Strona głównaKontaktZarejestruj sięZaloguj się

  • Czy wiesz, że wizerunek Sonica pojawił się po raz pierwszy w grze "Rad Mobile"? Wydana ona została w styczniu 1991 roku, czyli daleko przed premierą oryginalnej gry z jeżem.
  • Wyścigowy spin-off serii: "Team Sonic Racing", trafi na sklepowe półki w drugim kwartale 2019 roku. Wyprodukowany zostanie przez Sumo Digital, które odpowiadało wcześniej za "Sonic & All-Stars Racing Transformed".
  • Czy wiesz, że Jun Senoue (gitarzysta i klawiszowiec Sonic Team) początkowo nagrał 8 prototypowych piosenek do wprowadzenia/finału "Sonic Adventure"? Ostatecznie wszystkie porzucono na rzecz "Open Your Heart", które świetnie nadawało się do zapowiedzi gry na Tokyo International Forum w 1998 roku, a także samego powrotu jeża do walki o konsumenta, po paru latach od czasu anulowania "Sonic X-Treme".
  • Najnowsza główna gra z niebieskim jeżem: "Sonic Forces", jest już dostępna w sprzedaży. Klimatycznie gra przypomina wczesne next-genowe inkarnacje naszego podopiecznego, co jednych przyciągnie do tej produkcji, a innych zniechęci. Warto także wspomnieć o tym, że to pierwsza gra z serii, która w Polsce doczekała się oficjalnej lokalizacji za którą odpowiedzialna jest Cenega - dystrybutor poprzednich gier "Niebieskich".
  • Czy wiesz, że komiksy z Soniciem, które były wydawane przez Archie Comics, mają tytuł "najdłużej wydawanej serii komiksowej opartej na serii gier wideo", który został nadany w 2008 roku?
  • "Sonic Mania Plus" jest dostępna już dziś! Gra zawiera nowy czteroosobowy tryb kooperacyjny, grywalnego Mighty'ego i Ray'a, tryb "Encore" zmieniający położenie przedmiotów oraz przeciwników, a także wiele poprawek. W specjalnej fizycznej wersji gry (dostępnej tylko na konsole), otrzymamy 32-stronicową książeczkę z szkicami i projektami postaci, przeciwników i plansz, podczas okresu prezentowania projektu firmie i produkcji, a także podwójną okładkę, przypominającą grę na Segę Mega Drive.
  • Czy wiesz, że Chip z "Sonic Unleashed" pierwotnie miał być duszkiem, stworzonkiem podobnym do Chao, lub nawet... rybą?
  • "Sonic: The Wrath of Nazo" Aarona Cowderego, nie będzie miała swojej premiery (jak to planowano) pod koniec 2019 roku. Animowanie aktu 1 z 3 okazało się zbyt skomplikowane, co przełożyło się na nieokreślone opóźnienie premiery animacji. Na szczęście, film będzie 15 minut dłuższy niż pierwotnie zakładano.
  • Dokąd nocą tupta jeż? Zapraszamy do aktywności w działach "Porozmawiajmy" oraz "Dyskusje", gdzie każdy to może wtrącić swoje symboliczne "dwa grosze" do rozmów na różnorakie sprawy związane z wielkim, szerokim uniwersum niebieskiego jeża, które jest nie większe, niż wypociny Marvela, czy też DC.





 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43  Następna
Szukaj:
Autor Wiadomość
Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 sie 2019, 19:32 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Spokooo! - powiedziałam i lekko chwiejnym krokiem wyszłam a na korytarz. Doszłam do swojej kwatery i zdejmując płaszcz siadłam na łóżku.


Zastanawiałam się czy nie wrócić do książki i choć to zrobiłam to ciągle nie mogłam się skupić. Cały czas miałam przed oczami Jo, jej nową dziewczynę, nas sprzed dwóch lat w Dreamwater a w końcu ponownie wojnę, Orbota i Cubota i Wschód, na który chciałam uciec. W mojej głowie zaczęły zbierać się mroczne myśli, które nieskutecznie odpędzałam. Miło spędzony czas z jeszcze przed kilku chwil zamieniał się w cierpienie. Odłożyłam książkę i próbowałam zasnąć co po długich walkach w końcu się udało.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 sie 2019, 19:59 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Sen faktycznie nie był łatwą sprawą. Podczas czytania "Gwiazdowego Batalionu" słowa wydawały się wypadać z pamięci, uderzane nagłymi wspomnieniami przeszłości.
Ciemność i brak poczucia ciała wreszcie uśpiły organizm. Napoje pewnie nieco w tym dopomogły.

W końcu powieki uległy jednak światłu. Przebudzona natychmiast poczułaś jak wargi marszczą się od braku wody, a język z trudem rusza się po powierzchni ust. Przeklęty kac...
Aż dziw, że w ówczesnym stanie się tam wdrapałaś. Dodatkowy ból głowy nie ułatwiałaś myślenia. W tej chwili aż zaczęły od nowa uderzać cię najgorsze myśli.

Dostałaś się do łazienki, gdzie opłukałaś twarz wodą z kranu i popiłaś to nieco ją samą, bo była jedną z najczystszych dostępnych na planecie. Przechodząca obok puma uznała cię pewnie po prostu za zmęczoną, mijając bez zainteresowania.

Stromagg

Lemur dostał hakiem w nos, drgając i padając na plec z rozcięciem aż do brody.
- Naprzód! - wydarł się wiedziony wybuchem kot z dodatkową opaską dowódcy i oddziały uderzyły. Kilku wrogów padło od salw z różnych broni, a na tyłach została ekipa Gwendolyn z ranną Xiaon. Bruno jednak wyszedł do przodu, przebijając ostatnim dostępnym harpunem głowę skunksa, następnie biorąc jakiś karabin od poległego Sztandarowca.

Siły Sztandarów bardziej niż kiedykolwiek dostały łomot. Ostatni członkowie czający się w zgliszczach piętra zaczęli schodzić na dół z uniesionymi karabinami. Część Korpusu została na dole. Dwóch członków zabrało uśmierconego trzema postrzałami królika.
- Zabezpieczyć okolice i pilnować więźniów! Musimy mieć pewność, że utrzymamy tą pozycję! - wydał rozkazy Hati.

Will

[Poniższa mapa jest uproszczonym rysunkiem orientacyjnym. Wasza wyobraźnia musi niestety potem dopomóc reszcie...
Wielkości są często symboliczne. To uproszczone rozmieszczenie.]
Spoiler:


Zielony mazak w końcu skończył rozwijać mapę o inne elementy.
- To wszystko co pamiętam. Te obozy ofensywy mogą akurat nadal istnieć, ale zagadką pozostaje kwestia tych przejściowych. To były zwykłe pola namiotowe z pojazdami, które podróżują tam gdzie są potrzebne w wspieraniu taktycznym ofensywy. - wyjaśnił Derric.
- Te fabryki są opuszczone? - zapytał Bruce, przyglądając się szarym pięciokątom.
- Nie do końca... Nieraz można natknąć się tam na Anonimowców... Albo szabrowników. Zostały rozbite przez wycofujących się Imperialnych, wiedzących że nie ma tu czego już bronić.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 sie 2019, 20:10 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Wróciłam do kwatery i siadłam jeszcze chwilę łóżku, chowając twarz w dłoniach i przecierając oczy. Po pół godziny nareszcie zdecydowałam się wstać biorąc pod pachę książkę. Ruszyłam na stołówkę, by zaspokoić głód no i dostać więcej lekarstwa, którym w tym momencie była woda.


