Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 628 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31 ... 42  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 06 cze 2019, 21:55 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Czy ja wiem... Ehhhh... Skoczek ze mnie taki nie jest... - Patrzę na drugą trasę przejścia -Kira a ty jesteś może zajęta?
- W sumie to nie. - Kira stoi oparta dłońmi i biodrami o stół, obserwując naszą dwójkę.
- Będziesz zdolna przeskoczyć?
Tygrysica zbliża się do okna i uważnie przygląda obu budynkom.
- Nie widzę zbytnio okna, ale tak pamiętając jego położenie z wcześniejszego zobaczenia, jest to całkiem możliwe. - próbuje dojrzeć obszar planowanego skoku, ale widocznie nieskutecznie.
- Więc.... Widzę to tak. Kira skaczesz pierwsza a ja za tobą albo przeszkoczę, albo się przeczołgam. Jest tam, o co zaczepić linię po dwóch stronach?
- Może być. Uważaj tylko na szkło. Nadal jest na rogach framug. - Hondo obserwuje przy tym pozycje magazynu, pokazując z oddali wybite okna.
- Kira ma solidne buty i raczej nie przejmie się szkłem w ręce. Z szacunkiem do twoich umiejętności. - Kiwam jej porozumiewawczo - To...masz linę?
- Założę się, że doskoczę bezpośrednio do budynku... - tygrysica wyzywająco zakłada ręce na piersi i mruży oczy.
- Myślę, że coś takiego znajdę. - Hondo tymczasem udaje się w głąb rozłożonych skrzynek i zaczyna poszukiwania.
- No to Kira wskoczy, przywiąże do czegoś swoją część, ja przywiążę mój koniec liny i przejdę po niej.
- Spryciarz... - Kira delikatnie parska i po chwili bardzo nieznacznie uśmiecha. Przerzuca wzrok na naszego zakapiora.
- Kurczę, miałem tu chyba grubą linę... - Hondo drapie się po czubku głowy, strzepując kurz. Pewnie zebrał go podczas wertowania jakichś dalszych skrzyń.
- No, ale wejście to jedno a odwrót to drugie.
- Wiem, wiem... Po prostu śmieję się, że zrzucasz większy ciężar na dziewczynę. To ja tu mocniej zaryzykuję swoim zdrowiem. - delikatne puknięcie pięścią w mój bark kończy jej słowa.
- Normalnie to bym zaryzykował swoim, ale teraz naprawdę musimy być ostrożni i zmaksymalizować swoje szanse we wszystkim, w czym możemy.
Kira nic nie odpowiada, jedynie z nieznacznym uśmiechem obserwując bezskuteczne poszukiwania Hondo.
- Noż gdzież to... - nagle cofa się z klęczek. - Mam, mam! - wychodzi z bokiem ustawionej skrzyni i wyciąga grubą linę za sobą. Na długość spokojnie starczy... w sumie to nawet jest długa. Bardzo długa...
Szakal zakłada na ramię kilka pętli, a ta jeszcze się ciągnie z wnętrza skrzyni z paroma żelastwami wewnątrz.
- Dobra... Raz matce przyszło rodzić, a raz nam przyjdzie uprawiać akrobację. Ruszamy. - Kieruję się w stronę wyjścia.
- Em... Może przyciąć? - szakal kończy w końcu zwijać linę do stopnia, w którym widać było końcówkę. Spokojnie zrobił osiem pętli od przedramienia ułożonego od połowy tułowia do kolana i jeszcze ciągnęło się do znajdującej obok skrzyni.
- Jednak nie - Zawracam - Musimy mieć pewność, że nawet po przewiązaniu długość będzie wystarczająca...
- Masz jakiś sposób na transport? - odzywa się wreszcie Kira, wpatrzona w linę. - Bo jednak jakiś strażnik coś chyba podejrzewa, a z tą liną raczej nie wzbudzimy lepszego wrażenia...
- Rzeczywiście.... Ta lina może zwrócić uwagę. - Drapię się po brodzie. - Nic mi nie przychodzi do głowy... Dajcie chwilę.
- Może zastosować metodę "idę wyrzucić śmieci"? - Kira podchodzi do skrzyń i wyciąga wielki, czarny worek. - Ostatnim razem się sprawdziła.
- Przez pół dzielnicy? W dodatku ci strażnicy nas widzieli... mogą nabrać podejrzeń.
- Nie macie tu żadnych kanałów co? - Jak w takim mieście kanały? Will staruszku puknij się w głowę...
- Może znowu numer z przebraniem Beduina? - Przerywam w końcu milczenie?
- Są tylko kanały ściekowe, ale one raczej nie są dobrą opcją. Nie mają takiej typowej budowy jak inne. - Hondo obserwuje wzrokiem całą okolicę. Wtedy pada pomysł z przebraniem.
- Masz takie? - Kira, wyraźnie jednak niewtajemniczona w dawne przebranie, wznosi oczy w zdumieniu. Szakal tylko się obraca, nawet niespecjalnie zaskoczony.
- Miałem... Taki jeden Cortez zdarł je ze mnie,myśląc, że będzie to mądre... Ale może w hotelu coś się uchowało...
- Cóż, mogę też załatwić jakiś ubiór kryjący nieco tożsamość koleżance. Może w ten sposób faktycznie zdołacie wejść do budynku bez wzbudzania takich podejrzeń...
- Sama sobie coś załatwię. - Kira z mrużeniem oczu nieznacznie prychnęła. Szakal tylko wzruszył ramionami jakby nawet niezaskoczony tą reakcją.
- I tak tą liną uratowałeś nasze cztery pięć liter Hondo. Nie mam serca prosić cię o więcej... Mam jeszcze w pamięci twoją największą przysługę. Dzięki jednak za chęci.
- Zawsze do usług. - Hondo opada na siedzenie z czymś w rodzaju nieznacznego, niedbałego salutu.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 06 cze 2019, 22:45 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Pociski ołowiu i z Mocy Kolorów świstały wokół w akompaniamencie okazjonalnie rzucanych nieco większych elementów dawnych barykad czy innych.

