sposób ich patrzenia... Szczególnie tego zająca, jednak na razie nie widzę lepszej koncepcji aniżeli nie posłuchanie grupy uzbrojonej w wispony wojaków, pozostaje mi tylko na razie, zachowywać się tak jak nasi gospodarze pragną. Ustawiam się, przed szeregiem czekając na resztę, trzymając plecak zarzucony przez ramię i rozglądam się, może dojrzę jakieś co ciekawsze lokacje już teraz.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 19 mar 2019, 23:44 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Twój komputerek zaczął skanowanie. Na modelu ujawniało się kilka punktów, które pokazywało miniaturowe opisy przemykające z dużą prędkością. Poszukiwania słabych punktów trwały.

Tymczasem jeden z żołnierzy skrył się za stertą Egg Pawnów, ostrzeliwując pozycje obronne. Sowa dostał w brzuch jedną z kul i skrył się za barykadą. Z drugiej strony żołnierz trzymał się tuż za gąsienicą, aż nagle został zestrzelony przez Filona.
Tymczasem wielka maszyna wystrzeliła kolejne dwie rakiety, które rozbiły środkową barykadę.
- Szybciej! - krzyknął Harris, kiedy w tej samej chwili pocisk z Void Wispona zabrał szczątki Egg Pawnów i żołnierz Imperium został ogłuszony uderzeniem przez pocisk Asteroid Wispona.

Skanowanie zakończone. Najsłabsze punkty znajdowały się w trzech miejscach:
- na plecach, linia jakby spajająca dwa punkty.
- bardzo cienka linia łącząca głowę i "garb".
- punkt między podestem dla gąsienic a tułowiem.
Oprócz tego wrażliwe były stawy pozwalające na przemieszczanie się danych części tułowia. Robot podjechał tuż pod barykadę, kiedy żołnierze rozbiegli się w różne strony, sowa i jeż-rekrut trzymani kolejno przez dowódcę i Łba.

Will

Gdy już w miarę się rozeszliście, kilku żołnierzy wsiadło w pojazdy i pokierowało je w jakąś stronę.
- To jeden z warunków. Oddajemy pojazdy, ale w razie potrzeby będą one w garażach na południu. Będą oznakowane. - przekazał wasz dowódca.
Ahmis zrobił wymach ręką wołający was w drogę. Ruszyliście grupą w stronę nieco mniej uczęszczanej uliczki.
- Zalecam trzymać się maksymalnie czwórkami. - dał znać dodatkowo, prowadząc was na czele, kiedy po bokach trzymało się łącznie czterech żołnierzy. Środki bezpieczeństwa musiały jednak być.

Po drodze dostrzegłeś sklepik z ubraniami wyraźnie pochodzącymi z innych kontynentów, "Muzeum Skarbów Pustynnych" czy nawet teatr o charakterystycznym, okrągłym kształcie budowli.
Zauważyłeś pewien schemat przechodzenia uliczek. Każdy budynek na głównej ulicy był od siebie oddzielony, ale uliczki łączyły się w szereg ścieżek tworzonych przez zbite zgrupowania mieszkań.

W końcu Ahmis stanął obok drzwi (a raczej ramy od drzwi zastępowanych fioletową tkaniną) trzypiętrowego budynku z wywieszonymi fioletowo-czarnymi flagami z okręgiem przypominającym słońce bez środka. Weszliście do środka już tylko z dwoma żołnierzami.

Pomieszczenie było holem jak w hotelu. W oddali dostrzegalna była recepcja za którą widoczne były szafki, a w pomieszczeniu dostrzegalne były siedzenia, stoliki, a nawet półki z książkami. Żołnierze stanęli obok recepcji.
- Dobra, zanim zaczniemy. - stanął przed wami dowódca. - Otrzymujemy tu pomieszczenia dwójkowo, dlatego spróbujcie ustalić pary. Na razie będzie to nasz dom. Pierwszy tydzień jest darmowy, ale ma to na celu pomóc w znalezieniu pracy. Jeśli jednak nie zamierzacie tu zostawać, to zaleca się opuścić to miejsce w ciągu czterech dni. Recepcja pomoże w ustaleniu działań. - wyjaśnił wstępnie. - Kolejne aspekty umowy poznacie jutro.
- Zanim się zakwaterujemy, trzeba będzie jednak odpowiedzieć na kilka pytań. I pokazać swoje rzeczy. Środki bezpieczeństwa. - zakończył na tym.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 mar 2019, 11:55 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Plecy, łączenia głowy i garbu, stawy i łączenie podwozia z tuowiem!