Niestety tym razem nie trafiłam na żadne wolne stoliki. Nie starając się nawet z uśmiechać podeszłam do jednego ze stolików gdzie było wolne krzesło i wskazując jedynie na nie palcem i otrzymując kiwnięcie głową ociągnęłam je ku zaskoczeniu siedzących i postawiłam je kawałek dalej, siadając i kładąc sobie tackę z jedzeniem i wodą na kolanach. Chciałam mieć spokój. Chętnie bym zabrała jedzenie do katery, ale chyba by mi nie pozwolili. Hałas mnie wykańczał, chciałam zjeść jak najszybciej i wracać do siebie licząc, że nikt mnie nie zaczepi.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 sie 2019, 22:42 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Obrazek
(To jest już ukończona mapa)
- Ta opuszczona fabryka wydaje się kusząca-Zaznaczam miejsce blisko miasta.
- Nigdy tam nie byłem, ale zaznaczano ją na mapach. Byłem też świadkiem powrotu ekspedycji z kilkoma częściami dla maszyn. - Dorzuca swoją wiedzę Derric.
- Widziałeś może elementy wspomagane? Czyli coś takiego co pomaga ci w dźwiganiu ciężarów... Dźwignie hydrauliczne, podnośniki pneumatyczne... Rzuciło ci się coś takiego w oczy?
- Wtedy akurat nie, głównie sprzęt do Egg Pawnów i Spinnerów... Ale patrząc na to, że fabryka pochodzi jakoś z początku wojny, pewnie znajdą się tam takie rzeczy. Z ciekawości, po co ci one? - Nietoperz zaczyna interesować się potrzebą posiadania tych elementów.
- Ci rycerze nie chcą wyjść mi z głowy i tyle. Chcę jakoś uczynić legendę prawdziwą.
- Nieeeee.... Ja nie chcę takich rycerze, skupiłeś swoją uwagę na złym atrybucie... W każdym razie fajnie, jeżeli udałoby mi się znaleźć elementy adekwatne do tego czego szukam.
- To mogę tylko liczyć na sukces w tych poszukiwaniach. - Derric nie drąży już tematu.
- Te obozy przemierzające pustynie jak duże zazwyczaj są? - Bruce zmienia temat, wskazując plusiki z wystającymi strzałkami.
- Około stu w standardowym personelu, plus drużyny przemieszczające się między nimi i akurat robiące w nich postój. Czasem służą jako wsparcie. - Wyjaśnia nietoperz.
- Ten jeden... Wysunięty najdalej wydaje się kuszącym kąskiem... O tu, daleko od fabryki.
- O ile nie zmieniono jego pozycji... Ale racja, wydaje się teraz najlepszą opcją gdy chodzi o zadanie strat Anonimowi, bo dalej jest tylko pustynia. To miniaturowe Desert Harbor dla wojsk Anonima. Trzymali tam sporo pożywienia i wody, aby przemieszczający się mogli nadrobić zapasy.
jeżeli udałoby nam się założyć bazę właśnie w fabryce moglibyśmy uderzyć nie tylko ten odsunięty obóz ale również jedną z rafineri. Za to atakując tę drugą rafinerie moglibyśmy wbić klin w linię jaką Anonim zbudować... Patrząc na to proponuję aby wystawić 2 oddziały.... Które zaatakują tak:
Grupa pierwsza i druga wyjdą równocześnie. Ja potrzebuję niewielkiej ilości ludzi bo muszę mieć przede wszystkim fabrykę. Kiedy ją zabezpieczę, wezwę posiłki. Druga grupa w międzyczasie musie zdobyć fabrykę rafinerię i znisczyć obóz najbliższy miastu. To powinno zabezpieczyć naszą flankę.
- Równomierne uderzenie, by ograniczyć szybkość reakcji... A jednocześnie jak najszybciej zmniejszyć mobilność armii Anonima. - Derric obserwuje linie. - Jeśli rozegramy to szybko, błyskawicznie umocnimy pozycję Desert Harbor od południa i zetniemy nieco komunikację... Ale czy nasze siły mają możliwość uderzyć tak szybko?
- Mają. Posiadamy nieco pojazdów, a możemy jeszcze trochę zdobyć na obozach. - Odpowiada z dużą pewnością siebie Bruce.
- Ja będę się trochę ociągał, ale postaram się jak najszybciej osiągnąć mój cel.
- Pewnie będziesz chciał zaufaną ekipę? - Zwraca się Bruce.
- Technicy, inżynierowie...Nawet paru rusznikarzy by mi się przydało.... No i jakaś ochrona ewentualna pomoc w zabezpieczaniu bazy.
- Inżynierowie znajdą się wśród straży. Za to jako dodatkową ochronę możemy wziąć paru naszych. Sam widziałeś jak radzili sobie w przestrzeni magazynowej.
- To mi wystarczy.... W każdym razie rozumiem, że wy pociągniecie Niebieskimi?
- Postaramy się dokopać im jak najszybciej. - Odpowiada krótko Derric.
- Świetnie...Co z Kirą i Clem w takim razie? Szczerze...Chciałbym aby Clem ruszyła ze mną.
- Medyk może się przydać. A w magazynie radziła sobie świetnie. - Bruce przytakuje temu pomysłowi.
-A wam się przyda strach na wróble, jakiego zrobiliśmy z Kiry...
- W razie czego...Jeżeli Herold pojawi się w okolicy....Puszczajcie wszystko z dymem i uciekajcie...Póki nie wymyślimy jak pokonać tego bydlaka to nie ma co ryzykować życiem niewinnych mobian.
- To samo nastąpi przy Mistyku. - Przyznaje Derric.
- A ten piąty? - Pyta kret.
- On nie jest od walki na froncie. - Odpiera krótko były Łowca.
- Boję się pytać, o co chodzi z jego ksywką....
- Mistyka? Czy Wędrowca?
- A nie....Sorki...Przypomniałem sobie ich historie...
- Trzeba też wziąć pod uwagę detale. Miejmy nadzieję, że zdołamy ukryć informacje o wyjściu z miasta przed resztą siatki Anonima, jaka została po tamtej rzezi w magazynie...

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 11 sie 2019, 22:43 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Siedzący przy stole koledzy po fachu, najpewniej tego zwykłego Ruchu Oporu, chwilę na mnie spojrzeli i poszeptali, ale postanowili nie drążyć tematu.
Jedzenie było jak zwykle. Przeciętne jak zazwyczaj, ale lekkostrawne i łatwe do zjedzenia. Od razu efekty wczorajszego alkoholu zaczęły zanikać. Ciekawe jak znosi to Jo...

- Elna?! - nagle odezwało się skrzypnięcie kół i obiekt podjechał obok ciebie. Amel... Nadal na wózku, ale tym razem bez dodatkowej osoby. Może przyzwyczaiła się nieco do siedzenia? - A co ty tu robisz?! Przecież twoja ekipa jest na froncie, co nie? - znowu ekspresyjnie wyrażała swoje zaskoczenie, siadając jeszcze bliżej i upewniając czy nie doszło do pomyłki. Dojrzenie z bliska tylko jednak ją utwierdziło.
Głośna mowa zaskoczenia sprowadziła na moment wzrok innych, ale szybko przeszli do swoich spraw.