Pobliski żołnierz został ogłuszony przez pięść Vectora, kiedy Tim obezwładnił drugiego strzałem w dłoń i nogę. Chcąc nieco powstrzymać jego jęki bólu nogą zdjął mu nieco hełm i kopnął mocno w potylicę.
Wisp został pośrodku, kiedy nagle zza drugiego boku "trójkąta" wyłonił się żołnierz-kozioł.
Reakcja była błyskawiczna i ludziki poleciały prosto w imperialnego, trafiając trzema z pięciu dostępnych pocisków. Odłamki jego hełmu rozleciały się w różne strony z odpryskami czerwieni, kiedy ciało upadło.

- Widzę, nie cackasz się z nimi. Ale to raczej była sytuacja bez wyjścia. - Vector trzymał właśnie ostatniego z czterech przeciwników za szyję pod barkiem, zerwał mu hełm z głowy i silnym ciosem pięści znokautował. - Cóż, niestety dziś to nie będzie jedyna ofiara tych walk.
- Nadciągają od strony naszego celu! - Tim przerwał komentarz Vectora, pokazując nadchodzących przeciwników.
Krokodyl otworzył mocno usta.
- Egg Gianty... - zgrzytnął zębami na widok trzech znajomych ci już maszyn.

Trzymetrowe humanoidy z okolic wraków znów się pojawiły w akcji, prowadząc tym razem na czele oddział Egg Pawnów i Egg Soldierów. Wokół latało kilka Spinnerów.
- Ich tu wcześniej nie było. Przybyli najwidoczniej jako wsparcie. - Espio stał na pobliskim balkonie. A dokładniej na jej poręczy. Ciało oczywiście było równolegle do ulicy.
- Hej, chroń drugą drużynę! - wydarł się na niego natychmiast Vector.
- Chciałem tylko ostrz...
- Chroń drugą drużynę! - przerwał mu jeszcze mocniej krokodyl, hamując się przed jeszcze głośniejszymi wrzaskami przez wzgląd na sytuację. Usłyszenie tego przez przeciwnika nie polepszyłoby sytuacji. - Najwyżej daj tu Charmy'ego, bo przydałaby się nam dodatkowa ochrona tyłów! - jeszcze dorzucił.
Espio westchnął i szybko zaczął wspinać się na dach po ścianie.

Tim klęczał przy barykadzie czekając jeszcze na rozwój wypadków.
Tymczasem Wisp stał jak kołek z otwartymi ustami, wpatrzony w kierunku byłego położenia kozła. W dłoni miał większy kawałek hełmu wroga, z którego pojedynczymi kropelkami spływała krew.

Will

Zaczęliście drogę powrotną, celowo idąc jak najdalej od magazynu. Po drodze nie doszło do żadnego rozwinięcia wypadków, szliście po prostu w milczeniu skupieni na swoim zadaniu.
Kira jedynie wydobyła z kieszeni spodni swój portfel (a raczej jakiś woreczek odgrywający rolę portfela) i udała się na targ zdobyć jakieś nowe ciuchy na to zadanie. Skwitowała to krótkim "Zobaczymy się u celu. Ja wezmę tą linę" w ucho i skręciła do najbliższej uliczki.

Po wejściu do holu hotelu minąłeś dowódcę, który obserwował cię spode łba. Ale nie było czasu tym się przejmować. Przy recepcji nie było klucza, więc Bruce pewnie był w pomieszczeniu.
I tak też było. Kret smarował swoją dawną ranę jakąś mazią i na powitanie kiwnął wolną dłonią.
- Załatwiłem ci jak coś wizytę u Delvina i Hondo. Ten drugi ponoć miał cię spotkać niedaleko magazynu. Rzeczywiście tak było? - odezwał się, zakładając na miejsce rany sprzed ośmiu dni jakąś opaskę, która najwidoczniej miała zakryć nałożoną maź.