Krzyknęłam by poinformować resztę rebeliantów. Następnie wykorzystałam okazje, że pojazd zwolnił podczas przełamywania barykady i wskoczyłam na gąsienicę. Wyciągając elektryczny Wispon zaczęłam naprzemiennie uderzać w dostępne mi punkty przy stawach i łączeniach postawy oraz starając się sięgnąć do łączeń na "karku"

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 mar 2019, 19:36 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Cała ta akcja jest za zgodą MG (Ba, on ze mną ten dialog rozpisał:DD)
- Dobra. - kiwnął Bruce, czekając powoli na swoją kolej w kolejce. Najpierw była para Ahida z królikiem-dzieckiem. Potem lis-farbowiec z borsukiem, który wcześniej zniszczył pojazd Bomb Wisponem, a teraz przyszła wasza kolej.
- Proszę podać imiona. - odezwał się bardzo spokojnie recepcjonista, unosząc na was głowę spod okularów, pochylając ją nad papierem z listą osób. Jego brązowe oczy dokładnie obserwowały wasze rysy twarzy.
- Bruce. - odpowiedział kret.
Max Acorn-Rzucam z obojętnym wyrazem twarzy
- Max... Acorn... - recepcjonista o dziwo nawet nie patrzył na kartę podczas podpisu, jedynie chwilowo zerknął, gdy przystawiał długopis. - Ciekawe imię i nazwisko. Brzmi znajomo... Ale może słyszałem je kilka lat temu... - gdy skończył, położył na chwilę długopis.
- Jaki był wasz wcześniejszy zawód? Ewentualnie obecny. - zadał kolejne pytanie.
- Służyłem tu w wojsku. I byłem w straży innej miejscowości. - odpowiedział Bruce. Żołnierze spojrzeli na niego. - Nie, nie mieliśmy okazji się poznać. Musiałem odejść po incydentach z Pustynną Grypą. - dodał, od razu wyjaśniając.
- Ja pracowałem jako inżynier górnictwa na północy a teraz, brak zatrudnienia.- Odpowiadam posłusznie.
Recepcjonista zaczął notować, obserwując was. Bruce mimowolnie obejrzał się na ciebie i wrócił wzrok na recepcjonistę, nie okazując żadnych dziwnych ruchów.
- Tego się nie spodziewałem. Myślałem, że jesteś z południa. - dostrzegłeś nieznaczne wzniesienie się łuku brwiowego przy słowach Bruce’a.
- Dobra... Prosiłbym podać wiek, a w międzyczasie przekazać przedmioty do przestudiowania. Wiecie, potrzeby bezpieczeństwa. - poprosił recepcjonista.
- 30 lat. - odpowiedział Bruce, przekazując na moment swoje gogle i pozwalając się przeszukać obecnemu żołnierzowi, by udowodnić brak podejrzanych przedmiotów.
-20 lat, w plecaku mam ładunki, jakie udało mi się zebrać podczas podróży-Kładę plecak na podłodze-Jeszcze... - Z kieszeni wyciągam mój pamiątkowy detonator.
Żołnierz przestudiował obiekty i pokazał je recepcji.
- Hm... Obawiam się, że musimy je przenieść do składzika na tyłach ze względów bezpieczeństwa. - nakazał, przy okazji notując podany przez ciebie wiek bez patrzenia na kartę. Ciekawe ile zajęło mu pisanie bez patrzenia na miejsce notowania?
- No dobra. Zostajecie w mieście, czy w najbliższym czasie się przenosicie? - zapytał, już szykując klucze z numerem 25.
- Ja na razie muszę pomyśleć. Zobaczę, co będzie za te kilka dni. - odpowiedział Bruce.
- Jeżeli nic sobie nie znajdę, to idę dalej.
- Proszę bardzo. Numer 25 jest na drugim piętrze. - nakazał recepcjonista i podał klucze.
Żołnierz przygotował ładunki do transportu, zostawiając ci plecak.
