Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 434 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 25, 26, 27, 28, 29
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 10 cze 2019, 22:36 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Ailureen

Zaczęły się przygotowania. W międzyczasie na obszar wokół ciężarówki cyrkowej przybywały kolejne i kolejne osoby. Stawały przy swoich samochodach czy gdzieś nad pobliskim jeziorem po drugiej stronie, spokojnie oczekując przyszłego występu.
Ciekawe czy wśród tych wszystkich przybyszy jest też ta tajemnicza dwójka z wcześniej...

Victor w międzyczasie jedzenia musiał wkroczyć do kabiny, bo elementów rozbitej lampy na podłodze już nie było.

Elna

Dwie kolejne ofiary wojny... Ale czy dało się tego uniknąć? To już pytanie dla ciebie.
Wychyliłaś się za framugę i ujrzałaś całkiem dobry widok. Dwa z Egg Giantów zostały rozbite, ostatnich dwóch żołnierzy leżało, z czego jeden na boku, drugi wijąc z bólu, a Egg Pawny padały jak muchy. Spinnery zdjęte.

To nie był jednak koniec wieści. Z przeciwnej strony, zaraz za budynkiem z drugiej strony rozległ się huk i wzbił się tuman dymu. Z tej samej strony biegło kilka Egg Pawnów, padających od rzucanych kunaiów z powietrza. Espio wyłaniał się tuż przed rzutami, masakrując roboty jak chciał.
- Zniszczyliśmy Egg Tanka! - rozległ się głos Nortona w hełmie.
- Doskonale, posuwajmy się dalej! - odpowiedział Vector, jako pierwszy wychodząc z ukrycia.
Ostatni Egg Giant był formalnością. Wisp uderzył mu nogę wiertłem, po czym krokodyl dobrze wymierzonym ciosem posłał głowę robota w powietrze.

Tim stał nad wijącym się coraz słabiej Imperialnym i zdjął mu hełm po pochyleniu. Charmy jednak szybko chwycił go za dłoń, bo z drugiej strony nadciągały siły próbujące was wziąć od tyłu.
- Elna, Espio, zaasekurujcie z nimi tyły! Zbliżajcie się do nas coraz bardziej! - rozkazał krokodyl, niszcząc ciosem z łokcia ostatniego Egg Pawna zanim Espio rzucił kolejny kunai.

Will

Dotarłeś do nich i Sokole Oko na moment odsunął lunetę od oka, spuszczając wzrok z jakiegoś strażnika.
- Witaj, tu Sokole Oko. - podał dłoń tylko to potwierdzając, trzymając karabin snajperski drugą ręką, lufą do góry. - Bruce dał znać co trzeba robić. - dodał, siadając na taborecie.

Jednak nie mógł poświęcać czasu wyłącznie celowaniu i obserwacji. Oprócz stojaka dla karabinu i taboretu do siedzenia były tu trzy skrzynki śniadaniowe, z czego jedna otwarta zawierała kilka kanapek, pięć butelek napoju, dwie puszki energetyków i do kompletu jakiś bandaż. Jego koszula była bardzo luźna, a przy reszcie sprzętu widoczne były jakieś blaszki i książki.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 cze 2019, 19:24 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Witam, jestem Max Acorn. Miło pana poznać... Sokole? - Wyciągam rękę na powitanie.
- Możesz mi mówić Phil. - podaje swoje prawdziwe imię, zgodnie z listą. Ściska wystawioną dłoń.
To jest twoja pozycja, z której chcesz strzelać? - Wskazuję na magazyn. - Dużo skrzyń i niepotrzebnych śmieci... Można tu się łatwo ukryć.
- To chyba najlepszy dostępny punkt. Giorgies ustawi się jakoś z drugiej strony, więc będziemy mieli dużo większe szanse widzenia wszystkiego. - wyjaśnia, poklepując lunetę karabinu.
- My tu wpadliśmy rozłożyć małe wsparcie mechaniczne, które może pomóc w czasie spotkania - Wręczam mu jeden z głośników i patrzę prosto w oczy. Tak na wszelki wypadek - Ustaw go sobie w dogodnym miejscu. Jakbyś czuł, że twoje plecy są zagrożone.
Jego oczy mają niebieską barwę. Nie widać tej zielonej poświaty, więc chyba jest w porządku.
- Dobra... można spytać, co to będzie robić? - pyta, tymczasowo kładąc głośnik obok skrzynek śniadaniowych.
- Wiesz jak działają takie specjalne gwizdki na psy? To te maluchy robią tak samo, tylko że nam. Dlatego nie radzę być w lini "strzału", może się skończyć pękniętymi bębenkami.
- Zapamiętam. - kiwa głową, obserwując obiekt.
Kira w międzyczasie stoi na jednej ze skrzyń i nieco wygląda za wyższe okno... A raczej to, co z niego zostało. Wystaje tylko jej głowa od oczu do czubka głowy.
- Zauważyłaś coś Kir?
- Nie, w sumie to nie. Patrzyłam na budynek z Hondo. Górne okno nadal otwarte, chyba nawet dojrzałam błysk jego lornetki. Oby nikt inny tego nie dojrzał. - odpowiada, zeskakując ze skrzynki. Phil za to gwizdnął z uznaniem.
- Widzę, też masz dobry wzrok. Sam potrzebowałem chwili na dojrzenie tego błysku. - przyznaje Kirze, kiwając głową.
- Ta, trochę się polowało na zwierzęta, będąc dalej na południu... - odpowiedź Kiry ma jakieś smutniejsze brzmienie.
Ta... O jej wiosce pogadam z nią później, na razie może skupmy się na rozłożeniu głośników. - Dobra - Podchodzę do barierki, aby mieć widok na magazyn. - Rozplanuję rozłożenie tego. Dajcie mi chwilę.
- Dobra. - Phil rozsiada się wygodniej i ustawia karabin na stojaku, pilnując ponownie obszaru. Kira opiera się o skrzynkę obok głośników, czekając na szczegóły co do rozłożenia obiektów.