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 06 cze 2019, 23:25 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Ta... i o wiele lepiej bym się czuła gdyby ci też byli martwi - mruknęłam wskazując na obezwładnionych przeciwników.

Następnie Tim wskazał na zbliżających się wrogów więc spojrzałam się w tamtą stronę i zmrużyłam oczy.

- No nie... po prostu zajebi... ekhem... to znaczy, oj motyla noga! - ostatnie zdanie wypowiedziałam wyższym głosem i dodałam do tego ruch ręki wskazujący na rozczarowanie. Odwróciłam głowę na bok zrezygnowana i westchnęłam. Vector krzyczał coś do Espio a ja gwałtownie się obróciłam i powiedziałam - Dobra, walić to! Tak naprawdę to... Albo dobra, jednak nie.

Przerwałam widząc, że krokodyl i tak nie zwraca teraz zbytnio uwagi. Dodatkowo kątem oka dojrzałam co robi Wisp więc doskoczyłam do niego. Wyrwałam mu kawałek hełmu z ręki i wyrzuciłam zza barykady w stronę zbliżającej się bandy robotów.

- Wiem, że jest ciężko, ale nie czas teraz na rozterki. Poza tym, to ja go zabiłam, więc trofeum jest moje... kurde, wyrzuciłam trofeum... w każdym razie jak chcesz to usiądź chwilę, odsapnij... ale weź się w garść i bądź w gotowości!

Następnie podeszłam do barykady stając koło Vectora i razem z nim zaczęłam obserwować zbliżającą się kolumnę wojsk nieprzyjaciela. Gdyby nie ci przeklęci mobiańscy żołnierze sprawa by była prosta, ale tak? Trzeba chyba będzie zrobić coś szalonego.

- A więęęc Vectorze? Zakładam że masz jakiś plan jak wyjść z tej kłopotliwej sytuacji? - przytuliłam się plecami do jego boku, czując jak jeden z jego kolców wbija mi się w tyłek. Uniosłam głowę do góry mrugając oczkami pytająco. Następnie odwróciłam głowę w stronę Tima i symulując odruch wymiotny wskazałam sobie palcem do otwartej buzi wywalając język, a następnie uśmiechnęłam się do skunksa.

- Jeżeli jednak nie miałbyś żadnego - kontynuowałam odlepiając się od krokodyla - No to trzeba jakoś odciągnąć tych Egg Żołnierzy. Te wielkoludy jak przyjdą tutaj nie będą aż tak dużym problemem, zwłaszcza dla Wispona typu Wiertło - wskazałam za siebie kciukiem na Wispa. - Jeżeli mógłbyś mną... rzucić na ten balkon - wskazałam na budynek najbliżej nas po lewej stronie gdzie "trójkąt" miał swój wierzchołek. - Mogłabym wtedy przedostać się do sąsiedniego budynku i ostrzelać ich od góry. Gdybym miała jakiś granat to zrobiłabym większe szkody, ale tak to jest jak opiera się przemysł zbrojeniowy na leśnych, kolorowych stworkach - wzruszyłam ramionami i dodałam. - Tak czy siak nawet jeżeli nie zwrócę uwagi żołnierzy to zapewnię nam siłę ognia z dogodnej pozycji, co ty na to?