Pomieszczenie nie było duże, ale wystarczające dla dwójki osób. Dwa łóżka były po przeciwnych stronach, ze schludnie ułożoną pościelą i żółtym kocem, kiedy obok widoczny był jasny stolik nocny z dwiema szafkami i lampką na sobie. Przy ścianie bliżej łóżka po prawej widoczny był stół dobry dla czterech osób, a z lewej było przejście do kuchni złożonej z prostej lodówki, blatu i umywalki.
Szafa była tuż przy drzwiach, po lewej. Wisiała na niej karteczka, gdzie dawano znać o położeniu bufetu wieczornego, toalety i innych ważnych miejsc, które mogą być potrzebne.
Z okna naprzeciw drzwi widoczne były budowle i nieco dalej, jakieś cztery ulice stąd, dostrzegłeś jakieś baldachimy zamiast budynków. Najpewniej był to targ.
- Dobra, Bruce... Sprawa wygląda tak...-siadam na rogu łóżka i zdejmuję buty-Wiesz, czego szukali Anonimowcy w magazynie?
- Obstawiam, że tego papieru, który trzymałeś niedługo po walce w wiosce. - odpowiedział Bruce, stając przy łóżku i sprawdzając jego miękkość. Sam już przekonałeś się, że twoje należało do całkiem wygodnych. Na pewno dużo lepsze od kamienia. Postanowił jednak stać i oparł się o ścianę.
- Bingo-Rozpościeram przed nim zdobycz-To jest karta, która może zmieść albo nas, albo Anonima z powierzchni ziemi. Mimo że ona ma w talii swoich chłopców na posyłki, my mamy inną przewagę, której on nigdy nie dojrzy.
- Chodzi o fakt, że to posiadamy? Co to właściwie jest? Wygląda jak plan jakiejś fabryki. - Bruce podszedł i spojrzał na kartę, która przedstawiała plan budynku z oznaczonymi na czerwono słabymi punktami.
-Zanim cokolwiek ci zaczniemy to, powiedz mi, co sądzisz o Anonimie. Nawet po ataku na wioskę, nie patrz na niego przez ten pryzmat.
- Nie ufam mu. Przywodzi na myśl Eggmana, tylko mniej ludobójczego... - odpowiedział Bruce.
- Mam nadzieje... nie oczekuję od nikogo lojalnośći. Jesteś tylko strażnikiem a ja najemnikiem. Lecz jeżeli rzeczywiście nie przepadasz za Anonimem, to będę miał do ciebie prośbę i właściwie jakoś się odkuję za to, że mnie nie zostawiliście na łaskę tych popaprańców. Teraz do rzeczy... Łowca. Mówi ci to coś?
- Hm... Jeżeli to jakiś pseudonim to nie. Jeśli zawód, to tak. - odpowiedział. No cóż, nie wiedział o twoim śnie, a jednak łowca to nie tylko pseudonim.
-Pseudonim, właśnie tę kartę wyciągnął Anonim. - Rzucam z pełną powagą.
- Obawiam się, że nie. Słyszałem o Podświadomości i Pięści. Ale o Łowcy i pozostałych już nie. - odpowiedział.
- Czyli jest źle, ja nic nie wiem. Clem też milczała, nie pytam nawet reszty oprócz... Barman... On miał kontakt z tym niedźwiedziem... Nie sądzisz, że jest kimś od nich?
- Nie wiem. Mówił, że znał konszachty niedźwiedzia, ale... Ciężko mi powiedzieć. Jego pomoc tobie w walce z szakalem mogła być zawsze zmyłką. Z ludźmi Anonima nigdy nie wiadomo. - odpowiedział.
- Widać i z nim trzeba pogadać. Zobaczymy, jak głęboko jest w tym bagnie. Może powiesz coś ciekawego o naszych gospodarzach? Między innymi tego zająca i jego żołnierzyków... O tym dziwnym pancerniku nie wspominając
- Pancernik to pan Harold. Osobiście uważam, że jest czysty. Zawsze pomagał innym, był nawet burmistrzem w poprzedniej kadencji dwa lata temu. Jeden z najlepszych w swoim fachu. Za to, co do żołnierzy, rozpoznałem kilka znajomych twarzy, nawet jednego przyjaciela, kiedy ten Ahmis... Powiedzmy, że się średnio lubimy, głównie przez incydent podczas kwarantanny. Był jedną z osób, które chciały dla mnie dużo gorszej kary niż tylko zakaz służby. - opowiedział co, wiedział kret. - Dziwi mnie, że nie zwrócił na mnie uwagi. Obstawiam, że mnie nie rozpoznał. Nosiłem inny ubiór, który różni się kompletnie od obecnego. - dodał od razu.