Obrazek
(żeby nie było to niebieskie to głośniczki)

- Czeka nas trochę rozkładania... No i pamiętajmy o strażnikach. - Kira uważnie przegląda plan rozłożenia głośników.
- Będą wiedzieli, co gdzie leży, oprócz pewnego wyjątku... Poza tym musiałem wybrać takie miejsca, pamiętaj, że Herold jest zdolny do wielu sztuczek.
- Wiadomo, jak największy obszar. - przyznaje Kira, biorąc pierwszy głośnik.
- Tutaj spokojnie można rozstawiać. Ale na dole trzeba mieć się na baczności. - przestrzega Sokole Oko.
- Strażnicy?
- Tak. Oni nieraz zaglądają przez okna do wnętrza.
- Zapamiętam - Rzucam Kirze 2 głośniki - Zaczynamy od góry. Jakby co, Phil, głośniki na górze powinny pracować bez przerwy, więc z łatwością odkryjesz jakieś dziwne anomalie u siebie. Twój jest akurat na ręczne uruchomienie. - Patrzę na Kirę - Na dole za ich uruchomienie będzie odpowiedzialna jedna osoba.
- Dobrze, rozstawić jakieś czy czatować? - Phil spuszcza na moment oko z lunety.
- Nie... Damy radę.
- Dobra, pilnuję obszaru. W razie czego będę tutaj. - chwyta w dłoń swój głośnik i rozgląda się po otoczeniu, szukając dobrej pozycji do jego ustawienia.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 cze 2019, 21:51 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Chyba gdy wyglądałam przez drzwi odezwało się moje sumienie bo mimochodem obejrzałam się na swoje ofiary. Kolejne dwa trupy do kolekcji... ponad setka już pewnie by się zebrała. Po jakimś czasie przestałam pamiętać ich twarze... tego Garronda czy jak mu tam było już nie pamiętam. No ale cóż, ta wojna to był ich wybór. Oni zapewne zrobili by to samo ze mną.


Widząc, że sytuacja jest opanowana i słysząc rozkazy pobiegłam do barykad i po sforsowaniu ich znowu byłam w środku trójkąta. Skrzywiłam się na widok cały czas jęczącego żołnierza.

- Mogę go uciszyć? - zapytałam na co wszyscy odpowiedzieli jedynie "Nie!". - Okej, okej, spokojnie...

Westchnęłam i zajęłam stanowisko bojowe. Oddałam trzy strzały krzycząc energicznie.

- Hyzio! Dyzio! Zyzio! - następnie wycelowałam trochę w bok w kolejnego Egg Pawna - Hyzio Dwa! Iiii... teraz czekamy... Tobie nie jest dane Trevor - klepnęłam go lekko palcem, a po chwili znowu pojawiły się kolejne ludziki. - Dobra chłopcy, jeszcze raz! Hyzio, Dyzio, Zyzio! W sumie ty Zyziu Dwa możesz być chyba dziewczyną. Wyglądasz mi na silną i niezależną kobietę więc tak. W każdym razie leć! Emancypacja!

Czułam na sobie spojrzenia reszty drużyny ale miałam to gdzieś. Jak już jestem na polu bitwy na którym nie chcę być, na wojnie na której nie chcę walczyć to mogę mieć trochę zabawy.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 cze 2019, 22:31 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Trevor zaczął grymasić, znowu przełamując ruch imitujący na rzecz złorzeczenia pięścią. Hyzio, Dyzio i Zyzio zaliczyli drugą rundę, pozwalając na eliminację kolejnych i kolejnych maszyn. Grupa wrogów zaczęła się wyraźnie zmniejszać, nie tylko przez niszczenie, ale też wycofywanie na poprzednie pozycje.

- Widzę oswajanie z Wisponem... Pistolet się znudził? - Tim jak zwykle wypowiedział się tym swoim charakterystycznym, cichym głosem i zestrzelił jedną z cofających się maszyn.
- To może nawet lepiej. - dołączył się głos Espio, który bezszelestnie pojawił się obok ciebie, kunaiem wytrącając broń jakiegoś imperialnego, który przez stratę broni postanowił nie ryzykować i uciekł.

Maszyny wycofały się. Na miejscu oprócz Charmy'ego znalazł się też Stephen, nadbiegając i przeturlając po złożeniu w kulkę prosto do was.
- Mamy chwilę przeczekać w tej pozycji, żeby mieć pewność, że nas nie zaskoczą! - przekazał. Gdzieś dalej dostrzegalny był kolejny wybuch.
- Kolejny Egg Giant zniszczony! Uważajcie na obie strony! Zabezpieczymy budynek i dołączacie najszybciej jak się da! - przekazał Vector w tle odgłosów strzałów.

Charmy usiadł skryty za barykadą, wyraźnie dumny z siebie. Nastąpił na razie chwilowy spokój.
- Więc... kiedy przerwa na czekoladę? - zapytał po chwili.
Inni, poza Espio i Timem, spojrzeli z zmrużeniem oczu.
- Co powiesz po zniszczeniu tych dział? Na pewno ktoś miałby tabliczkę czekolady. - odpowiedział zupełnie niespodziewanie Tim.