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 07 cze 2019, 21:26 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Swój chłop, nadaje się. Muszę tylko wykonać dla niego pewną przysługę. A co z Delfinem?
- Przyjdzie do hotelu jeszcze przed wieczorem. Po prostu do holu.
- I tyle? - Zaglądam do szafy... Gdzie to jest...
- Cóż, to ty chcesz rozmawiać... - w szafie widać większą część ubioru na tułów i nieco turbana.
- Tak... Mam się szykować na jakieś dziwne zachowania? Wiesz "Anonim wie najlepiej" albo " Ty morderco" tudzież "zaraz się wysadzę?".
- Raczej nie. Zachowuje się normalnie. - Bruce obserwuje moje ruchy.
- Tu jesteś! - Wyciągam ostatni element ubioru. - Żeby nie było, ja i Kira musimy coś załatwić Incognito.
- Jasne, rozumiem. Coś mam w międzyczasie zrobić? - elementy ubioru przy małym zszyciu kilku zerwań powinny wystarczyć do przebrania.
- Sądzisz, że burmistrz zgodzi się zbrojny wypad do Blue- coś tam - city? W sensie... Zorganizuje go?
- Jeśli damy dobre argumenty, to może być to możliwe. Mamy obecnie sporo straży, a jeśli uda się pozbyć kolejnego Herolda, to może nieco ustabilizuje ogólną sytuację. - przedstawia swoje zdanie kret.
- To dobrze... Bo na tym w pewnym sensie opiera się przysługa dla niego. W ogóle... Jakieś problemy z Ahmisem? I rozwiązanie problemu z listą?
- Na razie cicho... Aż za cicho. - to Bruce mówi już konspiracyjnym szeptem.
- W takim razie musimy być gotowi na jeszcze więcej... Ostrzegłeś chłopaków przed możliwą obławą?
- Tak. Starają się teraz coś na to poradzić. Siatka Ahmisa jest spora, więc trzeba to dobrze rozegrać... A przecież jeśli widział kartkę, to raczej zna imiona.
- Proponuję im zejść do podziemia... Nawet dosłownie... A teraz najsmutniejsza część... Słyszałeś coś o Otto?
- Nie miałem zbytnio okazji. Chwilowo cicho, ale to tylko kwestia czasu, kiedy... - Bruce wzdycha. - Dowiemy się pewnego dnia. - i na tym kończy.
- Trudno... Przygotujmy się na przyjście Delvina... Gorzej, że nie będziemy mogli sprawdzić, czy ma podsłuch albo coś takiego... Pamiętasz, że robimy mu kisiel z mózgu?
- A to my nie naprawiamy tego ewentualnego kiślu? - Bruce uśmiecha się przy tych słowach.
- Nawet dobre... - Uśmiecham się sie - Pomożemy mu i sobie w takim razie. Dobra, za ile przyjdzie?
- Jak mówiłem, przed wieczorem. Wyrobisz się ze swoim celem? - za oknem słońce widoczne było jeszcze w miarę wysoko. Jeszcze przynajmniej trzy godziny powinny być.
- Ok, komu w drogę temu czas. - Kieruję się do wyjścia - Jeżeli nie przyjdę, to podejmiesz go?
- Jasne, zrobię co się da. - kret kiwa mi na kolejne pożegnanie.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 07 cze 2019, 22:59 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Em... D-D-Dobra... - Wisp zadygotał i oparł się na moment o barykadę, siadając ku ziemi. Wyraźnie możliwość złapania oddechu zaczęła działać, bo od razu jakoś nieco spokojniej wyglądał. Pamiętajmy jednak, wygląd to pozory.

Tim nieco przekręcił oczami, kiedy pokazałaś mu odruch wymiotny. Na pewno załapał sens tego gestu.

Vector wysłuchał twojej propozycji.
- Cóż, na obecną chwilę to faktycznie wydaje się dobra opcja... - spojrzał na balkon i na nadchodzące maszyny.
- Trzy Egg Gianty, piętnaście Egg Pawnów, pięciu żołnierzy i... osiem Spinnerów. Przewyższają nas liczebnie prawie ośmiu do jednego... - Tim wyliczył nadciągające maszyny. Jeden z humanoidów dźwignął auto stojące niedaleko budynku.
- Przygotować się! - Vector chciał już przygotować rzut na balkon, ale szybko nadlatujące auto zmusiło go do zmiany działania.
Wystawił obie dłonie i przestawił jedną nogę wprzód, drugą w tył. Pojazd zderzył się dachem z dłońmi krokodyla, który został odepchnięty na dwa metry, jednak po chwili już auto leżało bokiem na ziemi.
- Dobra, działajmy szybko! - krokodyl ominął samochód i szybko ustawił się do pozycji rzutowej, nie zwracając uwagi na pierwsze pociski latające wokół. Tim zestrzelił jednego Egg Pawna.

Wskoczyłaś na nisko położoną rękę Vectora, a ten wrzucił cię na balkon. Pochwyciłaś się poręczy i schroniłaś przed wstępnym ostrzałem. Jakiś Spinner błyskawicznie zbliżył się do pozycji, kiedy...
- Charmy na ratunek! - ...żądło pewnej małej, dziecięcej pszczoły z nieznacznym hukiem wbiło się w górną część "głowy" robota, obalając go. Po chwili włączył się do akcji i ściągnął na siebie uwagę kilku innych Spinnerów. Zostało teraz dwadzieścia dziewięć maszyn.

Drzwi balkonu były otwarte. Pokazywały pomalowany na biało pokój o podłożu deskowym i białym puszystym dywanem, z podwójnym łóżkiem starannie przykrytym kołdrą i szklanym stolikiem z ustawionymi wokół czterema drewnianymi krzesłami o wysokich poręczach. Na ścianie widoczny był obraz przedstawiający kwadratowe góry i pętle z nieznacznie dostrzegalnym morzem w tle. Green Hill, zdecydowanie.
Trzeba przyznać, że to miejsce wyglądało, jakby wojna nigdy się nawet nie zaczęła.

Will

Opuściłeś pomieszczenie z wcześniejszym przebraniem, tym razem niestety pozbawionym już elementów postarzających. Zniknięcie w zaułku pozwoliło na spokojnie założyć te ciuchy.
Od razu zrobiło ci się goręcej. Jednak trzy dziury zwiększały nieco przepływ powietrza! Ale i tak za mały... Turban za to okazał się nieznacznie mniejszy niż wcześniej, jednak zdecydowanie wyglądał ostatecznie tak samo.