- No dobra, no to czas na podział twojej działki-Przerywam plan na cztery częśći-Jeżeli zdechnę, to i tak nie będą mieli pożytku z mojej części. Jeżeli zmienisz poglądy, to też nie będą nic, z tego mieli.
- Komu przekażemy dwa pozostałe? - zapytał Bruce, biorąc jedną część i odpowiednio zginając, następnie wsuwając ją pod przepaską na bicepsie. Zrobił to tak dobrze, że nie było widać nawet skrawka papieru. Bandaż był w innej części ręki.
- Przekażę-Mierzę kreta wzrokiem-Wybacz Bruce, ale nawet jakbyś był moim najlepszym przyjacielem, to bym ci nie powiedział wszystkiego. Dla twojego bezpieczeństwa, w końcu jak naprawdę nie będziesz nic wiedział, to będziesz lepiej spał. Chyba że jako wartościowy jeniec... Hmmm... Chyba że... Co sądzisz o Clementine?
- Clementine? Sympatyczna dziewczyna. - powiedział krótko. - W pewnych chwilach strasznie poważna, ale dzisiaj wielu z nas bierze wszystko na poważnie. Opowiadała ci o swoją historię z Pustynną Grypą? - poszerzył od razu nieco temat.
- Paskudna sprawa, to prawda, że cała jej rodzina....- Nie kończę pytania, zapewne już się domyśla, o co chodzi.
- Tak... Już dla mnie przerażające było obserwowanie obcych ludzi zarażonych tą chroboą. Nie chcę myśleć, jak to jest, obserwować kogoś, kogo kochasz w takim stanie... Aż cieszę się, że moi rodzice mieszkają w bezpiecznej strefie. - dokończył. - Od czasu mojej przeprowadzki moi rodzice są w mniejszym kontakcie ze mną, bo zajęci byli pracą w kopalniach w oddali. Widziałeś pewnie dym z fabryk. Tam jeszcze dalej są kopalnie. - dorzucił od razu.
- Nie miałem doczynienia z grypą... Nie jestem ani stąd, ani z północy.
- Ciesz się. - powiedział nieco ciszej. - I coś czułem, że mi nie pasuje ta północ... - dodał. Spojrzał w kierunku okna.
- To tajemnicze coś, co nazwaliśmy grypą, najpewniej Eggmańskie, choć nigdy tego w pełni nie potwierdzono, zaszkodziło chyba każdemu, kto był w tym mieście i jego regionie. Jak nie bezpośrednio, to zostawiając, wpływ na psychice. Nawet kiedy potwierdzono znikomą obecność pozostałości po tej chorobie, to czasami mam problem z zaśnięciem. Kiedy tylko czuję coś nie tak ,boję się, czy to nie jest właśnie to... - wrócił wzrok. - Ostatnio zauważyłem jednak poprawę. Chyba odbudowuje mi się psychika po tym incydencie na barykadzie. - na tym zakończył.
- To się nazywa zespół stresu pourazowego. Uwierz mi, miałem doświadczenie z takimi wariatami. Dobrze, że ci się poprawia i masz już zaplecze. Clem będzie miała drugi kawałek. Pozostałymi dwoma zajmę się ja.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 mar 2019, 23:30 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Twoje trafienia prosto w staw łokciowy i łączenie barku umożliwiły zablokowanie ruchu ręki. Dzięki temu byłaś bezpieczna przed jego atakami i jedynym zagrożeniem było teraz spadnięcie z gąsienicy, ewentualnie jeszcze trafienie przyjacielskim ogniem. Jednak towarzysze dokładnie pilnowali momentów na atak.