Will

- Albo zrobić szpiegów w konia. - stwierdziłeś po krótkiej chwili namysłu.
- To też dobra opcja. - przyznał Derric, wzruszając przytakująco głową.
- Moja propozycja to albo zorganizować drugie spotkanie, które będzie się prosiło o szpiegów, albo rozpuścić plotkę że grupa strażników rusza z miasta po wsparcie z innego kontynentu... A tak naprawdę walimy w wybrane przez nas cele. - zaproponowałeś.
- Ukrycie nadchodzącego uderzenia graniczy z cudem... Dlatego stawiłbym na drugą opcję. - przyznał po krótkiej chwili Bruce.
- Ja też jestem za tą opcją... Ale i tak musimy spotkać się z rzecznikiem, po czym podzielić się z nim naszym planem ataków. - zwróciłeś jeszcze uwagę na bardzo istotny aspekt.
- Dlatego resztę pewnie ustalimy z władzami. - Derric obserwował uważnie mapę, szukając od razu dodatkowych aspektów do omówienia.
- Świetnie... - wstałeś i skierowałeś w stronę drzwi. - Idę zajrzeć do dziewczyn, może już wróciły... Im też by się przydałoby powiedzieć o naszym planie.

Niedługo później zapukałeś do nich. Tygrysica jak zwykle otworzyła drzwi, niespodziewanie zbliżając scyzoryk bliżej ciebie. Otrząsnęła jednak głowę.
- Och, wybacz... - ziewnęła, zamykając broń i zaczepiając za pas. - Przysnęło nam się aż za bardzo... - słychać było skrzypienie krzesła. Clem też już nie spała.


Offline
 Tytuł: Sierpniowy Evil #5 (Wpis #46)
Post: 12 sie 2019, 4:46 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Dołączyłem się do ostatniej salwy, strzelając po raz kolejny ze swojego karabinu. - (To już chyba mój czwarty strzał... Trzeba się będzie z tego wyspowiadać.) - przeleciało przez moją głowę. - (Chociaż z drugiej strony, nie zdziwiłbym się jakby to był jeden z ostatnich naboi.) - dodałem, ale mimo to nie zajrzałem do magazynku. Gdy tylko zrobiło się, chociaż na chwilę, spokojniej od razu zwróciłem się do Młodego.
- Pokaż swoje czary i zajmij się Xiaon. - poklepałem go po ramieniu. - Zaraz do ciebie dołączę. - mówiąc to spojrzałem w kierunku panny Gwendolyn, jednak po chwili, od razu, odwróciłem się w stronę Hatiego.
- Najpierw obowiązki, potem przyjemności. - powiedziałem do siebie pod nosem, zmierzając w kierunku tygrysa. - Jak myślisz, to już była większość czy dopiero teraz czeka nas prawdziwa bitka? - zapytałem go.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 20:03 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Mamy już plan co zrobić dalej i chcieliśmy wam go podać.
- Doskonale... Daj mi tylko wypić tę kawę. - Ziewając z zakrytymi ustami, obraca się i siada znowu do stołu. Clem pije jakąś zwykłą wodę, po czym poprawia porozrzucane od snu kolce.
Dobra... Jak pomyślę, że to też jest słodkie, to popadnę w schemat... Nie, że ktoś to słyszy, ale zaraz wyjdzie, że mi zależy tylko na tym, że słodko wyglądam.... Dobra... Pomyśl... Nawet rostrzepana wygląda doskonale.
Kira wypija powoli kawę, kiedy Clem obraca się do mnie na krześle. Pod jej oczami widać delikatne czerwone rumieńce, charakterystyczne dla osób po alkoholu. Piżama, najwidoczniej założona w międzyczasie nocy, była żółtą koszuleczką z krótkimi rękawkami i krótkimi spodenkami. Przeciera oko.
- Cześć... Nawet po winie mam przerwy w snach... Daj moment to... Ech... - Wypija do końca szklankę wody.
- Wybranka po alkoholu ma tendencje do mówienia bez sensu. - Wyjaśnia krótko tygrysica, akcentując szczególnie pierwsze słowo... I tak podłapała jakiś moment na komentarz.
- Dlatego chyba więcej nie piję... - Słodko poprawia swoje boczne kolce grzebieniem i po chwili jej fryzura jest taka jak zazwyczaj. Najwidoczniej nie ma problemów z koordynacją kolców.
Krwawię z nosa i zadroszczę... Znaczy, nie wiem, czy krwawię, bo nie przyłożę ręki, aby to sprawdzić...- W takim razie przepraszam.... Czekamy na was w naszej kwaterze...- Obracam się na pięcie i wychodzę.
- Za niedługo się pewnie pojawimy. Wybacz, że tak późno. - Kira mówi już nieco mniej zmęczona. Kofeina zaczyna działać. Przykładam dłoń do nosa, aby sprawdzić, czy nie zdemaskowałem się przed Clem. Na szczęście to tylko jakaś kropla potu pojawiła się blisko nosa. Dziewczyny nie zwróciły uwagi przez wzgląd na ogólną temperaturę.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 20:53 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- No nie... - westchnęłam ciężko łapiąc krzesło za nogi i podskakując na nim obróciłam je na bok by być plecami do Amel.

- Hej... Coś się stało naszym?! - natychmiast podjechała znowu do boku. - Gdzie reszta?! - słychać było w jej głosie olbrzymią niepewność. Ciężko to przeoczyć przy tak ekspresyjnej osobie...

- Ehh... nie uniknę cię, co? Widzę, że wieści nie dotarły... w każdym razie nie masz co się martwić, reszta żyje. A przynajmniej żyli kiedy ostatnio ich widziałam.


Amel odetchnęła z olbrzymią ulgą, unosząc głowę do góry i wzdychając.


- Bracia pancernicy to moi najlepsi przyjaciele... Nie chcę ich stracić. - wyjaśniła błyskawicznie, jakby tego odetchnięcia wcześniej nawet nie było.

- Hehe... tamta dwójka łatwo nie padnie - uśmiechnęłam się lekko. - A jak tam noga, czy tam ręka, czy co ci tam jest? - rzuciłam obojętnie.

- Z kręgosłupem coraz lepiej, tu nie chodziło o kończyny... Teoretycznie mogłabym chodzić, ale jeszcze dla pełnego zaleczenia zaleca mi się tylko jakąś godzinę ruchu dla rozruszania nóg. Bo wtedy ich ponowne wyćwiczenie trochę by zajęło... - odpowiedziała. Podczas gdy psica mówiła ruszałam lekko palcami naśladując ruch jej ust po czym westchnęłam i odezwałam się znudzonym głosem.

- No to super w takim razie. A teraz wybacz, chce skończyć popołudniowe śniadanie - odgoniłam ją ręką.

- Jak tam chcesz, Elen... - obróciła wózek, ale nagle wróciła z niepewną twarzą. - Znaczy, Elna... - po czym pojechała w stronę kwater.