Po pewnym czasie na nowo dotarłeś do celu, jednak nie zbliżyłeś się bezpośrednio do magazynu. Udało ci się nawet ominąć wzrok straży, (pies najpewniej był z drugiej strony) po czym wszedłeś do mieszkania.
Klatka schodowa miała dostrzegalne ślady pęknięć i ułamań w poręczy, ale nie przejmując się tym wszedłeś aż na dach, wchodząc przez właz. Malutki podest na zakończeniu drabinek pozwolił ci wejść.
Po Kirze nie było ani widu ani słychu. Na dachu było pusto, ale miałeś wgląd na okno magazynu oraz nieco więcej przechodzącego wiatru.
Trzy metry, ale okno swój najniższy punkt miało nieco niżej, więc przy odpowiednim rozbiegu nawet mógłbyś próbować samemu przeskoczyć do środka.

Badania przerwał skrzyp podestu i westchnięcie przy wciągnięciu na drabince.
Kira ubrana była w beżową luźną koszulę o długich, szerokich rękawach. Na nogach miała buty Pokutnika, spodnie zostawiła takie jakie miała, a jej usta zakryła półprzezroczysta chusta, razem z dodatkową nałożoną na górną część głowy.
Z odetchnięciem ulgi zerwała te chusty i zdjęła koszulę, pod którą nadal miała swój top. Teraz jedyną różnicą były buty i lina zawiązana wokół jej zazwyczaj odkrytego brzucha. Gdyby nadal miała koszulę, raczej byś nie dał rady dojrzeć tej liny.

- Więc... żadnych zmian w planie? - tygrysica zaczęła odwijać linę.


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 cze 2019, 0:53 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
"Fiu, fiu! Całkiem ładnie! Teraz w sumie tu tylko zostać i przeczekać tą wojnę. Eh... gdyby tylko było tak łatwo..." pomyślałam wchodząc do pomieszczenia. Wyglądało na sypialnie i po tym jak schludnie wszystko było ułożone wyglądało tak jakby ktoś tu mieszkał. Zwiększyłam więc czujność, uchylając drzwi do salonu z aneksem kuchennym. Tu również było pusto choć na stoliku przy kanapach leżała niechlujnie zostawiona gazeta.

"Być może nakazali mieszkańcom udać się do schronów? Albo po prostu trafiłam na wakacjowiczów..." tak myśląc i kierując sie w stronę wyjścia przypomniałam sobie swoje mieszkanko bliżej centrum. Było nieco mniejsze i nie tak luksusowe, ale podobnie przytulne i spoko do mieszkania.


Wyszłam na korytarz. Nadal spokój. Stwierdziłam, że nie ma co zachowywać aż takiej ostrożności i pognałam schodami na górę. W końcu dotarłam do wyjścia na dach, które jednak było zamknięte na kłódkę. Rzuciłam Wispona na bok i wyciągnęłam swój pisyolet zza pazuchy. Zabezpieczenie było słabe toteż jeden strzał wystarczył. Zabezpieczyłam pistolet i schowałam go, a następnie podniosłam swojego Wispona. Kwadratowe ludziki zdawały sie byc zdenerwowane. Chyba nie podobało im sie, że co chwile rzucam nimi o ziemię...


"Ale nie czas teraz na współczucie dla figur geometrycznych!"

Wychyliłam się spokojnie i rozejrzałam się. Nasz cel był kilka budynków stąd a nieopodal charakterystyczny budynek pokryty pomarańczowym kolorem. Nadszedł czas na nostalgiczne skakanie po dachach!

Szybkim susem wybiegłam i przeskoczyłam dwumetrową przepaść pomiędzy budynkami. Zlokalizowałam zejście do klatki i szybko sie tam ukryłam po czym zeszłam w dół jedno piętro i skierowałam sie do pierwszego lepszego apartamentu z oknami na ulicę. Tym razem drzwi były zamknięte więc musiałam wspomóc się kopniakiem. Gdy kawał deski ustąpił z framugi wparowałam do środka. Wystrój podobny, tylko wiecej drewnianych mebli. Wyszłam na balkon i kolumna akurat była w pobliżu. Widziałam jak ostrzeliwują pozycje Vectora, Tima i Wispa. Nie wyglądało to dobrze...

-Juhuuu! - krzyknęłam głośno z balkonu od razu oddajac trzy strzały w stronę Egg Soldierów. Następnie cofnęłam sie do środka i przechodząc do salonu oddałam kolejne dwa strzały z okna. Mam nadzieje, że to zwróci ich uwagę i wejdą teraz do środka.


"Ah, pytanie tylko jak się bronić. Walki w pomieszczeniach to mój konik ale jeżeli nie udało mi sie postrzelić ani jednego no to bedzie ich pięciu, a ja tylko jedna..."