Will

Phil w końcu ustawił głośnik obok stojaka, skierowany naprzód.
Kira tymczasem pobiegła. Jak na tygrysicę przystało, dobiegła całkiem sprawnie na przeciwną stronę, rozstawiając głośniki w dwóch najdalszych górnych punktach jakie wyznaczyliście. Po tym wróciła, kiedy ty rozstawiłeś dwa bliższe pozycji Sokolego Oka.

- Coś słyszałem, że będziesz też ustalał pozycje dla naszych... Ale dobra, rozstawmy to. Hondo dawał ci jakąś kartkę z ślepymi punktami, gdzie strażnicy nas nie mogą zobaczyć? - zapytał ptak, gdy podszedłeś po kolejne dwa głośniki. Kira widząc to wzięła tylko jeden i skierowała się w stronę zawalonego rusztowania, aby ustawić jeden głośnik bardzo blisko punktu spotkania.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 cze 2019, 19:15 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Ta, dał mi to. - Wyciągam kartkę od szakala.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 cze 2019, 22:55 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Mimo, że nic nie zastąpi mojego pięknego pistoletu to jednak na dalsze dystanse jest nieco gorszy. Przed chwilą w budynku załatwiłam dwie osoby przy użyciu pistoletu więc nie martw się, nie będę z niego rezygnować - rzuciłam do Tima oddając kolejne strzały.


Potem sytuacja się uspokoiła i zaczęła się rozmowa o czekoladzie.


- Kto niby wziął czekoladę na pole bitwy? - usiadłam nieopodal Tima odkładając Wispona na bok. - Nie dość, że jest gorąco to jeszcze dodatkowo żar bitwy ją ostatecznie roztopi. Ale jak ktoś z was tak pomyślał o wszystkim i wziął też whiskey to byłoby miło - uśmiechnęłam się opierając się wygodnie o niezbyt wygodną barykadę. Ale ja to tam jestem typem osoby, która wsżedzie się wygodnie rozłoży.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 cze 2019, 23:17 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

- Nie bawisz się, co? - Norton przypomniał słowa Vectora na samą wzmiankę o zabiciu dwóch Mobian.

- Lucio podobno nosi czekoladę. - odezwał się Stephen, na co pozostali obejrzeli się. - No co? Mam trochę kontaktu z nimi. Kolega potrzebuje nieraz coś słodkiego na stres, więc ma na takim jakby naszyjniku pasek czekolady właśnie dla takich sytuacji. - wyjaśnił w końcu.
- Podzieli się?! - Charmy wyraźnie zafascynował się wizją paska czekolady.
- Zależy, czy żyje... - Stephen starał się to powiedzieć jak najdelikatniej się dało. Faktycznie, z drugiej grupy miały polec przynajmniej dwie osoby, więc ko wie czy Lucio nie był jedną z nich.
- Och. - Charmy dostrzegalnie zafrasował się tą opcją. I nie chodziło tu raczej o samą czekoladę.

Norton pochylił nieco usta do twojego ucha.
- Teoretycznie można powiedzieć, że Vector powierzył nam go pod opiekę... Żadnego zabijania w jego obecności, dobra? - poprosił cicho.
Na natychmiastową odpowiedź nie było czasu, jak i na wypoczynek, bo od strony znanej chociażby z dawnych wież nadciągnęły kolejne siły wroga.

Tym razem do ataku ruszyła mała grupa Egg Pawnów, dwóch imperialnych uzbrojonych w Bomb Wispony i szary robot z mini-gunem, który swego czasu zaatakował drużynę szturmującą jaskinię z Phantom Ruby. Na niebie pojawiło się kilka Aero-Cannonów.
- Wytoczyli grubszy kaliber! Zdejmować ciężki sprzęt! - Norton natychmiast schował się za barykadą.

Will

- Dobra, okej... - Phil na spokojnie przejrzał karteczkę i oddał ją. - Jedyna porada, to trzymaj się przede wszystkim tych punktów, a na resztę obszaru wchodź tylko w ostateczności i kiedy straży nie widać. To samo tyczy się ciebie, atletyczna. - ostatnie słowa skierował do przybyłej znowu Kiry, która od razu spojrzała na karteczkę.
- Może lepiej ustalmy sobie kto zajmie się którym miejscem. - zwróciła uwagę "atletyczna", uważnie zwracając uwagę na ewentualne zlewanie się głośników z ślepymi punktami.
Wygląda na to, że straże nawet nie dojrzą żadnego z nich przy odrobinie szczęścia.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 cze 2019, 23:28 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Tak to jest jak bierze się dzieciaka na pole bitwy. Myślę że przez te kilka miesięcy widział wystarczająco dużo śmierci więc hartowanie jego psychiki poprzez jej głębsze niszczenie mu nie zaszkodzi - mruczałam pod nosem stając koło Nortona.

Mój ideologiczny przeciwnik jak zawsze musi psuć mi dobry humor i nie pozwala mi się wyszaleć. Ale dopóki Vector nie wyda mi bezpośredniego rozkazu nie mam zamiaru się stosować. W sumie Vectora pewnie też bym olała, ewentualnie zrobiłabym to dla zachowania swojej persony.