Wróciłam do posiłku biorąc ostatni kęs mielonki. Wtedy zdałam sobie z czegoś sprawę. Elen? Jaka kurde Elen!? Jestem Elna a nie żadna Elen, Elena czy inna Cholera, a takie przekręcenie nie było w jej stylu. Zaświtała mi w głowie nagła myśl co do jej stosunku do mnie i zułam że muszę zareagować mimo, że niemiłosiernie mi się nie chciało w to angażować.


- Co.... co to było? - powiedziałam do niej po chwili gdy już kawałek odjechała. - Jak mnie nazwałaś? To raczej do ciebie niepodobne, żebyś myliła imiona.

- To nic istotnego, dobra? - nagle jej samej zachciało się unikać rozmowy. Natychmiast nieco przyspieszyła koła.



Moim pierwszym instynktem była chęć wstania i dogonienia jej, ale machnęłam jedynie ręką. "No cóż... przynajmniej spróbowałam. Może innym razem". Posiedziałam jeszcze chwile dopijając wodę i biorąc książkę pod pachę wróciłam do swojej kwatery by poczytać.


Siadłam na łóżko i oddałam się ostatnim trzydziestu stronom. Wielki finał, wielkie starcie dobra ze złem. Dr Judith w ostatniej chwili zmieniająca stronę i dezaktywująca flotę Cesarstwa. Leyla i Hans zdążyli się już dawno pożegnać, wszystko w rękach Duo i jego bicza iiiii.... ciąg dalszy nastąpi! Noż kurde!


Przeklinając pod nosem zorientowałam sie przy okazji, że czuję się już lepiej. Nie byłam też naprawdę zła na książkę, czytało mi się bardzo przyjemnie i chciałam czytać dalej... tylko niekoniecznie od razu. Przebrałam się w szary top który nieco przypominał kolor tego gdy telewizor jest włączony a kablówka nie, oraz czarne legginsy z chęcią pójścia na trening. Uświadomiłam sobie, ze nie zabiorę ze sobą swoją muzyki gdyż... no cóż... miałam ją wgraną w swój komputerek.


"A własnie! Po niego też trzeba iść... ale najpierw trening. Chociaż z drugiej strony... pewnie spotkam tam Jo... Ehhh... to twoja przyjaciółka, dasz radę Elna. Pewnie nawet nie pamięta tego co się działo ostatniej nocy... ba... pewnie nawet nie odczuła tego tak jak ja... Weź się w garśc idiotko, ruszaj dupę i zacznij ćwiczyć. a Wschodzie masz dac z siebie wszystko!"


Zmotywowana własnym monologiem wewnętrznym chwyciłam butelkę wody i udałam się na siłownię.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 21:26 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Nawet nie zwróciłaś uwagi jak błyskawicznie dotarłaś na siłownię pod wpływem motywacji. Chęć bycia jak najlepiej dysponowaną już na Wschodzie najwidoczniej czyniła cuda.

Tym razem na siłowni nie była tylko wasza dwójka. Trenował jakiś wilk na "atlasie", siedząc i przyciągając do siebie wiszący drążek przymocowany do ciężaru. Oprócz tego była błękitna baranica, która biegała sobie na bieżni.
Wreszcie znalazła się Jo. Przez to, że pewnie przepociła poprzedni strój, ubrała się tym razem w pomarańczowy sportowy stanik i równie pomarańczowe spodenki sięgające do kolan. Tym razem były przylegające, nie miały nic wspólnego z dresami. Na nogach widać było za to szarawe buty sportowe, jakiejś marki której znak zatarł się z nich obu przez upływ czasu. Te buty pamiętały spotkanie w Dreamwater. Chyba nawet wtedy je miała...

Ćwiczyła ponownie na ulubionym urządzeniu jakim jest worek do uderzania. Nosząc takie same rękawice co wczoraj uderzała go to rękami, to kopniakami. Lewy prosty, prawy sierpowy, uderzenie prawej nogi za pomocą kolana, szybki powrót z lewym sierpowym i ciągnięty tą ręką obrót zakończony wysokim kopnięciem lewej nogi w górną część worka.
Po tej kombinacji wzięła swoją wodę spod kozła i wypiła nieco.

Stromagg

Młody skierował swe kroki ku pandzie, która siedziała na ustawionej ponownie ławie.
- Jeśli planujesz zaprosić Gwendolyn czy ogólnie nas wszystkich na piwo, to przede wszystkim przeżyj. - Hati stał przy drzwiach, obserwując plac z rozbitym domem, opuszczonymi pojazdami i niemałą ilością poległych. - Jeśli postawili na taką obronę, na pewno zechcą to odzyskać. - wystawił dłoń przede mnie i zakrył usta palcem z krótkim "cii".

Wśród ciszy i naprawdę odległego odgłosu strzałów słychać było silniki.
- To prawdziwa ofensywa przełamująca... Słyszę pojazdy z naszej strony, ale też od naszej prawej... - tygrys obserwował miejsce rozbitego ciężarówką domu. Pojazd ten teraz służył jako zastępstwo pobliskiej części ściany. Haru, olbrzymi kierowca nieco ponad waszym wzrostem, wziął dwie maczety z szerokimi ostrzami, idąc do reszty ekipy. Jego czarna koszula miała wymalowaną wielką, białą pięść.

Od strony ruiny podjechały dwa pojazdy. Jeden pojazd z znanym wam działkiem Wisponowym oraz mini-ciężarówka z sześcioma głowami.
- Gomez i spółka! - Gwendolyn przeszła między wami, wychodząc na plac. Z pierwszego pojazdu wyszli Gomez i Efti, kiedy za działkiem siedział Szalony Carl. Z mini-ciężarówki wysiadło łącznie osiem osób, każdy metrowej postury, ale innego gatunku.
- Wzięliśmy ciężkie wsparcie. Nie ma wątpliwości, że wkrótce nadejdzie kontratak mający złamać nasze pozycje. Ale tym razem ewentualna przewaga nie będzie taka wielka. - wyjaśnił guziec z ciężarówki, salutując. Jako jedyny był wyraźnie szerszy w barach wśród ekipy nieznajomych.
- Jak cię meldować, starszy kapralu? - zasalutowała krótko Gwendolyn, spoglądając na przepaskę ramienną.
- Dymitr, proszę pani. - stał prosto jak prawdziwy żołnierz.
- Spocznij, wprowadzaj ekipę. - nakazała, wracając do środka. Musieliście przepuścić grupę idącą sznurkiem.

Will

Wróciłeś spokojnie do pomieszczenia. Derric upewnił się czy mazaki nie są plamiące, co mogło pobrudzić niechciane miejsca, po czym zwinął mapę i położył obok, kiedy Bruce podrzucił mu kolejne jabłko. Były jeszcze dwa w reklamówce.
- Zaraz... Przyjdą... Ekhm... - usiadłeś przy stole, bawiąc się palcami.
- Spały czy były gdzie indziej? - upewnił się nietoperz, poprawiając nieco mapę przy ścianie.
- Co? - zapytał nie wiedzący Bruce.
- Nie odpowiadały przy pierwszym pukaniu Willa. - wyjaśnił od razu.
- Spały... - myślami jakby byłeś gdzie indziej.
- Okej. To nie będę w więcej wnikał... - Derric zdecydowanie dojrzał twoje zamyślone ruchy rąk.