Stwierdziłam, że zejdę piętro niżej i zaczaję się na nich jak będą wychodzili na górę. Liczyłam na to, że znajdę tam jakąś kryjówke lub otwarte mieszkanie. Byłam też gotowa, że mogę się na nich natknąć po drodze, więc Wispon miałam w gotowości. Choć bardziej ufałam swojemu pistoletowi to jakoś przywiązałam sie do Wispona. Mimo to po oddaniu pięciu strzałów byłam gotowa by szybko zmienić broń. Jeżeli przytłoczyliby mnie siłą ognia cofnęła bym się na górę i broniła się w mieszkaniu. W razie gdyby wszystko miało zawieść była jeszcze jedna opcja...

"Niech sie dzieje co chce!" stwierdziłam schodząc w dół po schodach.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 cze 2019, 21:24 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Kręcę głową... - Raz przyszło matce rodzić, raz przyjdzie na akrobację. Naprzód.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Ostatnio zmieniony 08 cze 2019, 22:46 przez Kaźmirz, łącznie zmieniany 1 raz

Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 cze 2019, 22:18 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Stwierdziłam, że to jednak najwyższa pora wstać. Nasz wielki dzień! Występ w dawnym Imperium był czymś, co sprawiało, że moi cyrkowcy uwijali się, jak tylko mogli. Neutralność polityczna cyrku przynosiła nam same korzyści i wkrótce będziemy mogli znów szczycić się dobrym imieniem. Już niedługo...
Wygrzebałam się spod kołdry i rozejrzałam za wyrzuconą lampą. Gdy ją włączyłam, nadal działała, więc tylko odłożyłam ją na miejsce.
Ubrałam się, by móc być już gotową na ostatnie przygotowania.
Na korytarzu większość trupy już kończyła śniadanie i rozmawiali.
- Dzień dobry wszystkim! - zawołałam.
Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, wyjęłam z lodówki mango, a z szafki zabrałam słoiczek kremu czekoladowego. Jak na komendę przybiegły do mnie dzieciaki. Wyjęłam więcej owoców, by też mogły je zjeść z czekoladą.

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 cze 2019, 23:04 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

"Dziękujemy, dziękujemy!" rozlegało się z ust małych pociech, kiedy po kolei dostawały swoje przysmaki.
Dzieci w końcu znów były przy stole.
- Ta sytuacja w nocy nieco napięła nam sytuację... Podobno Camilia i Louis nie spali po tym zdarzeniu z tymi dwoma typami. - Victor mówił cicho, stojąc obok ciebie. - Oby nie wpłynęło to na nich podczas występu. - dodał, podchodząc do stołu.

Elna

Dwa strzały jeszcze przed opuszczeniem przez ciebie balkonu trafiły w jakiegoś żołnierza, który jak lalka upadł na ziemię. Trzeci już chybił.
Po przejściu do okna, kolejne dwa strzały zmusiły jakąś ptasicę do odskoku.
W międzyczasie drużyna toczyła boje z przeciwnikami. Charmy zdołał pozbyć się kolejnego Spinnera, Vector przechwycił kolejny pojazd, kładąc go tym razem podwoziem do dołu jako osłonę, Tim z kolei unicestwił dwa Egg Pawny. Wisp niespodziewanie wykonał dwa ataki z pomocą wiertła. Pierwszy wbił się w Egg Gianta obalając go po uderzeniu w nogę i wyrwaniu jej, drugi przeszedł po boku robota i zawrócił ptaka do osłon.

Na dole znalazłaś już nieco gorszy widok. Po zejściu z schodów znalazłaś tylko prosty korytarz aż do drzwi, a po obu stronach mocno zamknięte drzwi. Dwa obrazy z prawej ściany były zerwane i bez szybki, rozbitej na drobny mak, komoda stała na środku pomieszczenia jak jakaś osłona w samej połowie korytarza, a szary dywan i białe ściany miały dziury jak po jakiejś walce. W kilku miejscach widoczne było trochę krwi.

Niespodziewanie drzwi zostały dosłownie wyłamane z zawiasów i... ruszyły się nieco bliżej komody.
- Uważaj Garrison, nie wiadomo gdzie dokładnie może teraz być. - kobiecy głos od ptasicy rozległ się za obiektem i ta wyłoniła się, natychmiast chowając za drzwiami, najpewniej trzymanymi pionowo przez Garrisona jako osłona.
Najwidoczniej było ich tylko dwoje.

Will

- Nie rodziłam. Jeszcze. - Kira w końcu skończyła odwiązywać długawy sznur i podrzuciła ci jeden koniec. - Może kiedyś... ale teraz trzeba zająć się tym co trzeba. - stuknęła biodrem w twoje biodro i podała po chwili kolejny punkt liny, gdzieś z metr od twojej końcówki. - Tu masz mniej więcej długość na przywiązanie z swojej strony.
Tygrysica zbliżyła się do krawędzi oceniając odległość. Nadal miała w dłoni drugi koniec liny.
- Phi. Skakałam dalej... - cofnęła się o pięć kroków, aby mieć miejsce do wykonania skoku.