- Cięższy sprzęt do Bomb Wispony, prawda? - powiedziałam mierząc do imperialnych. Hyzio, Dyzio i Zyzio polecieli w stronę jednego z nich. Potem chwila przerwy i skierowanie strzału na drugiego imperialnego, tym razem czterema strzałami.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 15 cze 2019, 21:30 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
-Dobra...Ilu ludzi mamy do dyspozycji? Dwunastu? - Co ja się tak uparłem na te 12?
- Bruce podał listę dziesięciu najbardziej zaufanych, do tego dochodzi jakiś Pokutnik i jakąś dziewczynę. - Mówi spokojnie Phil
- Chodzi o Clem, naszego medyka-Tłumaczę Philowi-postawimy w najbezpieczniejszym miejscu przy wejściu do kanału wentylacyjnego. W razie jakby ktoś oberwał, postara się go odratować. Ja, Pokutnik i jeden z kumpli Bruce'a ustawimy się z Burmistrzem w miejscu spotkania. Ilu chciałbyś mieć chłopaków u siebie? W sensie do obrony na nieco krótszy dystans.
- Możesz dać kogoś na górze mi i Giorgesowi. - Phil wskazuje punkt po przeciwnej stronie magazynu. - O ile, rzecz jasna, wystarczy ci osób na dole... Osobiście też się znamy nieco na walce na krótszym dystansie.
- Ustawimy go pomiędzy tobą a drugim snajperem... O tu... - Zaznaczam miejsce położenia domniemanego strażnika.

Obrazek

- To wydaje się dobry pomysł. Jak Giorges dotrze tu wieczorem, dam mu znać. - ptak przytakuje na propozycję. Kira na razie siada na pobliskiej skrzynce.
- Niektóre z tych skrzyń można przewrócić i ustawić jako szańce dla pilnujących spotkania... Takie można postawić... Tu, tu i tu... Jeżeli dobrze liczę, to ich zasięg powinien prezentować się tak:


Obrazek

- Hm... powinno ich wystarczyć. Jak przyjdą inni i już będzie pewne, że do spotkania dojdzie, rozstawimy je jakoś w ten sposób. - ptak zerka to na kartkę, to na parter, oceniając położenie.
- Pamiętajcie o przewróceniu tych skrzyń i zrobieniu sobie tam dogodnych gniazd obronnych. Ilu nam jeszcze pozostaje strażników w takim razie?
- Bruce zebrał nas dziesięciu, więc mamy do rozstawienia jeszcze sześciu.
- Postawmy trzech jako ruchomych, będą oni patrolowali okolicę, obserwując czy nic nie podchodzi strażników od tyłu. - Dorysowywuję fioletową plamkę-Tu będzie stał Bruce, który będzie koordynował i obserwował co się dzieje z bezpiecznego miejsca, wybrałem jego położenie na podstawie tego, że Łowca potrafi zmieniać postacie, jeżeli tak się stanie, a zapewne tak będzie, to on to zauważy pierwszy wśród ruchomych strażników. Tacy będą najdogodniejszym celem do "podmiany" Heroldowi. Będzie trzeba poradzić im aby patrzyli sobie nawzajem na plecy, wtedy będzie większa pewność, że nic im się nie stanie. Pamiętasz jak rozpoznać Herolda? A i dorzuciłem wam jeszcze jednego na górę, w razie czego, jesteście chronieni po obu stronach mostka.

Obrazek

- Coś mówiono o charakterystycznym blasku w oczach. - Phil obserwuje kolejne dorysowania.
- Zielony poblask z oczu, kiedy taki zauważysz, strzelaj bez wahania. 50% szans, że sprzątniesz Łowce. Mogę jedynie dorzucić, że zaczynają się jarzyć jak lampki w święta, kiedy się go wkurzy.
- Dobrze wiedzieć. - kiwa głową na informację o opcjach. - Akcja będzie toczoną nocą, więc taki blask wówczas pewnie łatwiej zauważyć. - dodaje, przechodząc wzrokiem na parter i obserwując miejsca.
- pozostaje jeszcze trzech... Jakieś propozycje co do ich rozstawienia? Nie mówię, że mój pomysł jest najlepszy, więc korektą nie pogardzę.
- Możemy rozstawić ich blisko niektórych głośników albo obok tych barykad jako widoczna straż. - proponuje po etapie szybkiego namysłu. - W końcu skoro ustawiamy barykady, to pokażmy, że ktoś na nich stacjonuje.
- Nie możemy go speszyć... Ale taki nacisk na dokładność nie wzbudzi podejrzeń, prawdopodobnie najlepszego zabójcy na Południu. Dobra, mi to pasuje.
- Trzech strażników na tak dużym obszarze to nie tak dużo, a jednak nie ukrywając ich, przynajmniej właśnie pokażemy, że jednak jakaś obrona jest. - Phil spogląda w stronę Kiry. - A ty nie masz nic do dodania, atletyczna? Nie bierze udziału w operacji? - pyta po chwili zastanowienia.
- Powiedzmy, że jestem od czegoś zupełnie innego. To zostaje między mną i Maxem. - ta odpowiada w miarę naturalnie, ptak raczej nie powinien nabrać podejrzeń co do prawdziwej roli tygrysicy...
- Okej, nie będę wnikał. Bruce uważa kolegę za dobrego myślącego, więc zaufam w tę poboczną rolę. - ...choć Phil najwidoczniej nie planuje nawet odgadywać prawdy.
- Polemizowałbym Phil... - zaplute 13...
- Cóż, resztę opinii na temat zaufania do ciebie zobaczymy później, jak się dłużej poznamy... O ile będzie szansa dłużej się poznać. - Sokole Oko nieco chyba zostaje zaskoczony moją odpowiedzią.
- Dość optymistyczne podejście... - rzuca z pewnym sarkazmem Kira.
- Bardzo liczę na szansę działania dłużej. - Phil odpowiada, przechodząc wzrokiem na tygrysicę, później na magazyn. - Po prostu mamy do czynienia z Heroldem. Obawiam się, że jeśli wszyscy wyjdą z tego cało, to będzie chyba cud... Dobra to zabrzmiało jeszcze "bardziej" optymistycznie, więc może dokończmy swoje. Nadal przecież trzeba rozstawić głośniki. Mogę was wesprzeć widokiem na część strażników wśród okien albo pomóc w całości. - po wyraźnym akcentowaniu sarkazmu o optymizmie, Phil poprawia nieco snajperkę trafioną przypadkiem łokciem.
- Obserwuj... Jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to może zrobimy coś więcej, niż tylko zabijemy fanatyka w masce. Chodź Kira, musimy zdążyć przed wieczorem.
- Oczywiście. - tygrysica bierze pierwszy głośnik, ale po chwili spogląda na skrzynie i drabinkę. - A może od razu przenieśmy wszystkie na dół? I tak będziemy musieli się tu wracać, a mamy drabinę do przejścia. - zwraca uwagę.
- Nie brzmi głupio, zostaw tylko część, którą musimy rozstawić na tym piętrze.
- Hej, rozstawiłam je, jak zajmowałeś się innymi rzeczami... - Kira z wyraźnie udawaną złością opiera dłonie na biodrach i kiwa głową w stronę głośników. Zmieniasz się w Bruce'a, Will... Staruszku
-Wybacz... W takim razie zostaje nam tylko dół. Do roboty.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 15 cze 2019, 23:12 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Potężna kanonada znacząco utrudniła wszelkie mierzenie. Śrut z mini-guna dosłownie chował was wszystkich poza Charmy'm, który latał między Aero-Cannonami, ściągając ich uwagę na siebie.
W końcu jednak Hyzio, Dyzio i Zyzio ostrzelali bliższego osobnika z Bomb Wisponem, trafiając go trzykrotnie w klatkę piersiową, po czym zatoczył się przez barierkę. Patrząc jednak na stan punktu trafienia, raczej niedługo umrze, jak już nie skonał.