Niedługo później obie przyszły na miejsce. Clem ubrała się już w swoją charakterystyczną koszulę, do której dołożyła jakieś krótkie szare spodnie do kolan. Kira miała swój standardowy strój, jaki najwidoczniej nosiła nawet w śnie.
- Już bardziej rześkie, można wyjaśniać... - strzyknęła karkiem pierwsza tygrysica, siadając obok.
- W sumie to po cholerę odkładałem te mapy... - burknął Derric i znowu zaczął rozkładać tą ważniejszą na stole. Clem usiadła po przeciwnej stronie, kiedy Bruce został na łóżku.
- No to kto ma najbardziej z nas gadane? - zapytałeś kolegów.
- Z tego co zaobserwowałem, ty lubisz mówić najbardziej. - Derric poprawił mapę w niektórych miejscach i można było tłumaczyć. Kira na widok linii zagwizdała z uznaniem, Clem po prostu przyglądała się uważnie.
- No i to twój plan. - dodał Bruce.
- No dobra... To zacznijmy od podziału, aby nie było niedomówień... - rozpocząłeś. - Kira... Ty, Bruce i Derric... I pewnie kilka osób jakie sobie dobierzecie, ruszycie jako grupa granatowych... Macie zniszczyć mokre sny Anonima w ciągu kilku dni. O ile podejrzewam, że fabryka może być porzucona to macie do zdobycia obóz i rafinerię, którą musicie zdobyć w jak najkrótszym czasie. To powinno zabezpieczyć naszą flankę i przygwoździć Anonima w tamtym rejonie. Macie jakieś pytania co do tej okolicy?
- Czy mam być jako "Kira" czy jako "Pokutnik"? - zapytała towarzyszka wyprawy.
- Pokutnik... Przede wszystkim oni mają się bać... A Pokutnik straszny jest... O prześlicznej buźce Derrica nie wspominając. - spojrzałeś jak na zawołanie ku pobliźnionej twarzy nietoperza.
- Nie przypominaj, proszę... - Clem wzdrygnęła się.
- Operowałaś ludzi w polu... Chyba nie jest tak źle? - Derric przechodzi dłonią po bliznach, jakby badając ich położenie.
- To zawsze jest takie samo... Krew i ból, oszpecenia których nie chciałoby się widzieć... - jeżyca w końcu pomachała gwałtownie głową na lewo i prawo z dreszczem, po chwili wracając wzrok na mapę.
- Efekt alkoholu. Mówcie dalej. - wyjaśniła krótko tygrysica.
- Doooobraaa... W każdym razie strach ma być jedną z cech waszej grupy... Panika, dezinformacja i paraliż... W tych kwestiach mamy prawdziwego eksperta jakim jest ex-Łowca... Bruce też swoje odsłużył i wie jak nauczyć chłopaków strachu... Podejrzewam, że i Hondo załatwiłby trochę straszaków dla nas... Wiecie głośniki, granaty hukowe etcetera... To... Pozostały jakieś niejasności?
- Czy dałoby się załatwić trochę kolejnych miedzianych rurek? Wiesz, to moja ulubiona broń w tej odmianie kuszy. - odezwał się znowu Derric.

Wyciągnąłeś z skrytki zapas rurek.
- Hondo pewnie ma tego cały zasyp... Tylko nie szpanuj tym tak mocno... Pamiętaj o akcji w hotelu. - przypomniałeś początki znajomości. Zestrzelenie kelnera, który napatoczył się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.
- Oczywiście. - schował je do swojego kołczanu w pasie.
- Dalej? - obejrzałeś się po twarzach wszystkich. Cisza.
- Jaka jest moja rola? - Clem w końcu przeszła do nowego tematu, widząc brak dalszych pytań o grupę kolegów.
- Będziesz w grupie czerwonej... Naszym zadaniem będzie podjęcie fabryki Eggmana i uczynienia tam stałego punktu. Da nam to technologicznego kopa.
- Możesz się bardzo przydać kiedy ktoś zostanie ranny w wyniku spotkania z wyprawą Anonima czy jakimiś szabrownikami. - dopełnił tłumaczenia nietoperz. - Udowodniłaś opanowanie na terenie magazynu, ale też będzie mniejsza skala walki w razie ewentualnego kryzysu podczas tego zadania.
- Zresztą nasza grupa nie jest oddziałem bojowym, a ekspedycją techników.
- Z nieznacznym ryzykiem konfrontacji. Ale spokojnie, będą też ochroniarze. - sprecyzował Bruce.
- Dobra... - Clem zaakceptowała plan.

Więc plan ustalony...
- Dużo Desert Harbor jest w stanie nam wydać sprzętu? - zapytałeś po chwili.
- Władze to pewnie ustalą. - odpowiedział nietoperz. - Pokażemy plan i zorientujemy się w sytuacji. Bruce, dasz propozycję do nich?
- Oczywiście. - przytaknął kret.
- No i pewnie dostaniemy jakąś aktualizację informacji dotyczących sytuacji w mieście... No i można by pogadać o tym, co Desert Harbor dla nas zbunkrowało. - więc wychodzi, że o sprzęt nie ma co się pewnie martwić.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 22:12 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- Dobra, a co z Nelsonem? - Przerywam pokrzepiającą ciszę.
- Miejmy nadzieję, że zdołamy znaleźć wymówkę wśród władz... - Odpowiada krótko Derric.
- Dobra.... To... My powinniśmy ruszyć nasze cztery litery do Rzecznika, czy jakoś on do nas przyjdzie?
- My lepiej do niego. - Bruce zajada jabłko. Na skinięcie podrzuca jedno Kirze. - W końcu to my mieliśmy dawać jakieś propozycje.
- To idziemy, teraz czy musimy zmienić nasze emmm... Standardowe stroje?
- Cóż, wszyscy wydają się ubrani. - Derric ogląda się po nas wszystkich.
- Powiem wprost.... Ostatni raz tę koszulę prałem przed wejściem do wioski... I to niezbyt dokładnie... O reszcie ubioru nie wspomnę... I tak wiem... Muszę wziąć prysznic...
- Spoko, nie musimy ruszać natychmiast. - Zwraca uwagę nietoperz.
- Powiem wprost.... Ostatni raz tę koszulę prałem przed wejściem do wioski... I to niezbyt dokładnie... O reszcie ubioru nie wspomnę... I tak wiem... Muszę wziąć prysznic...
- Raczej w taki sposób nie chciałbyś pojawić się u rzecznika... Sam się krytykujesz, a co dopiero by tam powiedzieli? - Kira gryzie jabłko.
- Ahmis może nam obecnie naskoczyć... Rzecznik sam mówił, że jest po naszej stronie niezależnie od werdyktu miasta. - Odpowiada Derric.
- A żeby to szlag-Zaglądam do szafy-Może są tu jakieś ubrania?! Wiewiór kąpie się rzadko, żyje w stresie a ci.... - Tu stek przekleństw, których nikt z zebranych nie zrozumie.
W szafie są ubrania... Ale dla wyższych kompanów.
- Załatwić na szybko? - Pyta Derric, kiedy reszta obserwuje mnie i moje przekleństwa. Najbardziej zaskoczona jest chyba Clem.
- To widzimy się wkrótce w pokoju. - Derric wystaje głową za okno i po chwili wchodzi na parapet, schodząc z niego za pomocą skrzydeł na ziemię.
- Powiedziałbym, że mógł iść schodami, ale ja też używałem tej elewacji... To ja idę wziąć prysznic....