Jako punkt zawiązania liny znalazłeś obiekty na krawędzi. Najwidoczniej planowano zrobić tu oparcie jak na balkonach albo nawet zacząć budowę kolejnych mieszkań. Elementy cegiełek tworzyły coś w rodzaju wyższego o stopę progu i parę słupków bardzo mocno wbitych w krawędź dachu. Powinny wytrzymać.
Kira obserwowała zawiązywanie liny, wykonując nieco kręcenia stawami skokowymi. Strzyknęła szyją i gdy już lina była zawiązana, z wyliczeniem potrzebnej ilości, tygrysica pobiegła i na progu przeskoczyła.
Z wielką łatwością wleciała przez okno, przeturlała przez bark i na klęczkach uważnie rozejrzała. Jakaś minutka i lina naprężyła się. Kira pomachała ci z okna i pokazała w prawo, znikając właśnie w tym kierunku.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 08 cze 2019, 23:11 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Mam nadzieję, że przed niczym mnie nie ostrzegała tym swoim machaniem i wskazywaniem. Dobra... No to teraz moja kolej, aby przejść.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 cze 2019, 0:42 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Rzuciłam się za komodę licząc, że jeszcze mnie nie zauważyli. Ukradkiem wyjrzałam zza osłony i zmrużyłam oczy poirytowana.


"Pieprzone chodzące drzwi. Oczywiście musiałam wybrać akurat nawiedzony dom..." obok tej myśli w mojej głowie pojawił się plan. Odłożyłam Wispona na bok i wyciągnęłam swój pistolet. Następnie sięgnęłam do skrytki w bucie wyciągając swój nóż. Oparłam się plecami o komodę i rzuciłam nożem za siebie z gracją, ale i na tyle mocno by przelobować drzwi. Takiego farta by zranić tą laskę za drzwiami nie mam, ale liczyłam na odwrócenie uwagi.


Nóż upadł na dywan kawałek za drzwiami
- Co jest? - powiedział zdziwiony kobiecy głos. Drzwi zatrzymały się w miejscu. Prawdopodobnie odwróciła się i patrzy na nóż, ale Garrison cały czas trzyma drzwi więc nadal ich nie zdejmę. No cóż, pozostał plan B.

Wyskoczyłam zza komody i szybko starałam się zmniejszyć dystans, a następnie staranowałam drzwi z całej siły chcąc uwięzić pod nimi tę dwójkę imperialnych. Liczyłam tylko na to, że będę wystarczająco silna by powalić trzymającego drzwi Garrisona, kimkolwiek on był.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 09 cze 2019, 22:25 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Kroki twojej szarży słyszalnie wywołały zainteresowanie, bo natychmiast ptasica z słowami "kto to?" wychyliła się nieco z tyłu. A wtedy nastąpiło uderzenie.
Drzwi odchyliły się pod twoim uderzeniem na zasadzie "góra do dołu, dół do góry" i po chwili beżowy wilk, bo tym okazał się Garrison, przez nagłą zmianę ciężaru nie utrzymał obiektu i został przytłoczony do ziemi przez stratę równowagi. Ptasica w porę przetoczyła się do tyłu, przez zaskoczenie i uderzenie barkiem o framugę wypuszczając jednak karabin.

Zsunęłaś się na bok od drzwi. Imperialna o różowym pierzu i szaro-czerwonym mundurze spojrzała ci przez pomarańczowy wizjer gogli z hełmu prosto na ciebie. Jej broń leżała obok framugi, w której sama stała, za to nóż był bardziej metr przed nią. Ty stałaś półtora metra od niej, pod skosem.
- No i mamy jeżycę... - stanęła nieco prościej po przeturlaniu.
Garrison chyba leżał pod drzwiami, ale nieznacznie się ruszały. Najpewniej chce się wydostać, ale teraz obiekt okazuje się cięższy niż na to wyglądało. Ewentualnie mógł coś sobie złamać, nawet słychać nieznaczny jęk.

Will

Chwyciłeś linę idącą nieznacznie w dół i zacząłeś schodzić. Dzięki odpowiedniemu chwytowi podróż przyspieszył nieznaczny zjazd towarzyszący twoim ruchom.
Presja jednak była. Dwóch strażników było obecnych na tym obszarze i wystarczyło tylko nieco podnieść głowę, aby cię dojrzeli. Całe szczęście, lina nie rzuciła im się wcześniej w oczy, a teraz byli jakoś nad tobą i przechodzili dalej.
Wylądowałeś butami na framudze i przeszedłeś w wyniku pędu nieco do przodu, przelatując w wyniku nagłego oddziaływania siły trafienia nogami w framugę do czegoś w rodzaju przewrotu przez bark. Problem polegał na tym, że to nie było tak sprawne jak u Kiry i wylądowałeś do siadu, z bólem pleców i prawej części nasady szyi do barku.