- Dobra, Charmy tego i tak chyba nie widział. - Norton zestrzelił dwa Egg Pawny, kiedy Stephenowi poprzez użycie dwukrotnie młota udało się najpierw zamrozić grupkę robotów, a potem ją rozbić na kawałki. Tim unicestwił ostatniego Egg Pawna poprzez strzelanie z wyłącznie wystawioną dłonią za osłoną, a do tego zestrzelił Aero-Cannona niebezpiecznie zachodzącego Charmy'ego od tyłu, który z swoim charakterystycznym uśmiechem i kciukiem w górę mu podziękował.

Przez osłabienie ostrzału, załatwienie drugiego imperialnego było prościzną. Pierwsze dwa strzały zostały uniknięte, ale następne dwa ludziki trafiły go. Pierwszy w dłoń, rozbrajając go, drugi za to prosto w podbródek chwilowo uniesiony pod wpływem impulsu bólu.
- Uwaga! - skoncentrowana na imperialnym, nie dostrzegłaś robota z minigunem, akurat wymachującego swoją drugą bronią: kulą na łańcuchu.
Obiekt miał cię uderzyć, z hukiem samym łańcuchem uszkadzając barykadę i wzniecając tonę kurzu, ale Norton, o dziwo on, w porę zepchnął cię z linii uderzenia. Barkiem zawadził podczas tego manewru o twój brzuch i przetoczył za ciebie, lądując na plecach.
Stephen uderzył młotem w kulę, krusząc ją, ale wtedy ostrzał miniguna zmusił go do obrócenia plecami i przyjęcia kanonady na swój pancerzyk. Siła ostrzału obaliła go na czworaka i teraz skulony przyjmuje ołów. Wytrzyma pewnie jeszcze kilka sekund zanim zacznie go to ranić.

Tim otumaniony kurzem skrył się na zewnątrz barykady za waszymi plecami, kiedy Charmy skupiony jest na ostatnim Aero-Cannonie.
Maszyna zbliżyła się na tyle, że na jej plecach dostrzegasz czerwony, pulsujący dysk.

Will

Wzięliście skrzynię i przenieśliście tuż przy schodach. Głównym problemem było samo zniesienie wszystkich głośników na dół, ale udało się ją wziąć na bark i zejść z użyciem jednej ręki i dwóch nóg poprzez zsunięcie po drabinie. Phil gestem pokazał dobry moment i znalazłeś się na dole, kładąc skrzynie w bezpiecznym punkcie i chowając się w nim. Kira zeszła kilka sekund później, zeskakując z drugiego najniższego stopnia i przetaczając do pozycji zaraz obok ciebie.
- Dobra, to jak dzielimy rozkładanie tych głośników między siebie? - pochwyciła pierwsze dwa głośniki, wpatrzona w nadal trzymaną kartkę z wszystkimi potrzebnymi informacjami.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: wczoraj, 21:27 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Wezmę na siebie drugą część a ty zostań tu, ok?

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: wczoraj, 23:12 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Natychmiast strąciłam ze swoich pleców Nortona mamrocząc "Złaź ze mnie!" pod nosem po czym wyciągnęłam swój pistolet i skacząc w stronę robota stanęłam za jego plecami. Oddałam dwa strzały w pulsujący na czerwono dysk. Maszyna po dostaniu wstrzymała ostrzał, następnie stanęła w miejscu, dymiąc w miejscu trafienia. Stephen nie czując ostrzału wreszcie się podniósł. Robot stał nieruchomo w miejscu. Tymczasem Charmy'emu udało się zniszczyć ostatniego Aero-Cannona.