Schodzę na dół, ale po schodach. Biorę kluczyk do toalet od recepcjonisty i zamykam drzwi na wszystkie zamki, rygle, kłódki, zasuwy i systemy obrony przeciw podglądającej.... Rzucam na klamkę ręcznik, który zasłania widok przez dziurkę do klucza.... Kolejne moje zdiwaczenie... Im większa toaleta, tym bardziej czuję się obserwowany...A jak ma okna, to nawet nie wchodzę... Dobra... Nie płacę za wodę, więc walę na siebie istny wrzątek... Potem te przeklęte włosy... Kolejna wada, aby mi tak nie przeszkadzały muszę wylać na to ściśle określoną dawkę szamponu...Inaczej są albo tłuste, tak że mogę sobie zrobić z nich olej do frytkownicy albo mam istne święta na czaszce. Po natarciu włosów czymś, co w nazwie miało pachnąć wiosennym lasem... Mnie to pachniało zapachem sosnowym.... Siadam na podłodze kabiny.... Tak swoją drogą, to pomieszczenie wygląda jak prysznic więzienny, tylko z zasłonkami i przerwami z kafelek między "Kabinami". Daje to trochę prywatności. Siadam i czekam, aż się wszystko porządnie wgryzie mi w głowę... Eeeee... Staruszku... Jak na kogoś, kto żyje na kawowej diecie i był od zawsze konusem... To masz klatę jak konus, żebra na widoku i te śmieszne blizny... Chociaż nie.... blizny jeszcze mi uroku dodają... Cóż każda jest swoistą przygodą... Smutną, wesołą... Przygodą, jedne by nic nie znaczyły bez drugich... Chociaż pewnie Clem by bez problemu rozpoznała, skąd każda pochodzi. Nadal czuję, że o czymś zapomniałem... Drapię się po głowie podczas spłukiwania piany z futra i włosów...
O szlag....TURBAN! Nie mam suszarki, a jak założę czapkę, to na pewno mi to wytkną w pokoju... Trudno... Jakoś muszę wyjść... I tak... Znowu w ubrania, które wymagają.... Utylizacji, dopiero teraz czuję ten smród tych kilku dni... Ta... Mogły śmierdzieć gorzej... Wiążę turban na głowie... Może jak wejdę na pewniaka, to nie będą zadawać pytań... Ewentualnie poproszę Clem, aby pomogła z tym bałaganem na głowie.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 22:44 
Awatar użytkownika
Moderator

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Mój wzrok od razu skupił się na Jo... jej delikatne, brązowe futro pokryte kropelkami potu falowało z każdym ruchem jej kończyn. Jej włosy latały z prawa na lewo, a jej skąpe ubranie jedynie dodawało widokowi... uroków. Na Gaię i jeszcze ten tyłek!


Nie wiem co we mnie znowu wstąpiło. Cofnęłam się, początkowo powoli, krok, drugi, aż w końcu wystrzeliłam chowając się za rogiem. Opierając się o ścianę zaczęłam lekko w nia walić tyłem swojej głowy. "Co ty wyprawiasz do cholery?! To nie czas na... zakochanie! Na odnawianie miłości sprzed lat, która nie miała prawa bytu! Teraz ma jeszcze mniejsze prawa więc weź... argh!"


Byłam na siebię zła, ale jednocześnie nie mogłam odgonić myśli. Ledwo zebrałam się na siłach by ponownie wyjrzeć za róg by ją ujrzeć. Ćwiczyła nadal, niewzruszona, nie zauważyła mnie. "To dobrze..." pomyślałam oddychając z ulgą. Nie dałam rady zebrać się w sobie. Wróciłam do kwatery i nawetnie przebierając się zarzuciłam na siebie płaszcz i ruszyłam do Sergio.

_________________
Obrazek

Już my wam damy popalić!
Imperium Eggmana zawsze na fali!


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 12 sie 2019, 23:42 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Elna

Przemierzałaś właśnie górne korytarze, mijając wychodzącego z pomieszczenia Flicka. Trzymał jakieś karty i widząc znad papieru jak chcesz podejść do drzwi złapał cię za bark.
- Wybacz, nikogo tam nie ma. Sergio jest na dole. - wskazał stołówkę widoczną za szklaną ścianą dzielącą ten korytarzyk od leżącego niżej hangaru. Wilk siedział z tą różową kotką, Hersh, oraz Knucklesem. Coś ustalali przy stole.

Bez zastanowienia ruszyłaś na dół, Flick rozdzielił się już po windzie, niosąc papiery w stronę kwater, albo przynajmniej przez nie przechodząc.
- ...onasz, Sergio. - kolczatkowaty położył swoją masywną dłoń na barku wspomnianego, kiedy ten obserwował rozpiski z jakichś raportów. Obok leżał komputerek.
Hersh wskazała na ciebie i dwójka natychmiast się obróciła.
- O, myśleliśmy o tobie! - Sergio wziął w dłoń komputerek, nieznacznie przesuwając przy tym papiery za siebie. Kotka zaczęła to składać do torebki. - Znowu po treningu? - na moment spuścił wzrok na ubiór, ale machnął delikatnie ręką.
- W każdym razie, nawet dobrze że przychodzisz. - Knuckles kiwnął na Hersh, która przeszła na drugą stronę ławki, dając ci miejsce.

Will

Uchyliłeś drzwi i zajrzałeś. Na górze nie było widać Derrica. Łokieć Bruce był widoczny na łóżku, Kira siedziała oparta pachą na oparciu, bawiąc się swoim scyzorykiem, a Clem była poza spojrzeniem.
- Kto tam? - zainteresował się kret brakiem wchodzenia i zaczął wstawać.
- Clem... Ekhm... Możesz na chwilę... Macie może grzebień i suszarkę? I może jakieś wsuwki do włosów? - pytałeś zza drzwi.
- Załatwi się. - jeżyca wstała z krzesła, podchodząc do drzwi. - Jaki turban... - powiedziała cicho, ale siedząca z tyłu Kira raczej nie zdążyła zobaczyć po obrocie, bo akurat już przepuściłeś Kolczastą.
- Zobaczysz o co biega w pokoju... Znasz się na fryzjerstwie trochę, co nie?
- Tak standardowo... Jakoś trzeba sobie radzić z tymi uparciuchami. - poklepała na znak swoje boczne, opadające poziomo kolce i niedługo później znaleźliście się w pokoju.