Wallace zaszedł maszynę od boku i wykorzystując Wispon-bicz swoją sprawną ręką, uszkodził drugą rękę. Po chwili nastąpił też ostrzał na obiekty po przeciwnej stronie gąsienicy. Robot stracił rękę po przeciwnej stronie od ciebie, a na jego podstawie z gąsienicami widoczne były coraz to kolejne rysy.

Robot bezsilnie próbował po prostu rozjechać członków Ruchu Oporu, ale był na to zbyt wolny. Udało ci się w końcu przebić pancerz karku i doprowadzić do odcięcia zasilania głowy. Jego cyklopie oko zgasło. To był koniec.

Okręt już wcześniej zaczął się oddalać, kiedy było wiadomo że maszyna przegra. Ruch Oporu powoli zaczął ocenę zniszczeń i pomoc rannym.
- Utrzymaliśmy się... Ale jeśli w ciągu najbliższych tygodni dojdzie do ofensywy, jesteśmy skończeni. - odezwał się Harris, pomagając wstać sowie który upadł niedługo po zniszczeniu robota.
- Pani inspektor, jak już otworzymy bramę to prosimy dać od razu znać o stratach dowództwu. Na razie będziemy pewnie mieli spokój, ale Sergio na pewno musi dosłać nam wsparcie. Zaraz zrobimy bilans szkód i otworzymy wrota. Mogą czaić się w okolicy wrogowie, więc wyślemy kogoś z tobą do pomocy. - powiedział dowódca, powoli podchodząc z kotką do ogłuszonego imperialnego żołnierza. Gdy było już pewne że jest nieprzytomny, wzięto go za bary i zabrano na bok.

Will

- Hm... - kret wyjrzał za okno. - Chyba niedługo wyjdę na miasto. Przejście się starymi uliczkami na pewno będzie pocieszające, bo widok tego Ahmisa mi zaszkodził... Zobaczę jak się zmieniło miasto, może czegoś się dowiem. - powiedział i się przeciągnął. Musiał nieźle się zasiedzieć w jednej pozycji. Aż dziw, że dopiero teraz to okazuje.

Kiedy tak na chwilę ucichliście, w sąsiednich pomieszczeniach słyszalni byli już inni. Najwidoczniej każdy dostał ten rząd pomieszczeń. W sumie ma to sens...
Bruce po chwili wyszedł, kiwając głową i nieco cicho mówiąc "Do później."


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 20 mar 2019, 23:53 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Niedbale zasalutowałam po czym rozejrzałam się nieco po placu. Rebelianci krzątali się i liczyli straty. Moje oczy zatrzymały się na karczmie. Podeszłam do niej by przeczekać tam ogarnianie bałaganu na placu. Tuż przed zamkniętymi drzwiami zatrzymałam się i uśmiechnęłam. Zastukałam mocno do drzwi i krzyknęłam.


- Tu policja polityczna! Mamy nakaz rewizji! Proszę wydać cały swój alkohol przez uchylone drzwi!

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: wczoraj, 20:26 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
No to na targ... Zobaczę, co wybadam. Jeden fragment mapy chowam w but a drugi do kieszeni spodni. Kiepy pomyślą jakby co że miałem tylko jeden. Opuszczam pomieszczenie i zamykam je skrzętnie za sobą.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 180 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>