- No i co, już taki twardy nie jesteś - uśmiechnęłam się opierając się o maszynę. Ta nagle zachwiała się i runęła na ziemię a ja wraz z nią - Cholera, nie ma to jak psucie klimatycznego momentu - westchnęłam podnosząc się z ziemi.

- Hej, jak sytuacja? Budynek jest pod naszą kontrolą, więc chodźcie! - nadszedł nagle rozkaz Vectora.

Wszyscy ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Dogoniłam Nortona klepiąc go w prawe ramię i zanim zdążył się odwrócić wyskoczyłam z lewej strony robiąc "Bu!"

- Wiesz, nie musiałeś mnie ratować. Moja egzystencja i tak jest nic nie warta, a oddział pewnie by na mojej śmierci zyskał, więc jak zwykle nie zgadzam się z twoją decyzją. Ale z drugiej strony pewna cząstka mnie jest wdzięczna, więc... dzięki - uśmiechnęłam się do niego nieco wymuszenie. Potem kontynuowałam. - Poza tym nie mogłabym od tak zostawić swoich maleństw. Banda łobuziaków, ale jak tu ich nie kochać i o nich nie dbaaa... - uświadomiłam sobie, że w rękach brak mi jednego przedmiotu. - Wybaczcie na chwilę, zaraz was dogonię.


Powiedziałam zakłopotana i cofnęłam się do barykady, rozglądając się za swoim Wisponem. Dosyć szybko go zlokalizowałam i podniosłam głaszcząc broń, a następnie zbierając wszystkich poza Trevorem do rąk.

- No juuuż, juuuż... mamusia już tu jest. - Wzięłam Wispona do ręki i ruszyłam za swoją ekipą. Stwierdziłam też, że zrobię coś jeszcze. Otworzyłam Wispona i zachęciłam Wispa do wyjścia - W sumie możesz się na chwilę przewietrzyć, pokaż się partnerze.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: wczoraj, 23:37 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Wilk nieco się odchylił z wytrzeszczonymi oczami po manewrze straszącym.
- Cóż, to ty zniszczyłaś tego robota, więc jednak chyba dobrze zrobiłem. - odpowiedział Norton z równie wymuszonym uśmiechem na temat tego ratunku, co było nawet widać.
- No właśnie! - dorzucił do tego jeszcze Charmy, przelatując przez całą idącą szybkim krokiem grupę, z Timem obserwującym tyły.

Ludziki wyraźnie zaskoczyła reakcja, poza Trevorem który obrócił się plecami do ciebie z wyraźnym fochem.
Wispon otworzył się na pół, ustawiając pierścień idealnie na linii i wyjęłaś kapsułę z wyglądającym dość podobnie do tej broni wispem.
Saturnowa istotka z nieukrywaną ulgą wyszła z kapsuły, grymasząc na ciebie wzrokiem i latając wokół innych. Ciekawe czy wróci do broni...

Dotarliście do budynku, dostrzegając w oknie obserwującego obszar Espio.
Drzwi po krótkim odgłosie przesuwania zostały otworzone przez Vectora. Znaleźliście się wewnątrz i udaliście na pierwsze piętro, kiedy Vector znowu zablokował drzwi pobliską komodą oraz ułamaną deską założoną jako dodatkowa blokada klamki.

O te nie było trudno. Na parterze wszędzie walało się drewno, a piętro nie wyglądało lepiej. W niektórych miejscach w oczy rzucała się sadza. Weszliście po schodach i idący na czele Norton otworzył brązowe drzwi.
Steven siedział na jednym z czterech foteli wokół okrągłego stolika, a teraz dołączyli do niego Stephen i Tim.
Dwuosobowe łóżko z zielonkawą kołdrą zostało natychmiast zajęte przez Charmy'ego, który rzucił się na nie jak pies na kość i z radością zaczął tarzać po powierzchni tejże.
Norton wyjrzał na pustą ulicę w oknie obok innego zajętego przez Espio. Wisp z ulgą oparł się o szafę, chyba już nieco przyzwyczajony do panującej na wojnie sytuacji.
Vector wszedł oczywiście jako ostatni.
Indigo Wisp szybko znalazł towarzystwo właśnie wypuszczonego Orange Wispa wyglądającego jak rakieta. Wasz ptasi kompan zaczął sobie z nimi siedzieć.

W pomieszczeniu znajdowało się jeszcze dwoje drzwi. Pierwsze, całkowicie białe najpewniej prowadziły do łazienki, a inne brązowe miały wywieszoną karteczkę na klamce "Pokój Freda" z rysunkiem raczkującego bobasa o rysach jeża.
Poza tym, inny pokój bez drzwi wyraźnie wskazywał na kuchnię. Widać było piecyk i lodówkę.

- Zastanawiające gdzie cywile... - Norton obserwował pustą ulicę i wyraźnie przeglądał inne okna.
- Najpewniej wyprowadzeni. Nasza ofensywa była raczej przewidywana od dłuższego czasu, a czasy Eggmana minęły. Najwidoczniej nieco dba się o procedury w razie wojny - odpowiedział mu Espio.

Vector stał przy drzwiach z naciskanym guzikiem przy słuchawkach.
- Udało wam się? Dobra, nieco odpoczniemy i spotkamy przy ofensywie... Masz kontakt z wewnętrzną grupą Josephine? Doskonale..! Dobra, bez odbioru. - krokodyl rozłączył się i obejrzał po wszystkich.
- Dziesięć minut wypoczynku. - przekazał, stukając w nadgarstek jakby pokazywał coś na zegarku. - Wykorzystajcie to. Patrząc na wielkość tego gmachu sądowego, to nie będzie łatwa przeprawa. - i usiadł.