Jeżyca ukucnęła przy szafie, dobywając potrzebnych rzeczy.
- Dobra.... - powoli ręcznik spadł ci na szyję, a fryzura zasłoniła oczy.
Dwie sekundy ciszy. Po chwili słyszysz zamknięcie szafy i wyprostowanie się. Potem kolejne trzy sekundy ciszy, jeżyca chyba osłupiała.
- Wow... - krótki dźwięk wydobył się z ust Clem. - Cudowne... - w końcu odsłoniła mi jedno oko za pomocą grzebienia.
- Skończ waści... Wstydu oszczędź... - nie chciałeś takiego rozwiązania, ale było obecnie jedynym.
- Mówię poważnie. - z uśmiechem zaczęła w końcu powoli układać fryzurę. Długie, gęste włosy skoncentrowane głównie na górnej części czaszki dla nieprofesjonalnej fryzjerki na pewno były wyzwaniem.
- Nie cackaj się z nimi... One i tak żyją swoim życiem...
- Oj, cicho... - delikatnie palcami cię postukała zadziornie po policzku i wróciła do akcji. - Może nieznacznie boleć. Pewnie chcesz je trzymać pod czapką? - zaczęła powoli zbierać je w jednym miejscu, dokładnie czesząc grzebieniem.
- Aj... Aj... - czułeś pociągnięcia w niektórych miejscach. - Myślałem, że ty masz ręce które leczą... Ał... Tak w ogóle to co ty chcesz zrobić z nimi?
- Sprawić, że odechce im się żyć swoim życiem... A teraz uwaga... - ból na moment stał się silniejszy. Jakkolwiek układała włosy, robiła to mocno i zdecydowanie. W końcu jednak powoli opuściła je i te nieco się rozeszły. Przynajmniej nie zakrywały już oczu. Jeżyca jednak stała za tobą. - Małe poprawki... W jaką stronę je chcesz? - jeżyca strącała pojedyncze włosy z grzebienia na jakieś małe pudełeczko.
- One i tak mają gdzieś twoje próby... - odpowiedziałeś wreszcie. - Mnie się nie słuchają... Chyba na prawo... Tylko nie obcinaj, bo one lubią szybko odrastać... - uprzedziłeś, słysząc jakieś stuknięcie brzmiące jak nożyczki. Ale to był chyba tylko grzebień.
- Dobra... - zaczęła czesać na prawo. - To samo myślałam o swoich kolcach. Zrobiłam je bardziej "Sonicowo", jak to się teraz mówi, bo ta fryzura najlepiej wytrzymuje w moim przypadku. - jedno zaczesanie przekrzywiło ci głowę na bok, ale ból błyskawicznie minął. Wkrótce włosy były gotowe i jeżyca nałożyła ci czapkę na głowę.

Lustro było nad umywalki.
- Ta fryzura jest chyba po prostu w modzie... Bo dla Niebieskiego jedynym sensownym miejscem w miastach chyba są tylko sklepy z butami i gastronomie. - "Do lustra nawet nie podchodzę...Na ślepo zakładam, że Clem się z nimi uporała" pomyślałeś, odrzucając wzrokiem lustro.
- Dlatego myślę często nad inną... - jeżyca zebrała ostatnie włoski z grzebienia, wyrzuciła zawartość pudełka do śmietnika pod zlewem i zaczęła chować przedmioty na swoje miejsce.
- Tak szczerze... - okręciłeś jej kolce z prawej wokół palca, bawiąc się nimi. - Dobrze ci z tymi, ale jeżeli tak uważasz... Zresztą, Sonic może i jest pionerem w każdej dziedzinie na tej planecie zapewne... Ale tobie ta fryzura bardziej pasuje.
- Och... - prostując się mocniej złożyła palce przed biodrami, uśmiechając delikatnie i podnosząc instynktownie pod wpływem zawstydzenia barki do góry. - Dziękuję. - obróciła głowę w bok.

Byliście bardzo blisko siebie i żadnemu z was to nie przeszkadzało, nawet Clem, zwykle nieśmiałej, teraz patrzącej się w twoje błękitne oczy w dość zaczepny sposób. Jeżyca schowała ręce za plecami. Złapałeś ją delikatnie, bawiącą się przed chwilą kolcami dłoń wsuwając za tył głowy i powoli zamykając oczy zbliżyłeś się do niej, lewą ręką gładząc ją po policzku.


Offline
 Tytuł: Sierpniowy Evil #6 (Wpis #47)
Post: 13 sie 2019, 14:52 
Awatar użytkownika
Kolega

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
- O jeju, zaprosiło się po kilka razy każdego na piwo i teraz traktuje się mnie, jakby to był mój główny cel... - odwróciłem się od tygrysa i założyłem łapę na łapę. - Nie ładnie tak szufladkować, nie jestem aż takim prostym niedźwiedziem. - powiedziałem z udawaną obrazą, patrząc przy tym w kierunku panny Gwendolyn. Posłałem jej nawet niepewny uśmiech. Jednak gdy Hati zaczął kontynuować temat obrony ratusza, ponownie odwróciłem się w jego stronę. Na moim pysku znowu gościła powaga. Obserwowałem wszystko w ciszy. Dopiero teraz dotarła do mnie waga tej sytuacji i jak ciężka walka nas dopiero czeka. Gdy obok nas przeszła panna Gwendolyn kolejny raz odruchowo zasalutowałem. - Kur... - warknąłem do siebie pod nosem, obniżając łapę, zanim ktoś zobaczy mój gest. Gdy tylko Dymitr przeszedł obok nas, zbliżyłem się jeszcze bardziej do Hatiego.
- Jakie masz dla nas rozkazy? - zapytałem poważnie, bez żadnych ukrytych złych intencji. - W końcu to ty jesteś naszym szefem. - ciężko mi to było przyznać, ale tak, zacząłem szanować Hatiego.


Offline
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 sie 2019, 21:26 
Awatar użytkownika
Przyjaciel

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Usta styknęły się na krótką chwilę, ale znienacka Clem, nieznacznie trzymająca jedną rękę przy twoim boku, wstawiła drugą na twoją pierś i nieznacznie prostowała, chcąc cię odsunąć. Jej policzki były całe czerwone, a usta delikatnie uśmiechnięte. Chociaż dla nas oboje to chyba było smutne oderwanie się od tego. Moja wina... Za szybko i za dużo chcę w tak krótkim czasie... Chociaż, chyba jej się podobało...
- W-Will? Wiesz, może zajmij się planem? Nie potrzeba raczej emocji... w takiej chwili. - zamknęła wreszcie szafę, używając do tego tylko nogi. - Uważam... że obecnie... może... Sprawdzę leki, o! Będą bardzo potrzebne! - małymi, niemalże niewidocznymi kroczkami przechodzi bokiem, kierując ku swojej torbie pod łóżkiem. - Po prostu... - przerwała mówienie.
- Mój błąd.... Mogłem się nie narzucać...Ekhm... tak.... Pewnie Derric dostarczył już ubrania-Idziesz w stronę drzwi. - Pszepraszam, jeżeli ci to obrzydziłem.
- Nie. Wszystko... dobrze. Naprawdę. - zamknęła oczy i uśmiechnęła się szczerzej, po czym sięgnęła torbę.
Opuszczam pokój i przechodzę powoli z powrotem do siebie, nieco dając przejść oznakom niezręczności z wcześniej. Na miejscu Derrica jeszcze nie ma. Bruce dalej siedzi w gazecie, a Kira leży oparta o siedzenie, dopiero po chwili unosząc głowę.
- A gdzie Clem? - Zwraca uwagę na brak jeżycy.
- Sprawdza leki. - Odpowiadam nieco opóźniony... Jeszcze mam posmak jej ust na języku i trochę jeszcze czuję się... Pewnie? Miło? Cóż... Szkoda, że na razie i tak tego nie powtórzymy.... Chyba używa jakiejś słodkiej pomadki... Chyba brzoskwinia.
- Znowu? Już trzeci raz od wstania. Bardzo chce mieć pewność, że wystarczą na pewien czas... - Znowu zaczyna pstrykać scyzorykiem.
Nagle przy parapecie słychać stuknięcie. Derric wchodzi błyskawicznie do środka z jakąś koszulą podobną do mojej obecnej. Jedynie nieco jaśniejszej. Ma też jakieś ciemnobrązowe, luźne spodnie.
- Jeśli naprawdę chcesz zwracać koszty, to trzeba było tylko dwadzieścia pięć mobiumów. - Kładzie ubrania na łóżku, palcami nieco je doprostowując po podróży.
- Fajnie... Dajcie mi chwilę, to się przebiorę.... - Mógł mi, chociaż jakieś skarpety dokupić, no ale darowanemu nietoperzowi nie zagląda się w zęby. Idę na sam dół z powrotem do Toalet i tam wskakuję w nowe fatałaszki. Wychodzę-Dobra, to wszyscy idziemy jako delegacja?
- Kira niech może ubierze się jako Pokutnik. Heroldobójca wymagany może być nawet teraz. - Przypomina Derric, kiedy sam opuszczam pomieszczenie.
- Nie wzbudzi to podejrzeń, że środkiem miasta w biały dzień idzie ktoś, kto wygląda... Jak pokutnik?
- Cóż, jej jako samej w sobie nie było na spotkaniu. - Zwraca uwagę Bruce. - Ale racja, Heroldobójca nie jest takim gościem, co łazi wśród ludu. - Popiera też moją uwagę.
- Jeśli nie jestem potrzebna, to wystarczy powiedzieć... - Odzywa się wreszcie sama omawiana.
- Tego żaden w tym pokoju nie powiedział... Poza tym każdy widział Pokutnika na sali i musimy iść za ciosem w tej grze. Chociaż możemy spotkać z samym rzecznikiem w małym gronie... Bez pokutnika... Publicznie udawać jego przybocznych a tak naprawdę to ty i tak z nami pójdziesz Kira. Dla wrażenia, że "Uszy i oczy masz wszędzie".
Po tym już jest cisza. Na korytarzu piętra nadal jest dwójka strażników, ale stoją w dalszych kątach hotelu i pewnie jedynie widzą mnie przy półotwartych drzwiach z ubraniami.