Na obszarze widać było kilka małych skrzynek z obiektami. Część z nich miała insygnia budowlane pewnej znanej ci już firmy, w której właśnie pozbawiłeś Anonima wpływów...
Jednak nie to rzuciło ci się w oczy najmocniej. Krótko po rozejrzeniu dojrzałeś nieznaczny błysk i zauważyłeś Kirę i ptaka. Sokole Oko najpewniej trzymał snajperkę i to od jego lunety rozszedł się wspomniany blask.
Tygrysica pomachała ci. Już wiedzieli o twoim przybyciu.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 cze 2019, 16:18 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Do roboty... Z czym tu mam do czynienia. Nie dziwne, że ten koleś cały czas siedzi i mierzy sobie z tego karabinu? Nie ma on swojego życia czy innych potrzeb?

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 cze 2019, 17:37 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Bez większego namysłu wymierzyłam broń w różową jedynie się uśmiechając po czym oddając strzał. Nie zdążyła zareagować. Pocisk przebił jej czaszkę i padła na ziemię. Obejrzałam się w stronę przygniecionego drzwiami Garrisona, który wydawał z siebie nieznaczne jęki, próbując walczyć z ciężkimi drzwiami. Podniosłam się z podłogi i wydając trzy szybkie kliknięcia językiem podeszłam bliżej.



- Tsk, tsk, tsk... Garrison, Garrison... coś wam ta osłona niezbyt się przydała. - powiedziałam po czym gwałtownie skoczyłam na drzwi na co wilk jęknął głośniej. Ja lekko straciłam równowagę, ale utrzymałam się na drzwiach i po chwili rzuciłam się na nie z kolanami, jeszcze bardziej przygniatając wilka. - Po cholerę ktoś zrobił tak bardzo pancerne drzwi? Dobrze że sobie kostki nie skręciłam.


Mówiąc to wycelowałam pistolet pod drzwi cały czas leżąc na nich i oddając trzy strzały. Po pierwszym nastąpił krzyk bólu, drugi widocznie musiał trafić w głowę, a trzeci był tak dla pewności. Przeturlałam się w bok, chwytając swój nóż i przy okazji upewniając się czy wilk nie żyje.

"Yep! Całkiem martwy. Spoczywaj w pokoju Garrison!" Zasalutowałam po czym wstałam. Chciałam podejść do drzwi by zobaczyć co się dzieje na zewnątrz, ale czegoś mi brakowało. Przez chwile myślałam i...

"No tak... Wispon..." westchnęłam i ponownie wskoczyłam za komodę. Ludziki niecierpliwie tupały nóżkami. Szybkim ruchem palca podkosiłam jednego z nich a następnie przyłożyłam palec do innego.

- Słuchajcie no, może i traktuje was po macoszemu, no ale i tak macie dobrze, bo zazwyczaj nie potrafię tyle czasu spędzić z innymi Wisponem. Aż mi się chce was nazwać! Ty będziesz Hyzio, ty Dyzio, ty Zyzio... em... ty będziesz Hyzio Dwa, a ty będziesz Trevor. Możesz od razu się walić Trevor - pstryknęłam palcami wystrzeliwując go w komodę. - Jesteście teraz moją wierną armią. Traktuje was na równi z Mobianami więc mam nadzieje, że nasza współpraca będzie owocna. Jeżeli nie akceptujecie mojego stylu dowodzenia to zgłoście to do dowództwa po bitwie. A teraz idziemy!

Podniosłam Wispona i ludziki chcąc, nie chcąc poleciały wraz z nim. Podeszłam do framugi w której wcześniej stały drzwi i wyjrzałam na ulicę.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 cze 2019, 22:18 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Co ty gadasz... To profesjonaliści - warknęłam. - Wiedzą, co robią. A ja w nich wierzę.
Uśmiechnęłam się do Camilii podnoszącej Valerie z ziemi. Dziewczyna mi odmachała i odeszła z córeczką, by położyć ją na drzemkę. Mała ostatnio miała dość nieregularny sen, w nocy albo biegała po ciężarówce, albo żądała czytania jej książeczek. W dzień natomiast odsypiała kilka godzin i harcowała dalej.
Usiadłam przy stole i zobaczyłam jak Louis szepcze coś na ucho swojej żonie. Nie usłyszałam nic z tego, co mówił, ale podejrzewałam, że może to mieć związek z dwuosobowym komitetem powitalnym z zeszłej nocy.
Zrobiło mi się przykro na myśl, ile arbuza na nich zmarnowałam. Jeszcze jakoś ich dorwę.
Tymczasem zjadłam mango i poszłam przygotować się do występu.

_________________
Życie samo do ciebie nie przyjdzie. To ty musisz przyjść do niego. I zapamiętaj sobie: duch marnieje, gdy człowiek odrzuca swoje pasje.Marzyciel, Laini Taylor

Kolesie na motocyklach zawsze wyglądają dobrze, dopóki nie zdejmą kasków.
Alex


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 628 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31 ... 42  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>