Will

- Dobra, jak chcesz. - Kira nieco zaskoczona wzruszyła ramionami i podała ci dwa wyjęte głośniki. Phil obserwował ruch straży przy parterowych, okratowanych oknach pozbawionych szyb przez eksplozję. - Więc... jakby co, to będę pilnować głośników. - dodała
Teraz dostrzegłeś jeden z kluczowych problemów. Ślepe punkty nie tylko dotyczyły strażników, ale też ciebie. Żeby obserwować ich ruchy, musiałeś się wychylać, a w ten sposób ryzykowałeś wykrycie. A z Philem na razie nie miałeś żadnej komunikacji poza gestami.
Na szczęście strzelec był dobrze widoczny. Ptak pokazał ci po połowie minuty kciuk w górę.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: dzisiaj, 14:18 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Znowu padło imię "Josephine". Wygląda na to, że spotkanie będzie nieuniknione. Ale niezbyt się tym przejmowałam. Wstałam i podeszłam do drzwi z napisem "Pokój Freda".


- Może Fred jest u siebie? - nacisnęłam na klamkę i uchyliłam drzwi - Co tam Fred? Znowu marszczysz sobie Fre... - w ostatniej chwili zrezygnowałam z żartu, chociażby przez obecność Charmyego i wygląd samego pokoju.



Pierwsze co rzuciło się w oczy to szafka ustawiona naprzeciwko drzwi. Na jej półkach rozłożony jest szereg przeróżnych zabawek, od pluszaków przez jakieś grzechotki, po klocki do budowania. Łóżko ustawione w dalszym, prawym rogu o dziwo było zwykłym, może najwyżej zminiaturyzowanym miejscem do spania, więc najpewniej karteczka miała kilka lat, bo nie było kołyski.
Dalej widać otwartą szafę na ubrania, z kilkoma ubrankami leżącymi na podłodze. Najwidoczniej w pośpiechu zabrano jakieś ciuchy dla małego. Biurko z krzesłem było dość puste, zawierało tylko lampę i... zdjęcie. Najwidoczniej z jakiejś uroczystości rodzinnej w domu pełnym girlandów i balonów. Z tyłu napisano długopisem "Piąte urodziny Freda".
Widać na nim było jasnobrązowego jeża z nieznaczną bródką, ubranego w czerwony garnitur z krawatem. Jego niebieskie oczy były bardzo charakterystyczne, czuć aż bijącą od nich dobroć. Towarzyszył im nawet uśmiech.
Obok jeża jest fioletowa jeżyca, której kolce opadają z tyłu i znikają gdzieś za barkami. Nosi na sobie czerwoną sukienkę. Uśmiecha się i jest bardzo blisko swego męża, oparta głową o bark.
Syn okazał się pójść wyglądem bardziej w ojca. Brązowe futro, małe kolce idące do tyłu i identyczne niebieskie oczy. Nosi na zdjęciu niebieską, elegancką bluzkę i spodnie od garnituru. Uśmiecha się z nieznacznym językiem.
Musieli być szczęśliwą rodziną.



Weszłam do środka. Ach, szczęśliwa rodzina w modelu dwa plus jeden. Coś na co nigdy pewnie nie będzie mnie stać. A jeżeli już to... hmm...


- Ło! Jakie fajne! Jim, choć tu na chwilę! - powiedziałam wychylając głowę z pokoju. Tim słysząc to oderwał się od krzesła, gdzie i tak najwidoczniej tylko towarzyszył w rozmowie. Wszedł do środka. - Patrz, patrz! Jakie fajne klocki! Nigdy nie miałam klocków! - popatrzyłam się na niego rozradowana

- Em... Okej... - skunks był wyraźnie zdezorientowany. - Sam miałem mniejszą kolekcję. Zdecydowanie mniejszą. - dodał, obserwując klocki stanowiące około jedną trzecią zawartości wszystkich półek.

- A tak serio to oczywiście nie zawołałam cię tu z powodu klocków - od razu zmieniłam minę na swoją standardową przymułę. - Jesteś tu w jednym konkretnym celu. Ale zapewne reszta debili z oddziału - te słowa wypowiedziałam nieco głośniej - podsłuchuje. Więc pozwól, że sprawię, że poczujesz się niekomfortowo. - Rzuciłam się na drzwi i zamknęłam je. - Dobra, a teraz... - Rozpięłam płaszcz i rozsunęłam nieco koszulkę na dekolcie po czym nagle zsunęłam płaszcz z powrotem krzycząc tryumfalnie - HA! Mam cię! Nie, a tak serio to chciałam pogadać, siadaj. - Rzuciłam ostatnie zdanie już nieco spokojniej i szybciej po czym siadłam na podłodze i sięgnęłam po klocki.

Skunks podczas całego żartu zrobił zaskoczony krok do tyłu, ale ujawnienie żartu szybko wyjaśniło sytuację...

- Tak... Tak. - ...albo i nie. Niepewny co właściwie odpowiedzieć na całą sytuację, Tim po prostu usiadł przede mną w podobnej pozie.

- Słuchaj, pamiętasz może ten mój odpał na ciężarówkach? Wiesz, ten malutki incydencik, który dział się taaak dawno temu? - zagaiłam zaczynając zlepiać klocki do kupy.

- Tak... Coś się wydarzyło? - skunks obserwował zlepiane klocki.