_________________
„Ta pasja pcha mnie do przodu.”-Jhin


Online
 Tytuł: Re: Sonic after Forces
Post: 13 sie 2019, 22:46 
Awatar użytkownika
Opiekun

 Dane użytkownika: Dane użytkownika
Stromagg

- Rozstawimy się w tym punkcie. Mamy nasze drużyny z jedną ranną, większość Korpusu i wsparcie... Przebiliśmy nawet ilością poprzednią obronę. A my mamy weteranów w szeregach. - tłumaczył Hati, który nasłuchiwał zbliżających się dźwięków pojazdów.
- Jak mogli dowiedzieć się o przejęciu tej pozycji? - zainteresował się jakiś rekrut. Nieco niższy niż metr baran stał między wami, wpatrując się to w twarz tygrysa, to w twoją.
- Pewnie widząc wysadzenie wieży nadesłali najpierw ekipę powitalną w postaci trzech wcześniejszych pojazdów. A teraz jedzie faktyczna odsiecz, nawet aby umocnić pozycję i przygotować ofensywę. Obecnie nic im nie może zaszkodzić. - wyjaśnił tygrys.

Wszyscy ustawiali się. Jeńcy stanęli pod ścianą, będąc na oku drużyny Gwendolyn z okresu szturmu i dwóch przybyłych. Gomez znalazł się obok Carla, razem z paroma członkami Korpusu chcąc zająć pozycje obronne. Jeden Korpusowy zajął zdobyczne działko Wisponowe, które zostało sprzątnięte już jako oznaka rozpoczęcia bitwy.
- Ustaw się gdzieś i wesprzyj obronę. Zrobi się tu gorąco... - nakazał krótko Hati.

Will

Zszedłeś do toalety, gdzie wyminąłeś się z strażnikiem-lisem.
- Też nie lubisz przebierać się przy towarzystwie? - zapytał retorycznie, otrzepał dłonie i nałożył rękawiczki strażnika na dłonie, wychodząc.

Założyłeś nowe ubrania i od razu sam poczułeś się nieco lepiej... Wprawdzie czapka i skarpety potrzebują prania, ale na odległość powinien być spokój.
Zjawiłeś się niedługo później na górze. Derric postanowił nie przebierać się i nałożył mapę na bark, Bruce założył jakąś białą koszulę, po czym upewniając czy nie trzeba wchodzić zamknął drzwi na klucz.
Dziewczyny wyszły dwie minuty później. Kira, choć wyraźnie grymasząc miną, założyła tym razem zwykłą, błękitną koszulę z białym konturem planety.
- Ani słowa... - wysyczała przez zęby. - Zbyt duża koszula dla koleżanki... A w topie do władz nie wypada...
Clem poklepała ją po barku. Zmieniła górny ubiór na bardziej formalną białą koszulę z kieszonką na piersi, a do tego trochę poprawiła jeszcze niedokładności na kolcach.

Strażnicy uważnie obserwowali was aż do wyjścia, ale przejrzenie nie wykazało niczego podejrzanego. Do scyzoryka Kiry się nie przyczepiali bo ją kojarzyli, a mapy nie kazali rozwijać, tylko przyjrzeli się wnętrzu zawinięcia i obadali boki w poszukiwaniu przedmiotów.
Na ulicach jak zwykle gwarno, a do tego wysoka temperatura nie ułatwiała sprawy. Bruce pokierował nas naprzód, kiedy Kira uważnie obserwowała tyły. Tym razem lis chyba nie miał odwagi was śledzić, a nikt podejrzany się nie wyrywał spośród ludu.
Cel znalazł się w środkowym mieście, gdzie stały wieżowce. Tu różnica w życiu była widoczna.

Wieżowce rzuciły cień na waszą grupę i od razu poczuliście się lepiej. Asfaltowe ulice trochę już się dziurawiły, ale nadal prezentowały dawną świetność miasta. Pewnie po całym mieście kiedyś jeździły auta, ale po wybuchu wojny dla oszczędzenia cennej ropy i innych paliw je zablokowano... To wyjaśnia czemu stoją tu pojedyncze pojazdy.
Ludzie w tej okolicy byli wyraźnie mniej biedni. Mieli raczej zwykłe, zadbane ubrania lub nawet garnitury.
Ale oto przeglądania nastąpił koniec, bo podeszliście po schodach do jakiegoś wieżowca z szklanymi szybami od trzeciego piętra. Przypominał leżący prostokąt, na którym od wspomnianego piętra szedł taki sam obiekt, ale oparty na podstawie.
Za schodami, przy samych drzwiach, zatrzymało nas dwóch niedźwiedzi.
- My do Jonathana, rzecznika od spraw spokoju miasta. - powiedział spokojnie Bruce.
Zaczęły się komunikacje poprzez słuchawkę przy uchu jednego z olbrzymów wysokości kreta.
Clem przy ich wzroku jakby pod wpływem instynktu stanęło niemalże bark z barkiem przy tobie.


Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Szukaj:
 [ Posty: 636 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43  Następna

cron



więcej linków
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Polityka Prywatności

Blueblur is a fansite that is not in any way officially affiliated with SEGA. Sonic the Hedgehog and other associated characters are owned and copyright © SEGA Corporation. Published material and comments represent the thoughts of their authors.
</body> </html>