- Nom, tamto akurat nie było żadnym żartem. A jako, że jesteś jedyną osobą w tej naszej rebelii, którą tak szczerze lubię to pomyślałam, że powinieneś wiedzieć jako pierwszy - zrobiłam chwilę przerwy. Klocki układałam bez większego ładu i składu. - Prawdopodobnie długo już tu z wami nie posiedzę. Nie widzę zbytnio sensu w tej wojnie i choć wiem, że jest nieunikniona to straciłam kompletnie poczucie celu. Może coś się zmieni na przestrzeni najbliższych kilku dni, ale... - przerwałam. Zburzyłam obecną strukturę z klocków i zaczęłam budować z nich ludzika.

- Celem jest zjednoczenie planety. Tak myślę... - Tim spuścił wzrok niżej, stukając palcem wskazującym w drugi wskazujący.

- No ale jakby nie patrzeć taki sam cel ma też Imperium. Ten konflikt będzie się jeszcze ciągnął i ciągnął... a to takie męczące... -westchnęłam i pstryknięciem strąciłam ludzika. - W każdym razie jestem ciekawa jak tam figurka? Bo cały czas jestem chętna by ją kupić - popatrzyłam się na Tima z uśmiechem.

- Em... Ukończyłem dwa dni temu już drugą... - na wzmiankę o figurkach od razu podrapał się po karku z zakłopotaniem i nieznacznym uśmiechem. Wyraźnie unikał w tej chwili wzroku. - To był... d-dobry pomysł, ab-ab-abym-aby-abym z-z-z-zrobił lu-ludz... - westchnął wpatrzony w sufit i umilkł. Zestresował się chłop.

- Ej spokojnie - położyłam dłoń na jego kolanie. - Mówiłam ci że masz talent a ja się nigdy nie mylę! No pomijając te przypadki kiedy akurat się mylę - zaśmiałam się i zaczęłam rozmontowywać klockowego ludzika. - W każdym razie miłoby mi było gdybyś mi go dostarczył. Mogę nawet dopłacić ci coś ekstra jak zrobię tutaj małe plądrowanie zwłok. A potem... znowu przerwałam, tym razem odkładając klocki

- Em... dobrze... - spojrzał wreszcie w oczy, ale nadal z wyraźnym stresem. Poliki miał nieco czerwone, a na twarzy towarzyszył mu zawstydzony uśmiech.

- Ta cała Josephine - parsknęłam śmiechem po chwili ciszy. - Łączy mnie... a raczej łączyła mnie z nią bardzo... specyficzna relacja. Być może mogłabym dołączyć do jej grupy? O, albo zaraz. Jest jakiś taki sławny cyrk! Prowadzi go jakaś Auri... Aure... Aurelia? Strasznie porąbane ma imię. Nie tak badziewne jak Josephine, ale wciąż. W każdym razie zatrudniłabym się w takim cyrku jako nie wiem... smutny klaun. Ewentualnie sprzątaczka. Tak, to brzmi jak dobra perspektywa na życie - powiedziałam dumnie wznosząc rękę do góry z zaciśniętą pięścią, a po chwili zaśmiałam się.

- Znasz tą Josephine? - skunksa wyraźnie zaskoczyła ta informacja.

- Ano znam. Byłyśmy... przyjaciółkami. Bardzo bliskimi przyjaciółkami. Baaaardzo - dałam mu wymowne spojrzenie uśmiechając się. - No ale nasze drogi rozeszły się kilka lat temu. Ja poszłam robić swoje czyli... hmm.. ach... no tak... wtedy głównie picie i włóczenie się po zadupiach... No a ona... najwyraźniej teraz robi tutaj swój własny ruch oporu.

- Aha, stara znajoma... - skunks skrzywił się nieco z zaskoczenia po zrozumieniu twierdzenia "Baaaardzo". - Czy jesteś pewna, że to właściwie ona..? Sam słyszałem znajome imiona... tylko po to, by się z-zawieść... - spuścił znowu wzrok, pukając palcem o podłogę.

- No może zakładałabym, że to ktoś inny ale pomyśl. Ile osób może mieć na imię Josephine? Tylko jej rodzice byli na tyle okrutni. To na pewno ona - zaśmiałam się. - No a jeżeli nie, no to zawsze jest jeszcze ten cyrk. Ale póki co trzeba zająć się tym cyrkiem na zewnątrz, wraz z naszym Ringleader'em Vectorem. Chyba możemy już wyjść. Myślę, że nie zostaniesz wyśmiany za to, że zbyt szybko skończyłeś - rzuciłam mu szyderczy uśmieszek wstając i kierując się do wyjścia.

- Chyba raczej nie każdy ma... t-takie myśli... W końcu ty raczej nie jesteś zbyt znana z... r-r-rrrelacji. - Tim wstał niedługo po tobie.


Po opuszczeniu pomieszczenia, trafiliście na takie samo rozstawienie wszystkich jak wcześniej. No dobra, Vector krążył po pomieszczeniu, dyskutując przez komunikator z Tyronem. Usiadłam pod ścianą gdzie wcześniej odłożyłam swojego Wispona przy, którym ciągle kręcił się Asteroid Wisp.

- Witaj partnerze. Tobie w sumie też wypadałoby dać imię, bo w końcu to ty jesteś siłą napędową i wydałeś na świat te małe chochliki. Co powiesz na... Caspian! - powiedziałam wzniośle gestami dłoni rysując w powietrzu rozsuwającą się kurtynę. Niezależnie od tego czy mu się spodobało czy nie, sięgnęłam po Wispona by zamknąć go z powrotem do środka.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 434 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 25, 26, 27, 28, 29

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>